moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

Avatar użytkownika
przez _Jack_ 07 lut 2012, 20:59
Jeszcze nie umarł:).Będziemy chyba dalej się udzielać tutaj.Chciałbym jeszcze ,żeby Intel napisał co u niego:)
F33 Zaburzenia Depresyjne Nawracające
10 mg Escitalopram
https://www.youtube.com/watch?v=IMZFvs-qy44
Avatar użytkownika
Offline
Posty
652
Dołączył(a)
05 cze 2011, 18:22
Lokalizacja
okolice WWA

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez Łazarz 09 lut 2012, 19:08
Powiedzmy, że jest w stanie agonalnym :)

Też chętnie bym się dowiedział co tam u Intela.
Offline
Posty
255
Dołączył(a)
14 sty 2012, 18:56

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez intel 09 lut 2012, 19:17
Ciężko "odchorowuję" napięcie jakie powstało na tydzień przed pierwszą sprawą , kiedy to sąd i wyznaczeni lekarze sądowi robili ze mnie debila.
Musze przyznać , że wtedy czułem się znakomicie. Jak ryba wodzie.
Uwielbiam wojnę.
Lecz potem, kiedy napięcie opadło , po tygodniu, zmiażdżyło mnie.
I trwa to do dzisiaj.
Lecz powiem Wam jedno.
Kiedy spakowany czekalem na telefon od adwokata, od ktorego zależalo cale moje dalsze życie, poczułem POWER.
COŚ WE MNIE ZAISKRZYŁO.
W razie nakazu ponownego aresztowania , ze względu na ewentualne nowe zarzuty ( tak -po kolejnych 2 latach ta kurw.a koronna znów sobie coś przypomniala.....nie wiem -śmiać się czy płakać ) nie popełniłbym samobójstwa.
O nie !!
Coś się stało i poczułem, że ze zwierzyny stałbym się...................
intel
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez Łazarz 09 lut 2012, 20:16
Nie daj się Intel !
Zostań predatorem!
Offline
Posty
255
Dołączył(a)
14 sty 2012, 18:56

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez agab 10 lut 2012, 12:33
Tomku- znalazłam w googlach - ukojenie w samobojstwie i wyskoczył mi twoj temat.
Jest to mi bardzo bliskie, gdyz moj maz w lipcu zeszłego roku własnie wieszając się postanowil odejsc z tego swiata.
To co opisujesz ty i pozostali- wasze odczucia, u niego było to samo. ... z małym wyjatkiem - nie chciał i nie podjął nigdy leczenia.Ciezki epizod depresyjny rozpocząl sie około 4 miesiace przed smiercia, choc dzis psychiarta stwierdza iz mial prawdopodobnie chorobę afektywną dwubiegunową od wielu lat... o czy ani on ani ja nie zdawalismy sobie sprawy.
Chcę tu tylko napisac- szczegolnie Intel do Ciebie to kieruje- nie zamykajcie się totalnie, nie budujcie muru, nie izolujcie sie od najblizszych i nie odtracajcie ich pomocy... i przede wszystkim probujcie , chociaz probujcie sie leczyc, bo to produkt umyslu chorego!!!! gdzie wszystko sie odbiera inaczej niz naprawdę w rzeczywistosci jest, moj maz nie chcial slyszec ani o tym ze ma depresje, ani o lekarzu, choc paradoksalnie sam kilka razy chodzil do lekarza rodzinnego bo cos bylo nie tak, zle sie czuł itd...nie przeczytal zadnego artykulu ktory mu drukowalam, gdzie bylo napisane czarno na bialym co i jak ... Samobojstwo- to najwiekszy bol jaki mozna zadac sobie i najblizszym, swiadomosci nie zabija. nie ma w nim przyszłosci......dla nikogo, pozostaje potem tylko jedno "gdyby".... pozdrawiam i zycze wam wszystkiego dobrego.cieszę się że choć Tobie Tomku się udało!
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
10 lut 2012, 12:20

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez intel 10 lut 2012, 13:36
Ja się intensywnie, aczkolwiek nieskutecznie leczę od prawie 5 lat.
Też mam zdiagnozowaną CHAD oraz nerwicę lękową.
Próbowalem bezskutecznie prawie wszystkich dostępnych na rynku leków.
Paradoksalnie-gdybym się nigdy nie leczył i nigdy nie by w psychiatryku mialbym wielką nadzieję ,że jak się "przełamię" i zacznę leczyć psychiatrycznie to Z PEWNOŚCIĄ WYZDROWIEJE
Lecz ja już przeszedłem wszystkie etapy leczenia , (oprócz elektrowstrząsów-lecz te mam w dupie-skoro trzeba by mnie za przeproszeniem prądem w łeb kopać to znaczy że jest już beznadziejnie. Zwłaszcza , że nikt tak na prawdę nie wie w jaki sposób EW działają/mają działać )i wszystko niestety na nic.
Stąd moje czarnowidztwo.
A uwierz mi- w takim stanie nie da się dalej życ.
W stanie utraty rozumu, inteligencji i zmysłów.Z zanikami pamięci.
Najprościej-stan w jakim się często znajduję NICZYM SIĘ NIE RÓŻNI od "złej jazdy" po poważnym halucynogenie jakim jest LSD.
Z tą różnicą, że "jazda" po LSD mija po kilku/kilkunastu godzinach, natomiast "jazda chorobowa" trwa u mnie już od ponad 1500 dni czyli jakieś 36 tysięcy godzin.
Czasami mam wrażenie, że dotarłem już do kresu wytrzymałości i nie ma argumentu dla ktorego mialbym ochotę dalej to ciągnąc.
Poważne kłopoty nie pomagają , ale przynajmniej mogą dać ostateczny powód do samobójstwa
Czasami jedynym wyjściem jest śmierć i Wy ,zdrowi NIE MACIE PRAWA NAM TEGO WYJŚCIA ZABRANIAĆ.
intel
Offline

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

Avatar użytkownika
przez Michuj 10 lut 2012, 13:45
Czasami jedynym wyjściem jest śmierć i Wy ,zdrowi NIE MACIE PRAWA NAM TEGO WYJŚCIA ZABRANIAĆ.

dobrze powiedziane.
Avatar użytkownika
Offline
Loża szyderców
Posty
7562
Dołączył(a)
13 sty 2012, 16:39

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez agab 10 lut 2012, 14:21
Nie mamy prawa masz rację.

A ty nie masz prawa okaleczać swojego dziecka w ten właśnie sposób. Ono też będzie miało zaburzenia psychiczne- dzięki temu co ty planujesz zrobić!!!
Ty koszmar zgotowałeś sobie -mniemam , że poniekąd sam swoimi błędnymi decyzjami (nie myl tego z chorobą, którą masz) , ono będzie go miał tylko i wyłącznie dzięki Tobie.
Znam to z autopsji, widzę jak samobójstwo mojego męża okaleczyło nasze dzieci- na zawsze niestety.... .
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
10 lut 2012, 12:20

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez intel 10 lut 2012, 14:39
agab napisał(a):Ty koszmar zgotowałeś sobie -mniemam , że poniekąd sam swoimi błędnymi decyzjami (nie myl tego z chorobą, którą masz)


Co Ty piszesz?
Jaki koszmar zgotowałem sobie sam?
To, że rano wstałem a świat był już zupełnie inny niż ten jaki zapamiętałem przed zaśnięciem?
Że dzień wcześniej byłem zdrowy, poukładany, majętny i pełen energii oraz pomysłów na przyszłośc a już nazajutrz wszystko rozmyło się w malignie nieustającej choroby.
Moje problemy prawne w prostej linii wynikają z choroby , ktora w ciągu 3 pierwszych lat przemieniła mnie w kompletnego debila bez środków do życia.
Wiem co to jest samobójstwo rodzica !!! Mój stary-alkoholik tez się powiesił.
Lecz mimo to, mimo tej wiedzy i doświadczenia jakie mnie w związku z tym spotkalo, mimo mojej empatii do moich bliskich-nie zawaham się , gdy przyjdzie czas.
Ja i moje cierpienie jest najistotniejsze.
Nie jestem materialem na Karola Wojtyłę ani Maksymiliana Kolbe.
Myślisz, że nie kocham ŻYCIA i wszystkiego tego co ono oferuje?
Myślisz że nie kocham kina, wakacji, kontaktow z ludźmi,dobrej pracy, muzyki, magii Świąt, udanego seksu i imprez na ktorych człowiek śmieje się do rozpuku?
To wszystko zostało mi odebrane przez chorobę, ktora całkowicie derealizuje, upośledza , deformuje odbiór rzeczywistości.
Moje życie nie ma już nic z ŻYCIA.
Dla mnie w tym momencie żadna różnica czy żyję czy też nie.
A śmierć z pewnością wybawi mnie od choroby.
Nie spocznę dopóki nie wykorzystam wszystkich środków.
lecz ich lista skurczyła już się niebezpiecznie.
Jeszcze płynę , choć kra nade mną zamarza
intel
Offline

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez agab 10 lut 2012, 14:48
ja Cię rozumiem, naprawdę.Zdaję sobie sprawę z tego, że bezmiar cierpienia decyduje o wszystkim. Mój mąż też mi to mówił że już nei wytrzyuje , że nie ma sił.
Najtragiczniejsze jest w tym wszystkim to (poza tragedią tego co się wydarzyło), że mimo że kochasz, robisz wszystko co tylko możesz to czujesz się bezsilny, tak naprawde nie możesz nic-to tak jakby ktoś umierał na twoich rękach.tylko tyle ....:(

-- 10 lut 2012, 13:49 --

napisz mi jeszcze czy piszesz to mając miłość najbliższych?
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
10 lut 2012, 12:20

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez Łazarz 10 lut 2012, 15:08
agab

Śmierć Twojego męża musiała być ( i jest) dla Ciebie tragedią. Nie chcę jednak rozdrapywać Twoich jeszcze niezagojonych ran.
Ale muszę to powiedzieć... Trzeba było wtedy skierować męża na przymusowe leczenie.
Jeśli chodzi o mnie to nie mogę jeszcze ogłosić zwycięstwa nad moją chorobą, wciąż czuję na plecach jej oddech, mam wrażenie, że jeśli kiedyś się potknę to ona tylko czekając na taką okazję na pewno mnie dopadnie- i to ze zdwojoną siłą. Jeśli tak się wydarzy- może być ona moją ostatnią chorobą bo z tego co słyszałem, nawroty są o wiele silniejsze.
Trzymaj się ciepło agab, niech w Twoim życiu znów zaświeci Słońce.

Ciężko zdrowemu zrozumieć chorego, gdy byłem w szpitalu zaprzyjaźniłem się kilkoma osobami, nie musimy prze sobą ukrywać choroby, doskonale się rozumiemy bo mieliśmy podobne doświadczenia, nić takiego porozumienia nie tak łatwo jest przeciąć.

Intel

Może statek na którym płyniesz nieuchronnie zmierza na krę ale pamiętaj, są jeszcze szalupy :D
Offline
Posty
255
Dołączył(a)
14 sty 2012, 18:56

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez agab 10 lut 2012, 15:16
Tomku niestety ale własnie tego nie zrobiłam, choć mu mówiłam, że jesli sam nie pojdzie i nie powie ze ma depresję ( a ja wiedziałam, że ma, tak to odczuwałam, ze to jest wlasnie depresja , choc nie myslalam, ze po prostu to zrobi, nie było u niego tak jak u Ciebie, że lezal itd. wycofywał sie powoli, mial takie napady wyłączenia się w ciagu dnia, brał leki , do tego popijał i wszystko to zaczeło się w jednym czasie:leki + alkohol = jego wylaczenie, zaniki pamieci, napady szału, kochanie i nienawisc, apogeum osiagnal gdy podniosl rękę na córkę i wyszarpał synka a potem niczego nie pamietał.). Potem po rozmowie z lekarzem, uslyszalam ze i tak musialby miec probe, aby to zrobic, a on się po prostu w miare dobrze kamuflował. Wiele razy probowal, ale nigdy przenigdy nieprzypuszczalabym, ze w takim momencie zycia, gdy juz wszystko zaczelo mu sie ukladac (zdrowotnie, finansowo i zawodowo) - zrobi to... .

-- 10 lut 2012, 14:19 --

dzis mysle , ze sam nie zdawał sobie sprawy z tego , że w takim stanie jest, ale on byl uparty do samego konca - dla niego przyznanie sie do problemu i pomoc od innych to graniczyło z cudem. Wiem, ze chcial zyc , to wiem na pewno, ale nie tak. Czasem mysle ze odszedl bo bal sie ze nie zapanuje nad soba i cos zrobi nam w tym amoku, nawet nie wiedzac co , gdzie , komu i kiedy ....
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
10 lut 2012, 12:20

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez intel 10 lut 2012, 15:50
.............może gdybym był chory od urodzenia, może gdybym nigdy nie zaznał tego , ja cudowne jest życie kiedy masz nad nim kontrolę, kiedy możesz planować i realizować , kiedy dążysz do celu i tak na prawdę tylko od Ciebie zależy czy do niego dotrzesz, kiedy kładąc się wieczorem do łóżka z niecirpliwością czekasz na poranek i na to co przyniesie kolejny dzień.
Może wtedy mógłbym trwać w chorobie.
Nie wiedziałbym , nie poczułbym nigdy jak to jest być zdrowym i normalnym tak JAK ZDROWI NIGDY NIE POCZUJĄ JAK TO JEST BYĆ CHORYM PSYCHICZNIE I Z JAKIMI CIERPIENIAMI I OGRANICZENIAMI TO SIĘ WIĄŻE.
Uwierz mi-mając teraz wybór -bez wahania oddalbym np nogę i dożywotnio chodził o kulach byle tylko odzyskać to, co czyni nas ludźmi-UMYSŁ.
intel
Offline

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez Stark 10 lut 2012, 17:45
Gratulacje autorowi tematu z wyjścia z choróbska. Po przeczytaniu wszystkich postów - jedno wiem na pewno - Nie mam na tyle "jaj" aby się zabić, czasem jakieś myśli się przewinęły, ale i tak nie zrobiłbym tego sobie i rodzinie.

intel, - Jako osoba która za wiele życia za sobą nie ma, nie czuję nawet prawa do mówienia ci "nie rób tego" - bo go nie mam, zrobisz co chcesz, życzę ci aby wszystko się dobrze skończyło, ale nic więcej nie mogę poradzić,czy też powiedzieć.
Stark
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do