moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

Avatar użytkownika
przez bittersweet 06 maja 2012, 23:13
Łazarz,
skąd wiesz, może się zabija a potem reinkarnuje.. :mrgreen:
jak patrzy na to, co stworzył na swoje podobieństwo, to na pewno ma deprechę ;)
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

Avatar użytkownika
przez aboaterica 06 maja 2012, 23:27
Łazarz napisał(a):Ciekaw jestem co byś mi napisała gdyby to było rok temu?


Nie wiem, co bym napisała, rok temu byłam innym człowiekiem.
Podążając tokiem powyższego rozumowania powinnaś mi napisać, że bóg mnie teraz karze za moje grzechy i że w końcu wszystko skończy się dobrze, a ja wyjdę z tej kaźni wzbogacony o nauczkę i lekcję życia.


O tego na pewno bym nie powiedziała. Jeśli chodzi o Boga, nie skłaniam się raczej do wizji starotestamentowej. Myślenie, że Bóg karze za grzechy to moim zdaniem pogląd rodem ze średniowiecza. Czasem Bóg musi po prostu zastosować terapię wstrząsową, która jest według mnie skuteczniejsza. Bo jeśli dawałby wszystko każdemu, ludzie paradoksalnie zamiast mu dziękować, zaczęliby sami nazywać sie bogami, bo przecież potrafią mieć wszystko.
Może Bóg nas sprawdza ? Daje takie a nie inne karty i mówi: "sprawdzam". I jeśli ktoś wierzy w Boga, pomimo przeciwności (np. choroby) wierzy dalej, może i czasem ma chwile zwątpienia, ale pokłada nadzieję w Bogu to wygrywa i Bóg już wie, że ten człowiek naprawdę Go kocha.
Może Bóg też chce pewniaka? Przecież człowiek też chce. Zapraszam do przeczytania księgi Hioba. ;)

Myślisz, że ja w trakcie choroby byłem spokojny, bo mówiłem sobie ,, spokojnie Tomek, to, że masz myśli s. gnijesz9 miesiąc w łóżku oraz masz iq nietoperza to nie powód do zmartwień, w końcu to przecież do ciebie bóg przemawia, on cię karze , a ty posłusznie i z pokorą znoś jego wolę''.


Wiem, że nie byłeś, miałeś do tego prawo. Ja nie krytykuje Twoich zachowań podczas choroby. Masz prawo być rozgoryczony, ale "zgryzota jest jak trucizna: dobrze ją wypluć..". Poczujesz ulgę. Ja nie chce Cię nawracać, nie od tego tutaj jestem, bo sie do tego nie nadaję. Samej brakuje mi bardzo wiele.
Boże mój, zmiłuj się nade mną
czemu stworzyłeś mnie
na niepodobieństwo twardych kamieni...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
05 maja 2012, 22:32

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez intel 07 maja 2012, 07:58
dotarło do mnie jednak, że kiedy ktoś chce uparcie(nawyk wierzących) się w czymś doszukać transcendentalnego sensu to go znajdzie


Dokładnie.
Ostatnio ktoś mi opowiadał następującą historię:
Delikwent szedł na Pielgrzymkę Pieszą . W trakcie marszu, przypadkowo nadepnął na wielki gwóźdź , który w "cudowny " sposób przeszedł przez podeszwę i dokładnie pomiędzy palcami stopy , przebijając obuwie na wylot.
Ów delikwent przekonywał mnie, że była to "interwencja Boska" sprokurowana radością Boga z faktu udziału w Pielgrzymce "ku chwale Pana"

Natomiast ja szybko sprowadziłem tą opowieść do poziomu realizmu mówiąc, że gdyby w ogóle nie szedł na pielgrzymkę to żaden gwóźdź nawet nie musnął by mu buta.............
intel
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

Avatar użytkownika
przez aboaterica 07 maja 2012, 20:49
intel
Może i masz rację, rzeczywiście, gdyby ten ktoś nie poszedł na pielgrzymkę, to prawdopodobnie nie miałby styczności z żadnym gwoździem na drodze. Ale Twoja wymyślona historia jest dla mnie bardzo ogólnikowa. Prosta historia = proste (twoje) rozwiązanie. Bez urazy...
Ale ja nie darowałabym sobie (taka moja dociekliwa natura ;>) nie zagłębić się w nią bardziej. Możliwe, że ten przypadek, który przytoczyłeś stał się naprawdę. Ale w Twojej relacji zdarzenia nie widzę, dlaczego ten człowiek poszedł na ta pielgrzymkę. Może był bardzo religijny, a może jego wiara była zachwiana i pomyślał, że chciałby ją wzmocnić, a pielgrzymka to dobra okazja. Nie wiem kim był ten człowiek, jaki miał stosunek do Boga, może wierzył, może powątpiewał. No i spójrz, dla niego (powiedzmy, że jest to człowiek wątpiący) taka rzecz jak ten gwóźdź mogła być bodźcem, że jednak ta pielgrzymka to był dobry wybór. Myślę, że wiesz do czego zmierzam i nie muszę tego kontynuować.

Bóg codziennie do nas przemawia, daje nam jakieś znaki. Niestety my ich nie zauważamy. Nie zauważamy drobnych rzeczy, także u innych ludzi. Przecież Bóg przemawia do nas także poprzez innych ludzi. Nie rozumiem, dlaczego ludzie tego nie zauważają; na co czekają ? Czekają na wielkie rzeczy, a nie umieją zauważyć i docenić nawet tych małych.

Każde zło na świecie ludzie przypisują Bogu, a przecież Bóg jest zaprzeczeniem zła. Tak, wiem, bo tak jest łatwiej. Ale tego co dobre nie umieją nazwać darem od Boga.
Szkoda, że jestem sama na tym polu bitwy...
Boże mój, zmiłuj się nade mną
czemu stworzyłeś mnie
na niepodobieństwo twardych kamieni...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
05 maja 2012, 22:32

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez intel 07 maja 2012, 21:35
Głupotą jest spór o istnienie czy też nieistnienie Boga.
Nie da się osiągnąć konsensusu w tej materii.
Można w nieskończonośc mnożyć argumenty "za" jak i "przeciw" Jego istnieniu.
Moje obecne stanowisko w tej sprawie jest następujące :
Albo Go nie ma i nie było i wtedy nic mnie to nie interesuje.
Albo jest i Go nie lubię i nie chcę mieć z Nim nic wspólnego.Lecz skoro jest ,to musi być również Szatan , ktory przynajmniej nie jest hipokrytą i z góry wiadomo czego się po Nim spodziewać-bliżej mi do Niego gdyż nienawidzę hipokryzji.
intel
Offline

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

Avatar użytkownika
przez aboaterica 07 maja 2012, 21:47
intel napisał(a):Głupotą jest spór o istnienie czy też nieistnienie Boga.
Nie da się osiągnąć konsensusu w tej materii.
Można w nieskończonośc mnożyć argumenty "za" jak i "przeciw" Jego istnieniu.


Wiadomo, że nie można jednoznacznie stwierdzić czy Bóg jest czy nie. Dlatego jak już wcześniej powiedziałam, nie będę nikogo nawracać, bo każdy ma prawo (nie)wierzyć w co chce i kogo chce. Staram się po prostu bronić swojego stanowiska, gdyż myślę, że to mój obowiązek, a może i przywilej. Poza tym lubię temat wiary, dlatego podejmuje takie dyskusje. Dziękuje za uszanowanie moich poglądów.

Co do szatana, jestem pewna, że istnieje i jest on obecny w naszym życiu tak samo jak i Bóg. Tylko w tym sęk, aby dobrego głosu słuchać i za Nim iść.
Boże mój, zmiłuj się nade mną
czemu stworzyłeś mnie
na niepodobieństwo twardych kamieni...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
05 maja 2012, 22:32

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

Avatar użytkownika
przez nieboszczyk 10 maja 2012, 12:00
intel napisał(a):.............może gdybym był chory od urodzenia, może gdybym nigdy nie zaznał tego , ja cudowne jest życie kiedy masz nad nim kontrolę, kiedy możesz planować i realizować , kiedy dążysz do celu i tak na prawdę tylko od Ciebie zależy czy do niego dotrzesz, kiedy kładąc się wieczorem do łóżka z niecirpliwością czekasz na poranek i na to co przyniesie kolejny dzień.
Może wtedy mógłbym trwać w chorobie.
Nie wiedziałbym , nie poczułbym nigdy jak to jest być zdrowym i normalnym tak JAK ZDROWI NIGDY NIE POCZUJĄ JAK TO JEST BYĆ CHORYM PSYCHICZNIE I Z JAKIMI CIERPIENIAMI I OGRANICZENIAMI TO SIĘ WIĄŻE.
Uwierz mi-mając teraz wybór -bez wahania oddalbym np nogę i dożywotnio chodził o kulach byle tylko odzyskać to, co czyni nas ludźmi-UMYSŁ.


kochany...ja tak właśnie mam.jestem chory od urodzenia i nigdy nie zaznałem miłości,ciepła domowego,jak to jest mieć kontrolę nad swoim losem,planować,realizować,być zdolnym do jakiejkolwiek pracy i nauki bo nie mozna się uczyć i zbierać piątek na każdym kroku zbierając kopy,dostając z procy w oko,będąc okradany z podręczników i nie otrzymując jakiejkolwiek pomocy nawet w postaci pożyczenia durnego długopisu czy linijki.to jak wygląda normalne życie i jak to jest być normalnym to są tylko moje dzikie domysły wynikające z zazdrosnej obserwacji innych jak to plują sobie do gardeł w miejscach publicznych,najebani na imprezach śmieją sie do rozpuku,wylatują na wakacje na islandię i chwalą się tym znajomym.jeśli było by to możliwe to bez wachania dał bym sobie wyjąć mózg,rdzeń kręgowy i nerwy obwodowe i wlać w to miejsce gutaperkę tak jak się leczy nieodwracalne zapalenie miazgi zęba które objawia się wiecznym bólem zęba i rozprzestrzenianiem się infekcji.można usunąć ból z zęba.a można usunąć ból z zębem.jak kto woli.najgorsze jest to że moją chorobę można usunąć tylko z życie-będe zdrowy i normalny dopiero po śmierci.śmieszne nie?

-- 10 maja 2012, 12:12 --

P.S.muszę siedzieć całe życie w domu bo na dworze dla mnie cały czas "pada deszcz".i to deszcz kamieni.normalnie mi się żyje jak pedofilowi na ochronkach który nie chce wychodzić na spacerniak bo wie że tam inni go rąbną w łeb,skopią czy żyletką przejadą po gardle

-- 10 maja 2012, 12:20 --

czy wolał być zamienić się ze mną na miejsca?

-- 10 maja 2012, 12:25 --

haha ludzi mi piszą "popracuj nad sobą".a to jak tłumaczyć ślepemu od urodzenia że to jabłko jest półczerwone i półzielone.on niebedzie miał bladego pojęcia o czym do niego gadają

-- 10 maja 2012, 12:38 --

i jeszcze jedno."za" inwalidztwo od urodzenia zwykle się siedzi w psychiatryku od urodzenia do śmierci.co więcej personel zwykle przypina pasami i zapomina o tobie bo "przeszkadzasz".były przypadki o których mowa była w filmie dokumentalnych iż niektórzy pacjenci leżeli w pasach BEZ ODPINANIA po 11 lat.czyli od urodzenia.ich ciała były zdeformowane od leżenia.nie mieli mięśni,mieli charczący oddech,nie umieli nawet mówić.to czy wyjdziesz na wolność zależy tylko od łaskawości rodziców.w takich warunkach niema nawet mowy o "nauczeniu się"łamania prawa i trafienia do więzienia.zdrowi ludzie nazywają takie coś hipokryzyjnie i skrajnie pseudopieszczotliwie szpitalem,leczeniem,rehabilitacją,pomocą.a to co się tam w rzeczywistości dzieje to dwa przeciwne pojęcia.to jest "gipsowanie" umysłu żebyś nie przeszkadzał innym.wystarczy że ręka poleży miesiąc w gipsie i trzeba intensywnie ćwiczyć.
przeczytaj uważnie moje posty i jeszcze raz zastanów się czy wolisz być chory od urodzenia i w dupie być gówno widzieć.
psychicznie chorzy i upośledzeni intelektualnie umierają samotnie.podobnie jak narkomani.narkomani umierają w jakimś śmierdzącym sraczu a psychicznie chorzy i upośledzeni intelektualnie umierają za murami obozów psychiatrycznych we własnych odchodach.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7865
Dołączył(a)
29 wrz 2008, 20:28
Lokalizacja
z trumny z peryskopem

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez Łazarz 10 maja 2012, 21:28
Abstrahując od mrocznej rzeczywistości, moim marzeniem jest wnieść w nią promyk światła, chociażby kilku pogrążonych w ciemnościach mogło je dostrzec i zanim podążać.
Od jakiegoś czasu w dziale ,,depresja'' istnieje temat o stowarzyszeniu dla cierpiących na depresję.
By je zarejestrować w KRS jest wymaganych 15 członków.
Potrzebnych jest jeszcze sześciu członków.
Gdyby ktoś chciał pomagać innym cierpiącym to byłbym bardzo wdzięczny. Wystarczy napisać mi na pw albo w temacie o tym stowarzyszeniu, mamy kompetentne osoby, które wiedzą co i jak.
Pomaganie innym jak zarówno otrzymywanie jej od innych stowarzyszonych jest naprawdę budującym przeżyciem.
Ten projekt jest dla mnie ważny.

Pozdrawiam
Offline
Posty
252
Dołączył(a)
14 sty 2012, 18:56

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

Avatar użytkownika
przez aboaterica 10 maja 2012, 21:58
Łazarz, byłabym chętna, ale chce pozostać anonimowa.
Boże mój, zmiłuj się nade mną
czemu stworzyłeś mnie
na niepodobieństwo twardych kamieni...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
58
Dołączył(a)
05 maja 2012, 22:32

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez Łazarz 12 maja 2012, 19:47
nieboszczyk,

,,jeśli było by to możliwe to bez wachania dał bym sobie wyjąć mózg,rdzeń kręgowy i nerwy obwodowe i wlać w to miejsce gutaperkę tak jak się leczy nieodwracalne zapalenie miazgi zęba które objawia się wiecznym bólem zęba i rozprzestrzenianiem się infekcji.można usunąć ból z zęba.a można usunąć ból z zębem.jak kto woli.najgorsze jest to że moją chorobę można usunąć tylko z życie-będe zdrowy i normalny dopiero po śmierci.śmieszne nie?''

Muszę przyznać, że ładna metafora.
Niewątpliwie bardzo cierpisz, przeżywasz trudny okres.
Warto uzyskać wsparcie, kogoś kto Cię będzie wysłuchiwał i motywował do odmienienia swojego losu.
Myślę, że psycholog byłby dobrym rozwiązaniem, możesz też pisać na pw czy gg, może będę w stanie jakoś pomóc.
Możliwe, że od tych ciosów nabyłeś się depresji bądź innych zaburzeń, trzeba temu przeciwdziałać, małymi krokami ale konsekwentnie da się przebyć spory dystans. Są przypadki, którym nic nie jest w stanie podwyższyć jakości egzystencji, ale nie należy się zniechęcać. Ja nie wierzyłem, że mi się może polepszyć, wszystko widniało w jak najczarniejszych kolorach.
Teraz póki co jest dobrze.
Niekiedy los się uśmiecha, nie jest to łatwe, jeśli jednak opowiesz mu dobry dowcip to usłyszysz jego śmiech :pirate:


Pozdrawiam

-- 13 maja 2012, 10:07 --

No, pękło 10 koła wyświetleń, bardzo się cieszę. :pirate:
Offline
Posty
252
Dołączył(a)
14 sty 2012, 18:56

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez one-half 13 maja 2012, 20:38
intel napisał(a):.............może gdybym był chory od urodzenia, może gdybym nigdy nie zaznał tego , ja cudowne jest życie kiedy masz nad nim kontrolę, kiedy możesz planować i realizować , kiedy dążysz do celu i tak na prawdę tylko od Ciebie zależy czy do niego dotrzesz, kiedy kładąc się wieczorem do łóżka z niecirpliwością czekasz na poranek i na to co przyniesie kolejny dzień.
Może wtedy mógłbym trwać w chorobie.
Nie wiedziałbym , nie poczułbym nigdy jak to jest być zdrowym i normalnym tak JAK ZDROWI NIGDY NIE POCZUJĄ JAK TO JEST BYĆ CHORYM PSYCHICZNIE I Z JAKIMI CIERPIENIAMI I OGRANICZENIAMI TO SIĘ WIĄŻE.
Uwierz mi-mając teraz wybór -bez wahania oddalbym np nogę i dożywotnio chodził o kulach byle tylko odzyskać to, co czyni nas ludźmi-UMYSŁ.


Jak dla mnie nagroda Pulitzera za streszczenie tego, co jest istotą rzeczy. Też choruję na ChAD, więc wiem, jak to jest położyć się spać zdrowym, a obudzić w alternatywnej, piekielnej rzeczywistości. I, podobnie jak Ciebie, wrukwiają mnie "mądre" myśli ignorantów o "wzięciu się w garść" i "spojrzenia z innej perspektywy". Chichot losu polega na tym, że w naszej chorobie innej perspektywy po prostu nie ma...
Offline
Posty
350
Dołączył(a)
27 kwi 2012, 18:12

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez Łazarz 16 maja 2012, 17:07
Wiem, że mówienie kolesiowi pogrążonemu w depresji weź się w garść czy głowa do góry jest debilizmem.
Ale ten debilizm wynika z niewiedzy. Można tylko uświadamiać, jeśli ktoś bystrzejszy to może to zrozumie.
Ja się raczej o coś takiego nie wku.rwiam bo to raczej wina naszego zacofania cywilizacyjnego, no cóż.
Tłumaczę, sobie, że takie teksty się puszcza z dobrymi intencjami. Lepsze to niż ,, wal się psycholu''.
Jeśli chodzi o ten śmiech losu czy chichot to można to na wiele sposobów interpretować bo to nazwa szeroka, każdy chce być zdrowy, jednak trwanie w mroku na pewno tego nie przybliża.
Starać się chociaż nieco zmienić trajektorię lotu bezwładnego ciała jakim jesteśmy w kosmosie, nawet kilka stopni w przeliczeniu na długi dystans może nas uratować przed wpadnięciem w czarną dziurę.
Offline
Posty
252
Dołączył(a)
14 sty 2012, 18:56

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez rafka 16 maja 2012, 17:17
Łazarzu racja. To tak jak komuś mówić: - zmień się. I na pstryknięcie palców wszystko jest o.k.
Owe ''weź się w garść''. Też jest czasem potrzebne. Tylko trzeba wiedzieć kiedy można coś powiedzieć a kiedy milczeć.
Np. człowiekowi na wózku inwalidzkim nie można powiedzieć: - wstawaj i choć.
Ten człowiek nie może.
rafka
Offline

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

Avatar użytkownika
przez _Jack_ 16 maja 2012, 22:27
To jest denerwujące takie gadanie ,ale ludzie po prostu tego nie rozumieją. Nie ma się im też z drugiej strony co tak dziwić, ponieważ objawy nie są nadto widoczne a z boku ta choroba wygląda okropnie jakby człowiek wszystko miał w dupie i nic mu się nie chciało a lenistwo w kanonie naszego społeczeństwa jest grzechem ciężkim. To trochę tak jak z anoreksją. Recepta na wyleczenie jest banalna, ale anoreksja to też choroba psychiczna i wychodzi z tego głębszy temat. Żeby zrozumieć depresje to trzeba na nią zachorować inaczej człowiek nie zrozumie w pełni tej choroby. Taka prawda. Chociaż u mnie paru znajomych wie i rozumie depresje. Teraz trzeba przyznać ,że w naszej cywilizacji i tak jest dużo lepiej jeżeli chodzi o postrzeganie chorób mentalnych. O depresji 3 po 3 coś tam się mediach mówi. Ludzie mają jakieś wyobrażenie tej choroby, ale niestety w większości mówią ,że mają depresje jak są chwilowo w złym nastroju a to już abstrakcja.
F33 Zaburzenia Depresyjne Nawracające
10 mg Escitalopram
https://www.youtube.com/watch?v=IMZFvs-qy44
Avatar użytkownika
Offline
Posty
652
Dołączył(a)
05 cze 2011, 18:22
Lokalizacja
okolice WWA

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do