Mam dość swojego życia (18 lat).

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Mam dość swojego życia (18 lat).

Avatar użytkownika
przez Raito 13 mar 2012, 19:46
Witam.
Mój opis może być trochę chaotyczny ale nie wiem tak na prawdę od czego zacząć.
Mam 18 lat, jestem chłopakiem i obecnie uczę się w trzeciej klasie liceum.
Mój problem polega na tym iż jestem kompletnie zobojętniony na moje żałosne życie. Nienawidzę samego siebie, jest tak od kiedy pamiętam. Nawet wiele lat temu myślałem tak samo teraz się tylko to coraz bardziej pogłębiło zwłaszcza w ciągu ostatnich kilku lat.
Już w wielu 14-15 lat mówiłem że nie chce mi się żyć.
Na początku zacznę od mojej skromnej osoby. Jak już wspomniałem mam do siebie wstręt, czasami nie mogę na siebie patrzeć w lusterku. Pomijając fakt że mam nadwagę, co prawda nie jestem jakimś grubasem ale trochę kilogramów ponad miarę jest.
Sam siebie nazywam życiowym nieudacznikiem i ślę pod swoim adresem najgorsze klątwy. Moje życie nie ma najmniejszego sensu, jestem zdesperowany do tego stopnia że zadaje mojej matce pytania o to po co mnie w ogóle urodziła, truję moją gadką życie nie tylko sobie ale także jej.
Jak zwykłem też mówić, "przegrałem życie". Mimo iż mam 18 lat spisałem już swoją egzystencję na straty.
Nie potrafię się cieszyć kompletnie z niczego. Co z tego że w szkole mi idzie całkiem nieźle, co z tego że udało mi się za drugim razem zdać prawko. Nic nie przynosi mi radości.
Z obrzydzeniem wstaje codziennie rano. Sen to dla mnie najlepsza pora dnia, przynajmniej wtedy nie myślę o tym wszystkim.
Mogłoby się wydawać że nie mam podstaw aby narzekać na swoje życie. Jestem w miarę zdrowy fizycznie, mam dach nad głową, mam co jeść. Ale co z tego? Może gdybym nie miał którejś z tych rzeczy bardziej bym docenił to moje życie.
Nie mam żadnych zainteresowań. Wszystko za co się brałem bardzo szybko mi się nudziło a nie ma sensu robić czegoś na siłę.
To że nie mam dziewczyny jest chyba oczywiste. Niestety nie wierzę w mity o wielkiej miłości dającej chęć do życia. Podejrzewam że nawet gdybym znalazł sobie jakąś to szybko by mi się znudziła jak wszystko. Z resztą, nie wyobrażam sobie siebie w towarzystwie kobiety, co nie znaczy że jestem gejem.
W przyszłości nie zamierzam mieć ani dzieci ani żony i mówię tak od kiedy pamiętam. Nie chcę mieć dzieci bo nie chcę aby takie życiowe kalectwo jak ja się rozprzestrzeniało. A towarzyszka życia? Nie wyobrażam sobie żyć n lat z kobieta a do tego bawić się w żałosne śluby itp.
Poza tym, obciachem byłoby zaprosić jakąś dziewczynę do mnie do domu. Niby nie mam najgorszych warunków ale mój dom mocno odbiega od standardów. Nie wyobrażam sobie spotkania z dziewczyną u mnie w domu. Spotykając się z dziewczyną nie miałbym jej nic do zaoferowania.
Często myślę o samobójstwie. Ale popełniam je w myślach, nie zrobiłbym tego mojej rodzinie. Często zastanawiam się jak wyglądałby mój pogrzeb, co napisałbym w liście pożegnalnym. I mówię mojej mamie o tym otwarcie.
Nie mam nawet prawdziwych takich stu procentowych przyjaciół. Może ze dwa razy w życiu byłem ja jakiejś imprezce (jeśli liczyć żałosne ogniska). Siedzę tylko w domu, przed komputerem, ale to raczej z braku innych perspektyw. Wyjdę z raz w tygodniu z kolegą/dwoma na spacerek ale to też jest żałosne. Nie byłem na balu gimnazjalnym, nie byłem na półmetku, nie poszedłem na studniówkę.
Chciałbym gdzieś wyjść, poimprezować ale nie mam na to możliwości. Podejrzewam też że rozczarowałbym się że wcale to nie jest takie fajne albo by mi się znudziło.
Nie mam żadnych ambicji ani planów na przyszłość.
Niestety, mówicie co chcecie ale jestem zakompleksiony jak cholera i zdaję sobie z tego sprawę.
Łatwo powiedzieć "twoje życie zależy tylko od ciebie, możesz się zmienić bla bla bla", dawno przestałem wierzyć w takie pierdoły, nie mam żadnych perspektyw na poprawę swojego stanu. Żyję z dnia na dzień. Nie daję po sobie poznać tego co dzieje się wewnątrz mojej głowy. Z reguły jestem raczej lubiany i żartobliwy.
Podejrzewam że nawet gdyby coś się zmieniło to i tak świadomość tego że kiedyś było tak jak było nie dawałaby mi spokoju.
Czy ktoś może mi coś poradzić?
Pozdrawiam.
L.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
13 mar 2012, 19:10

Mam dość swojego życia (18 lat).

przez idle 13 mar 2012, 20:07
No to w końcu L czy Raito? :P Bo to zasadnicza różnica :mrgreen: No ale tak poważnie, to co jest złego w siedzeniu przed kompem, nie chodzeniu na imprezy i tak dalej? Wejdź na fejsa w sobotę o 20, to zobaczysz, ile ludzi zamula w domu, zamiast imprezować ;) Takie życie, kiedy prawie cały czas się spędza w szkole. Imprezy są przereklamowane, zdecydowanie wolę jakieś posiadówy, co się nie zdarza często, bo znajomych mam w promieniu 100-300 km od miejsca, gdzie mieszkam. Czemu uważasz, że ogniska są żałosne? Wolałbyś ten czas spędzać raczej w klubie, gdzie unoszą się opary extazy? 8) Studniówką się nie przejmuj, też nie poszłam, nie cierpię swojej klasy. Mieszkaniem też się nie przejmuj, ja mam pokój 3 na 6 metrów, a mój były miał dywan w resoraki jak zaczęliśmy się spotykać, więc nie masz co się spinać, to naprawdę nie ma znaczenia, jak się kogoś lubi ;) Ja nie lubiłam, więc zapamiętałam ten szczegół :twisted: Przejmujesz się nadwagą? Jesteś facetem, nie masz nawet presji, żeby dobrze wyglądać, co ja mam powiedzieć :P ważę 5 kg za dużo, i to bywa dramatyczne :roll: Ogółem na nienawidzenie siebie nic Ci nie poradzę, bo mam takie okresy i nie wiem, co z nimi zrobić. Nie spinaj się tak, ludzie uwielbiają, jak się ich olewa, nawet nie zauważą, że po prostu ich nie lubisz, albo czujesz się źle ze sobą :mrgreen: powodzenia ;)
idle
Offline

Mam dość swojego życia (18 lat).

Avatar użytkownika
przez Raito 13 mar 2012, 20:17
idle napisał(a):/ciach/

"L" podpisałem się od imienia. Nie chodziło mi o Ruuzakiego :) Dopiero teraz sobie to uświadomiłem xD
Takie ognisko na jakim byłem jest żałosne. Sami chłopacy jak jakieś gej-party. Ok, w stanie upojenia alkoholowego trochę inaczej się na to patrzy ale jak potem się przeanalizuje to żal. Szczerze to chciałbym mieć taką przyjaciółkę z którą mógłbym o wszystkim pogadać ale nigdy nie miałem żadnej :)
Ja nawet nie mam z kim sobie browara strzelić. Chyba że na prawdę jakaś specjalna okazja. Jedyny kolega z jakim wychodzę czasami się przejść woli wypić soczek/colę.
A z nadwagą walczę i raczej wygram bo jak się za coś wezmę to przeważnie tego dokonam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
13 mar 2012, 19:10

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Mam dość swojego życia (18 lat).

przez idle 13 mar 2012, 20:21
Ja miałam kiedyś takiego kumpla, ale teraz jest dla mnie za dobry, od kiedy ściął kuca już się z takimi geekami nie zadaje :roll: Też nie mam z kim strzelić browara, chyba, że raz na kwartał jak odwiedzam znajomych, bo więcej nie mam czasu :? W ogóle to przecież przed Tobą najlepsze lata, albo samodzielność i praca, przy której nie będziesz zwracał uwagi na takie rzeczy, albo studia, czyli nowi ludzie, nowe otoczenie i nowe okazje ;) Mnie tylko to trzyma przy życiu, że jeszcze 2 miesiące i wio, nie zobaczę nigdy więcej ludzi z mojej pipidówy :P

Fakt, że bierzesz się za siebie dowodzi, że masz ambicje. Zobacz, co się stanie jak pozbędziesz się kompleksów, a dopiero potem skazuj się na szybką śmierć :mrgreen:
idle
Offline

Mam dość swojego życia (18 lat).

Avatar użytkownika
przez Raito 13 mar 2012, 20:24
boli mnie napisał(a):Mam trochę podobne spojrzenie na życie co ty , też jestem zobojętniały na nie.Pewnie ktoś ci odpisze że masz całe życie przed sobą, albo żeby się wybrać do specjalisty, albo szukać sobie pasji , często to widzę na forach.
Życie cie nudzi , odczuwasz ból własnego istnienia,to co oferuje życie cie nie interesuje.Trudno coś doradzić,można pogadać z psychologiem albo iść do psychiatry i zażywać leki, ale moim osobistym zdaniem te " leki" nic nie leczą .Wątpię żeby na ból istnienia istniał jakiś leki.

Jest dokładnie tak jak mówisz. A takie leki to według mnie często zwykłe placebo.
"Ból istnienia" bardzo dobre określenie, niestety chciałbym coś z tym zrobić :(
Jest jeden lek na to ale potem nie ma już odwrotu ale może to i dobrze.

-- 13 mar 2012, 19:28 --

idle napisał(a):Ja miałam kiedyś takiego kumpla, ale teraz jest dla mnie za dobry, od kiedy ściął kuca już się z takimi geekami nie zadaje :roll: Też nie mam z kim strzelić browara, chyba, że raz na kwartał jak odwiedzam znajomych, bo więcej nie mam czasu :? W ogóle to przecież przed Tobą najlepsze lata, albo samodzielność i praca, przy której nie będziesz zwracał uwagi na takie rzeczy, albo studia, czyli nowi ludzie, nowe otoczenie i nowe okazje ;) Mnie tylko to trzyma przy życiu, że jeszcze 2 miesiące i wio, nie zobaczę nigdy więcej ludzi z mojej pipidówy :P

Fakt, że bierzesz się za siebie dowodzi, że masz ambicje. Zobacz, co się stanie jak pozbędziesz się kompleksów, a dopiero potem skazuj się na szybką śmierć :mrgreen:

Tak, najlepsze lata przede mną. Najlepsze lata zmarnowałem przed komputerem, ale nie miałem innego wyboru.
Praca przy której nie będę zwracał uwagi na takie rzeczy? to znaczy że stanę się wypranym z uczuć i emocji robotem którego ktoś nakręcił aby codziennie robił to samo bez zastanowienia.
A poza tym jeszcze nie poszedłem na studia a już nimi rzygam. Nie mam pojęcia gdzie iść, a wielkiego wyboru raczej nie mam. Niektórzy tak się podniecają pójściem na studia że mało nie popuszczą, nie ogarniam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
13 mar 2012, 19:10

Mam dość swojego życia (18 lat).

przez idle 13 mar 2012, 20:29
Leki pomagają spać, ale na depresję to chyba faktycznie średnio pomagają, dają uczucie sztucznie podniesionego nastroju, który wkurza nieziemsko :? mówię o lekach, które się przepisuje ludziom w naszym wieku bez prób samobójczych, bo jak trafisz do szpitala to Ci zaserwują taką bombę, że o niczym nie będziesz myślał :roll: A ból życia to norma, w tych pięknych czasach.

Proszę nie zwracać uwagi na mój wielki optymizm w tym temacie, mam wiele osobowości i to jest ta pozytywna ;)

-- 13 mar 2012, 19:31 --

Raito, a kto powiedział, że wszystkiego trzeba doświadczyć w przedziale 13-18? Ja cały ten czas spędziłam na oglądaniu anime, graniu w gry i wpieprzaniu nieludzkich ilości słodyczy, pojechałam parę razy na koncerty i konwenty no i na tyle mojej wczesnej młodości :roll: Ale się nie przejmuję, jeszcze zdążę nadrobić, i ty też ;)

Powiem więcej, jestem zadowolona, że tak było. Uwielbiałam to robić w tamtym czasie i do dziś mam pewną nostalgię jak sobie o tym wszystkim myślę :mrgreen:
Ostatnio edytowano 13 mar 2012, 20:33 przez idle, łącznie edytowano 1 raz
idle
Offline

Mam dość swojego życia (18 lat).

Avatar użytkownika
przez Raito 13 mar 2012, 20:31
idle napisał(a):Leki pomagają spać, ale na depresję to chyba faktycznie średnio pomagają, dają uczucie sztucznie podniesionego nastroju, który wkurza nieziemsko :? mówię o lekach, które się przepisuje ludziom w naszym wieku bez prób samobójczych, bo jak trafisz do szpitala to Ci zaserwują taką bombę, że o niczym nie będziesz myślał :roll: A ból życia to norma, w tych pięknych czasach.
Proszę nie zwracać uwagi na mój wielki optymizm w tym temacie, mam wiele osobowości i to jest ta pozytywna ;)

Są takie leki. Jeden nawet kiedyś spaliłem w szklanej rurce, ale nie zadziałało :D
Może lepiej byłoby zaaplikować sobie kompletnie otumaniający lek żeby zapomnieć o tym wszystkim.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
13 mar 2012, 19:10

Mam dość swojego życia (18 lat).

przez idle 13 mar 2012, 20:35
Łe, na mnie zielsko działa jeszcze bardziej zamulająco, więc co mam powiedzieć :lol: Nie polecam otumanienia, bardzo nieprzyjemne uczucie. Dosłownie się schodzi na miejscu, nie wiesz, co ze sobą zrobić, poczucie niepokoju nie daje myśleć. No i kompletnie nie ma po nich libido :shock: Nie można jeść ani się seksić, to gdzie radość życia :(
idle
Offline

Mam dość swojego życia (18 lat).

Avatar użytkownika
przez Raito 13 mar 2012, 20:36
idle napisał(a):/ciach/

To trochę podobnie jak ja. Ja też gram w gry, z resztą, temu poświęcam większość czasu. Może nie tyle graniu co przeglądaniu newsów, oglądaniu nowych materiałów. Jestem ze wszystkimi newsami ze świata gier wideo na bieżąco. Ale, co to za zainteresowanie? Każdy po części się interesuje grami.
Nie muszę raczej wspominać że na żadnych koncertach/konwentach nigdy nie byłem.

Edit:
Trochę dziwnie brzmi w tym kontekście tekst o radości życia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
13 mar 2012, 19:10

Mam dość swojego życia (18 lat).

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 13 mar 2012, 20:38
Raito ja w twoim wieku myślałem podobnie. Teraz jestem po 30-ce i niewiele się zmieniło przyzwyczaiłem się do swojej beznadziejności i wegetacji ale mam żal straconych lat Ty możesz jeszcze wiele zmienić jeśli bardzo pragniesz choć na pewno nie będzie to łatwe.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17045
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

Mam dość swojego życia (18 lat).

przez idle 13 mar 2012, 20:40
Raito, a co Cię powstrzymuje? Poważnie, czasem warto wychylić nos poza swoje miejsce zamieszkania, to bardzo otrzeźwia i daje poczucie, że lepszy świat naprawdę istnieje. Powrót jest za to bardzo bolesny :(
idle
Offline

Mam dość swojego życia (18 lat).

Avatar użytkownika
przez Raito 13 mar 2012, 20:41
carlosbueno napisał(a):Raito ja w twoim wieku myślałem podobnie. Teraz jestem po 30-ce i niewiele się zmieniło przyzwyczaiłem się do swojej beznadziejności i wegetacji ale mam żal straconych lat Ty możesz jeszcze wiele zmienić jeśli bardzo pragniesz choć na pewno nie będzie to łatwe.

Łatwo powiedzieć. Może i mogę wiele zmienić ale nie potrafię. Zabije mnie sama świadomość że kiedyś byłem w tak beznadziejnym położeniu.
Z resztą, mam nadzieję że dożyję tylko 20 lat.

-- 13 mar 2012, 19:43 --

idle napisał(a):Raito, a co Cię powstrzymuje? Poważnie, czasem warto wychylić nos poza swoje miejsce zamieszkania, to bardzo otrzeźwia i daje poczucie, że lepszy świat naprawdę istnieje. Powrót jest za to bardzo bolesny :(

Co mnie powstrzymuje? Wszystko. Brak konkretnego towarzystwa, brak jakiegokolwiek wartościowego hobby i słomiany zapał. Z tym nie da się walczyć.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
36
Dołączył(a)
13 mar 2012, 19:10

Mam dość swojego życia (18 lat).

Avatar użytkownika
przez carlosbueno 13 mar 2012, 20:45
Ja co roku od kilkunastu lat wmawiam se że jeśli nic się w moim życiu nie zmieni to popełnię samobójstwo ale jak widać jeszcze żyję.
Avatar użytkownika
Offline
Największy Forumowy Maruda
Posty
17045
Dołączył(a)
02 lip 2011, 16:27
Lokalizacja
Kaszebe

Mam dość swojego życia (18 lat).

przez idle 13 mar 2012, 20:49
Raito, tam się jeździ po to, żeby znaleźć towarzystwo ;) Ja prawie nie mam znajomych z reala, jedynie w internecie poznałam naprawdę świetne osoby i to tylko przypadkiem. A jakie hobby jest wartościowe? Ja mam to gdzieś, mi sprawia radość czytanie komiksów i nie obchodzi mnie, że dla innych to jest marnowanie czasu :P Przestań sobie dowalać, bo piszesz tak, jakbyś miał jakieś normy do wyrobienia i nie nadążał ich spełniać: za mało fajne imprezy, za mało fajne hobby, za mało fajne towarzystwo. Jak Tobie nie odpowiadają, to je zmień. Ja ucięłam wszystkie niszczące mnie znajomości, zaczęłam rozwijać to, co umiem najlepiej. Też mam słomiany zapał, ale czasami można wrócić do przerwanego toku zadań.

Masz jakieś lepsze okresy? Bo ja to tak pół na pół. Raz jestem taka jak teraz, a raz w gorszym stanie, niż Ty prezentujesz :roll:
idle
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 18 gości

Przeskocz do