Załamana....

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Załamana....

przez chinka28 10 lut 2012, 16:44
Witam
Juz gdziekolwiek szukam "pocieszenia", siły...czegokolwiek. 2 tyg temu stracilam ciąże w 6 tyg.....nieplanowana ciąża. A jednak- boli. Na dodatek odszedł przyszły ojciec dziecka. Tak po prostu. Nie znaliśmy się długo - zaledwie 2 miesiące. Było dobrze między nami, związek się rozwijał w dobrym kierunku. Pasowaliśmy do siebie. Planowaliśmy wspólne sprawy, wakacje, hobby-motoryzacja. Docieraliśmy się. Był opiekuńczy - w końcu poczułam się szczęsliwa. Myślalam,że po wcześniejszym rozwodzie - który przezyłam ,nie będę już szczęsliwa. a jednak była....byłam. To co przeszłam w szpitalu to trauma, strata brak szans na ratowanie dziecka. Łyżeczkowanie i koniec marzeń. Nie planowalismy dziecka póki co- ale przyjeliśmy to "na klatę". rzekomo.Jak trafiłam do szpitala- jemu się odwidziało. Zaczął mieć do mnie pretensje,że ratuję ciążę skoro jest zagrożona. Że jestem egoistką - bo zdecydwałam za nas- za nas,żeby urodzić dziecko. Teraz zostałam sama z tym wszystkim. Z anioła zrobił się diabeł. Nie wiem co robić. Zapisałam się do psychologa ale wątpię,że to cos da..... Jestem zrezygnowana, obwiniam siebie za to wszystko. Po nim to spływa, nawet się nie odezwie. Przykre ;-(

-- 11 lut 2012, 13:05 --

;-( ......

-- 11 lut 2012, 13:07 --

;-(....
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
10 lut 2012, 16:30

Załamana....

Avatar użytkownika
przez *Monika* 11 lut 2012, 14:18
chinka28, Bardzo Ci współczuję.
To, że przeżywasz stratę, to normalne, szkoda tylko, że sama.
Myślę, że psycholog to dobry pomysł.
Pomoże Tobie w okresie żałoby.
A tamten mężczyzna-ojciec dziecka...nie zawracaj sobie nim głowy, jak widać, nie warto.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Załamana....

przez chinka28 11 lut 2012, 14:24
Wiem,że psycholog w tym wypadku jest niezbędny..... Po prostu juz nie wytrzymałam. Byłam zawsze prężną ,silną osobą. No i wrażliwą. Zawsze udawałam,że ze wszystkim daję sobie radę-nie umiałam sie przyznać,że cos mnie przerasta. To najgorszy okres w moim zyciu.... W ciagu zaledwie roku- rozwód, cięzka choroba mamy, wypadek samochodowy i teraz ciąza i jej strata....i boli,że bliska osoba- której ta ciąż tez dotyczyła po prostu uciekła przed problemem. Nie mam siły- po raz pierwszy w zyciu przyznaję-nie mam po prostu siły...
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
10 lut 2012, 16:30

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Załamana....

przez paradoksy 11 lut 2012, 14:47
chinka28, przyznać się do słabości i być słabym to nic złego.
paradoksy
Offline

Załamana....

przez ala1983 11 lut 2012, 14:52
Nałożenie się w tak krótkim czasie tylu problemów potrafi nieźle zwalić z nóg. Polecam psychologa a na przyszłość.. więcej rozwagi..
"Objawy mają swoje znaczenie"
Zygmunt Freud (1856-1939)
Offline
Posty
3513
Dołączył(a)
19 lis 2011, 18:53
Lokalizacja
W drodze...

Załamana....

przez chinka28 11 lut 2012, 15:03
Nieplanowana ciąża- nie powstała z żywiołu i "ach jakoś to będzie'.... Zawiodła metoda antykoncepcji. Na którą nie miałam żadnego wpływu. ... ;-/
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
10 lut 2012, 16:30

Załamana....

przez paradoksy 11 lut 2012, 15:25
chinka28, a mogę zapytać jaką stosowałaś? bo się przestraszyłam
paradoksy
Offline

Załamana....

przez marta_j 11 lut 2012, 21:52
Dlaczego tak wszyscy zachwalacie psychologów i namawiacie na wizyty u niech? Też od jakiegoś czasu borykam się z mnóstwem problemów, które przerodziły się w regularne stany depresyjne. W końcu moja współlokatorka namówiła mnie na psychologa. Chodziłam tam jakiś czas, ale niestety żadnych zmian nie uzauważyłam u siebie poza tym, że wydałam na te wizyty mnóstwo pieniędzy...
I chyba właśnie dlatego, że psycholog zawiódł trafiłam na to forum żeby poczytać ja Wy sobie radzicie z tym problemem. Bo sama już nie potrafie...
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
11 lut 2012, 21:11

Załamana....

przez chinka28 11 lut 2012, 22:26
Po rozwodzie - chodziłam do psychologa i faktycznie dały mi trochę siły te spotkania. Fakt , faktem ta sytuacja - przez która teraz przechodzę, była nie do przewidzenia. Ale wiem- że w momencie gdy jest "najtrudniej" warto iść do psychologa aby chociaż pomógł zrozumieć daną sytuację, uspokoić, pomoc spojrzeć w przyszłość
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
10 lut 2012, 16:30

Załamana....

przez ala1983 11 lut 2012, 23:10
marta_j, Mało szczegółów podajesz. Powodów nieefektywności wizyt/psychoterapii może być kilka. Trzeba by było je po kolei przeanalizować.
Myślę, że dużo więcej pieniędzy mogłabyś wydać na psychiatrów a ci to dopiero mogą zawieźć..
Nie wiem jak nasilone są Twoje stany depresyjne, ale poleganie tylko i wyłącznie na forum, to chyba kiepski pomysł.. przynajmniej w moich odczuciu.
"Objawy mają swoje znaczenie"
Zygmunt Freud (1856-1939)
Offline
Posty
3513
Dołączył(a)
19 lis 2011, 18:53
Lokalizacja
W drodze...

Załamana....

przez marta_j 11 lut 2012, 23:22
ala pani psycholog do której trafiłam zaproponowała mi cykl spotkać na których cofnełyśmy się do momentu jak miałam 10 lat (czyli przerobiłyśmy 12 lat mojego życia). Na koniec usłyszałam że jest to wina moich rodziców, że zachowuję się tak a nie inaczej, że sobie nie radzę z otaczającym mnie światem i ludźmi. Powiedziała mi również że bardzo chętnie by mnie widziała u siebie na potkaniach grupy jaką prowadzi a mianowicie coś w rodzaju treningu osobistego. A mi wcale nie jest potrzebna nauka asertywnośći, a znlezienie powodu dla którego miałabym rano wstaś z łóżka i wyjść z domu.
Jak wspomniałam Pani psycholog o ewentualnych lekach nasennych (bo zdarza się ze kilka nocy pod rzą niezmrużę oka) to w odpowiedzi usłyszałam, że to nie jest metoda, że dopóki nie rozwiąże problemu od środka to tylko będę się doraźnie truła lekami. I oczywiscie nie było mowy o żadnych lekach.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
11 lut 2012, 21:11

Załamana....

Avatar użytkownika
przez *Monika* 11 lut 2012, 23:48
marta_j, No i bardzo dobrze powiedziała Ci Twoja psycholog, że póki nie rozwiążesz problemów, swoich trudności...to leki są zbyteczne, działają tylko doraźnie.
cykl wizyt/spotkań i chciałabyś, żeby wszystko wróciło do normy? Czyż nie są to zbyt wysokie wymagania?
Na depresję, nerwicę pracuje się całe życie.
Ile czasu chodziłaś do tej pani psycholog?
Błędy wychowawcze popełniane przez rodziców są często przyczyną naszych trudności. Bardzo mądra kobieta z tej Twojej psycholog.
Spotkania grupy są bardzo pomocne.
Ale to Ty decydujesz o drodze do wyleczenia.
A sformułowanie a la pani psycholog jest troszeczkę nie na miejscu. Nie sądzisz? To tak, jakbyś drwiła z jej kompetencji, albo nie wierzyła w jej kwalifikacje.

Ludzie chodzą na sesje terapeutyczne latami. Np. terapia w nurcie psychodynamicznym, żeby można było mówić o jakichkolwiek efektach, trwa minimum dwa lata.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Załamana....

przez marta_j 12 lut 2012, 00:02
*Monika*, Na terapie chodziłam ponad rok. A jeżeli chodzi o leki to nie liczyłam, że dostanę szczeście w pigułce, a w drugie rozwiązanie wszystkich problemów liczyłam tylko na to, że jak wezmę tabletkę do po kilku nieprzespanych nocach będę mogła położyć się wieczorem, a obudzę się dopiero rano, Nielicząc ile godzin już się przewracam w łóżku z boku na bok. A wierz mi, że jak jest się niewyspanym tak do granic możliwości ( oczywiście jest to indywidualne ale dla mnie 3 czy 4 noce z rzędu to jest ta granica) to wcale nie pomaga to w wyjściu z depresji, a nawet działa odwrotnie.
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
11 lut 2012, 21:11

Załamana....

Avatar użytkownika
przez *Monika* 12 lut 2012, 00:08
marta_j, Marto. A może byś tak poszukała dla siebie terapii?
Bo przyczyna musi być tych Twoich stanów depresyjnych.
U mnie poprawa nastąpiła dopiero po półtorej roku terapii. Po roku to nawet obserwowałam pogorszenie stanu zdrowia.
Tak to jest w terapii.
A grupowa terapia mogłaby dużo wnieść u Ciebie, chociaż to kawał ciężkiej roboty do odwalenia.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do