moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez intel 21 lut 2012, 19:34
Muszę ripostować.

Ja nie twierdze , że towarzyszyłem mu jeden raz. To było kilkanaście razy na przestrzeni 3 miesięcy.
Oczywiście, że grubszy kaliber. Gdy dzięki zeznaniom kolesia, ktory przyznaje się do ponad 1000 kradzieży od 1997 roku można nagle "wyjaśnić " dawno umorzone sprawy to wielki sukces milicji.Wykrywalnośc i te sprawy.
Świadek podpisuje wszystko co dostanie do podpisania.
Nikt mi nie powie , że pamięta iż np 12 sierpnia 1999 roku w Katowicach przy ulicy X ukradł wraz z kowalskim srebrne audi a6 o numerach rejestracyjnych SK 1234. Przypominam że przyznał się do ponad 1000 kradzieży, więc sorry-ale takich szczegółów to nawet Kasparow by nie spamiętał. A tak szczegółowo wyglądają jego zeznania,.
Skoro on za ponad 1000 kradzieży samochodów ( policzcie sobie 1000 X średnio 25 tys pln )dokonanych z różnymi ludźmi ( to jest grupa ), czasami nawet w 4 osobowym składzie ma zagwarantowane nadzwyczajne złagodzenie kary w postaci zastosowania art 60 i dostanie 5 lat w zawieszeniu na 10 lat, to ja za współudział w kilkunastu czynach nie zamierzam nawet na 1 dzień isć do więzienia.
Kradł nieprzerwanie ( właściwie to 2 krótkie wyroki ) od 14 lat. W różnych składach.Z akt wyczytalem ,że przewinęło się parenaście różnych osób. On był zawsze jądrem tego procederu i organizatorem jak się okazuje.
Skoro ja mam na przestrzeni tych 14 lat zarzuty obejmujące tylko okres 3 miesięcy i dokonane tylko i wyłącznie z nim , bez osób trzecich to jaki to udział w zorganizowanej grupie?

To nie ma nic wspólnego z elementarną sprawiedliwością.
Wiem ,że raczej przyjdzie mi umrzeć za moje przekonanie w tej materii , ale jestem na to gotów.I tak juz nie żyję od 5 lat....
To po pierwsze.
A po drugie.
W tym czasie byłem w stanie nasilenia choroby.Kartoteki lekarskie i wypisy ze szpitali to potwierdzają.
Skoro w przypadku osób chorych psychicznie przepuszczanie majątku, włóczenie się po burdelach, zadłużanie do granic absurdu,rzucanie pracy, chlanie na umór, pobicia i agresję tłumaczy się CHAD , to dlaczego uznaje się , że współudział w kradzieżach nie ma z chorobą nic wspólnego?
Jedni mają silną depresję i gniją w domu, niezdolni do czegokolwiek.Inni mają manię i wychylają się w przeświadczeniu swej Boskości i bezkarności w drugą stronę.Jeszcze inni jak ja mają oba te stany naraz lub naprzemiennie kilka razy dziennie.Już nie wiem jak to jest czuć się normalnie.
Gdybym robił wcześniej inne przestępstwa to z pewnością ta szmata by mnie do nich również sprzedała.A tak nie jest.
A czemu 2 oddziały AT?
Prokurator mi odpowiedziała
Bo koronny zeznał , że jestem od kilku lat poważnie chory psychicznie i leczę się stale w związku z tym.Że byłem kilka razy w psychiatryku.Że w związku z tym jetem niebezpieczny.
Malo tego
Powiedziała, że to było dla MOJEGO DOBRA , ponieważ bali się ,że wyskoczę z okna , jak akcja będzie zbyt wolna.
A zaraz potem, na potrzeby sądu sporządzają na szybko opinię biegłych że jestem całkowicie zdrowy.
Ja nie twierdzę , że jestem niewinny. Wrecz przeciwnie.
Lecz po pierwsze mój udzial był w porównaniu z innymi znikomy, a po drugie stan mojego zdrowia i sytuacja jaka w związku z tym się znalazłem miała ogromny wpływ na moje postępowanie.
Straciłem pracę , a renty jeszcze nie nabyłem. Za chory, żeby dostać zasiłek lub pracę , za zdrowy żeby od razu rentę.
A ponieważ oficjalnie w ostatniej pracy byłem zatrudniony na 1/4 etatu ( takie bandyckie czasy ) to zasiłku rehabilitacyjnego z ZUS mialem jakieś niecałe 300 pln.
Wszystko szło na leczenie.
Nigdy i dla nikogo nie pójdę w takim stanie do więzienia.
To nie podlega dyskusji.
Niestety to nie te piękne czasy, kiedy nie było internetu i centralnych baz danych.
Można było zwiać za granice i tam się urządzić od nowa.
Za takie przestępstwa nikt specjalnie by mnie nie szukal.
Teraz to nie ma sensu.
Wszędzie komputery, bazy danych, kamery z systemem identyfikacji twarzy,PESELE , NIPY , SRIPY.
Nikt nie musi się spinać , żeby kogoś złapać.
Zresztą ucieczka i ukrywanie się z CHADem ???
Człowiek z CHAD nie jest częstokroć w stanie przemieścić się do sąsiedniego miasta.Nie mówiąc już o innym kraju czy kontynencie.
Nikt tu nie będzie świadkiem w mojej sprawie, ani Sędzią na procesie.
Po co mialbym bajki układać?
Wyjście z matni może być tylko jedno.
Oczywiście pożyjemy ( albo raczej powegetujemy )- zobaczymy
Dość o tym..........
intel
Offline

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

Avatar użytkownika
przez tahela 21 lut 2012, 19:40
czyli moje wnioski były słuszne,ech widzisz , podejrzewam ,ze prokuratury są podobne, dobra koniec.
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10974
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez shinobi 21 lut 2012, 19:42
kaczanov napisał(a):Co do tego "niebytu" po śmierci to nie bądźcie tacy kur.wa pewni.


Gdyby się okazało, że po smierci jest jakiś byt, załamałbym się już zupełnie. :)
Offline
Posty
2481
Dołączył(a)
31 lip 2011, 22:09

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez intel 21 lut 2012, 19:49
Gdybym był dobrze zarobiony i potrafił się dzielić , to z pewnością wnioski prokuratury byłyby inne.
Mialem przyjemnośc przebywac w areszcie z facetem z tej afery autostradowej A1 kiedy to nocami tabuny ciężarówek wywoziły dolomit , ktorym miano podsypać autostradę.
Dolomit znikł , a autostradę zbudowano mimo to....
Koleś po kilku tygodniach wyszedł z aresztu. MILION pln kaucji.
Pasuje Wam?
Potem gdzies czytałem , że skończyło się nawet zawiasami z powodu niskiej szkodliwości czynu . Poza tym jak stwierdzono, wywożony był tylko ten dolomit, ktory nieopacznie wysypał się obok autostrady.
Nie spełniająca norm autostrada to niska szkodliwośc?
Małych złodziei wieszacie, dużym się kłaniacie.
intel
Offline

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

Avatar użytkownika
przez tahela 21 lut 2012, 19:53
intel,
nikomu sie nie kłaniamy a mały złodziej to ukradł chleb w supermarkecie bo nie miał co jeść i to jestem w stanie zakceptować.
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10974
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez Łazarz 21 lut 2012, 19:58
shinobi napisał(a):
kaczanov napisał(a):Co do tego "niebytu" po śmierci to nie bądźcie tacy kur.wa pewni.


Gdyby się okazało, że po smierci jest jakiś byt, załamałbym się już zupełnie. :)


Ja popełniłbym samobójstwo :P
Offline
Posty
252
Dołączył(a)
14 sty 2012, 18:56

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez intel 21 lut 2012, 21:36
hahahahaha
Reasumując.
Nie piszę tego wszystkiego ,żeby szukać współczucia, litości czy usprawiedliwienia.
Pisze to po to, żebyście zrozumieli , że moje samobójstwo nie będzie wynikiem chwilowych emocji, nieprzemyślanych decyzji, czy pogorszenia samopoczucia.
Będzie wynikiem BRAKU WYJŚCIA Z SYTUACJI.
Oto realne scenariusze
1. Dostaję wyrok.Realnie rzecz biorąc minimum 5 lat a być może 7 lub więcej .Zależy czy sędzia w nocy zazna udanego seksu, czy też nie.. W związku z tym , że jest zarzut udziału w grupie, nie ma możliwości przedterminowego zwolnienia, czy też odbycia kary w lżejszym zakładzie karnym, gdzie mozna pracować.
Żona traci męża , Synek-ojca. 3-4 godziny miesięcznie spędzone z ojcem i mężem przy stoliku w trakcie widzenia to komedia.
Choroba, która zniszczyła moje życie i nie poddala się leczeniu w warunkach wolnościowych , w więzieniu raczej się nie cofnie. Wręcz przeciwnie.Mam doświadczenie z aresztu. Lekarz, gdy powiedziałem, że nasila mi się faza depresyjna odrzekł , że przychodząc do aresztu też "dostaje depresji" Chu.j mu w dupę !!! Pomału wariuję. Nie jestem w stanie w cięzkiej depresji obronić się przed debilami w więzieniu. Wiem, że mam zaburzenia psychopatyczne. Z pewnością złamię komuś kark na spaniu i popełniam samobójstwo.Koniec męki.
2.Jak wyżej +
Mam świadomośc , że Żona w końcu ulegnie instynktom i zacznie, co zrozumiale , mnie zdradzać.Mając tego świadomośc znienawidzę ją doszczętnie i zażadam rozwodu.Synek bez ojca będzie popychadłem , będą go dojeżdżać. Mam pewnośc, że po wyjściu porąbię siekierą kochanków żony i tych co męczyli moje dziecko .Resocjalizacja polegająca na ogladaniu TV i graniu w ping-ponga nic nie da.
Oczywiście popełnię w więzieniu samobójstwo z bezsilności.
3.Jak wyżej +
Mam świadomośc , że żona czuje się zobowiązana mi pomagać finansowo w więzieniu , co stanowi dla mnie ogromny dyskomfort.Sama w tym jeba.nym kraju wychowując dziecko będzie na krawędzi nędzy.
Rentę stracę.Bez pomocy z zewnątrz nie da się tam życ.Brak podstawowych środków takich jak pasta do zębów, szampon, mydlo, papier toaletowy.Że nie wspomnę o takim luksusie jak kawa, herbata czy cukier.Chcesz to mieć ? kup sobie.Za co?
Wiecie jak wygląda defekacja? Wyobraźcie sobie pokoik, w którym siedzą stale np 4 osoby, a defekacja odbywa się do sraczyka mieszczącego się za parawanem.Wszystko słyszą i wszystko CZUJĄ.Mam świadomośc , że już nigdy nie zabawię z kobietą.Jak bym wyszedł mialbym pod "50". Kto z zajechańcem pójdzie do łóżka? Zresztą i tak już by mi nie stanął. Pozostaje samogwałt , w nocy, pod kocem w absolutnej ciszy.Na zawsze.Nigdy już nie zjem normalnego posiłku. Normalne jedzenie to medialny MIT !!!
Brak podstawowej opieki medycznej , brak ruchu i normalnego żarcia skutkuje całkowitym fizycznym rozpadem.Popełniam samobójstwo.
4.Jak wyżej +
Żona w końcu się ze mną rozwodzi. Dziecko mnie nie zna. Jestem wrakiem psychicznym i fizycznym.
Koniec kary.
Mam 48 lat. Nie mam nic.Nie mam mieszkania, nie mam żadnych pieniędzy,nie mam ubrań, poza tym ktore mam na sobie.Nigdy nie będę już miał pracy ani emerytury.Nie mam renty. Matka pewnie już nie żyje. Dziecko jest prawie pełnoletnie i zapewne zdegenerowane społecznie z biedy. Nie ma wykształcenia ani pracy.Żona już dawno żyje z kimś innym.
Brak perspektyw i zapewne psychotyczna CHAD powodują ,że popełniam samobójstwo. Po co mi była ta wieloletnia męka w więzieniu?
5.Nie idę do więzienia tylko do więziennego psychiatryka.To jeszcze gorsza opcja. Muszę tam być tak długo, aż biegli stwierdzą, że jestem już zdrowy i nie dokonam już przestępstw.Żaden wyrok nie obowiązuje. Dla spokoju dostaję co tydzień zastrzyk z haloperidolu i chodzę po ścianach. Po kilku latach mój umysł zgaśnie całkowicie.Śliniąca się roślinka. Obawiam się, że nie bylbym w stanie popełnić już wtedy samobójstwa.Pozostałe aspekty-jak w punkcie 4.
6. Popełniam samobójstwo w dniu ogłoszenia wyroku. Jestem wolny !! Od więzienia, od choroby, od udręki, od rozterek.
Żona jest młoda i niezła. Ochłonie i znajdzie sobie zapewne nowego partnera życiowego. mam nadzieje że będzie Jej wart.
Synek z czasem się przyzwyczai.Być może nowy tata będzie o Niego dbał. Może zrobi mu rodzeństwo?
W każdym bądź razie i Żona i Synek będą mieli jakieś szanse na normalne życie.

MYŚLĘ , ŻE OSTATNIA OPCJA JEST NAJLEPSZA DLA WSZYSTKICH.

7. Zgodnie z urojeniami Majów w grudniu bieżącego roku jest koniec świata i mam wszystko w dupie :-)

-- 21 lut 2012, 21:51 --

tahela napisał(a):intel,
nikomu sie nie kłaniamy a mały złodziej to ukradł chleb w supermarkecie bo nie miał co jeść i to jestem w stanie zakceptować.



Koleś ktory bezpośrednio skradł ponad 1000 samochodów dobrej klasy ( Audi VW Seat ) ma wyrok w zawieszeniu , a ja za pomocnictwo w kradzieży kilkunastu ma iść praktycznie na resztę życia do więzienia?
Czy to nie potwierdza twierdzenia że "małych złodziei wieszacie ,dużym się kłaniacie"?
Jakże słaby , wątły i niemoralny jest wymiar sprawiedliwości , skoro układa się ze wieloletnimi, zdegenerowanymi bandytami.
Czy wyrok w zawieszeniu za kradzież 1000 aut nie jest UKŁONEM w strone dużego złodzieja?
intel
Offline

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez Łazarz 22 lut 2012, 11:46
Właśnie,chrzanić wszystko, w końcu za 7 miesięcy koniec świata. Cyba wezmę największy kredyt jaki zdołam i przepuszczę wszystko w Las Vegas, a co. :yeah:
Offline
Posty
252
Dołączył(a)
14 sty 2012, 18:56

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez intel 22 lut 2012, 12:29
Tahela
Oto kolejny przykład "kłaniania się dużym złodziejom"

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... reszt.html

-- 22 lut 2012, 13:03 --

Kolejny kwiatek
A to dopiero poranek

http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/ ... Zabic.html


powiem wam szczerze-pierdole takie "prawo"

Kasa i układy oraz kurestwo pozwalające uniknąc odpowiedzialności pomimo kilkunastu lat dokonywania przestępstw- oto czynniki powodujące że są równi i równiejsi wobec "prawa"

-- 22 lut 2012, 14:44 --

C.D kłaniania się dużym złodziejom
Aleksandra Jakubowska-pamiętacie?
Razwm z mężusiem przekręcili Elektrownie Opole.
Przez takie wały robole gów.no zarabiają , a prąd drożeje. Elektrownia musi wyjśc na swoje.

"W 2004 Sąd Rejonowy w Opolu tymczasowo aresztował męża Aleksandry Jakubowskiej w związku z przedstawionymi mu zarzutami korupcyjnymi dotyczącymi ubezpieczenia elektrowni w Opolu. W październiku 2006 była posłanka została zatrzymana przez funkcjonariuszy CBŚ, następnie przedstawiono jej zarzuty przyjęcia korzyści majątkowej w wysokości około 500 tys. zł, również w związku z tzw. aferą łapówkarską przy ubezpieczeniu opolskiej elektrowni. Aleksandra Jakubowska nie przyznała się do popełnienia zarzucanych jej czynów. Przez około trzy tygodnie była tymczasowo aresztowana, po zwolnieniu zastosowano wobec niej m.in. poręczenie majątkowe"

Oczywiście skończyło się zawiasami.

Jeden taki numer i mają kasę , której kilka pokoleń rodziny roboli nie zobaczy na oczy.
Ale jak robol jedzie pijany na rowerze , czy nie zapłaci alimentów to idzie do puchy.
Bo nie ma układów, nie ma miliona na kaucję i nie ma na adwokata , ktory za 100 tysięcy zblatuje kogo trzeba.
intel
Offline

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez Łazarz 25 lut 2012, 22:09
Trochę się tu zrobił mały off topic :)
Drążyć ten temat dalej mógłby chyba tylko jakiś prawnik, sędzia czy prokurator. Jest jakiś? :P
Hmm, za bardzo nie jestem kompetentny by się w sprawach związanych z sądownictwem wypowiadać. Co prawda w czerwcu zeszłego roku obciążałem zeznaniami józka ale na tym się moja przygoda z wymiarem sprawiedliwości skończyła.
Z tego co pamiętam poruszany był tu wcześniej temat wiary, stosunek do niej można jednak uznać za sprawę osobistą.
Ujawniła się nam również lukrecja28 ze swoimi egzystencjalnymi problemami- na szczęście chyba jest już w szpitalu (szybkiego powrotu do zdrowia!).
Chciałbym wyłuskać rdzeń tego tematu, taką myśl przewodnią, główny przekaz.
W życiu spotykają nas różne sytuacje. Idziemy z przyjaciółmi na piwo, spotykamy się na randce w kinie z wymarzoną dziewczyną, dowiadujemy się, że dostaliśmy podwyżkę. Życie potrafi być piękne, odkrywanie nowego miasta, poznawanie nowych ludzi, branie udział w ciekawych wydarzeniach, osiąganie marzeń.
Nadchodzi jednak taki czas gdy telefony milkną, jesteśmy głodni, a brakuje pieniędzy, jesteśmy skazani na towarzystwo osób, których nie lubimy, musimy wykonywać obowiązki, które nas bardzo frustrują, w życie zaczyna się wgryzać gorycz.
Gdy brak wytchnienia, brak odreagowania, kiedy coraz bardziej stajemy się przygnieceni ciężarem codzienności ,będąc coraz bardziej samotnymi i nie mając się kogo poradzić- zaczynamy czuć się źle.
Dostajemy głębokiej depresji.
Myśli samobójczych.
Nie wstajemy, nie wychodzimy z domu, zasłony zaciągnięte bo światło powoduje wstręt, lepiej by było ciemno, jak w nocy, jak w grobie.
Wszystko zaplanowane. Sznurek, tabletki, skok, żyletka czy coś innego. Czemu? Bo nie ma nadziei, nikt nie może pomóc, leki nic nie dają, kolejny lekarz rozkłada ręce. O nie, nie pójdę do wariatkowa, jeszcze coś złego mi tam zrobią.
Moja rada jest oczywista, może się powtarzam ale cóż, postaram się pełnić funkcję edukacyjną walcząc ze stereotypami.
Dobry szpital to najlepszy ratunek. Gdy ambulatoryjnie leczenie nie pomaga to do niego powinniśmy pójść.
Wiem, że wszystkim jednak nie da się pomóc, życie potrafi tak nas przyprzeć do muru, że nie ma jak wyjść z opresji.
Co wtedy?
Nie wiem.
Wiem tylko, że trzeba mieć czyste sumienie wiedząc, że zrobiliśmy wszystko co się dało w walce z przeciwnościami losu, nie odpuszczając dopóki nie ma się pewności, że wykorzystaliśmy wszystkie możliwe wyjścia. To nie jest takie proste, wymaga cierpliwości i wysiłku, a tu z drugiej strony kusi by rozwiązać to szybką prostą metodą.
Trzeba oprzeć się pokusie i nawet z krwawiącym sercem, ze łzami w oczach i zaciśniętymi zębami- czołgać się przez ścieżkę z trawiącym nasze wnętrzności bólem.

Taka jest moja rada. Dla wszystkich szukających ukojenia w śmierci.
Offline
Posty
252
Dołączył(a)
14 sty 2012, 18:56

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez intel 25 lut 2012, 22:31
Przepraszam za off top. Lecz mój temat
"co byście zrobili na moim miejscu" przepadł gdzieś w czeluściach forum, a moje nowe wpisy niestety nie wrzucają go do aktywnych wątków..
Nie wierzę juz w prawo .
Mam wrażeniem, że jedynym sposobem wyegzekwowania SPRAWIEDLIWOŚCI będzie samosąd.
8.11.2010 zostałem zatrzymany we własnym domu przez oddział AT.
Podstawą była decyzja Prokuratury oparta na zeznaniach świadka.
Jak się dowiedziałem po fakcie , decyzja o użyciu AT była podyktowana tym, że od kilku lat leczę się psychiatrycznie, o czym poinformował świadek.
Uznano, że mogę być "niebezpieczny"
W trakcie zatrzymywania , pomimo tego , że kompletnie zaskoczony otworzyłem drzwi i stosowałem się BEZWZGLĘDNIE do wrzasków zostałem poważnie pobity.
W drzwiach uderzono mnie ( tarczą? kolbą? ) w głowę i na chwilę ( kilka sekund ) praktycznie "urwał mi się film ". Pękła mi skóra na głowie. ( szycie w szpitalu )Pozostałych obrażeń ( połamane przednie zęby oraz uszkodzone kręgi szyjne ) doznałem wówczas , kiedy leżałem na brzuchu a ręce miałem skute na plecach. Wtedy też byłem kopany w twarz i głowę.
Konieczna była interwencja pogotowia oraz pomoc w szpitalu.
W powstałym protokole zatrzymania NIE MA ani słowa o tym ,że rzekomo ktoś musiał forsować drzwi , o mojej agresywnej postawie , czy jakimkolwiek oporze. ( W domu był 6 letni syn i żona)
Natomiast w późniejszych ( po 2 miesiącach )zeznaniach milicji powstałych w skutek mojego zażalenia jest pełno bzdur o "siłowym forsowaniu drzwi" mojej "agresji słownej i czynnej " i "chwytach obronnych zastosowanych przez policję"
Sąd, czego się niestety spodziewałem , w dniu 11.05.2011 odrzucił moje zażalenie jako bezzasadne. Nikt nie przesłuchał ani mojej Żony,na okolicznośc przebiegu zatrzymania , którego była świadkiem ( zapewne z góry sędzina z żołtymi, oczojebnymi tipsami założyła, że moja żona będzie kłamać ) ani sąsiadów mogących obalić kłamstwo o rzekomym forsowaniu drzwi.
Odrzucenie mojego zażalenia w całości oparto na zeznaniach bezpośrednio zainteresowanych milicjantów.
Nie składałem zażalenia na FAKT ZATRZYMANIA- święty nie jestem.
Składałem zażalenie NA SPOSÓB ZATRZYMANIA- nikt nie będzie mnie obezwładnionego katował na oczach żony i dziecka w moim domu.
Doznałem poważnych obrażeń ciała, których skutki, zwłaszcza ze strony kręgosłupa szyjnego, odczuwam do dzisiaj.
Złożyłem skargę do rzecznika praw obywtaelskich na sposób zatrzymania .
Niestety, wczoraj dostałem pismo stwierdzające , że moja skarga jest bezzasadna. Co ciekawe po raz kolejny decyzja zapadła tylko i wyłącznie na analizie zeznań bezpośrednio zainteresowanych policjantów.
Oświadczam, że NIE ODPUSZCZĘ .
Gdybym ja spowodował ze jakimiś wspólnikami podobne obrażenia u bezbronnej osoby z pewnością odsiadywałbym wyrok w więzieniu.
Nie zamierzam tolerować łamania moich praw , przez tych konkretnych milicjantów , którym się wydaje , że stoją ponad prawem z racji roztaczanej nad nimi ochrony ze strony Wymiaru ( NIE)Sprawiedliwości.
Jaki jest kolejny etap składania zażalenia?
Helsinki? Strasburg?
intel
Offline

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez ladywind 25 lut 2012, 22:49
intel to co napisałeś jak Cie potraktował wymiar sprawiedliwości to normalnie szok.

Żyjemy w chorym kraju :( Ale nie poddawaj się, bo masz dla kogo walczyć.Masz kochającą Cie żone i synka.
Trzymam kciuki aby udało Ci sie wygrać tą sprawę.
Festiwal psiego mięsa? Tak. Podpisując petycję wzrasta szansa na zaprzestanie tego mordu https://secure.avaaz.org/pl/stop_the_pu ... 52&v=76652
Offline
Posty
7567
Dołączył(a)
02 lut 2012, 21:32

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

Avatar użytkownika
przez bittersweet 26 lut 2012, 00:16
Łazarz,
dziękuję Ci za super ciekawe wypowiedzi, wspaniałe jest, że dodajesz innym odwagi, z całej siły zachęcasz, by walczyli z przeciwnościami :great: robisz wspaniła robotę :brawo: .
Musze jednak dorzucić swoje 3 grosze, bo mylisz i nie tylko Ty niestety, pewne sprawy a mianowicie : utożsamiasz wiarę w Boga z katolicyzmem. Dlaczego ? Katolicyzm lub jakakolwiek inna religia/wyznanie/obrządek to zupełnie coś innego niż nieskończona, czysta energia bezwarunkowej miłości, którą potocznie nazywa sie Bogiem.
Wręcz przeciwnie - uważam, że wszystkie instytucje typu KK ze swej natury wypaczają sens i znaczenie tej nieskończonej boskiej energii. Prawdziwa duchowość istnieje bez pośredników, bez opłat , bez dziwnych obrządków i rytuałów. Ona po prostu jest, istnieje, tak jak powietrze, które nas otacza w każdej chwili, nie widzimy go, nawet go nie zauważamy, ale bez niego giniemy.
Skąd to wiem ? Doświadczyłam tej czystej, boskiej energii nie jeden raz. Wiem, ze istnieje drugi, niematerialny wymiar naszej rzeczywistości. Byłam tam, doświadczenia stamtąd nie ustępują realnością tym z "prawdziwego" życia.

Zaraz sie pewnie dowiem, ze jestem nawiedzonym świrem, z psychozą religijną w tle. że doświadczenia "mistyczne" lub "metafizyczne" to tylko paroksyzmy udręczonego mózgu. Ale ... wtedy musiałabym uznać, ze nic co mnie otacza.. czego doświadczyłam ....być może realnie nie istnieje.
kto walczy, czasami przegrywa - kto sie poddaje, przegrywa zawsze
Avatar użytkownika
Offline
Posty
5143
Dołączył(a)
21 lut 2012, 21:03

moja historia, dla szukających ukojenia w śmierci.

przez Łazarz 26 lut 2012, 17:16
Czasem gdy dzięki mojej kochanej kwetiapinie dostaję zaburzeń rytmu serca wraz z podwyższonym tętnem i ciśnieniem do mego umysłu wdziera się panika. Gdy tak leżę na łóżku średnio przez ok. godzinę bo jak się podniosę to jeszcze bardziej wali mi to serce, zaczynam myśleć- a może się przekręcę? Jest to strach. Nauczyłem się nad nim panować, ale nigdy w 100%.
Sam się na tym złapałem, ,,jak trwoga to do boga''. Szuka się wtedy jakiegoś schronienia, kogoś kto pomógłby nam w chorobie, kogoś kto uratowałby nam życie. Normalnie jeszcze rok temu klepałbym już 10 zdrowaśkę, teraz natomiast zrozumiałem ten mechanizm. Człowiek potrzebuje wyższej instancji w którą mógłby wnosić swoje troski, kogoś w kogo można wierzyć, że ma władzę nad naszym losem, i jeśli obiecamy mu posłuszeństwo to będzie nas bronił ode złego.
Gdy tak leżałem i zastanawiałem się czy pomimo moich przekonań nie zacząć się modlić dotarło do mnie, że gdy nie skorzysta się z pomocy terapeutycznej modlitwy to pojawia się pewna pustka, coś co jest podobne do dorosłego życia, gdy odpowiadamy sami za siebie i nie ma pod ręką mamusi, która by nam pomogła.
Odrzucenie dla byłego wierzącego tej ochronnej otoczki jakim jest bóg wymaga trochę odwagi, by nawet w chwili najcięższej próby pozostać wiernym swoim przekonaniom i nie zrejterować prosząc stwórcę o litość.
Modlimy się bo kochamy życie? Bo mamy tyle do stracenia tracąc je?
Ryzykujemy odrzucając bóstwo tym, że ono się jakoś za to nad nami zemści? Albo nie powiedzie się nam jakby mogło się powieść?
Przyznam Ci się do czegoś Cudaku, ja też wyczuwam jakąś nadrzędną siłę, nie umiem tego w racjonalny sposób wytłumaczyć. Nie wiem na ile jest to wytwór mojego umysłu, a na ile wpajanej mi od małego przyzwyczajenia do religii.
Lepiej mi się jednak żyje ze świadomością, że nie cenzuruje moich poczynań jakiś sędzia, który będzie mnie rozliczał z mojego życia, z tego jaki byłem, czy postępowałem według jego zasad, co jest wbrew jego zasadom to złe, a to co zgodne to dobre. Przypomina mi to trochę technikę manipulacji typu kija i marchewki.
Czy odrzucając boga, w przypadku gdyby istniał to czy skazuję się tym samym na potępienie?
Czy gdybym siedział cicho i modlił się to czy to by coś zmieniło? Przecież bóg niby jest wszechwiedzący i wiedziałby, że moja postawa wynika z konformizmu i koniunkturalizmu, czy nie lepiej postawić twardo na swoim i grać w otwarte karty?
Chyba lepsze to jest od życia w zakłamaniu, podporządkowaniu czy okłamywaniu samego siebie, bo tak jest wygodniej.

Knife
Szanuję Twoje poglądy.
I pomimo, że sam mam pokrewne odczucia co ty to odrzucam je bo jest to sprzeczne z racjonalnym rozumowaniem, nie można nazywać tezą hipotezy.

Jest jeszcze coś co mnie śmieszy w samym sobie. Przysłuchiwałem się kiedyś oryginalnemu nagraniu odgłosów z egzorcyzmu Emily Rose. To było coś strasznego, wywoływało irracjonalny strach, wyczuwało się jakąś mroczną siłę, czułem wtedy, że robię coś czego będę potem żałował, że słuchając tego ta zła siła i mnie dopadnie.
Moje rozumowanie wyda się idiotyczne ale..
Niespełna 2 miesiące później byłem już w ciężkiej depresji. Śmieszne prawda? Jak ta moja exbogobojność nadal we mnie siedzi? Istne rozdwojenie jaźni :D
Jeszcze śmieszniejsze jest to, że ja od kilku lat przeczuwałem, że coś złego mnie spotka, ale trzeźwo myśląc- to tylko moje irracjonalne domysły.

P.S.
Cieszę się, że doceniasz moje wysiłki Knife
Pozdrawiam
Offline
Posty
252
Dołączył(a)
14 sty 2012, 18:56

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do