moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

Avatar użytkownika
przez S jak... 14 lut 2012, 17:07
Alez nie trzeba do tego jaj. Jakis sznur wystarczy :D
a tak powaznie-chec odebrania sobie zycia nie ma nic wspolnego z odwaga czy tchurzostwem. po prostu dochodzi sie do takiego stanu ze nie widzi sie innego wyjscia.
Sulpiryd 2x 50
Jak feniks raz ptak innym razem popiół

Nieskończoność można zmierzyć jedynie ludzką głupotą.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
396
Dołączył(a)
04 lis 2011, 19:06

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez Łazarz 14 lut 2012, 20:24
Co do sznura, a raczej kabla to mam trochę z tym doświadczeń. Nadal obstaję przy tym, że żeby to zrobić trzeba być bardzo odważnym i odpornym zarówno psychicznie jak i fizycznie. Lepiej jednak nie zagłębiać się za bardzo w te tematy, lepiej żeby zostało jakieś taboo.
Offline
Posty
255
Dołączył(a)
14 sty 2012, 18:56

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez moonraker 16 lut 2012, 00:34
intel, a mnie zastanawia jedno, czy myslales o zemscie na tym ktory cie wkopal w te sytuacje ?
Offline
Posty
27
Dołączył(a)
02 sie 2010, 23:36

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez intel 16 lut 2012, 13:49
moonraker napisał(a):intel, a mnie zastanawia jedno, czy myslales o zemscie na tym ktory cie wkopal w te sytuacje ?



Ha !! -dobrze wiesz, że nie mogę odpowiedzieć na to pytanie....


Ała!!!
Jestem strasznie zmiażdżony.
Ledwo trzymam się życia. Poważnie.
Wszystko opisuję tu
chad-choroba-afektywna-dwubiegunowa-cz-ii-t28611.html
Trzymajcie się.
intel
Offline

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez M18 17 lut 2012, 03:58
Też macie tak, że gdy macie myśli samobójcze i wyobrażacie sobie swoją śmierć (oraz ja osobiście często wyobrażam sobie, że nagle lecę w dół do nicości albo upadam na twarz i znikam bez śladu) to czujecie takie dziwne uczucie ulgi? Czemu ja się cieszę ze swojej śmierci ? :(
M18
Offline
Posty
57
Dołączył(a)
01 maja 2010, 15:16

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez _someone_ 17 lut 2012, 06:00
To uczucie ulgi jest spowodowane tym, że człowiek źle się czuje, nie widzi wyjścia, chce przestać być dręczony przez samego siebie czy ludzi i sytuacje wokół niego.

[quote="S jak..."]Alez nie trzeba do tego jaj. Jakis sznur wystarczy :D
a tak powaznie-chec odebrania sobie zycia nie ma nic wspolnego z odwaga czy tchurzostwem. po prostu dochodzi sie do takiego stanu ze nie widzi sie innego wyjscia.[/quote]

Dobrze by było jakby tak to było postrzegane.
Ostatnio edytowano 17 lut 2012, 10:16 przez *Monika*, łącznie edytowano 5 razy
Powód: poprawiono cytowanie
Offline
Posty
108
Dołączył(a)
10 kwi 2011, 01:29

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez Łazarz 17 lut 2012, 19:23
M18
Hehe, też tak miałem, gdy myślałem o swojej śmierci to przynosiło mi ulgę, przestawały być ważne wszelkie problemy, świadomość, że to wszystko wreszcie by się skończyło była niezwykle nęcąca. Jeśli tak się myśli to wiadomo, że to deprecha, zakrzywia ona postrzeganie rzeczywistości. Ja chciałem to zrobić nie dlatego bo miałem obniżony nastrój tylko dlatego, że radykalnie spadło mi wówczas IQ i wszelkie zdolności poznawcze. Odebranie mi tego co uważałem w sobie za najcenniejsze było dla mnie nie do zniesienia, nie chciałem żyć jako upośledzony umysłowo debil. Gdyby mnie z tego nie wyleczyli to już pewnie robaki od dawno toczyłyby moje mięso :D
VIVAT PSYCHIATRIA!!!

Do dziś w umysłach Polaków istnieje myśl, że samobójstwo to ciężki grzech. Kościół od wieków prał katolikom mózgi i wmawiał, że ci którzy to zrobią idą do piekła. W Japonii zupełnie inaczej do tej kwestii się podchodzi, seppuku często jest jedynym sposobem na zmazanie plamy na honorze, robił tak np. generał, który przegrał bitwę , zgwałcona kobieta, protestujący.
Sporo nad tym myślałem i doszedłem do wniosku, że sąi na całym świecie są najcenniejsze 2 wartości:
życie albo honor, honor albo życie

Dla jednych ważniejszy jest honor, dla innych życie. W imię honoru który według władz II RP był bezcenny, Polska została zrujnowana przez III Rzeszę, a potem ZSRR. Dlaczego musiało zginąć tylu cywilów? Czy ich ktoś pytał o zdanie czy godzą się tracić życie w imię honoru elity politycznej? Ona się uratowała, a płacić za ich decyzje musieli( jak to zwykle bywa) najbiedniejsi i bezbronni.
Kiedyś uważałem, że honor jest najważniejszy, że warto oddać życie za ojczyznę, teraz wiem, że wynikało to z poglądów, które mi wpajano w szkole od dzieciństwa. Dzięki temu, że tak bardzo zbliżyłem się do śmierci tym bardziej cenię teraz życie, które uważam za wartość nadrzędną.
Jednakże jestem jednak zdania, że są sytuacje w których warto zrezygnować z życia np. popieram eutanazję. Normalną sprawą jest dla mnie gdy ktoś ginie broniąc najbliższych. Rozumiem samobójstwo pojmanego, którego czekają tortury, które mają z niego wydobyć informacje będące wyrokiem śmierci dla jego towarzyszy.
Samobójstwo z miłości?
Według mnie to co przez innych jest postrzegane za miłość, dla mnie jest zwykłą pułapka matki natury, której celem jest zapewnienie ciągłości gatunku, według mnie to czysta chemia w mózgu, tak samo jak odpowiedzialna jest za depresję tak samo jest i odpowiedzialna za miłość.
Uważam samobójstwo z miłości za pochopną decyzję podejmowaną w momencie nietrzeźwego pojmowania świata pod wpływem silnych emocji, ogólnie myślę, że to głupota.
Wiem, że popadłem w sporo zazębiających się dygresji ale trzeba jakoś utrzymywać ten temat przy życiu.
Jeśli macie jakieś przemyślenia, spostrzeżenia, zachęcam do dzielenia się nimi w naszym temacie. (Zbliża się 2000 wyświetleń!!!)
Pozdrawiam
Offline
Posty
255
Dołączył(a)
14 sty 2012, 18:56

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

Avatar użytkownika
przez _Jack_ 17 lut 2012, 21:22
Również jestem za eutanazją, ale generalnie wszystko zależy od poszczególnych przypadków.Samobójstwo jest grzechem wedle kościoła, chociaż każdy ma swoje życie i podejmuje decyzje ostateczną co do swojej dalszej egzystencji. Grzech może ewentualnie polegać na zadaniu ciosu swoim najbliższym takim sposobem śmierci.Mnie to ni grzeje ni ziębi, ale jestem przeciwny samobójstwom tak jak w przypadku Włodarczyka. Ponieważ miał małego syna którego chciał zostawić. Fajnie ,że i tak wszystko się wyprostowało. U mnie na razie dupa zmieniam lek na Velafax i wiąże z nim jakieś nadzieje.Rozpocząłem terapie ,bo lekarz twierdzi ,że moje problemy wynikają z tłumienia emocji i mobbingu chociaż nie chce nadużywać tego słowa, bo może być to efekt mojej choroby. Trochę się tego wszystkiego nazbierało. Zaintrygował mnie Klan. Tam gra postać schizofrenika. Dzisiaj był wątek jakich pracowników ma odrzucać, bo pracuje w rekrutacji. Szef powiedział ,że "Psycholi" on dopytał czy schizofreników a on odpowiedział ,że tak dokładnie takich(Oczywiście postać serialowa ukrywa chorobę). Paranoidalnie dopasowałem to do swojej sytuacji chociaż mam depresje. Też ukrywałem i zarzucano mi lenistwo i skończyło się to lądowaniem w szpitalu. Teraz już mając takie doświadczenie to zwolniłbym się wcześniej. Nie mam dystansu do swojej choroby i czasami myślę czy to choroba tak wygląda czy samo życie. Łazarz z tego co piszesz jesteś osobą bardzo inteligentną. Mój lekarz by Ci powiedział ,że masz potencjał do wyjścia z choroby. Mi mówi tak samo ,ale dalej muszę walczyć. Boję się ,że za nim się obejrze to będe miał 50 lat:).
F33 Zaburzenia Depresyjne Nawracające
10 mg Escitalopram
https://www.youtube.com/watch?v=IMZFvs-qy44
Avatar użytkownika
Offline
Posty
652
Dołączył(a)
05 cze 2011, 18:22
Lokalizacja
okolice WWA

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez Lukrecja28 18 lut 2012, 14:43
Ja leze w lozku od lipca.
Zaczelo sie nagle.
Bylam w szpitalu prawie 7 tyg podawali mi wlasnie 150 mg anafranilu i perazyne. Nie pomoglo.
Wyszlam na zadanie ze szpitala
Wlasnie chcialam sie zabic, zjadlam tabletki,ale wyladowalam na toksykologii tylko
nie wiem co dalej
chceto skonczyc
Lukrecja28
Offline

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

Avatar użytkownika
przez tahela 18 lut 2012, 15:04
Łazarz,
co do zgwałconej kobiety to ten co zgwałcił powinien popełnic samobójstwo a nie kobieta i a jaka to plama na honorze, raczej plama tego kto to zrobił w koncu kobieta jest słabsza fizycznie i zawsze przegra walkę z facetem
Lukrecja28,
źle zrobiłaś ze wypisałas sie ze szpitala , pewnie by Cie postawili trochę na nogi a tak masz lipę po całosci
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10995
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez Łazarz 18 lut 2012, 21:33
Tahela
Słyszałem, że w Azji czasami dochodzi do takiego procederu, nie podawałem swojej opinii tylko przytoczyłem fakt osadzony w pewnym kontekście, nie należy tego traktować zbyt dosłownie.

Lukrecjo28
Ja leżałem 10 miesięcy, nie próbowałem jednak z tabletkami. Oboje wiemy do czego takie leżenie prowadzi. Koniecznie znów musisz pójść do szpitala, postaraj się tym razem o lepszy, może Instytut Psychiatrii i Neurologii w Warszawie? Słyszałem, że jest najlepszy. Mnie wyleczyli w szpitalu psychiatrycznym w Kielcach na ul, Kusocińskiego, bardzo polecam, to nowy budynek z dobrą kadrą i warunkami, czysty.
Brałaś może seronil (prozac) ? Może Ci pomoże. Mnie pomogło 500 mg ketrelu, 200mg lamotryginy(lamitrin) i seronil(prozac), przed seronilem brałem 260 mg anafranilu. Muszą Ci w końcu dobrze dobrać leki i Cię z tego wyciągną.
Zrób wszystko co jest możliwe by sobie pomóc by mieć przynajmniej czyste sumienie, że zrobiłaś wszystko co było w Twojej mocy.
Poproś najbliższych o pomoc w dostaniu się do możliwie najlepszego szpitala. Hospitalizację w Twoim stanie uważam za niezbędną, był tu na forum jeden przypadek; przez brak zgody na pomoc fachowców skończył się on tragicznie.
Lukrecjo, odzywaj się jak najczęściej, napisz cokolwiek uważasz.
Trzymaj się i zdobądź siłę na dalsze leczenie. Możemy Ci jakoś pomóc?
Pozdrawiam
Tomek
Offline
Posty
255
Dołączył(a)
14 sty 2012, 18:56

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez Lukrecja28 19 lut 2012, 06:26
w Krakowie jest tylko jeden szpital - beznadziejny i jeden oddzial w innym szpitalu w ktorym wlasnie lezalam
nie czujesz sie jakis taki senny i 'nietrzezwy' po tych lekach co bierzesz?
Ja nie umiem tego stanu zniesc dlatego odstawilam leki
Lukrecja28
Offline

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez Łazarz 19 lut 2012, 11:10
Biorę duże dawki leków, rano ok. 10 i w nocy o ok. 22, rano nie odczuwam żadnej senności, odchodzą złe myśli, wraca równowaga i przyjemny stan w którym nic nie jest w stanie Cię złamać,koncentrujesz się tylko na tym co teraz robisz i nie zamartwiasz się w ogóle przyszłością.
Inna sprawa jeśli chodzi o leki brane o 22, po ok. godzinie od ich zażycia zazwyczaj zasypiam kamiennym snem, usypiają mnie, czy to takie złe?
Przynajmniej się dobrze wysypiam, jakoś specjalnie nie obniża to jakości mojego życia, przyjmowanie tych leków jest niewspółmiernie bardziej korzystne niż trwanie bez nich w chorobie.
Lukrecjo, czy tylko dlatego, że byłaś po lekach senna za dobrą uważasz decyzję o odstawieniu ich? Lepiej jest być chorą niż sennym?
Zastanów się.
Offline
Posty
255
Dołączył(a)
14 sty 2012, 18:56

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez Lukrecja28 19 lut 2012, 17:23
Ja sie po tych lekach wcale lepiej nie czulam. Doszla do tego wszystkiego ogromna sennosc, brak koncentracji i skupienia a takze otepienie.
Dlatego odkladam decyzje o szpitalu.
Lukrecja28
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do