Szpital Warszawa - moja historia

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Szpital Warszawa - moja historia

przez KKS 15 lut 2012, 22:42
Tak, byłem u lekarza i mówiłem mu o tym. Aktualnie leczy mnie paroksetyną + trazodonem. Na następnej wizycie muszę sie go dokładnie wypytac, czy mam CHAD czy nie i jak to jest ze mna... No a jak mialem hipomanie to nie myslalem, zeby isc do lekarza. Czulem sie dobrze, myslalem ze wyleczylem sie juz na dobre i dlatego tak dobrze sie czuje, nie wiedzialem wtedy, ze istnieje cos takiego jak hipomania. Dopiero jak minela hipomania i moj stan sie pogorszyl to wtedy udalem sie do lekarza. I od roku mam taka depresje i leki nic nie pomagaja.
KKS
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
02 paź 2011, 20:34

Szpital Warszawa - moja historia

przez essprit 15 lut 2012, 23:53
hmm, to by się zgadzało że leki nie działają - bo te które zażywasz NIE SĄ stosowane w CHAD'ie.
Własnie czesto tak jest, że ludzie mylą okres hipomanii ze zdrowiem i o tym lekarzowi nie mówią ... a trafiają do lek.w stanie depresji, stąd i mylna diagnoza.

Może lepiej udaj się szybciej do psychiatry i powiedz o swoich wątpliwościach !!!
Offline
Posty
1421
Dołączył(a)
14 gru 2008, 13:21

Szpital Warszawa - moja historia

przez Łazarz 17 lut 2012, 01:15
Ja mam CHAD. Dodam jeszcze, że jeśli nie masz CHAD to gdy cię antydepresanty wyciągną z depresji to nie powodują manii, gdy ktoś ma dwubiegunówkę i jak wyleczą mu doła to przy dalszym braniu antyd. dostaje hipomanii. Ja tak miałem, odstawili mi wtedy prozac, dali b. dobry stabilizator nasroju lamitrin i 500 mgkwetiapiny, która również działa stabilizująco, przreciwdepresyjnie i przeciwmaniakalnie.

KKS
Powiem czym mnie wyleczyli. Od roku miałem ciężką deprechę, 10 miesięcy leżenia w łóżku i myśli s. W szpitalu wyciągnęli mnie z depresji antyd. anafranilem, a potem prozakiem(seronil). Cały czas dawali ketrel z 500mg. Do tego lamitrin po odstawieniu prozacu.
Offline
Posty
255
Dołączył(a)
14 sty 2012, 18:56

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Szpital Warszawa - moja historia

przez refren 17 lut 2012, 04:49
Dddman, nie wkręcaj sobie schizofrenii, jak dla mnie to wyglądasz na zaburzenia osobowości - bo to jest zaburzenie, które właśnie bywa nietypowe. U mnie były różne diagnozy, łącznie ze schizo, czemu kolejni lekarze zaprzeczyli, różne zaburzenia osobowości (najczęściej obsesyjno-kompulsywne), sama podejrzewam u siebie epizody psychotyczne, miałam dużo punktów na border line, a ostatnio miałam na wypisie ze szpitala "zaburzenia bliżej nieokreślone" :D Jak widać nie każdy przypadek podpada łatwo pod klasyfikację, ale odkąd się w miarę dobrze czuję diagnoza przestała mi być do czegokolwiek potrzebna. Piszesz, że masz zdolności humanistyczne, że byłeś zawsze z tego dobry - więc Twoim "problemem" jest pewnie to, że masz rozrośnięty intelekt, dużo analizujesz, szukasz wciąż "sensu", a za to masz ubogą ekspresję, wydajesz się być wycofany - i to jest ta "dziwność", a teraz przestałeś sobie dawać radę z własnymi myślami i życiem - jeśli zawsze byłeś samotny i "poza", to kiedyś musiał przyjść kryzys, ale obstawiam, że z niego wyjdziesz do czegoś nowego i lepszego. Jeżeli wkręcisz sobie, że masz schizo, to czeka Cię ciężka depresja - i to z bezsensownego powodu. Kiedyś się przekonasz, że jednak nie masz, ale co się nadołujesz, to Twoje.

A nie możesz się zarejestrować w Urzędzie Pracy i mieć ubezpieczenie? Albo z opieki społecznej?
refren
Offline

Szpital Warszawa - moja historia

przez DddMan 17 lut 2012, 09:51
essprit,

Coś łatwo Ci przychodzi diagnoza przez internet. Czyżbyś zbagatelizował moje objawy (wszystkie!) co do schizofrenii prostej?
Wiem, wiem. Diagnozowanie jej jest trudne i bardzo rzadkie.

Do szpitali zawsze trafiałem po próbach samobójczych, a od dłuższego czasu nie mam poważnych myśli, zamiarów, ani prób.
Wciskanie kitu lekarzom też mam za sobą. Wszyscy twierdzili, że ja się do szpitala psychiatrycznego po prostu nie nadaję. Że powinienem zdrowieć wśród ludzi, a nie wśród wariatów (bez urazy).
Nie będę tu opisywał moich przygód ze szpitalami, ale mam bardzo negatywne wrażenia (0 fachowej pomocy). Czułem się tak, jakby nie umiano mi pomóc, a ja tej pomocy pragnąłem.

Dlatego też pytam o dobry oddział, żeby mnie w końcu odpowiednio zdiagnozowano.

-- 17 lut 2012, 09:55 --

Łazarzu,

Stabilizatory też stosowałem i działał na mnie tylko lamitrin.
Natomiast po neuroleptykach byłem cały czas senny.


refren,

Nic nie wkręcam. Zechciej zobaczyć jakie są objawy schizofrenii prostej. Występują one u mnie niestety w 100% i to od dziecka.

Nie, na razie nie mogę się zarejestrować w UP. O pomocy społecznej też wolę już nie myśleć. Dziadostwo. Wiem z autopsji.
Depresja
Dystymia
Dorosłe Dziecko rodziny Dysfunkcyjnej
Osobowość chwiejna emocjonanie
Osobowość zależna
Zaburzenia osobowości mieszane
Fobia społeczna
Zaburzenia adaptacyjne
Offline
Posty
131
Dołączył(a)
29 mar 2011, 10:30

Szpital Warszawa - moja historia

przez refren 17 lut 2012, 14:20
Dddman, nie chciałabym bagatelizować Twojego problemu, z pewnością cierpisz i możliwe, że masz te objawy. Jeśli piszę o wkręcaniu, to dlatego że sama to przeżyłam - myślałam że mam schizofrenię prostą, wszystko mi się zgadzało i wiem, jak ta świadomość dobija - więc lepiej założyć wszystkie inne możliwości, zanim się przyjmie tą, a takie objawy mogą występować przy innych zaburzeniach. Swoją drogą jak je teraz przejrzałam i przeczytałam o s.p to też mi się wydaje, że mam - też byłam "inna" od dzieciństwa, nieprzystosowana, gubiłam się w prostych rzeczach, inne rzeczy też pasują, łącznie z tym, że czasem się "zawieszam" i uciekam od rozmowy, nie odpowiadam na pytanie i udaję, że nie słyszę - można podciągnąć pod mutyzm. Ratuje mnie to, że mam libido, bo zaraz bym się załamała. I odczuwam radość, choć nie wiem czy bardzo spontanicznie. Ale był taki okres, że nic - ze dwa lata. Czytałam gdzieś, że niektórzy lekarze uważają, że ta choroba nie istnieje - i że nakłada się na jej obraz na przykład choroba "szpitalna" i inne. I jak piszę - nie chcę bagatelizować, bo to też pewnie Cię rozbija, ale na s.p chyba nie ma lekarstwa, więc uważam, że lepiej być niezdiagnozowanym, bo diagnoza w niczym nie pomoże. No chyba że sprawi, że ktoś będzie lepiej rozumiał co się z nim dzieje i przestanie być traktowany przez innych jak "winny"- może - ale ja bym chyba wolała nie wiedzieć. Sorry za pustosłowie, którego nie chciałeś. I zabrzmi jeszcze bardziej pusto - ale 3maj się i nie poddawaj - może będzie lepiej niż się spodziewasz i tego Ci życzę. Twoje życie ma sens.

-- 17 lut 2012, 15:08 --

Aha, jak się potniesz, to pewnie wokół tego skoncentruje się Twoja diagnoza. Samouszkodzenia czy "zachowania demonstracyjne" wpisują się zdaje się dobrze w border line, a mogą Ci nawet stwierdzić, że masz histerię :(
refren
Offline

Szpital Warszawa - moja historia

przez essprit 17 lut 2012, 19:29
Gdybym zbagatelizowała twoje objawy to napisałabym Ci schizofrenia prosta ;)

Noo, cóż - nie przyjmowanie diagnozy też się jakoś wpisuje w "twoją mało wyjątkową chorobę" ;)
Offline
Posty
1421
Dołączył(a)
14 gru 2008, 13:21

Szpital Warszawa - moja historia

przez DddMan 17 lut 2012, 19:39
refren,

Wcale nie uważam, że bagatelizujesz mój problem.

Jesteś ode mnie o tyle w lepszej sytuacji, że odczuwasz radość. Chciałbym (spontanicznie lub nie) ją odczuwać.
Ale ja jestem zupełnie niedostosowany do społeczeństwa. Wszystko mnie męczy, ludzie mnie męczą, bo nie wiem, o czym mam z nimi rozmawiać.

Najlepiej pasowałaby mi bezludna wyspa, ale to nie jest wyjście, a ucieczka. A wiem, że nie powinienem od ludzi uciekać.

Ja tak naprawdę od początku mojego życia nie żyję, a wegetuję. Od zawsze inny i w związku z tym kopany przez innych. Zawsze na ostatnim miejscu, nigdy nikt z moim zdaniem się nie liczył.

Nie użalam się nad sobą, tylko przedstawiam fakty, a najgorsze jest to, że nie wiem jak to zmienić.

Nie nadaję się do żadnego towarzystwa, a zawsze ciągnęło mnie do tych poszkodowanych przez los.

Każdy w życiu do czegoś dąży, każdy ma jakiś cel. A mój cel to po prostu nie zdechnąć.

Za szpitalem nie tęsknię. Bardziej go traktuję jako efekt poddania się, ale póki się nie poddałem, to walczę.

Tylko tak właściwie o co ja walczę? Czy całe życie będę się musiał ze sobą męczyć? Czy posmakuję kiedyś normalności?

To pytania retoryczne.
Depresja
Dystymia
Dorosłe Dziecko rodziny Dysfunkcyjnej
Osobowość chwiejna emocjonanie
Osobowość zależna
Zaburzenia osobowości mieszane
Fobia społeczna
Zaburzenia adaptacyjne
Offline
Posty
131
Dołączył(a)
29 mar 2011, 10:30

Szpital Warszawa - moja historia

przez refren 18 lut 2012, 13:45
Nigdy nie odczuwałeś radości, przyjemności czy masz tak od jakiegoś czasu? Byłeś kiedyś zakochany, miałeś jakiś cel?
refren
Offline

Szpital Warszawa - moja historia

przez Łazarz 18 lut 2012, 21:44
DddMan

Wiem, że może potrzebujesz się dzielić z innymi swoimi myślami ale lepiej chyba będzie jeśli pójdziesz wreszcie do tego szpitala bo tu za bardzo nie masz co liczyć na realną pomoc.
Pozdrawiam
Offline
Posty
255
Dołączył(a)
14 sty 2012, 18:56

Szpital Warszawa - moja historia

przez DddMan 04 mar 2012, 13:50
refren,

Radość odczuwałem bardzo rzadko. Anhedonia narasta u mnie wraz z wiekiem.
Tak, byłem zakochany, gdy byłem młody i przystojny. Teraz jestem szczerbatym starym kawalerem, w dodatku chorym psychicznie (tylko szkoda, że tak ciężko określić co mi konkretnie dolega).
Jeśli chodzi o cele, to tak, miałem, ale zazwyczaj to były słomiane zapały. Wszystko mi się szybko nudziło.
Anegdotycznie mogę nawet powiedzieć, że życie mnie się znudziło, zanim się narodziłem.


A teraz powracam do przedstawienia sytuacji w polskiej służbie zdrowia.

Jako, że skończyły mi się leki, byłem zapisać się do PZP. Odwiedziłem 3 placówki i wróciłem z kwitkiem. Najbliższe zapisy dla bezdomnych i nieubezpieczonych odbywają się pod koniec marca, a najbliższe wizyty: późny kwiecień.

W związku z tym udałem się na Izbę Przyjęć. Gdy zobaczyłem tych ludzi, to od razu "wyzdrowiałem". Od razu przypomniały mi się słowa wielu lekarzy: "Pan się do szpitala nie nadaje".
Przedstawiłem lekarzowi moją sytuację i poprosiłem o receptę. Ten stwierdził, że na Izbie Przyjęć nie wypisuje się recept i od tego są PZP. Gdy powiedziałem, że najbliższa wizyta jest w kwietniu, wzruszył ramionami.

Identyczna sytuacja była w drugim szpitalu.

Jako, że niby do 3 razy sztuka, pojechałem do innego szpitala. Lekarz stwierdził podobnie, że jest to Izba Przyjęć a nie PZP, jednak dał się przekonać i wypisał mi zbawcze opakowanie Seroxatu. Ukłoniłem się nisko i podziękowałem.


Jako, że nie wystarczy mi 30 tabletek do końca kwietnia, postanowiłem, że będę brał po pół tabletki, choć nie wiem czy 10 mg jest dawką terapeutyczną.


Teraz widzicie, jak to jest. Człowiek bezdomny (bez meldunku) i bez ubezpieczenia jest marginesem społecznym, a jak jest jeszcze psychicznie chory, to jest po prostu zwykłym gównem.

Istotnie, Izby Przyjęć nie są od wypisywania recept, ale uważam, że powinny to robić w podbramkowych sytuacjach. Przecież nie przyszedłem wyłudzać jakichś leków uzależniających, tylko byłem poprosić o leki de facto ratujące mi życie.

Powoli budzę się z tego letargu życiowej wegetacji. Wszystko układa mi się w całość. Jako Dorosłe Dziecko rodziny Dysfunkcyjnej zawsze musiałem albo tłamsić emocje, albo udawać. I to spowodowało u mnie CHAD (najprawdopodobniej) o bardzo burzliwym przebiegu. Raz czuję się jak szmata, następnie nagle wstaję z łóżka, bo chcę coś zrobić, by następnie popaść w nastrój dysforyczny i ponownie się położyć.

W przyszłości będę chciał zdobyć ponownie jakiś stabilizator nastroju (swego czasu czułem się bardzo dobrze przy połączeniu Seroxatu i Lamotryginy). Na razie pozostał mi sam przeciwdepresyjny, by nie skończyć na dworcu lub w przytułku.


Jako, że nie ma przesłanek do zamknięcia mnie w szpitalu, podejmę leczenie ambulatoryjne.
Depresja
Dystymia
Dorosłe Dziecko rodziny Dysfunkcyjnej
Osobowość chwiejna emocjonanie
Osobowość zależna
Zaburzenia osobowości mieszane
Fobia społeczna
Zaburzenia adaptacyjne
Offline
Posty
131
Dołączył(a)
29 mar 2011, 10:30

Szpital Warszawa - moja historia

przez ladywind 04 mar 2012, 13:54
DDMan życzę Ci powodzenia w leczeniu..

Szok z ta służbą zdrowia, nie mam słów :(
Festiwal psiego mięsa? Tak. Podpisując petycję wzrasta szansa na zaprzestanie tego mordu https://secure.avaaz.org/pl/stop_the_pu ... 52&v=76652
Offline
Posty
7567
Dołączył(a)
02 lut 2012, 21:32

Szpital Warszawa - moja historia

przez refren 04 mar 2012, 19:50
A mnie zastanawia: dlaczego nie możesz się zarejestrować w Urzędzie Pracy?
refren
Offline

Szpital Warszawa - moja historia

Avatar użytkownika
przez Helvetti 05 mar 2012, 22:33
essprit napisał(a):Noo, cóż - nie przyjmowanie diagnozy też się jakoś wpisuje w "twoją mało wyjątkową chorobę" ;)



Czyli nieprzyjmowanie diagnozy oznacza zaburzenia osobowości?
got a date with suicide.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2478
Dołączył(a)
16 kwi 2009, 21:14
Lokalizacja
Warszawa.

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do