moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

Avatar użytkownika
przez bittersweet 26 lut 2012, 18:44
Łazarz,

odnosze nieodparte wrażenie że Twoje pojęcie Boga zawężasz do typowo katolickiego schematu : autorytarny sędzia, którego zasadom sie podporządkujesz lub nie. W zależności od wyboru czeka nas nagroda lub kara, opieka lub odrzucenie, niebo lub piekło, zbawienie lub potępienie... Bóg-Ojciec, potężny i surowy, umieszczony jest w kościele na ołtarzu, dostęp do niego uzyskuje się za pomocą wybrańców, a mianowicie księży. Czyżby przeciętny, niewyświęcony człowiek nie był godny bezpośredniego kontaktu z katolickim Bogiem ? na to wygląda..

Jesli w ten sposób postrzegasz Boga , nie dziwie się, że się do niego zniechęciłeś.
Jest to przeciwieństwo tego, co ja odczuwam jako boską energię, energię bezwarunkowej miłosci, która nigdy Cię nie opuści. Niezaleznie co zrobisz lub czego nie zrobisz, jaki będziesz lub tez jaki nie będziesz, niezależnie od tego jak nisko upadniesz, co zrobisz sobie lub innym - bezwarunkowa miłość jest niekończąca sie akceptacją i wybaczeniem. To nie handel ani wymiana, gdzie podporządkowanie sie zamieniasz na ochronę lub opiekę. Bezwarunkowa miłość jest bezwarunkowa bo pozwala nam na wszystko - tylko od nas zależy , jak wykorzystamy tę wolność. Jeśli ktoś kocha naprawdę, pozwoli nam także od siebie odejść, popełniać błędy i uczyć się na nich. Tylko w ten sposób staniemy na własnych nogach. Chociaż to czasami b bolesne. To moja prywatna definicja Boga.
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez Lukrecja28 26 lut 2012, 19:09
Leze w tym szpitalu. Dostaje olzapin i zastanawiam sie ile jeszcze..
Co do Boga to uwazam tam samo jak Lazarz.Bog to sadysta.
Lukrecja28
Offline

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez shinobi 26 lut 2012, 19:12
Lukrecja28, dość pomocne jest zaprzestanie nienawidzenia Boga, lecz uznanie, że go po prostu nie ma. :)
Offline
Posty
2481
Dołączył(a)
31 lip 2011, 22:09

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez Lukrecja28 26 lut 2012, 19:36
problem w tym, ze wierze ze jest
ale cholernie niesprawiedliwy
Lukrecja28
Offline

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez kaczanov 26 lut 2012, 19:44
Jak spotkam kiedyś Boga to mu oficjalnie zajebie z liścia, po pierwsze za to, że zesłał mnie nie pytając mnie o zdanie, czy chcę uczestniczyć w jego pojebanej szopce. Po drugie za to, że ma wyjebane na wszystko i ma wszystkich w dupie. Po trzecie za to, że się nie ujawnia i nie mówi o co mu k..wa chodzi. Jeżeli człowiek jest podobieństwem Boga to ten Bóg musi mieć konkretnie nasrane pod kopułą, ten świat jest chyba odzwierciedleniem jego skrzywionej psychiki.
Offline
Posty
171
Dołączył(a)
10 lut 2012, 16:29

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez Łazarz 26 lut 2012, 19:56
Knife

Rzeczywiście, złapałaś mnie z tym katolickim pryzmatem patrzenia na bóstwo.
Chyba nie muszę się tłumaczyć z czego to wynika, wiadomo, ta część Europy, rzymskokatolicki krąg kulturowy.
Faktycznie, zbyt ściśle to ująłem, ale oprócz chrześcijańskich odłamów jest też sporo wyznań, które opierają się na podobnych założeniach np. islam, judaizm. Nawet w hinduizmie nie wolno np. zabijać świętej krowy, gdziekolwiek byś nie spojrzała zawsze są jakieś zakazy, mówiąc oczywiście o religiach.
Indywidualny sposób pojmowania absolutu to zupełnie inna płaszczyzna. Nawet pytałem o wiarę ordynatorkę mojego szpitala, utytułowaną lekarkę; powiedziała coś zbliżonego do tego co Ty pisałaś, tak jak Ty uważa, że jest jakaś wyższa siła, niezwiązana z konkretną wiarą, odniosłem wrażenie jakby te wszystkie wyznania odnoszą się do tego samego wyższego bytu.
Oczywiście nie mówię tu o scjentologach :) Oni wierzą, że jest jakiś imperator kosmosu, który podbija planety i podbije i zniszczy również Ziemię, np. Tom Cruise święcie o tym przekonany kazał wybudować sobie ogromny, podziemny schron za 20-30 miliony dolarów, a jak! :P (W sumie może mu się on przydać bo wiadomo w tym roku koniec świata :pirate: )

Powiem Ci coś jeszcze. Gdy gniłem w łóżku przez te 10 miesięcy, nie było tygodnia żebym nie błagał boga o ulgę w cierpieniu, o powrót do zdrowia, błagałem, płakałem. Spałem z krucyfiksem, zdejmowałem obrazy i się do nich modliłem.
Nie myślałem o katolickim wyobrażeniu boga, tak jak Ty pojmowałem go również jako wyższą siłę, która pomaga.

,,autorytarny sędzia, którego zasadom sie podporządkujesz lub nie. W zależności od wyboru czeka nas nagroda lub kara, opieka lub odrzucenie, niebo lub piekło, zbawienie lub potępienie... Bóg-Ojciec, potężny i surowy, umieszczony jest w kościele na ołtarzu, dostęp do niego uzyskuje się za pomocą wybrańców, a mianowicie księży''

Gdy chorowałem wcale tak nie myślałem.
I co?
Ta niby cudowna siła wypięła się na mnie, olała, sprowadziła tortury, doprowadziła na skraj samobójstwa, tak samo jak lukrecja- bóg to sadysta
Nie pomógł mi, nie ulżył w cierpieniu. Psychiatria mi pomogła, medycyna, ludzki dorobek intelektualny, tylko w niego wierzę, tylko na niego można liczyć, boga nie ma, a jak jest to niech s.pierdala, jak bóg kubie tak kuba bogu.
I mam nadzieję, że spotkam się z nim po śmierci bo jak go zobaczę to spuszczę mu wp.ierdol.

Ciekawe gdyby Ciebie tak potraktował jak mnie czy miałabyś te same poglądy co teraz.
Offline
Posty
252
Dołączył(a)
14 sty 2012, 18:56

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez intel 26 lut 2012, 22:33
Pozwolę sobie Łazarzu zasiać ziarno niepewności.
Z góry mówię, że tez Boga nie toleruję.
Mam z Nim na pieńku. Za to, ze sprzyja wszelkiej maści degeneratom , kosztem ludzi naprawde wartościowych , ktorzy starają sie upodobnić do Niego.
Lecz jak miałaby w Twoim przypadku wyglądac interwencja boska?
Tabun aniołów z ognistymi mieczami ?
Może ten psychiatryk i ta konkretna lekarka na Twej drodze to właśnie boska interwencja?
Nie myślałes nigdy o tym w ten sposób?
intel
Offline

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez Łazarz 26 lut 2012, 22:46
Myślałem nad tym. Można to w ten sposób interpretować, że za pomocą boga poszedłem do szpitala i mnie tam wyleczyli.
Nie wiem jakby ta interwencja mogła wyglądać, może np. że mi samo by przeszło. Albo ktoś przyszedłby mi z pomocą , a nie ja poszedłem po pomoc.
Ale zagłębianie się w rzeczy czy to ludzie mi pomogli czy ludzie będący narzędziami bożymi jest raczej ciężkie do rozwikłania.
Jeśli on istnieje to sam fakt, że mnie tak doświadczył wystarczy mi by zerwać z nim kontakty.
Offline
Posty
252
Dołączył(a)
14 sty 2012, 18:56

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez intel 26 lut 2012, 23:03
Łazarz napisał(a):Jeśli on istnieje to sam fakt, że mnie tak doświadczył wystarczy mi by zerwać z nim kontakty.



Oooooo!!! I tu jest pies pogrzebany.
W ten sposób to mój kot bawi się ze złapaną myszą.
Dusi, a jak juz sekundy ją dzielą od zejścia , to ją wspaniałomyślnie wypuszcza.
I tak po wielokroć.
Ja się właśnie czuję jak ta mysz.
Zdycham i nie mogę zdechnąc. To perfidna tortura.
Eksperyment- ile może znieśc człowiek, ktory został obdarzony uczuciami i praktycznie nie ma dobrego wyjścia z matni.
Co za perfidia znęcać się nad człowiekiem, ktory MUSI żyć dla dziecka.
Kurestwo najwyższych lotów.
Już w Biblii jest przypowieśc o cierpliwym frajerze Hiobie , który wytresowany niczym pies Pawłowa liże rękę która go krzywdzi.
Bezsensowne okrucieństwo dla zabawy.
Dla mnie Bóg też jest juz przegrany.
Żadne cuda nie wynagrodzą mi straconego dzieciństwa i pięcioletniego zawieszenia pomiędzy życiem a śmiercią , z niebezpieczna bliskością tej drugiej.
Jestem pamiętliwy.
intel
Offline

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez Łazarz 27 lut 2012, 00:38
intel napisał(a):
Łazarz napisał(a):Jeśli on istnieje to sam fakt, że mnie tak doświadczył wystarczy mi by zerwać z nim kontakty.




Kurestwo najwyższych lotów.
.


-święte słowa

-- 26 lut 2012, 23:53 --

kaczanov napisał(a):Jak spotkam kiedyś Boga to mu oficjalnie zajebie z liścia, po pierwsze za to, że zesłał mnie nie pytając mnie o zdanie, czy chcę uczestniczyć w jego pojebanej szopce. Po drugie za to, że ma wyjebane na wszystko i ma wszystkich w dupie. Po trzecie za to, że się nie ujawnia i nie mówi o co mu k..wa chodzi. Jeżeli człowiek jest podobieństwem Boga to ten Bóg musi mieć konkretnie nasrane pod kopułą, ten świat jest chyba odzwierciedleniem jego skrzywionej psychiki.


Hehehe, witamy w klubie :evil:
Offline
Posty
252
Dołączył(a)
14 sty 2012, 18:56

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

Avatar użytkownika
przez bittersweet 27 lut 2012, 02:03
Łazarz,

pozwolę sobie odpowiedzieć bo chyba kierujesz posty / między innymi/ do mnie, chociaż nie nazywam sie Knife, ale Cudak, a właściwe Cudaczka. ;)
Pierwsza sprawa wspominałeś o egzorcyzmach Emili Rose, o tym jaka to złowroga siła, intuicyjnie wyczułeś niebezpieczeństwo.
Otóż moje pierwsze doswiadczenie "metafizyczne" wiąże sie także z odczuciem istoty lub tez obecności całkowicie złej. Działo sie to podczas mojej próby samobójczej. Cierpiałam wtedy tak bardzo, ze smierć wydawała mi sie wybawieniem. Sam więc widzisz, ze także jestem doświadczona w tej kwestii. Całkowicie zdeterminowana byłam o sekundę od wykonania swojego planu. Wszystko było już przygotowane-kiedy poczułam obok siebie energie najczystszego zła. Czułam jej obecność, sapanie i dyszenie, radość z tego, że za chwile odbiorę sobie życie... to doświadczenie tak mnie przeraziło, ze poczułam sie jak oblana kubłem lodowatej wody. Momentalnie otrzeźwiałam, strach przed smiercia i bólem był niczym przy tamtym przerażeniu. Natychmiast odrzuciłam żyletke i zrozumiałam, ze juz nigdy nie spróbuje odebrać sobie życia.
Wtedy także zrozumiałam, ze jeśli istnieje materialne, czyste zło istnieje także taki sam wymiar dobra - i to jest dla mnie Bóg.
Bóg nie jest dla mnie czymś/kimś kto nami kieruje, steruje, rządzi ... dobro samo w sobie o niczym nie decyduje.
Tak samo słońce o niczym nie decyduje ... ono po prostu jest. Świeci i na łąkę pełna kwiatów, i na gnojówkę. Od nas zależy, czy będziemy opalać sie na łące, czy taplać w gnojówce. Miłość istnieje ... ale sama w sobie nie sprawi, ze będziemy kogoś kochać... to zależy tylko od nas.
Trudność polega na tym, ze czasami w tej gnojówce juz przychodzimy na świat i bardzo cięzko z niej wyjść ... czasami to ponad nasze siły. Znam dobrze ten syf. Wtedy rodzi sie pytanie : dlaczego ? po co ? czemu służy to cierpienie ?
Nie wiem po co i dlaczego. Chce wierzyć, że wszystkie, nawet najgorsze doświadczenia prowadzą do czegoś wartościowego. Sami musimy zadecydować do czego i co zrobimy z tym gównem w którym siedzimy.
Dlatego uważam, że ja i tylko ja odpowiadam za to co sie dzieje w moim życiu . To ja dokonuję wyborów.
Tak samo Ty Łazarzu..
TY zdecydowałes sie na leczenie,
TY zdecydowałes sie sam sobie pomóc i poszukać pomocy u innych...
TY opisujesz swoje doswiadczenia i chwała Ci za to, bo swiadczy o Twojej bezinteresowności i dobroci serca...
To wszystko robisz TY sam. :uklon:
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez Łazarz 27 lut 2012, 02:33
Przepraszam Cudaczko :D
Pochrzaniły mi się nicki.

Podoba mi się sposób w jaki piszesz. Twoje wypowiedzi są na wysokim poziomie i obrazowe, cieszę się, że w tym temacie mamy kolejną ciekawą postać, która urozmaica naszą dyskusję.
Tak trzymać! :great:

Ciekaw jestem doświadczeń i spostrzeżeń jakich doznałaś w wyniku choroby, może jest coś jeszcze z czym chciałabyś się z nami podzielić?
Offline
Posty
252
Dołączył(a)
14 sty 2012, 18:56

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

Avatar użytkownika
przez tahela 27 lut 2012, 02:45
ja specjalnie w boga nie wierzę agnostyzm, natomiast uwazam ,ze jest logiczne , że jeśli istnieje nieskończona siła dobra to i istnieje nieskończona siła zła , które sie razem ze soba scieraja , toczą walkę od zawsze do zawsze na piesci, na wolę , na wszystko, jesli ktoś wierzy w w Boga -dobro to jednocześnie , musi uwierzyć w zło w naszym kregu kulturowym jest to szatan, i jeśli coś nas spotyka dobrego to dobro, i jego działanie jeśli złego to działanie zła,
także obwinianie boga jeśli się w niego wierzy za zło jest nielogiczne i bezsensowne bo to po prostu jest przegrana dobra i wygrana szatana w tym momencie,zresztą dualistyczna forma boga jest mnie o wiele bliższa, po prostu entalpia i entropia,
jeśli już wierzycie w boga to wierzcie tez w szatana a jeśli twierdzicie ze Bóg jest zdolny do zła i dobra to w sumie to tak do głosu dochodzą dwie główne siły zło i dobro
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10974
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez Łazarz 27 lut 2012, 20:10
Mamy już 3000 wyświetleń! Dzięki Waszemu zaangażowaniu i wypowiedziom można było to osiągnąć.
Szczególne podziękowania dla osób, które ostatnio podtrzymują ten temat przy życiu, myślę głównie o Intelu, Cudaczce, Taheli i Kaczanovovi. Jestem wdzięczny również Ladywind za bogatą dyskusję prowadzoną na pw.
Trzymam kciuki za Lukrecję by jak najszybciej doszła do siebie.
Mile widziane są również nowe osoby, które swoimi przemyśleniami urozmaiciłyby ten wątek.
Pozdrawiam i zachęcam do dalszego udziału w dyskusji. :uklon:
Offline
Posty
252
Dołączył(a)
14 sty 2012, 18:56

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do