Nie radzę sobie- pomocy!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Nie radzę sobie- pomocy!

Avatar użytkownika
przez bomba21 29 lut 2012, 20:27
mi sie to już wszystko nudzi, życie też już mi się znudziło, nie wiem czy to już depresja czy co ...
nic mi sie nie chce, raz mi problemy znikły, pojawiły się następne nowe..... rutyna, naprawiam nowe problemy, znowu nowe się pojawiają, tak chyba człowiek ma wryte w głowie że zawsze ma jakiś problem.
Będzie dobrze!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
23 gru 2011, 00:22

Nie radzę sobie- pomocy!

Avatar użytkownika
przez wiola249 29 lut 2012, 21:31
lena1989, Ze mną to w zasadzie różnie bywa. Ostatnio znów było gorzej, bo zaczęłam poruszać bolesne tematy na terapii iw ogóle jakoś zmieniają się u mnie te nastroje. Jak pisałam już, po tej imprezie w sobotę dopadł mnie wielki dół (związany właśnie z tym porównywaniem siebie, swojego życia do znajomych, ale też z rozmową na temat naszego wspólnego kolegi, z którym łączy mnie pewna historia, o której te koleżanki nie wiedzą), który narastał i narastał całą niedziele, aż pojawił się niepokój, lęk, strach, nosiło mnie i w ogóle, poszłam do łazienki, pochodziłam w kółko i nagle mi po prostu przeszło. Na następny dzień miałam terapię, byłam przed nią bardzo zdenerwowana, ale po niej czułam się już spokojna jak o tym wszystkich opowiedziałam, no i bardzo śpiąca; jak padłam na łózko, tak zasnęłam od razu - męczą mnie bardzo takie stany. Wczoraj też było ok, ale dziś od południa już też masakra, bo rozmawiałam prze tel z siostrą, która mieszka w Niemczech, na temat mnie w dzieciństwie, zachowań mojego ojca - bo ja mało co pamiętam a przyda się mi to do terapii (m.in.chce dojść z moja psycholog do tego dlaczego czuję wstręt przed dotykiem ojca, nawet jak się choć troche zbliży). No i ta rozmowa mnie tak zdołowała, znów trzesące ręce itp., nie wiem czy to był dobry pomysł tego słuchać. I znów śpiąca jestem. Tak że nie wiem, czy jestem w stanie teraz wiele czegoś pozytywnego napisać ;)
Więc no nie wyszłam jeszcze z tego, odpowiadając na Twoje pytanie. Też nie wiem czy można do końca porównywać nasze stany, ciężko mi się dziś myśli... W każdym razie wiem już, że proces leczenia jest długotrwały. Trzeba pracowąć nad sobą, być cierpliwym (mi tej cierpliwości niestety trochę brak, bo chyba sobie myślałam, że to wszystko szybko będzie, z resztą szłam do psychologa właściwie z nerwicą "tylko" ,a tu jeszcze depresja, oczywiście problem z bardzo niską samooceną, a teraz jeszcze jakież zaburzenia osobowości wyszły, jeszcze nie wiem jakie). Czasem ciężko pozbyć się pewnych wzorców myślenia, wyzbyć się pewnych schematów utrwalonych w głowie, ale mówię Ci, jest to możliwe, wszystko tak naprawdę zależy od nas. Musimy chcieć dążyć do zmiany, chcieć się wyleczyć, a Ty chcesz! Wierzę, że terapia Ci pomoże, zmieni Twój sposób myślenia i w ogóle. Też jeszcze nie wiadomo co Ci tak naprawdę "dolega"-to musi stwierdzić specjalista. Ja pisałam kilka testów, kilka spotkań wywiadów i potem diagnoza. Kolejne rzeczy jeszcze wychodziły i wychodzą nadal "w praniu". Bardzo dobrze, że zdecydowałaś się na to, aby szukać pomocy. Ja np żałuję, że tak późno poszłam do psychologa, właściwie już w dzieciństwie było mi to potrzebne, a chodzę dopiero od kilku miesięcy (w wieku 24 lat)... Ale cieszę się, że w końcu to zrobiłam. Najgorzej jak ludzie trwają w swoim stanie, bo na pewno to nie pomoże, a tylko może pogorszyć sytuacje. Trzymam za Ciebie kciuki!
Nerwica depresyjna, neurastenia, lęki itd....
Dziecko we mgle........

It's one of those things people say: you can't move on until you've let go of the past
Avatar użytkownika
Offline
Posty
109
Dołączył(a)
17 lut 2012, 21:55
Lokalizacja
śląsk cieszyński

Nie radzę sobie- pomocy!

przez lena1989 01 mar 2012, 08:05
Idę dziś znów do psychologa. To co wczoraj się ze mną działo przechodzi ludzkie pojęcie. W ogóle nie wiem co na tych studiach robię, co robię w tym miescie. czuję, że się w ogóle nie rozwinęlam, że w ogóle tu nie pasuję... ze wpadłam w złe towarzystwo. Nie umiem juz przebywac z moimi znajomymi... strasznie mnie irytują, są wredni i chamscy. Brakuje mi znajomych z domu. I jeszcze porównywanie się do tej dziewczyny... to mnie zabija.
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
19 lut 2012, 11:42

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nie radzę sobie- pomocy!

Avatar użytkownika
przez Artemizja 03 mar 2012, 20:30
lena1989, co u Ciebie?Jak sobie radzisz?Jak wizyta u psychologa?
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44131
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Nie radzę sobie- pomocy!

przez kasia1974 04 mar 2012, 23:35
Cześć. Czytając Wasze posty, moje problemy wydają się bardzo małe. Ale spróbuje.
Jak widać po nicku nie na leże do najmłodszych osób. Jestem mężatką od jakiś 19-stu lat , mamą trzech córek w wieku 18,15 i 9 lat. Ktoś spyta i o co jej chodzi ma wszystko. Niestety tak nie jest. Mąż od jakiegoś roku jest z zagranicą oczywiście z małymi przerwami. Cały dom na mojej głowie, co z tego , że rozmawiamy codziennie przez skype, to nie załatwi sprawy. Kłopoty ciągną się za kłopotami, finansowe, z dziewczynami, nie radze sobie z tym wszystkim, mam tego już dosyć. Mąż powtarza , że będzie lepiej ja się pytam kiedy, odpowiada kiedyś -pózniej. A co z samotnością. Można powiedzieć niech zjedzie , nie ma takiej opcji , ja nie pojadę z dziećmi do niego bo dzieci nie chcą, a one są najważniejsze. On oczywiście tego nie rozumie a ja czuje się bezradna. Co raz częściej płacze, siedzę w ciemnościach do godzin rannych patrząc bezmyślnie w telewizor. Nie mam przyjaciółki z którą bym mogla się podzielić swoimi problemami, po drugie czemu mam kogoś obarczać swoimi problemami. Ostatnio zaczęłam swoje "gorzkie żale" przelewać na papier , kiedyś pomagało teraz nie. Co jest ze mną nie tak, przecież w takiej sytuacji jest mnóstwo kobiet i sobie radzą dlaczego nie ja.Dlaczego z każdym dniem popadam w coraz to bardziej w jakiś smutek, bezradność, płaczliwość. Nie potrafię się niczym cieszyć, nie umiem porozumieć się z córkami- może jestem jakąś wstrętną egoistką, która ma nawet swoje dzieci w nosie, po prostu wyrodną matką. Czuje się jak... no właśnie jak? Kim ja w ogóle jestem, czy mam prawo napisać , że kimś jestem, nie wiem...
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
04 mar 2012, 15:43

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 16 gości

Przeskocz do