Nie radzę sobie- pomocy!

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Nie radzę sobie- pomocy!

przez lena1989 19 lut 2012, 12:14
Chciałam tylko napisac, ze napisałam tu juz z rozpaczy, zapisałam sie do psychologa ale musze czekac dwa tyg, nie wiem czy dam rade tyle, wariuję i nie mogę sobie poradzic. Nie chce juz meczyc bliskich, mają ze mna gehennę. Nie wiem co robic. Chciałam sie wyzalic, nie wiem w sumie sama dlaczego, ale naprawde nie wiem co robic.
Ostatnio edytowano 27 lut 2012, 11:46 przez Artemizja, łącznie edytowano 1 raz
Powód: przeniesiono z działu "Witam" i zmieniono tytuł
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
19 lut 2012, 11:42

Nie radzę sobie- pomocy!

Avatar użytkownika
przez tahela 19 lut 2012, 18:17
cześc witaj rozpacz jest okropna,ale moze przetrwasz dzieki forum i bedzie chociaz troche lepiej
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10969
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Nie radzę sobie- pomocy!

przez lena1989 19 lut 2012, 19:04
tahela Nie wiem jak sobie z nią poradzic. Ale dzięki za zrozumienie. Może Ty masz jakąś radę na to?
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
19 lut 2012, 11:42

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Nie radzę sobie- pomocy!

przez Laima 19 lut 2012, 19:16
lena1989, witaj.Zawsze możesz się wyżalić na forum,albo możesz np. do mnie na pw.Dwa tygodnie to w sumie nie dużo,szybko zleci. ;)
Laima
Offline

Nie radzę sobie- pomocy!

Avatar użytkownika
przez Artemizja 19 lut 2012, 19:30
lena1989, niestety, na rozpacz nie ma recepty.Wszystko trzeba przeżyć na swój własny sposób.Inaczej się nie da.Zapisałaś się do psychologa,zarejestrowałaś na forum,szukasz pomocy-myślę,że to już dużo.Jest to ewidentny krok do przodu...
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44130
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Nie radzę sobie- pomocy!

Avatar użytkownika
przez wiola249 19 lut 2012, 20:58
lena1989 Tak czytam Twoje posty i widzę tu trochę siebie. Spotkania ze znajomymi (z resztą już duzo rzadsze niż kiedyś), na których siedze często "przymulona", słuchanie ich planów na przyszłość, fajna praca, zaręczyny, śluby itd. ,co tylko pogarsza mój nastrój, podczas gdy ja stoję w miejscu i nie mogę się ruszyć, jakbym utknęła w jakimś małym pomieszczeniu bez drzwi i okien. I te stany, gdy wydaje się, że jeszcze tylko trochę brakuje żeby zwariować. I zgadzam się z Bellatrix - zrobiłaś już naprawdę dużo; szukasz pomocy, uświadomiłaś sobie swój problem, chcesz coś zmienić, a nie trwać w tym stanie (jak powiedziała moja pani psycholog gdy powiedziałam że mama mi tylko powtarza "weź się wreszcie za siebie": że właśnie się wzięłam przychodząc do niej). Żałuję tylko, że wcześniej nie poszukałam pomocy, że tak się tego bałam, tego mówienia o sobie, swoich problemach, ale zrobiłam podobno już duże postępy;] . Pisałaś, że terapia kosztuje? A może gdzieś w Twojej okolicy przyjmuje psycholog na NFZ? Bo ja np tak chodzę właśnie na terapię, w mieście obok, bo na płatną z braku pracy po prostu nie było by mnie stać. Nie wiem jak w innych miastach to wygląda. Trzymam kciuki!
Nerwica depresyjna, neurastenia, lęki itd....
Dziecko we mgle........

It's one of those things people say: you can't move on until you've let go of the past
Avatar użytkownika
Offline
Posty
109
Dołączył(a)
17 lut 2012, 21:55
Lokalizacja
śląsk cieszyński

Nie radzę sobie- pomocy!

przez lena1989 20 lut 2012, 09:09
Boję się, że to nic nie da. Jestem w tej chwili w tej wymarzonej Warszawie i sto razy bardziej mi sie tu podoba niz w krakowie. Cały czas gdybam jak by to bylo gdybym była tu od 1 roku studiów. Pewnie byłabym zadowolona z zycia, bo zawsze wolałam tu byc ale nic z tym nie zrobiłam. Chciałam w tym roku ale się nie udało. Wieczór wczorajszy jakos przezyłam, chociaz jak szlam po miescie to serce o mało mi nie wyskoczyło. Patrzylam na tych ludzi i nie moglam sie powstrzymac od płaczu. Zamienilabym się za życie z każdym. Dziś wracam do krakowa. Nie wiem czy dam sobie tam radę, boję się, że w ogóle juz zwariuję. Ale muszę tam zostać, nie mam wyjscia na razie. Poranek jak zwykle był straszny, obudzilam sie ze dwie godziny temu i przewracałam na łożku, telepałam z nerwów. Sny mialam o tym o czym myślę cały czas. Teraz jakos musze przetrwac do południa i nie wiem co dalej. Wyjazd stąd będzie straszny. Nie umiem sobie radzic z tą rozpaczą, mialam juz takie myśli, że az sama sie ich boje. Wszyscy naokoło mi mówią, że przesadzam, ale ja naprawdę czuję, że zmarnowalam sobie życie. No i tak właśnie tez każdy powtarza, żeby wziąć się w garść, że się poddałam. Ale ja nie wiem jak. Jedne i te same mysli w głowie. Cały czas. Co to za życie.

-- 20 lut 2012, 08:25 --

W ogóle się nie mogę uspokoić. To jest najgorsze. Jestem młoda a nie umiem się cieszyć własnym zyciem, tylko zazdroszczę wszystkim naokoło. nie wiem co się ze mną stanie przez te dwa tyg. chłopak mi mówi, że już nie jestem sobą, że jestem wrakiem czlowieka, że dopuscialam do czegos strasznego. Mi już na niczym nie zalezy. Widzę tylko przeszłość, siebie w Warszawie na 1 roku, jakby to mogło byc, ale czasu nie mogę cofnąć. Nawet jak sie przeprowadze za rok, chociaz pewnie i tak mi sie nie uda to nigdy nie poczuję tego jak moglo byc na 1 roku. ogldam zdjecia mojej klasy jak bawili sie tu wlasnie wszyscy razem, a ja w krakowie w tym czasie rozpaczałam, że nie jestem z nimi. Czemu? sama nie wiem... nie wiem jak podjęłam wtedy tą decyzję. Dzis sobie z tym nie moge poradzic. Piszę bo nie wiem co ze sobą zrobic w tym momencie, jestem tak niespokojna, że cos strasznego. chodze po pokoju w jedną i drugą, wzięłam leki na uspokojenie, ale to nic nie daje. Kolega u ktorego nocuję spi. Ja mam ochote wyskoczyc prze okno. Boże, co ja mam zrobic. Chcę normalnie życ:(
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
19 lut 2012, 11:42

Nie radzę sobie- pomocy!

Avatar użytkownika
przez wiola249 20 lut 2012, 12:13
lena1989, Z uwagi na to, że nie mam czasu teraz nic więcej napisać, bo sie muszę zacząć zbierać na terapię, napiszę tylko tyle, że naprawdę bez pomocy psychologa lub psychiatry się nie obejdzie. Musisz jakoś dotrwać do tego czasu...Pisz tu na forum ile chcesz! Ale jeśli masz naprawdę już aż takie myśli, żeby wyskoczyć przez okno, a leki uspokające nie pomagają itd. i jesteś aż tak bardzo niespokojna, to najlepiej by może było udać się na pogotowie, albo wezwać. Mówię serio. Może tam dostaniesz póki co coś mocniejszego na uspokojenie. Naprawdę nie czekaj jeśli boisz się że możesz sobie coś zrobić. Mój brat ostatnio miał bardzo podobne stany, te myśli takie natrętne że zrobił coś nie tak jak powinien był, co trwało ponad tydzień, i on wziął kilka razy relanium, bo mój ojciec miał, i pomogło na pewnien czas, tyle że to jest na receptę no i na własną rękę lepiej nie brać takich leków! Więc mówię Ci- w takich sytuacjach pogotowie, lub lekarz pierwszego kontaktu. Trzymaj się!!
Nerwica depresyjna, neurastenia, lęki itd....
Dziecko we mgle........

It's one of those things people say: you can't move on until you've let go of the past
Avatar użytkownika
Offline
Posty
109
Dołączył(a)
17 lut 2012, 21:55
Lokalizacja
śląsk cieszyński

Nie radzę sobie- pomocy!

przez lena1989 20 lut 2012, 16:26
Też wzięłam relanium raz. Skonczylam nieprzytomna. Dziś znów poniosłam klęskę. Nie dostalam się tam gdzie chce na magisterke, spotkałam ludzi z liceum i znowu zaczęłam żałować ze nie poszlam razem z nimi. To jest straszne. Nie moge przestac o tym myslec. Boję się ze nic mi nie pomoże. Nigdy nie przestanę rozpamiętywać. Zyję złudzeniami. Nie wiem, tak jakbym jednak mogla cofnac czas... a tego nie zrobię. Jestem w totalnej rozsypce.

-- 20 lut 2012, 15:34 --

zmarnowałam sobie młodość. nie moge przestac o tym myslec. W ogóle ciągle patrzę na innyvch, wszyscy sobie jakos poukładali zycie. Zostają tam gdzie byli przez studia. Tylko ja wiecznie coś kombinuję, komplikuję... Jestem żałosna, ale tez zagubiona. Chyba nigdy nie znajdę swojego miejsca na świecie. Nie wiem co ze sobą zrobic, gdzie się podziać, ciągle porównuję swoją sytaucję do innych. A tak się składa, że wszystkim moim znajomym się powodzi. Nikt nie żałuje swojego wyboru, wszyscy są zadowoleni. O niczym innym nie potrafię myśleć. Nawet nie wiem czy ktoś to przeczyta... Czuję, że powinnam gdzies uciec, ale gdzie, dokąd... nie wiem. A jesli psycholog mi nie pomoze, jesli juz nigdy nie będę taka jak kiedyś:( jestem przerazona. Chciałabym żeby ktos za mnie decydowal, ale nikt tego nie zrobi. Nikt nic nie zmieni, kazdy ma swoje zycie, tylko ja jestem jak jakas sierota, nieudacznik. Nie nawidzę siebie samej.

-- 20 lut 2012, 15:39 --

Chciałabym krzyczec, wołać o pomoc. Ale co to zmieni. Nikt nie będzie przecież mną. Nikt mnie nie zaczaruje. To wszytko jak jakis koszmar.
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
19 lut 2012, 11:42

Nie radzę sobie- pomocy!

Avatar użytkownika
przez Artemizja 20 lut 2012, 17:48
lena1989, daj psychologowi i sobie szansę.Nie widzę innego wyjścia jak tylko terapia.W tym momencie,sama siebie niszczysz i odbierasz szanse na jakiekolwiek zmiany.Jeśli będziesz wciąż porównywać się z innymi i rozpamiętywać wszystkie złe(w Twoim mniemaniu)wybory,to się zamęczysz.A może jednak spróbuj znaleźć coś pozytywnego w tym,co masz?Jakiś szczegół,który stałby się punktem zaczepienia?Jeśli będziesz wciąż przeżywać przeszłość i nie dasz szansy teraźniejszości,to doprowadzisz siebie do ruiny.Poza tym,tak naprawdę nie wiesz,czy innym faktycznie tak dobrze się powodzi.Każdy ma problemy.KAŻDY.Tylko nie wszyscy głośno o tym mówią.Wyglądają na szczęśliwych,przed innymi noszą maski,a tak naprawdę cierpią.Nie jesteś w stanie tego sprawdzić.Skąd wiesz,że któryś z Twoich znajomych,co Twoim zdaniem odniósł sukces,ma wszystko,czego chce?A może on patrząc na Ciebie,myśli dokładnie to samo,co Ty?Może jest coś,co Ty masz,a on mieć nie może?Wszystko ładnie wygląda z boku,ale tak naprawdę nie wiadomo,co człowiekowi w duszy gra.Zastanów się nad tym.Naprawdę szkoda marnować życia,bo za kilka lat "wybudzisz"się z tego i zdasz sobie sprawę,że wcale nie jest tak źle i spędziłaś lata na niepotrzebnym porównywaniu się do innych,podczas gdy mogłaś zdziałać coś dla siebie.Ale czasu nie da się już cofnąć.Wszystko zależy od Ciebie.Idź na terapię,walcz o swoje życie,zmierz się ze swoimi demonami.Wiem,że łatwo jest mówić,ale wierz mi,to jest wykonalne.Trudne,ale wykonalne.Nie poddawaj się,bo życie masz tylko jedno...
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44130
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Nie radzę sobie- pomocy!

przez lena1989 21 lut 2012, 10:20
OBellatrix Bardzo mądrze piszesz. Tylko, że ja staram sie nie myslec o tej przeszłoscicaly czas i nie moge, nawet jak cos robie, jak jestem zajęta to ciągle myslę co by bylo gdyby....jestem ciągle niezadowolona:/ a krakow demotywuje mnie do jakiegokolwiek dzialania. Na dodatek mam chłopakana odlegosc, z rodzinnego miasta. w sumie to nie wiem juz czy mam bo chyba poznal jakas dziewczyne, powiedział ze nie umie juz byc ze mna, ze nie moze patrzec jak się zadręczam, dzis pewnie z nim porozmawiam, przyznał sie ze byl u niej wczoraj. Nie wiem co robic. Ostanio tylko zylam tą mysla ze w koncu pojade do domu i sie z nim spotkam. Sama sobie wszystko niszcze i nie umiem tego zatrzymac. Moje życie legło w gruzach. Czuję sie nikim, czuję straszną pustkę. Nie mam zadnego celu.
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
19 lut 2012, 11:42

Nie radzę sobie- pomocy!

Avatar użytkownika
przez Artemizja 21 lut 2012, 13:57
lena1989, myślę,że teraz właśnie jest dobry czas na to,żeby spróbować zawalczyć o siebie.Spróbuj szczerze porozmawiać z chłopakiem.Nic innego chyba nie pozostaje.Miejmy nadzieję,że sobie wszystko wyjaśnicie...
A poczucie pustki,bezsensu,bezwartościowości może być objawem choroby-depresji.Ale to musi stwierdzić specjalista.Także radziłabym o tym wszystkim porozmawiać na wizycie z psychologiem...
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44130
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Nie radzę sobie- pomocy!

przez lena1989 21 lut 2012, 19:38
dzis ide pierwszy raz do psychologa, strasznie się boję, boję się, że stwierdzi depresję... z tego chyba cięzko wyjsc. Mój chłopak boi sie mnie, powiedział ze prze mnie sam wariuje, nie chcial w ogole sie ze mna spotkac, ale go namówiłam jakos. Oby jakos udało mi się z tego wszystkiego wyjsc. Nie chce zmarnowac dalszej zcesci zycia, ale to silniejsze ode mnie.
Offline
Posty
21
Dołączył(a)
19 lut 2012, 11:42

Nie radzę sobie- pomocy!

Avatar użytkownika
przez Artemizja 21 lut 2012, 19:40
lena1989, wiem,że się boisz,ale spróbuj wykorzystać wizytę u psychologa jak najlepiej potrafisz.Powiedz mu otwarcie o tym,co Cię dręczy.To pomoże.Trzymam za Ciebie kciuki.Powodzenia.
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44130
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do