depresja a wiara

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

1 trzy wierzysz ze BOG POMAGA

Ankieta wygasła 27 wrz 2006, 12:23

tak
9
69%

nie
4
31%

 
Liczba głosów : 13

przez Yantar 19 sty 2007, 15:48
No to ja tak przekornie do Smierci 8)
"Najwiekszym lekiem czlowieka nowoczesnego, jest strach, ze Bog istnieje."
Offline
Posty
77
Dołączył(a)
15 sty 2007, 05:36

Avatar użytkownika
przez Róża 19 sty 2007, 18:54
Hm,pewnego razu omal nie wpakowałam się w sektę,tzn.wpakowałam się,ale jednak w porę uciekłam.Chyba dlatego,że lubię mieć własne poglądy.Na temat Boga też mam swoje wyrobione zdanie-na pewno jest czy nam się to podoba czy też nie.Ale takie przemowy jak wyżej po prostu mnie odstraszaja-z wiadomych względów :roll: Ale oczywiście to tylko moje zdanie,które pozwoliłam sobie wyrazić.Bez obrazy.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

przez Mikael 19 sty 2007, 20:23
Nie boje sie sekt , cierpie na ludziowstret ;) jestem freeminderem i jak slysze o jakis mitingach to mi sie dzwiga .Czlowiek czlowiekowi wilkiem i trzeba miec to zawsze na uwadze.
Ostatnio edytowano 23 sty 2007, 08:02 przez Mikael, łącznie edytowano 1 raz
To, co człowiek widzi, zależy zarówno od tego, na co patrzy, jak i od tego, co nauczył się dostrzegać w swym dotychczasowym doświadczeniu wizualnym i pojęciowym.
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
18 sty 2007, 23:12
Lokalizacja
Katowice

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Radison 19 sty 2007, 21:32
A ja się zastanawiam: "Czy to już nie jest fanatyzm?". Ale, co tam - niech każdy sam sobie rozstrzyga.

W każdym razie widzę to inaczej. Moim zdaniem piekło depresji to nie jest miejsce potępienia z Biblii. To jest tragedia, której pierwszym reżyserem jest sam chory.
Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
116
Dołączył(a)
22 sie 2006, 19:27
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez gina 20 sty 2007, 00:29
Moja mama kiedyś często powtarzała " jak pan Bóg chce kogoś ukarać,to mu rozum odbiera.."
na próżno to wszystko co dzisiaj jest bólem....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
382
Dołączył(a)
21 paź 2006, 11:47
Lokalizacja
jeszcze nie stąd

przez Mikael 20 sty 2007, 01:04
Mnie kara co chwile tylko nie wiem za co
To, co człowiek widzi, zależy zarówno od tego, na co patrzy, jak i od tego, co nauczył się dostrzegać w swym dotychczasowym doświadczeniu wizualnym i pojęciowym.
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
18 sty 2007, 23:12
Lokalizacja
Katowice

przez anioł światłości 20 sty 2007, 17:23
Doświadczenia Boże w duszy umiłowanej szczególnie przez Boga.
Pokusy i ciemności, szatan.


Miłość duszy nie jest jeszcze taka, jak Bóg tego żąda. Dusza nagle traci obecność Bożą. Powstają w niej różne błędy i wady, z którymi musi toczyć zaciekły bój. Wszystkie błędy podnoszą głowę, jednak czujność jej jest wielka. Na miejsce dawnej obecności Bożej wstąpiła oschłość i posucha duchowa, nie czuje smaku w ćwiczeniach duchownych, nie może się modlić, ani tak jak dawniej, ani jak teraz się modliła. Rzuca się we wszystkie strony i nie znajduje zadowolenia. Bóg się przed nią ukrył, a ona w stworzeniu pociechy nie znajduje i żadne stworzenie nie umie jej pocieszyć. Dusza pragnie namiętnie Boga, ale widzi swą nędzę, zaczyna odczuwać sprawiedliwość Bożą. Widzi jakoby utraciła wszystkie dary Boże, umysł jej jest jakby przyćmiony, ciemność zapada w całej jej duszy, zaczyna się udręka, co do nie pojęcia. Dusza starała się przedstawić stan swej duszy spowiednikowi, lecz nie została zrozumiana. Zapada jeszcze w większe niepokoje. Szatan zaczyna swe dzieło.

Wiara zostaje w ogniu, walka tu jest wielka, dusza robi wysiłki, trwa aktem woli przy Bogu. Szatan posuwa [się] z dopuszczenia Bożego jeszcze dalej, nadzieja i miłość jest w doświadczeniu. Straszne są te pokusy. Bóg duszę wspiera niejako potajemnie. Ona o tym nie wie, bo inaczej niepodobna jest ostać się. I wie Bóg, co może dopuścić na duszę. Dusza kuszona [jest] niewiarą, co do prawd objawionych, do nieszczerości wobec spowiednika. Szatan jej mówi — patrz, nikt cię nie zrozumie, po co mówić o tym wszystkim? Brzmią w jej uszach słowa, których ona się przeraża i zdaje się jej. że je wymawia przeciw Bogu. Widzi to, czego by widzieć nie chciała. Słyszy to, czego słyszeć nie chce, a jest to straszne w takich chwilach nie mieć doświadczonego spowiednika. Sama dźwiga całe brzemię; jednak, o ile jest to w jej mocy, powinna się starać o światłego spowiednika, bo może złamać się pod tym ciężarem, i to często jest nad przepaścią. (46) Te wszystkie doświadczenia są ciężkie i trudne. Bóg nie dopuszcza ich na duszę, która by wpierw nie była dopuszczona do głębszego z Bogiem obcowania i nie skosztowawszy słodyczy Bożych, a także Bóg ma w tym swoje zamiary dla nas niezbadane. Często Bóg w podobny sposób przygotowuje duszę do przyszłych zamiarów i dzieł wielkich. I chce ją doświadczyć, jako czyste złoto, ale to jeszcze nie koniec próby. Jest jeszcze próba nad próbami — to jest zupełne odrzucenie od Boga.
Kogo Bóg darzy wielką miłością, w kim pokłada wielkie nadzieje, na tego zsyła wielkie cierpienie, doświadcza go nieszczęściem.

Bóg jest pierwszym źródłem radości i nadziei czlowieka.
Posty
5
Dołączył(a)
13 lis 2006, 14:17
Lokalizacja
Wzniesienia Łódzkie

przez marmarc 21 sty 2007, 22:34
O Jezu, daj nam kapłanów doświadczonych.

dobry tekst. Teraz rozumiem dlaczego kult związany ze św. Faustyną napotykał duże opory kleru.
Ale myślę, że to niezupełnie jest dobre miejsce na takie rozważania. Jednak "rozpacz" mistyka, który myśli że Bóg go opuścił i już do niego nie przychodzi, to chyba trochę inne doświadczenie, niż klasyczna depresja, choć pewnie może też do niej prowadzić.
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

Avatar użytkownika
przez hyte 22 sty 2007, 16:02
bardzo podoba mi sie to co napisalesanioł światłości,to moze jest smieszne ale tez tak sie czuje,mam dziwne sny z tym zwiazane i za kazdym razem jak stawiam tarota wychodzi mi,ze musze przezwyciezyc ciemne strony udac sie do osoby duchownej albo psychiatry!taki szatan nie ma tyle sily by porwac mnie ze soba , jestem za dobrym czlowiekiem- nieda rady sorry lucy! ;)
THE ONLY WAY IS UP!!!!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
246
Dołączył(a)
14 lis 2006, 21:39
Lokalizacja
londyn

Avatar użytkownika
przez Róża 22 sty 2007, 18:32
Hyte-a bój sie Boga!! :D Albo tarot albo osoba duchowna.Nie wiesz,że tarot to właśnie karty diabła!!
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Avatar użytkownika
przez hyte 23 sty 2007, 13:21
Jo to ja niewiedzialem!Raz na jakis czas ponoc nie zaszkodzi! :smile:
THE ONLY WAY IS UP!!!!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
246
Dołączył(a)
14 lis 2006, 21:39
Lokalizacja
londyn

przez anioł światłości 24 sty 2007, 10:51
Kiedy powiedziałam, że przeżywam męki piekielne w duszy, odpowiedział mi, że jest o moją duszę spokojny, bo widzi w duszy mojej wielką łaskę Bożą. Jednak ja nic z tego nie rozumiałam i ani jeden promyczek światła nie przedarł się do duszy.

Teraz już zaczynam odczuwać brak sił fizycznych i już nie mogę podołać obowiązkowi. Cierpień już nie mogę ukryć; chociaż nie mówię ani słowa o tym, co cierpię, to jednak ból, jaki się odbija na mej twarzy, zdradza mnie, i przełożona powiedziała, że siostry przychodzą do niej i mówią, że jak się spojrzą w kaplicy na siostrę, to litość ich bierze dla mnie, tak straszny mam wygląd. Jednak pomimo wysiłku nie jest dusza w stanie ukryć tego cierpienia.

Jezu, Ty jeden wiesz, jak dusza jęczy w tych mękach, spowita ciemnością, a jednak pragnie i łaknie Boga, jak spalone usta wody. Umiera i usycha, umiera śmiercią bez śmierci, to jest, że umrzeć nie może. Wysiłki jej są niczym, ona jest pod ręką mocarną. Teraz jej dusza wchodzi w moc Sprawiedliwego. Ustają wszelkie pokusy zewnętrzne, milknie wszystko, co ją otacza, tak jak konający traci wszystko, co jest zewnętrzne — cała jej dusza jest skupiona pod mocą sprawiedliwego i trzykroć świętego Boga. — Na wieki odrzucona. — To największy moment i tylko Bóg może duszę w ten sposób doświadczyć, bo On jeden wie, że dusza może to wytrzymać.

Kiedy dusza została przesiąknięta na wskroś tym ogniem piekielnym, wpada jakoby w rozpacz. Dusza moja doświadczyła tego momentu, kiedy byłam w celi sama jedna. Kiedy dusza zaczęła się pogrążać w rozpaczy, czułam, że zaczynam konać, jednak chwyciłam krzyżyk i zacisnęłam kurczowo w ręku; teraz czuję, że się odłączy ciało moje od duszy, i chociaż pragnęłam pójść do przełożonych, już sił fizycznych nie było, wyrzekłam ostatnie słowa — ufam miłosierdziu Twemu, i zdawało mi się, jakobym pobudziła Boga do większego gniewu i zapadłam sama w rozpacz, i już tylko od czasu do czasu wyrywa się z duszy jęk bolesny, jęk nieutulony. Dusza w agonii. I zdawało mi się, że już pozostanę w tym stanie, bo o własnej mocy nie wyszłabym z niego. Każde wspomnienie Boga jest morzem nieopisanym cierpień, a jednak jest coś w duszy, co się rwie do Boga, lecz jej się zdaje, że na to tylko, aby więcej cierpiała. Wspomnienie dawnej miłości, jaką ją Bóg otaczał, jest dla niej nowym rodzajem męki. Jego wzrok przenika ją na wskroś i wszystko zostało spalone w duszy od spojrzenia Jego.

Była to dłuższa chwila, kiedy weszła jedna z sióstr do celi i zastała mnie prawie umarłą. Zlękła się i poszła do mistrzyni, która mocą świętego posłuszeństwa rozkazała mi podnieść się z ziemi, i natychmiast odczułam siły fizyczne, i podniosłam się z ziemi, drżąca cała. Mistrzyni poznała zaraz mój cały stan duszy, mówiła mi o niepojętym miłosierdziu Bożym i powiedziała: Niech się siostra nie martwi niczym, nakazuję siostrze mocą posłuszeństwa — i mówiła mi: Teraz widzę, że Bóg powołuje siostrę do wysokiej świętości, blisko chce Pan mieć siostrę przy sobie, kiedy takie rzeczy dopuszcza, i to tak wcześnie. Niech siostra będzie wierna Bogu, bo to jest znak, że wysoko chce mieć siostrę w niebie. —Jednak nie rozumiałam nic ze słów tych.

Kiedy weszłam do kaplicy, czuję, jakoby wszystko odpadło od duszy mojej, jakobym dopiero wyszła z ręki Bożej, czuję nietykalność swojej duszy, czuję, że jestem dziecię maleńkie. Wtem ujrzałam wewnętrznie Pana, który mi rzekł: Nie lękaj się, córko moja, ja jestem z tobą. W tym jednym momencie pierzchły wszystkie ciemności i udręczenia, zmysły zalane radością niepojętą, władze duszy napełnione światłem.

Jeszcze chcę wspomnieć, że choć dusza moja już była pod promieniami Jego miłości, to jednak na ciele moim jeszcze przez dwa dni pozostały ślady przeszłej męki. Twarz śmiertelnie blada i oczy zaszłe krwią. Jezus tylko wie, com cierpiała. Wobec rzeczywistości bladym to jest, com napisała. Nie umiem tego wypowiedzieć, zdaje mi się. że wróciłam z zaświatów. Czuję niechęć do wszystkiego, co jest stworzone. Tulę się do Serca Boga, jak niemowlę do piersi matki. Patrzę na wszystko innym wzrokiem. Świadoma jestem tego, co Pan dokonał jednym słowem w mej duszy, tym żyję. Na wspomnienie przeszłej męki dreszcz mnie przenika. Nie wierzyłabym, że można tak cierpieć, gdybym sama nie przeszła tego. — Jest cierpienie na wskroś duchowe.
Kogo Bóg darzy wielką miłością, w kim pokłada wielkie nadzieje, na tego zsyła wielkie cierpienie, doświadcza go nieszczęściem.

Bóg jest pierwszym źródłem radości i nadziei czlowieka.
Posty
5
Dołączył(a)
13 lis 2006, 14:17
Lokalizacja
Wzniesienia Łódzkie

przez pele3 03 lut 2007, 01:20
W moim przypadku okreslenie pomaga jest niezbyt wlasciwe. Bog wyciagnal mnie z glebokiej depresji doslownie w jednej chwili,jednoczesnie dokonal sie moj powrot do Jezusa, do kosciola po wieloletnim zaniedbaniu relacji czy wrecz zapomnieniu o Bogu.Lektura Pisma Sw{Nowy Testament w szczegolnosci},modlitwa,czesta spowiedz i Eucharystia staly sie nieodzownym elementem mojego zycia.
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
23 sty 2007, 21:38

przez vaness :) 05 lut 2007, 00:14
Wiara jest tym, co mnie podtrzymuje. Dodaje sił. Rozbudza nadzieję.
Bóg jest, pomaga... Przez wydarzenia, pośredników. Działa.

Rok temu po prostu chodziłam do kościoła. Nie na mszę, tylko do pustego kościoła. By się pomodlić, pomyśleć. To dodało mi naprawdę dużo sił...

człowiek nerwica napisał(a):Skoro tak wierzycie w Boga to powiedzcie mi dlaczego mamy nerwicę?Bo przecież gdyby Bóg był to by nam pomógł wyjść z tego wszystkiego,słuchał by naszych próśb,modlitw skierowanych do Niego...


Bóg ma plan, który nie zawsze jest dla nas zrozumiały... Ale właśnie przez to czyni nas silniejszymi. Wrażliwszymi. Przez doświadczenia mozemy lepiej zrozumieć drugiego człowieka i samego siebie.
...nie chodzi o to, aby CIERPIEĆ...
...ale żeby ŻYĆ-mimo cerpienia...

nadzieja nie umiera ostatnia. ona NIGDY nie umiera.
Offline
Posty
16
Dołączył(a)
04 lut 2007, 21:56

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Google Ads [Bot], Majestic-12 [Bot] i 13 gości

Przeskocz do