Mam dość swojego życia (18 lat).

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Mam dość swojego życia (18 lat).

Avatar użytkownika
przez Raito 13 mar 2012, 20:50
-- 13 mar 2012, 19:50 --

carlosbueno napisał(a):Ja co roku od kilkunastu lat wmawiam se że jeśli nic się w moim życiu nie zmieni to popełnię samobójstwo ale jak widać jeszcze żyję.

Eh, już ja znam takie wmawianie sobie że wszystko jest ok. Potem wraca mi świadomość i okazuje się że jest gorzej niż źle.
Mam gdzieś gadanie że samobójstwo to tchórzostwo. "Lepiej walczyć" JASNE!, tylko że ta walka to walka z wiatrakami.

Może jedynym ratunkiem byłoby stracić całą pamięć i uczyć się wszystkiego od nowa.

-- 13 mar 2012, 19:53 --

idle napisał(a):Raito, /ciach/
Masz jakieś lepsze okresy? Bo ja to tak pół na pół. Raz jestem taka jak teraz, a raz w gorszym stanie, niż Ty prezentujesz :roll:


Lepsze okresy? Jeśli kilka godzin/minut uniesienia można tak nazwać. Jednak stanowczo szybko zostaje to stłumione, szkoda gadać.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
13 mar 2012, 19:10

Mam dość swojego życia (18 lat).

przez idle 13 mar 2012, 20:55
W sumie to znam ten ból, bo zawsze mam w głowie taki głos, który mówi mi, że przegrywam życie i nie ma się z czego cieszyć. Ale czasami udaje się go zagłuszyć ;)
idle
Offline

Mam dość swojego życia (18 lat).

Avatar użytkownika
przez Raito 13 mar 2012, 21:08
idle napisał(a):W sumie to znam ten ból, bo zawsze mam w głowie taki głos, który mówi mi, że przegrywam życie i nie ma się z czego cieszyć. Ale czasami udaje się go zagłuszyć ;)

Ja ciągle czuje że przegrywam życie. Mimo iż wiele nie przeżyłem to czuje że życie nie ma mi już nic więcej do zaoferowania.
To trochę tak jak sytuacja w której czekamy na jakiś film, jesteśmy podjarani, oczekujemy kolejnych trailerów/informacji. Gdy przychodzi moment premiery oglądamy ten dwugodzinny film a potem zastanawiamy się: i co?, to wszystko?, nie masz mi nic więcej do zaoferowania?
Tylko że ja z mojego seansu wyszedłem trochę wcześniej bo było tak nudno że nie mogłem wysiedzieć.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
13 mar 2012, 19:10

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Mam dość swojego życia (18 lat).

przez Stark 13 mar 2012, 21:31
Raito, mam często podobne odczucia, brak radości,towarzystwa, czasem postępowanie innych wydaje mi się idiotyczne, nie pamiętam co ostatnio dało mi "radochę".
Jak z tym walczyć? za ch**a nie mam pojęcia, czasem mam momenty lepszego samopoczucia, ale zazwyczaj jest do d*py, tracę najlepsze momenty życia przed PC, z 2 strony, patrząc na rówieśników, śmiać mi się chce, jak widzę, gdy się chwalą, ile to nie wypił,gdzie rzygał, czy go matka zje*ała, bo wrócił nawalony. Tracę czas przed grami,anime, i innymi bzdetami...
Niby można powiedzieć "wyjdź do ludzi" - taaa, nagle stanę się imprezowiczem, który chleje co weekend, i sra na wszystko. :roll:
"cool story bro :<".

Rozumiem jak się czujesz, ale jak wyjść z tego gówna - nie mam pojęcia :<.
Stark
Offline

Mam dość swojego życia (18 lat).

Avatar użytkownika
przez Raito 13 mar 2012, 21:37
arhol napisał(a):Raito, mam często podobne odczucia, brak radości,towarzystwa, czasem postępowanie innych wydaje mi się idiotyczne, nie pamiętam co ostatnio dało mi "radochę".
Jak z tym walczyć? za ch**a nie mam pojęcia, czasem mam momenty lepszego samopoczucia, ale zazwyczaj jest do d*py, tracę najlepsze momenty życia przed PC, z 2 strony, patrząc na rówieśników, śmiać mi się chce, jak widzę, gdy się chwalą, ile to nie wypił,gdzie rzygał, czy go matka zje*ała, bo wrócił nawalony. Tracę czas przed grami,anime, i innymi bzdetami...
Niby można powiedzieć "wyjdź do ludzi" - taaa, nagle stanę się imprezowiczem, który chleje co weekend, i sra na wszystko. :roll:
"cool story bro :<".
Rozumiem jak się czujesz, ale jak wyjść z tego gówna - nie mam pojęcia :<.

Dokładnie. Komuś kto na to patrzy z boku, łatwo mówić takie rzeczy.
"Weź się w garść", "wyjdź do ludzi" itp. bullshit!
Niestety sytuacje które opisujesz, ile to kto nie wypił, są bardzo częste. Ja jak już wspomniałem wcześniej nie byłem na studniówce. Nie rozumiałem podniecania się ludzi kilka dni po niej. Mało się nie zesrali. Podejrzewam że nawet gdybym tam był to tak bym się nie podniecał.
Ale często patrząc na kogoś kto imprezuje, chleje itp. to trochę takim osobom zazdroszczę. Przynajmniej trochę korzystają z życia. Ja tak nie potrafię, ale nawet nie mam okazji.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
13 mar 2012, 19:10

Mam dość swojego życia (18 lat).

Avatar użytkownika
przez frustrated 13 mar 2012, 21:46
Dokładnie. Komuś kto na to patrzy z boku, łatwo mówić takie rzeczy.
"Weź się w garść", "wyjdź do ludzi" itp. bullshit!

Taaa... szczegolnie ze wychodzi to z ust osob, ktore nigdy nie doswiadczaly takich stanow i nie zdaja sobie sprawy jakie to wielkie g*wno ;)

Nie zakladaj z gory, ze zycie nie ma juz nic wiecej do zaoferowania, wiem ze walczyc jest trudno... no ale co masz do stracenia? Moze udaj sie do psychologa/psychiatry. Warto przynajmniej sprobowac zanim calkowicie przekreslisz szanse na normalne funkcjonowanie :smile:
zdrowymozg.pl
Avatar użytkownika
Offline
Posty
343
Dołączył(a)
21 mar 2011, 03:35

Mam dość swojego życia (18 lat).

Avatar użytkownika
przez Raito 13 mar 2012, 21:49
frustrated napisał(a):
Dokładnie. Komuś kto na to patrzy z boku, łatwo mówić takie rzeczy.
"Weź się w garść", "wyjdź do ludzi" itp. bullshit!

Taaa... szczegolnie ze wychodzi to z ust osob, ktore nigdy nie doswiadczaly takich stanow i nie zdaja sobie sprawy jakie to wielkie g*wno ;)

Nie zakladaj z gory, ze zycie nie ma juz nic wiecej do zaoferowania, wiem ze walczyc jest trudno... no ale co masz do stracenia? Moze udaj sie do psychologa/psychiatry. Warto przynajmniej sprobowac zanim calkowicie przekreslisz szanse na normalne funkcjonowanie :smile:

Z drugiej strony, co taki psycholog mi powie? coś czego jeszcze nie wiedziałem? raczej nie.
Na razie wolę popisać na takim forum jak to z ludźmi w podobnej sytuacji co ja.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
13 mar 2012, 19:10

Mam dość swojego życia (18 lat).

Avatar użytkownika
przez frustrated 13 mar 2012, 22:00
Z drugiej strony, co taki psycholog mi powie? coś czego jeszcze nie wiedziałem? raczej nie.

No tego sie nie dowiesz, jak nie sprobujesz ;) W kazdym razie psycholog to osoba, ktora zna sie dobrze na takich przypadkach i wie co poczynic aby czlowieka z tego wyciagnac(grunt to udac sie do dobrego psychologa, zeby sie przypadkiem nie zniechecic). Takie z gory zakladanie, ze to nie pomoze jest bezpodstawne... oczywiscie nie ma gwarancji ze beda efekty, no ale kurde pojsc mozna, sprobowac przynajmniej

A na forum pewnie znajdziesz mase ludzi o podobnych problemach ;)
zdrowymozg.pl
Avatar użytkownika
Offline
Posty
343
Dołączył(a)
21 mar 2011, 03:35

Mam dość swojego życia (18 lat).

przez Stark 13 mar 2012, 22:05
Raito, Niema czego zazdrościć, bo to zazwyczaj idioci, ja nie zazdroszczę, ale podziwiam ludzi, którzy potrafią się bawić, z kulturą, prawdziwą radością, i są szczęśliwi, bez tego całego pozerstwa, i "szpanu", niewielu takich jest niestety.
Stark
Offline

Mam dość swojego życia (18 lat).

Avatar użytkownika
przez lofenna 13 mar 2012, 23:45
boli mnie - to co napisales jest wystarczajaco pocieszajace. Moda na sukces w dzisiejszym swiecie, hollywoodzkie wizje hiper szczesliwego, kolorowego zycia paskudnie wypaczaja nasze oczekiwania na przyszlosc - brzydze sie tym !!!!!!!!!!!! Uwazam, ze BEZNADZIEJA jest ciekawsza, czlowiek potrafi dostrzec wiecej, wyjsc poza tandete zycia. Sa przypadki, ze w najwiekszej beznadziei natrafia sie na prawdziwy sens.

Czesto o tym zapominam, -> ze posiadamy tylko 5 zmyslow tzn jako ludzie jestesmy ograniczonymi istotami (ograniczonymi tzn. nie potrafimy pojac dlaczego przechodzimy przez prawdziwa meke tej zyciowej tulaczki). Jest mi juz tak wszystko jedno, ze w zasadzie bawi mnie moja udreka egzystencji.

Ten durny zachodni styl zycia, ktory nas gwalci kazdego dnia, w kazdej minucie wymaga od ludzi, aby byli we wszystkim doskonali: przede wszystkim piekni, tryskali inteligencja, dowcipem, mieli perfekcyjna rodzine, byli doskonalym mezem, zona, A GDZIE TUTAJ MIEJSCE NA PRAWDZIWE LUDZKIE ODCZUCIA TAKIE JAK PODDAWANIE SIE, NIEDOSKONALOSC, CHOROBA, POPROSTU PRAWO DO ODPOCZYNKU, WYCOFANIA SIE, ZWATPIENIE ....................................................... Noc rowniez jest potrzebna nie tylko wiecznie jasniejace, "kalifornijskie sloneczko sukcesu", ktore jest poprostu UTOPIA.


Utopia nie jest to, ze czlowiek upada i ma dosc wszystkiego. jest to jak najbardziej ZDROWA REAKCJA !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!! na ten chory styl zycia, tak wyreklamowany!










[videoyoutube=][videoyoutube=][/videoyoutube][/videoyoutube]
Avatar użytkownika
Offline
Posty
63
Dołączył(a)
11 mar 2012, 11:36

Mam dość swojego życia (18 lat).

przez kaczanov 13 mar 2012, 23:57
jako ludzie jestesmy ograniczonymi istotami (ograniczonymi tzn. nie potrafimy pojac dlaczego przechodzimy przez prawdziwa meke tej zyciowej tulaczki).


ja ci powiem dlaczego. to bardzo proste, nie trzeba byc einsteinem zeby to zrozumiec. dlatego, że ludzie się rozmnażają. cierpią, męczą się ale i tak się rozmnażają, żeby kolejne istoty mogły stać się niewolnikami i cierpieć i męczyć się i tak w kółko. mają wąty do boga, do innych ludzi a sami są sobie winni, that's it.
Offline
Posty
171
Dołączył(a)
10 lut 2012, 16:29

Mam dość swojego życia (18 lat).

Avatar użytkownika
przez lofenna 14 mar 2012, 00:00
Raito, mylisz sie, mowiac, ze wszystko wiesz. Tak naprawde nic nie wiemy co powinnismy wiedziec. Czas totalnej rezygnacji jest poczatkiem poszukiwan. Przez wiele lat nawet nie chcialam slyszec o pojsciu do psychologa. kiedy to zrobilam - poprostu moj stan fizyczny i psychiczny zmusil mnie do tego ( z powodu depresji juz nie moglam chodzic ani mowic) zdalam sobie sprawe, ze SA RZECZY W MOIM ZYCIU, KTORYM MUSZE SIE PRZYJRZEC. I tak m.in. zostala mi zasugerowana metoda Berta Hellingera. Polecam Ci jego ksiazki ( ale to moze pozniej, kiedy bedziesz gotowy).
Avatar użytkownika
Offline
Posty
63
Dołączył(a)
11 mar 2012, 11:36

Mam dość swojego życia (18 lat).

przez noname9292 14 mar 2012, 00:52
boli mnie napisał(a):Życie przegrywa w końcu każdy.No bo co jest w nim do wygrania ? Miłość ? Duża kasa na koncie ? Dobra praca i duży piękny dom ? To wszystko trzeba zostawić prędzej czy póżniej.Ja uważam że w życiu nie ma wygranych , życie wygrywa zawsze śmierć.Skosi każdego.Dla wszystkich szczęśliwców którzy są życiem zachwyceni , którzy cieszą się tymi przyziemnymi sprawami nastąpi w końcu game over i ostatecznie też przegrają.

Dlaczego uważasz, że śmierć to przegrana? Po prostu człowiek ma pewien czas, który może wykorzystać do czego tylko chce; może bzykać co popadnie, może stworzyć wspaniałą rodzinę, może się poświecić pracy czy samodoskonaleniu i tak dalej. Paradoksalnie to śmierć nadaje sens życiu, bez niej nic nie miałoby znaczenia, wartości. Wyobrażałeś sobie kiedyś życie wieczne? To byłaby katorga, prawdziwy nonsens.

Przegrać to można życie, bojąc się być sobą, bojąc się robić to się chce robić. "Coś" dało nam możliwość życia, więc warto z tego skorzystać. Moim obecnym sensem życia jest fikcja i wiedza.. chce jak najwięcej przeczytać i zobaczyć ciekawych rzeczy. Ja się śmierci nie boję, boję się bólu przed śmiercią..

Dlaczego warto żyć? Dla uczuć, dla zrozumienia, dla ciekawych wspomnień czy szczęśliwych chwil, dla innych ludzi, dla pasji czy dla rodziny. Masz racje, że po śmierci wszystko się traci, ale to w sumie nie jest ważne. Rzeczy materialne powinny być środkiem do realizowania celów (czy do przetrwania) a nie celem samym w sobie. Z resztą tak na prawdę to nic nie należy do nas, wszystko sobie przywłaszczyliśmy:)
Offline
Posty
114
Dołączył(a)
30 sie 2011, 01:10

Mam dość swojego życia (18 lat).

Avatar użytkownika
przez lofenna 14 mar 2012, 09:46
Wydaje mi sie, ze ja tez sie smierci nie boje. Ale smierc i tak nas kiedys czeka. My boimy sie zycia. Warto troche zaryzykowac i sie jeszcze pomeczyc, moze wydarzy sie cos fajnego! W zasadzie w zyciu najdrobniejsze i najmniej zauwazalne drobiazgi sa najpiekniejsze, jak np. to, ze cudownie mi sie dzisiaj spalo!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

Kiedy zamykaja sie jedne drzwi, trzeba poszukac gdzie sa te otwarte. Oczywiscie, czesto juz mamy tak dosc, ze nie ma sily, ale dlaczego nie zaryzykowac????????????? Ryzyko jest przygoda!!!!!!

-- 14 mar 2012, 14:26 --

I Raito!, uwazam, ze temat Twojego postu jest bardzo optymistyczny: MAM DOSC SWOJEGO ZYCIA. To pomysl na nowy, swiezy poczatek! Powodzenia! Zycze Ci super rewelacyjnych niespodzianek! Bardzo podoba mi sie to co napisales. Mierzysz wysoko i nie dajesz sie otumanic tandeta tego zycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
63
Dołączył(a)
11 mar 2012, 11:36

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 16 gości

Przeskocz do