Jestem sierotą, jak mam z tym żyć?

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Jestem sierotą, jak mam z tym żyć?

przez L.J.Z. 23 lut 2012, 00:31
Dlaczego wciąż czuje się tak okropnie sama ze sobą ? To co mnie otacza jest przeciwko mnie, i każda z tych rzeczy jest najeżona kolcami, wszystkiego się tak okropnie boje. Chciałabym poczuć się wreszcie spokojnie i bezpiecznie, pewna i odpowiedzialna za swoje myśli i cele. Cały czas myślę o tym co powinnam a co robię źle, samo okaleczanie się wychodzi mi tak świetnie, że potrafię doprowadzić się do płaczu w jednej chwili, nawet kiedy robię coś co powinno sprawiać mi przyjemność lub, kiedy wypełniam swoje obowiązki tak jak powinnam to zamiast poczuć się lepiej, myślę ,że robię to źle i mogłabym to zrobić lepiej.
Chce być odpowiedzialna za siebie, nie szukać winy w niczym ani w nikim. Ale takie myśli same przychodzą mi do głowy, śmierć mojej mamy usprawiedliwia mnie w oczach nauczycieli, rodziny i znajomych ale nie usprawiedliwia mnie przed życiem. Boję się wszystkiego, zamiast się czegoś podjąć już czuję lęk i brak pewności siebie przed zrealizowaniem ...czasem prozaicznych rzeczy a czasem życiowych celów.
Dziś rozmawiałam ze swoim starym przyjacielem i on powiedział mi, że znał mnie przed tym co się stało ( mam na myśli śmierć matki) i zna mnie teraz ( po tragedii), twierdzi on, że i przed i po ciągle jestem osaczona swoimi lękami i w głębi duszy jestem małym przestraszonym człowiekiem i tylko chce żeby mnie ktoś czasem przytulił.
[O boże ale to mówią mi wszyscy!!!] Więc jak to wygląda z boku, skoro wszyscy ludzie mówią mi to samo? Że jestem silna, ale przestraszona. To co mam zrobić żeby przestać się bać ?

/cenzura/ SIEDZE NA TYŁKU I ŹLE SIĘ Z TYM CZUJE,
PORA COŚ Z TYM ZROBIĆ [?]!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
GDZIE KOLWIEK się NIE POJAWIE TAM SZUAKM ODPOWIEDZI JAK ŻYĆ, ŻEBY BYĆ SZCZĘŚLIWYM, ale życie to nie – wieczne przygotowanie to samego życia, pora zacząć żyć. Ruszyć się zrobić coś, a ja mam ochotę krzyczeć i tak mam okropnie dość duszenia tego w sobie, tego ohydnego gówna, które mnie dusi co dzień. Brak matki, brak rodziny, brak wsparcia, bark kogoś kto by przez chwile pomyślał za mnie, pomógł mi, przytulił , kochał bezinteresownie.
Takie życie typowej sieroty . Szukam sobie zabawy w następnych kochankach rozpieprzając przy tym ich rodziny, bawię się ludźmi i lubię patrzeć na ich cierpienie i znęcać się nad nimi, choć przez chwile mam kontrole nad tym co się dzieje.

Ale to wszystko to śmieci do wyrzucenia, bardziej chciałabym być „normalnym”( czyli realizującym swoje cele szczęśliwym człowiekiem)

Czuje się jak czary anioł tak to sobie wyobraziłam, tak źle mi z samą sobą że szukając ucieczki, tylko cierpienie innych sprawia mi radość.
A tak naprawdę wołam pomocy.... tylko nie wiem gdzie i nie wiem jak, chciałabym sobie pomóc, być szczęśliwa sama ze sobą i cieszyć się z tego co robię, bo przecież kiedyś byłam fajną dziewczyną, kiedyś kiedy mama mnie kochała.

Kolejne moje złe samopoczucia prowokują innych, na przykład mojego pseudo chłopaka to tego żeby był na mnie zły, zazdrosny – toksyczny związek , a może to wszystko robię z nudów.
Mój kuzyn z nudów połknął tabletki na sen, po których spał cały dzień.

Więc może zacznę szukać sensu życia, skoro nie tędy droga?
Tylko co ja mogłabym robić żeby być szczęśliwa? Zaakceptować siebie
Jak żyją ludzie którzy akceptują sami siebie? Na pewno nie żyją sami
Chociaż życie samemu ma wiele plusów, sam sobie sprzątasz, przyprowadzasz kogo chcesz, uczysz się kiedy masz na to ochotę, Ale od tego można dostać na łeb... wtedy można spotkać się z przyjaciółmi ale oni przychodzą i odchodzą
.
ja /cenzura/ , nie można dojrzeć w jednym tekście,
dziś cały dzień myślę o dwóch rzeczach
po 1. zawsze chciałam przejść się wiosną w piżamie na rynek w moim mieście, na piwo z sokiem czy coś.
2. Dziś bardzo mi się chce kupić butelkę taniej farby akrylowej dla dzieci najlepiej różowej i rozpieprzyć ją gdzieś w przestrzeni publicznej, albo rzucać wypełnione farbą baloniki w cokolwiek.
Nikomu to wielkiej krzywdy nie zrobi.
Ale po co to mi? Punkt pierwszy, żeby się poczuć zajebistym jak kiedyś i pewnym siebie bo kiedyś nie ważne co robiłam byłam zajebista i pewna siebie, i inni to czuli i widzieli i ja też to czułam i tworzyłam wtedy więcej i więcej mi się chciało, i pisałam wypracowania na polski bo również wydawało mi się że mam coś do powiedzenia. Teraz już nie pisze bo uważam że jestem do dupy, a przecież to nie prawda bo jestem świetna i w to „wierze” . L.J.Z. Tak napisał ktoś kiedyś o mnie,

/cenzura/ /cenzura/ /cenzura/ więc dlaczego nie mogę być zajebista skoro, opiewam zajebistością ? Bo uważam, że skromność i pokora to cnota najważniejsza chyba dla mnie i nią się kieruje.

Tylko to jest skok w przepaść, albo wmawiam sobie że muszę być zajebista albo jestem totalnym dnem i chyba nic mnie nie wyróżnia bo większość ludzi tak ma.
Może pora zaakceptować siebie, pogodzić się ze swoimi ułomnościami, przywitać się z tym że parę rzeczy i tak mi nie wyjdzie, a nad tym nad czym mogę popracuję i będzie dobrze bo przecież jestem w stanie zrobić wiele.

ok.

a Co z moim pseudo chłopakiem, pseudo związkiem, który mi bardziej przeszkadza bo jestem wygodnym człowiekiem, choć tęsknie gdy go nie ma to chcę go wyrzucić przez okno kiedy u mnie jest.
Jedno z moich kolejnych dzisiejszych przemyśleń to, to że mój związek jest popieprzony dlatego, że :
po 1. związek polega na szczerości, zaufaniu i wierności, a ja nie odczuwam żadnych z tych cech. To bezsensu, ale z drugiej strony lubię go za to jaki jest, chociaż po 15 minutach mnie irytuje, mam dwa wyjścia albo dorosnąć z nim do dobrego związku ( czyli rozmawiać rozmawiać kłócić się ciągle o prawdę) albo czekać aż przy pierwszym potknięciu ten związek się rozpieprzy.
Tylko ja jestem odporna na ból, i wiele rzeczy by mi nie przeszkadzało, chociaż wysokie poczucie wartości powinno mi podpowiedzieć co zrobić.
Ostatnio edytowano 29 lut 2012, 19:48 przez Artemizja, łącznie edytowano 1 raz
Powód: Przeniesieono z działu "Kroki do wolności"
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
23 lut 2012, 00:20

Jestem sierotą, jak mam z tym żyć?

przez nextMatii 23 lut 2012, 08:51
Witaj widze tu tylko jedno wyjscie
terapie zanim doszczetnie zniszczysz siebie,a przy tym i innych.
nextMatii
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do