Moje trudne sprawy

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Moje trudne sprawy

przez smutasny 04 lut 2012, 05:32
Cześć, jeszcze jakieś 3h temu płakałem i zabierałem się do napisania tego tematu, teraz mi przeszło, ale wiem ze powinienem to napisać bo za jakiś czas może mnie najść to samo

Mój główny problem to trudność w nawiązywaniu kontaktów, niepewność siebie no i prawdopodobnie depresja. Rodzice kilka razy chcieli mnie zabrać do psychologa, ale zawsze odmawiałem, teraz mam 19 lat, ale nic poza tym, mimo ze codziennie na uczelni rozmawiam to z nikim nie umiem nawiązać bliższej relacji, no ale gdy z kimś rozmawiam zapominam o wszystkim tym co mnie tu sprowadziło. Do psychologa nie chce iść bo wydaje mi się ze za dużo tu pomoc nie może, przyjaciół mi nikt nie znajdzie.

Wszystko zaczęło się od przeprowadzki do innego miasta(warszawa) i rozwodu rodziców, miałem wszystko a następnego dnia nie było nic, zamieszkałem z ojcem z którym nie oszukując się miałem slaby kontakt (za mało czasu spędzaliśmy razem, przed rozwodem był w domu na weekendy), matka wyjechała z granice, ja zostałem sam z komputerem, zabił on u mnie wcześniejsze zainteresowania i poświeciłem mu większość życia. Teraz widzę ze to wszystko jest złe, ze powinienem wyrwać się z tego, no ale nie wiem jak, na prawdę trudno jest mi znaleźć kolegę, niby z jakimiś od czasu do czasu kiedyś wychodziłem, wiec chyba aż takim tragicznym przypadkiem nie jestem, ale nie umiałem tego poprowadzić by przerodziło się w przyjaźń

To co mnie boli najbardziej to chyba to ze zamiast iść do przodu to stoję w miejscu, powoli czekając na zestarzenie się i przy tym nic nie robię

Zainteresowania jakieś tam mam, ale żadne nie jest takie wyraźne żebym mógł się z tym zawsze utożsamiać

Jak macie jakies pytania to śmiało, postaram się na wszystko odpowiedzieć :pirate:
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
04 lut 2012, 03:41

Moje trudne sprawy

przez themouse 05 lut 2012, 12:05
miałeś kiedykolwiek myśli samobójcze?
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
05 lut 2012, 11:47
Lokalizacja
Płock

Moje trudne sprawy

przez smutasny 05 lut 2012, 22:36
Miałem, ale zawsze dochodziłem do wniosku ze lepiej poczekać i zobaczyć jak to wszystko się rozwinie, wiem ze wszystkie moje problemy mogły by zniknąć od tak o, gdybym tylko potrafił sie do kogoś przekonać i otworzyć na świat
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
04 lut 2012, 03:41

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Moje trudne sprawy

Avatar użytkownika
przez emiliEM 05 lut 2012, 22:57
Może warto spróbować sie trochę otworzyć? ;>

Całe życie przed Tobą nie warto je marnować...

Boisz się ze do kogoś przywiążesz się za bardzo,ze ktoś Cię zrani,opusci...nigdy się Toba nie przejmie,zapomni Cie i Ty wówczas sie zastanowisz po co to było i że to tylko strata czasu...?;>

Najwazniejsze zebyś sie otworzył do ludzi. Ćwicz sobie na nas forumowiczach;p
__________________________

'Kocham samotność, tak, proszę, podejdź bliżej,
kocham ciszę tak mocno, mów do mnie głośno
... bym mogła słyszeć.'
Avatar użytkownika
Offline
Posty
70
Dołączył(a)
27 gru 2011, 14:03
Lokalizacja
Podlaskie

Moje trudne sprawy

przez smutasny 05 lut 2012, 23:38
Ostatnio nawet zrobiłem mały kroczek w tym kierunku, założyłem profil ze zdjęciem na sympatii i fotce, czasem wchodzę na chatruletke, wiem że to wszystko dla normalnego może być normalne, albo już nawet głupie, ale mi to przynosi odrobinę światełka. Tak ogólnie to nie uważam że ze mną jest super źle, ale może być za rok, może dwa, czasem wydaje mi się że mogę wszystko, a następnego dnia już nic

Boje sie że w końcu umre z ogromną pustka w sercu, zostanę zapomniany, zniknę, a wiem że w życiu chciałbym zaznać wszystkiego(taki cel niemożliwy do zrealizowania), chciałbym kiedyś dostać takiego mocnego kopa zeby spasc na samo dno, teraz jestem pomiędzy, nie idę w żadną stronę, stoję bezczynnie i czekam
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
04 lut 2012, 03:41

Moje trudne sprawy

przez themouse 06 lut 2012, 01:33
Ja np. próbuję się zmusić do nawiązywania kontaktów, kończy się zawsze źle,ale robię to dla bliskich... Wg mnie to jest bez sensu już, chyba wolę być sama.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
05 lut 2012, 11:47
Lokalizacja
Płock

Moje trudne sprawy

Avatar użytkownika
przez Artemizja 06 lut 2012, 12:46
smutasny, wydaje mi się,że ta trudność w nawiązywaniu kontaktów z innymi może być związana właśnie z rozstaniem Twoich rodziców.Takie coś zawsze odbija się na dziecku.To tak jak napisałeś,że jednego dnia miałeś wszystko,a następnego już nic.To tak jakby grunt usunął Ci się spod nóg.Sprawiło to,że zacząłeś się obawiać kontaktu z ludźmi,odrzucenia,porzucenia,boisz się do kogoś zbliżyć i przywiązać.Rozstanie rodziców było dla Ciebie dużym ciosem i myślę,że podświadomie boisz się powtórki z historii,przez co wolisz zamykać się w świecie komputera,niż narazić się na utratę osoby,do której mógłbyś się przywiązać.
Czas,który spędziłeś samotnie sprawił,że jeszcze bardziej zamknąłeś się w sobie i teraz nawiązanie z kimś jakiejkolwiek relacji jest ogromną trudnością.Z jednej strony chciałbyś nawiązać z kimś bliższą relację,a z drugiej się tego boisz.Doprowadza to do konfliktu wewnętrznego,frustracji,poczucia,że stoisz w miejscu,żyjesz w zawieszeniu,wegetujesz.

Co można z tym zrobić?Myślę,że na początek zacząć od małych kroków.Pierwszy już zrobiłeś pisząc tutaj.Teraz może spróbuj porozmawiać z ludźmi w innych tematach?Luźniejszych wątkach,gdzie ludzie się poznają.Organizowane są tu również zloty,które mają na celu poznanie się,zbliżenie,nawiązanie relacji.To może(aczkolwiek nie musi)być następny krok.
Proponuję również spróbować włączyć się do rozmów z osobami z uczelni.Najpierw dwa słowa,później trzy i może coś z tego wyjdzie...zamykanie się we własnej skorupie niestety nic nie daje.Może doprowadzić jedynie do samotności i depresji.Wiem,że przełamanie lodów jest trudne,nawet bardzo i często nic z tego nie wychodzi.Ale myślę,że warto próbować.

Jeśli chodzi o psychologa,to myślę,że również mógłby pomóc.Terapia mogłaby wskazać Ci mechanizmy,które sprawiają,że zamykasz się w sobie.Obiektywna osoba(terapeuta)jest w stanie dostrzec w nas to,czego sami nie widzimy,wskazać źródło problemu,z którego nie zdajemy sobie sprawy.Może się to zatem okazać przydatne.Można się więc nad tym zastanowić.
Trzymam za Ciebie mocno kciuki i życzę,żeby udało Ci się nawiązać z kimś kontakt.
Pozdrawiam ciepło
Lepiej być diablicą,niż w aureoli usychać z nudów.

Niektórym ludziom nigdy nie dogodzisz.Lepiej się z tym pogódź-mniejsze ryzyko choroby wrzodowej i psychicznej.
Avatar użytkownika
Offline
Administrator
Posty
44133
Dołączył(a)
26 lip 2011, 00:38
Lokalizacja
Z PODZIEMNEGO ŚWIATA

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 22 gości

Przeskocz do