moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez Lukrecja28 20 kwi 2012, 18:49
Wy wszyscy macie jakas obsesje na punkcie lekow ;) jestescie lekomanami ;)

Girl anachronism, tak u mnie stabilnie, w miare dobry nastroj mam i bez chorych historii. Tylko ta waga mnie oslabia, ale poradze sobie z nia.
Pisalam do Ciebie pw jakis czas temu, nie wiem czy otrzymalas bo nic nie odpisalas. :?
Lukrecja28
Offline

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 20 kwi 2012, 19:35
Lukrecja28, Ja też czytałam Twoje posty i widzę ogromną różnicę, między tym co było przed szpitalem , a co jest teraz. Cofnij się i poczytaj co wtedy wypisywałaś. Teraz jesteś zupełnie inną osobą. Obawiam się jednak ,że nie na długo skoro odstawiasz leki :roll: Rozumiem ,że tycie to dla kobiety problem, ale zapewne są sposoby żeby sobie z tym jakoś poradzić. Powiedz szczerze lekarzowi o co chodzi , na pewno znajdzie się jakieś rozwiązanie. W Twojej chorobie leki są niezbędne , tylko wtedy masz szansę na normalne życie.
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez Lukrecja28 21 kwi 2012, 14:26
Wiola wole tego nie czytac. To byl caly ciag zdarzen.Nie wszystko pamietam.
Z tego co mi mama opowiadala, to bylo ciekawie. Wynajelam mieszkanie w ktorym sie zabarykadowalam, nie wychodzilam z pokoju i nikogo wpuscic nie chcialam, pozniej wyladowalam na toksykologii, gdzie ponoc twierdzilam ze moja rodzina i lekarze spiskuja przeciwko mnie. Wyszlam na zadanie.Pozniej znowu wrocilam do mieszkania i znowu chcialam sie zabic.
Ale jazda.
W przyszlym tyg. ide do psychiatry poprosze o zmiane lekow.
Nie wiem ale ja po prostu nie potrzebuje tego, dobrze sie czuje.
Lukrecja28
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez Łazarz 23 kwi 2012, 16:17
Byłem na pogrzebie. Widziałem zwłoki, czułem ich zapach. Widziałem płaczących ludzi, chowanie trumny do grobu.
Pomimo wszechogarniającego mnie poczucia żalu, mnie to w ogóle nie ruszyło. Za dużo miałem styczności ze śmiercią, za dużo filmików z nią obejrzałem by wtedy odczuwać smutek. Był to mąż mojej ciotki, znałem go słabo.
Zrozumiałem, że śmierć jest czymś więcej niż utratą życia.
Dopiero na stypie, gdy rozmawiałem przy stole z najbliższą rodziną zmarłego ogarnęło mnie szczere przygnębienie i smutek, cierpiałem razem z nimi. Cierpiałem bo odczuwałem w sposób namacalny ich cierpienie, jakże autentyczne, nieostentacyjne.
Zrozumiałem, że wraz z jego śmiercią umarła w nich cząstka ich samych. Coś się skończyło i to nie wróci.
Śmierć jest zniknięciem z życia innych osób, i widok ich był bardziej powalający niż najgorsze sceny z filmików na których widać umieranie.
Żadne hektolitry krwi czy łamane kości nie byłyby we mnie wywołać takiego stanu, dopiero gdy spędzi się dłuższy czas z ludźmi którzy mają ból w oczach, którzy ukrywają to, dopiero wtedy poczułem prawdziwy żal. I to żal tych ludzi to wywołał, a nie żadne sceny z pogrzebu.
Śmierć w moich oczach nabrała nowego wymiaru, poza fizycznym, istnieje również psychiczny wymiar śmierci, pojawiający się w najbliższym otoczeniu zmarłego.
Życie z czasem odsłania nam coraz to inne aspekty swojego jestestwa, jednakże to od nas zależy ile zdołamy z niego zrozumieć, wyciągnąć wnioski na przyszłość i wywołać refleksje.
Pozdrawiam
Offline
Posty
252
Dołączył(a)
14 sty 2012, 18:56

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

Avatar użytkownika
przez _Jack_ 23 kwi 2012, 22:44
Ile bym dał za odblokowane synapsy... Cały czas czuje się jak na zejściu po Stuffie.
F33 Zaburzenia Depresyjne Nawracające
10 mg Escitalopram
https://www.youtube.com/watch?v=IMZFvs-qy44
Avatar użytkownika
Offline
Posty
652
Dołączył(a)
05 cze 2011, 18:22
Lokalizacja
okolice WWA

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez Łazarz 27 kwi 2012, 06:26
A czym takie synapsy można odblokować Jack?
Podejrzewam, że zablokowały je jakieś psychotropy, a może choroba?
A tak ogólnie to zwrot ,, odblokowanie synapsy'' to świetna nazwa na drinka :great:
Offline
Posty
252
Dołączył(a)
14 sty 2012, 18:56

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

Avatar użytkownika
przez _Jack_ 27 kwi 2012, 11:33
Nie masz problemów z pamięcią, koncentracją i spostrzegawczością w swojej depresji? Właściwie miałeś, bo z tego co pamiętam pisałeś coś tam wcześniej ,że jak dopadła Cię choroba to obniżył Ci się trochę intelekt, wtedy właśnie praca styków była bardzo osłabiona i były one zablokowane. Antydepresantami właśnie można je odblokować bo pobudzają impulsy elektryczne. Mi właściwie wszystkie objawy depresji już zeszły.Zostały tylko kwestie poznawcze i impotencja, która utrzymuje się już od dwóch lat i chyba będzie do końca. Prowadzę nawet samochód mimo iż mam słaby refleks ,ale lekarz chcę mnie przetrzymać na samej psychoterapii by zobaczyć jak reaguje na nią. No właśnie nazwa bardzo pasuje do takiego drinka hehe. Najlepiej do tzw roztworu czyli czysty spirytus z domieszką red bulla:). Czasem warto trochę tutaj pożartować, bo to Forum przesiąka pesymizmem. Dzisiaj właśnie sobie pofolguje i strzele wieczorem w lokalu jednego Małysza(vódka+red bull). Pijesz Łazarzu jakiś alkohol w trakcie kuracji(nie zakładam jakiś większych ilości ,ale np jedno piwo na dwa tygodnie), albo czy palisz papierosy, bo ja trochę popalam a zaczęło się od miejsca gdzie 100% osób pali a nowi niepalący którzy tam trafiają to po tygodniu są już lokomotywą.Też tam byłeś dlatego jestem ciekaw.I chciałem jeszcze podpytać czy prowadzisz swobodnie auto na tych lekach?
F33 Zaburzenia Depresyjne Nawracające
10 mg Escitalopram
https://www.youtube.com/watch?v=IMZFvs-qy44
Avatar użytkownika
Offline
Posty
652
Dołączył(a)
05 cze 2011, 18:22
Lokalizacja
okolice WWA

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez Łazarz 27 kwi 2012, 18:57
Cześć Jack,

kiedy byłem w depresji, moje zdolności poznawcze drastycznie spadły, to właśnie z tego powodu usiłowałem się wypisać ze świata żywych. Gdy ta depresja przeszła to jak ręką odjął, wszystko wróciło w doskonałym porządku, dzięki lekom już się tak bardzo nie stresuję, a wiadomo, na spokojnego umysł jest żywszy.
Zgodzę się z Tobą, warto niekiedy rozruszać to mroczne towarzystwo :P tylko nie za bardzo bo mroczna część mojego charakteru nie miałaby się za dobrze :D .
Czy piję? Psychiczny też nie kaktus, pić musi, raz w tygodniu czy na dwa jakieś 2-3 browary max w knajpie, ale nie biorę wtedy leków na noc, lepiej nie ryzykować, ostatnio nawet wychyliłem 3 kieliszki wódki, wolałbym jednak tego nie praktykować, czasem po prostu trzeba.
Czy palę? Trochę sobie popalam, jak mam pieniądze to paczka dziennie, najśmieszniejsze jest to, że wpadłem w nałóg w psychiatryku, kiedy jeszcze byłem w głębokiej depresji, byłem na maxa powalony-ale paliłem, tam mnóstwo osób paliło, no i mnie zarazili :P Zresztą gdy nie byłem w stanie podjąć jakiejkolwiek aktywności umysłowej to oprócz bezmyślnego chodzenia po korytarzach w te i z powrotem niczym Korzeniowski jedyną interesującą czynnością było właśnie jaranie.
Jeśli chodzi o moją sprawność psychofizyczną to póki co nie narzekam, zawsze miałem dobry refleks, żongluję, często łapę coś w locie zanim spadnie czy jakiś unik itp.
Z potencją również miałem problem, te leki są niczym kastracja chemiczna, gdy mi zmniejszyli dawkę to było już lepiej, zacząłem brać salfazin (cynk i żelazo) i znów wszystko gra. Polecam.

-- 29 kwi 2012, 15:34 --

Dzisiaj przeżyłem pewne doświadczenie. Zaskoczyło mnie jak bardzo niszczące potrafią być słowa kobiety wobec której żywiłem ciepłe uczucia, jedno dwa zdania mają moc sztyletu wbitego w klatkę piersiową i głowę jednocześnie. Niczym uderzony obuchem w łeb się stałem. Ach to odrzucenie, a potem całkowite wymazanie ze świadomości, życie bywa złe, mimo wiosny i ładnej pogody, po świecie ciągle chadzają chochliki co lubią mieszać ludziom w głowach.
Offline
Posty
252
Dołączył(a)
14 sty 2012, 18:56

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

Avatar użytkownika
przez _Jack_ 30 kwi 2012, 13:32
Fajnie ,że możesz się napić %. Mi lekarze bezwzględnie zabronili spożywania alkoholu w depresji. Nawet teraz jak odstawiłem leki to też nie mogę, bo albo nastrój będzie się poprawiał i się uzależnię albo alkohol nasili działanie depresji.Oczywiście od czasu do czasu łamię ten zakaz. W psychiatryku palą wszyscy to fakt. Tam nie ma co robić przez cały dzień. Sam to przepraktykowałem tzw. psychologia tłumu, ale papierosy odstawiłem na razie 9 dzień nie palę. Za to wpadłem w inny nałóg tzw. napoje energetyczne. Tobie też w sumie radzę rzucić palenie,bo po co marnować te 330 zł w miesiącu. Można te pieniądze przeznaczyć na bardziej praktyczne zakupy. Zazdroszczę Ci tej sprawności psychofizycznej. Ja jej bardzo potrzebuje. Czuje się bez niej jak jakiś ograniczony umysłowo. Wszystko zapominam, gubię, nie zauważam. Próbuje też czytać książki ,ale szybko się męczę i się zawieszam. Fajnie ,że leki Ci uregulowały kwestie poznawcze, bo podobno te objawy znikają na samym końcu w depresji. Kobietami się nie przejmuj. Nie będzie ta, to będzie inna. Wysoki poziom intelektu masz, więc potrafisz zaintrygować płeć przeciwną. Wiadomo ,że odrzucenie to jest ból dodatkowo w depresji trzeba go liczyć razy 2 albo większy iloczyn. W sumie czasem się już nawet cieszę z tej impotencji, bo kompletnie przestałem się interesować kobietami i wisi mi to czy jestem sam czy nie.Bycie singlem nie stanowi dla mnie żadnego problemu wręcz przeciwnie, jest dla mnie dużym udogodnieniem i wygodą,bo to byłaby teraz tylko dodatkowa dawka kłopotów a i tak jest ich już dużo. Jeszcze a propo szpitala to spotkałem wczoraj jednego gościa w Parku, który ze mną leżał. Był uzależniony od zakładów bukmacherskich i maszyn hazardowych, które stoją w barach. Przegrał ok 150 tys zł za nim trafił do szpitala.Po wyjściu nałóg był zaleczony. Niestety od dwóch miesięcy dalej gra i pogłębił swoje długi. Mieszka w ośrodku dla bezdomnych.Tak jak go słuchałem to pomyślałem, że nie jest ze mną jeszcze tak najgorzej.To był jedyny pozytywny moment dnia. Takie małe barbarzyństwo:).Pis joł Eldoka na wolno.
F33 Zaburzenia Depresyjne Nawracające
10 mg Escitalopram
https://www.youtube.com/watch?v=IMZFvs-qy44
Avatar użytkownika
Offline
Posty
652
Dołączył(a)
05 cze 2011, 18:22
Lokalizacja
okolice WWA

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez Łazarz 30 kwi 2012, 21:51
heh, jak to nasz wieszcz pisał ,, kobieto, puchu marny, ty wietrzna istoto!''
coś w tym jest :P .
Nie ma co się oszukiwać, jest we mnie pustka, pewna forma samotności, tym bardziej mi się to powiększyło gdy poskładali mnie jakoś do całości, wtedy do mnie dotarło, że nasze dni są policzone, pojedyncza wędrówka przez życie jest dla mnie coraz cięższa, mam wrażenie, że kąt nachylenia pokonywania odległości jest coraz większy. Jeśli nie znajdę asekuracji w towarzyszce życia to chyba grozi mi odpadnięcie od ściany.
ehh, życie..
Offline
Posty
252
Dołączył(a)
14 sty 2012, 18:56

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

Avatar użytkownika
przez bittersweet 30 kwi 2012, 22:16
Łazarz,

jeśli będziesz zależny od czyjejś asekuracji, to na pewno nie utrzymasz sie na ścianie... taka jest brutalna prawda, umiesz liczyć, licz na siebie :(
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez Łazarz 01 maja 2012, 00:39
heh, to zależy, zależy na jaką górę (trasę) wchodzisz, są takie co można wejść bez asekuracji, ale też bywają takie, że bez liny wejście jest niemożliwe bo mięśnie nie mogą cały czas pracować, nie ma też w okolicy półki skalnej na której by można usiąść by odpocząć.
Ale to kwestia punktu widzenia Cudaczko.
Offline
Posty
252
Dołączył(a)
14 sty 2012, 18:56

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

Avatar użytkownika
przez o.n.a 01 maja 2012, 17:13
Życie niestety mamy tylko jedno, nikt nie wie jak długie. Szkoda czasu na utrudnianie go sobie.
Ja tyle razy dostałam kopa, ze bardzo uodporniłam się od ludzi. Do nikogo nie przywiązuje się, w razie czego łatwiej jest przełknąć porażkę. Tłumaczę sobie, że może dobrze, przynajmniej pozbyłam sie ze swojego życia kogoś, kto tylko czas mi zajmował, a nie zasługiwał na to.

A że to życie potrafi być raz cudowne,raz podłe, musimy być silni.

Często zastanawiam sie nad smiercią, jak to jest jak gaśnie we mnie wszystko, chyba wiem, to jak sen bez filmu,jak sen którego nie pamiętasz,jak nic ci sie nie śni,po prostu cię nie ma.

Tylko że nic już sie nie zobaczy, na nic nie mamy wpływu, omija nas tyle rzeczy, nie dotyczą nas już,nie ma nic.

Nie dopuszczę do tego by tak było. Mimo tylu problemów,braku sił codziennie, chce widzieć co jest za oknem,chce widziec jak moje córeczki cieszą sie pierwszą miłością, jak wkładają obrączki na palec,jak maja dzieci, chce jechać w góry,usiąć na zielonej polanie, albo położyć sie i patrzec w niebo,zapomniec o wszystkim.
Nie wyobrażam sobie nie móc tego mieć.
Bardzo boje sie smierci,chcę umrzeć jak najpóźniej, kurcze tyle przede mną jeszcze jest, tyle ze sama wytrwac nie dam rady.
Nie wolno sie poddawać !!!!

Śmierć to pustka,nicość, nie ma nas...
ŻYCIE to RAJ, do którego klucze są w naszych rękach...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
66
Dołączył(a)
01 maja 2012, 13:40
Lokalizacja
piekło...

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez Łazarz 01 maja 2012, 18:22
o.n.a,,

ciekawie napisany post, głębokie przemyślenia dotyczące przemijania i śmierci.
Jeśli chodzi o mnie, to niestety przywiązuję się do ludzi, bywało, że przez to życie dawało mi w kość.
Zazwyczaj to płeć piękna sieje w mej pustce owoce zniszczenia, istna tortura kochana.
Co do śmierci to... raczej tak przed nią nie uciekam, raczej traktuję ją jako przyjaciółkę, która może mnie wyciągnąć z sali w trakcie lekcji gdy będę uważał je za zbyt męczące.
Przez pewien czas była dosyć blisko mnie i chyba wiem, że raczej zawsze w razie czego mogę na nią liczyć, wierna towarzyszka życia.
Strach przed nią jest naturalny, w końcu taki jest instynkt samozachowawczy, jest niczym simlock w telefonie, ale można go zdjąć, a wtedy możemy swobodnie korzystać z karty operatora śmierci.
Pozdrawiam
Offline
Posty
252
Dołączył(a)
14 sty 2012, 18:56

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do