depresja a wiara

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

1 trzy wierzysz ze BOG POMAGA

Ankieta wygasła 27 wrz 2006, 12:23

tak
9
69%

nie
4
31%

 
Liczba głosów : 13

przez Mina 06 sty 2007, 14:52
Wiara w Boga . Jesli zostajesz sam/a wmawiasz sobie ze On Cie nigdy nie opuscisz. Masz nadzieje ze cos zmieni, ze jutro sie obudzisz a problemy same znikna. Ufasz mu bezgranicznie. I co teraz.... problemu nie ulatniaja sie z dnia na dzien, kazdy sam musi im stawic czolo . Bog nic tu nie pomoze, On tylko/az z nami jest.
Wiara w lepsze jutro: ona nas popycha do dzialania. Daje nadzieje na usmiech i szczescie. Dazymy do idealu.... tyle ze on nie istnieje . Predzej czy pozniej sie o tym przekonamy. I co wtedy? Pogodzenie sie z losem czy dno....
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
05 sty 2007, 17:41

przez garm6 07 sty 2007, 17:32
Wypalony napisał(a):Nie zgadzam sie. Religia to nie tylko kult uprawiany wedlug scislego schematu, w odpowiednich do tego miejscach. Sa ludzie dla ktorych bogiem jest sam czlowiek, sa tacy ktorzy w jakims sensie wierza w nature, a sa tacy dla ktorych bogiem jest kasa. Przeciez tak naprawde Bog to dla kazdego jakis zbior wartosci, idealow, wzorcow. I takie wartosci mozna wlasnie wyznawac bez proby ich personifikowania. Tak moim zdaniem czyni wielu ateistow, kazdy na swoj sposob... Natomiast ja rowniez nie znalem czlowieka ktory w NIC nie wierzyl. Kazdy ma jakiegos Boga, bozka, czasem caly panteon, nieraz wyznawany zupelnie nieswiadomie...


Owszem, jest to szalenie otwarty, obszerny pogląd obnażający niesamowite horyzonty kognitywne autora...., ale ja osobiście nie życzę sobie żeby temu w co ja wierze nazywać bogiem. Może to i relatywne i elastyczne co autor napisał, ale mnie denerwuje. Może autor potrzebuje swojego Pana ale niech nie przypisuje go okrętnymi drogami mnie. Pozatym kryje się za tymi słowami lekkie zarozumialstwo. To w co ja wierze nie nazywa sie bog i prosze nie przypisywać nieuswiadomienia mojej swiadomości, bo to przekracza wszelkie kompetencje.
I can cease the point of living, only if i cease to dream.. (psychotic waltz)
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
26 paź 2005, 13:57

Avatar użytkownika
przez hyte 08 sty 2007, 16:35
garm6 twoj post to ja musze czytac ze slownikiem w raczce, jest taki wyszukany, a o moim jezyku to ja juz nic nie mowie bo chyba sie polamal!


ja tam wierze w boga zawsze czuje ze ktos tam jest i tyle !ale chyba nie wierze w duchy ze sa naziemi wydaje mi sie ze to wymysl ludzkiej wyobrazni! raz sie obudzilem w nocy i zobaczylem kobiete :biale wlosy upiete w koka biala koszula nachylona byla jak do modlitwy!patrze sie na nia i oczom nie wierze ! az wstalem i podszedlem do szafy i to byl..... cien lampy odbijajacej sie w szybie! ;)
THE ONLY WAY IS UP!!!!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
246
Dołączył(a)
14 lis 2006, 21:39
Lokalizacja
londyn

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez BEHEMOT 09 sty 2007, 12:53
Myślę że warto wierzyć w to że nie jesteśmy, nie jestem sama:(jakoś żyć z świadomością że nikomu na mnie nie zależy nie wprawia mnie w optymistyczny nastrój.Z moją wiarą jest różnie może dlatego że podobnie jest z moimi emocjami...Jeśli istnieje Bóg w którego tak słabo wierze(ale jednak) myślę że wybaczy-więcej nie potrzebuje...
,,Myte dusze pragną snu..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
181
Dołączył(a)
31 paź 2006, 11:55
Lokalizacja
Bielsko-Biała

Avatar użytkownika
przez wariott 10 sty 2007, 15:51
Chyba się nigdy nie zrozumiemy :)
Definicja ateizmu to niewiara w Boga/bogów, a nie niewiara w nic.
Tak to słowo jest rozumiane na świecie, i tak określani są ludzie którzy zaprzeczają istnieniu Boga/bogów wyznawanych w innych religiach.
Zgadzam się, że pewnie każdy w coś wierzy, ale proszę nie mylić ateizmu z niewiarą "absolutnie w nic".


Troszkę namieszałeś, ateizm to po prostu odrzucenie wiary w bogów. Poza tym jest kilka rodzajów ateizmu i agnostycyzm ;)

Ja nie wierzę, nie jest to efekt nerwicy i wcale mi to nie przeszkadza, nawet pomaga. Uważam, że możliwość docenienia samego faktu swojego istnienia, posiadania świadomości jest wielgachnym darem. Dla mnie istota samego istnienia to coś dużo bardziej fascynującego niż jakakolwiek religia. Ogrom pytań bez odpowiedzi dodaje mi chęci życia.

Uh namieszałem trosiu, seronil działa :lol:
Avatar użytkownika
Offline
Posty
100
Dołączył(a)
23 paź 2006, 23:22

przez snaefridur 10 sty 2007, 17:05
Mi przeszkadza.Może gdybym wierzyła w Boga,czy też bogów może byłoby mi łatwiej,ale nie można wierzyć na siłę.
A ogrom zagadek,nie dodaje mi chęci do życia,lecz budzi lęk.
Ostatnio edytowano 11 sty 2007, 00:25 przez snaefridur, łącznie edytowano 1 raz
snaefridur
Offline

Avatar użytkownika
przez wariott 10 sty 2007, 18:06
A ogrom zagadek,nie dodaje mi chęci do życia,lecz budzi lęk.


To mamy temat na wieczorne skypowanie 8)

Tylko coś za coś- najpierw będą kalambury.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
100
Dołączył(a)
23 paź 2006, 23:22

Avatar użytkownika
przez gusia 10 sty 2007, 21:46
wariott napisał(a):Tylko coś za coś- najpierw będą kalambury.

Taaa,ja ide.... :roll:
Płyń mój bluesie,płyń...
Avatar użytkownika
Offline
niebieski kwiat i kolce
Posty
2236
Dołączył(a)
23 cze 2006, 18:41
Lokalizacja
Sosnowiec

tolerancja

przez elvie 11 sty 2007, 15:41
witam wszystkich bardzo serdecznie, widze, że się spieracie- nniepotrzebnie, kwestia wiary lub niewiary to moim zdaniem rzecz bardzo osobista, intymna wręcz, więc przy takich sporach powinnismy pamietac przede wszystkim o kulturze osobistej żeby się wzajemnie nie ranić, więc niech mi wybaczą ci, którzy poczują się urażeni moja wypowiedzią :) najważniejszym w tym momencie wydaje mi się być stwierdzenie, że zaiste bezszczelnością jest jeżeli ktokolwiek ma czelność twierdzić, iz posiada monopol na prawdę, która w dodatku jest wieczna, absolutna i jedyna dla każdego, moim zdaiem, ten kto popełnia ten błąd powtarza błędy dalekiej przeszłości, których konsekwencje były straszliwe (np. święta inkwizycja), jeżeli by zawierzyć opiniom historyków, kulturoznawców i psychologów, odmienność kulturowa, ideologiczna, narodowościowa, fizyczna,psychiczna itd. juz od wielu stuleci stanowi dla nas roblem wciąż nierozwiążany; jednak pamiętajmy o tym, że każdy naród posiada taką religię jakiej potrzebuje (co jestem w stanie udowodnić, ponieważ wypływa ona z uwarunkowań społeczno-gospodarczo-ekonomicznych) i nikomu nie wolno kwestionowac czyjejś religii, dopóki nie jest ona przyczyną krzywdy innych, tak samo głupotą- moim zdaniem- są próby przekonywania innych, by uwierzył w to co my wierzymy; znamy nawet z niedalekiej historii próby wtłoczenia wielu ludziom jednej ideologii; wiemy jak piekne idee ulegają spaczeniu w zetknięciu z rzeczywistością kiedy ścierają się różne interesy, więc dajmy sobie pokój i mówmy o naszych przekonaniach jak gdyby dotyczyły tylko nas - to jest tylko propozycja oczywiście :) uszanujmy swoja prywatność, nie mozna komus tak poprostu wniknąć w najważniejsze sprawy budujące i scalające jego światopogląd, jego psychikę i nagle chcieć wszystko poprzestawiac, zresztą nawet jeżeli znalazłyby się jednoznaczne dowody popierające wiarę w Boga lub niewiarę,moim zdaniem rozkład wiernych i antagonistów pozostałby ten sam

[ Dodano: Czw Sty 11, 2007 2:41 pm ]
jeżeli ja chciałabym sie wypowiadać na temat wiary, Kościoła i Jezusa wiem, że wielu z Was mogłoby poczuć się urażonymi, ale prosze Was bardzo, ponieważ chce to zrobić - nie odbierajcie tego osobiście, z góry dziękuję,;
a więc tak, zaczne od wiary; moim zdaniem istnieją negatywne i pozytywne aspekty wiary; pozytywne to np. takie, że dzielenie wiary z innymi ludżmi daje poczucie wspólnoty (którego często brak osobom z zaburzeniami depresyjno-lękowymi, nerwicami, bo o tym mowa), poczucie wspólnoty, czyli zaistnienia w danej grupie, która podziela jeden pogląd i podtrzymuję się nawzajem w realizacji własnych celów może pozytywne skutki dla jednostki (dopóki nie przeradza się w fanatyzm) i jest utrzymywane poprzez różnorakie czynności rytualne jak np. wspólne muzykowanie, spiewanie, taniec, modlitwa i inne, którą nakierowują na wspólne przeżywanie, jednakże rautunek dla osoby o zaburzeniach depresyjno-lękowych mozna odnalezć nie tylko w religii, ponieważ silne poczucie wspólnoty i więzi w grupie może dac nie tylko religia, silne przekonanie o słuszności tego się czyni także nie towarzyszy tylko i wyłącznie przezyciom religijnym, świetnie sprawdza sie również terapia przez sztukę np. zajęcia teatralne, z malarstwa, garncarstwa, spiewu, muzyki, tańca, psychoterapie grupowe, a także sport, np. karate itp. ; ogólnie rzecz biorąc wszelkie konsekwentnie realizowane pasje, których słuszność jest podtrzymywana przez grupe dla osób posiadających skłonności do depresji i alienacji są jak najbardziej wskazane, ponieważ często osoby te nie są w stanie wykonywac regulanie jakichś czynności, pozwala tez na poznanie siebie i stawianie czoła swoim słabościom w realizacji planów; grupa taka posiada wspólne problemy dotyczące danego przeżycia (np. religijnego lub teatralnego) i podtrzymuje się nawzajem w przekonaniach co pozwala ułożyć wartości priorytetowe i daje poczucie spójności światopoglądowej ; jednak uważam, że psychoterapia indywidualna jest wręcz niezbędna ponieważ kładzie nacisk na analize i zrozumienie naszych zachowań, wiara np. nie rozwiązuje problemów tylko tłumaczy je w sferze dogmatów wiary, co jest wytłumaczeniem niewystarczającym w wielu problemach życia codziennego, tłumaczenie przykładowej czysto sytuacji; dlaczego uderzyłem swoją żonę,mimo,iz nie chciałem i żałuję kuszeniem szatana jest tak naprawdę ominięciem problemu, tak samo np. lekcje gry na pianinie mimo,iz moga nadać sens naszemu życiu i pozwolic poczuć sie wartościowym człowiekiem wraz z odnoszonymi sukcesami i uczyć nie poddawania się w obliczu porażek nie rozwiążą naszych problemów osobistych; religia jest o tyle niebezpieczna, iż może prowadzić do konserwatyzmu ideologicznego, braku ellastyczności, poprzez wyrabiane automatyzmy myślowe i czynnościowe, co za tym idzie: większe ryzyko nie przystosowania sie do pewnych sytuacji wychodzących poza nasze pojęcie, a dalej- silniejszego uzbrajania mechanizmów obronnych, co może prowadzić do przekonania o własnej nieomylności, zatykania "dziur ideologicznych", zbytniego zaangazowania emocjonalnego,próby wpajania własnych przekonań innym, fanatyzmu; więc jak ja uważam wszelkie takie działania, podjęte z pewną ostroznością, ale też i zaufaniem są pomocne, więc jeżeli pytasz, czy wiara ci pomoże- ja odpowiadam- na pewno w jakiś sposób pomoże, jednak wszelkie takie przedwzięcia muszą być wspierane przez psychoterapię, jednak czasem odnalezienie właściwego psychoterapeuty zajmuje lata, nienalezy się jednak poddawać, dobrze jest także realizować konsekwetnie jakieś pasje, takie, na które zawsze miało się ochotę lecz brakowało odwagi, wszystko to razem,moim zdaniem daje dużą szansę na przetrwanie, no i oczywiście serdeczni znajomi, przyjaciele, koledzy,koleżanki, odnawiać kontaktyu towarzyskie lub nawiązywać nowe, ponieważ badania wyraznie mówią, że osoby towarzyskie mają mniejsze skłonności depresyjne, realizacja pasji pomaga w tym, ponieważ niweluje lęk przed oceną
Nie masz wystarczających uprawnień, aby zobaczyć pliki załączone do tego postu.
...................................
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
11 sty 2007, 14:26

Avatar użytkownika
przez 331ania 17 sty 2007, 22:46
Gdyby nie Wiara w Boga nie pisalabym dzis tu bo juz by mnie nie bylo:)
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
610
Dołączył(a)
29 lis 2006, 22:38

Spójrzcie na to z innej strony "Próba nad próbami"

przez anioł światłości 18 sty 2007, 21:09
+ Próba nad próbami, absolutne opuszczenie — rozpacz

Kiedy dusza zwycięsko wychodzi z poprzednich prób i chociaż się może potknąć, ale mężnie walczy i z głęboką pokorą woła do Pana: Ratuj, bo ginę. — I jeszcze jest zdolna do walki.

Teraz ogarnia duszę straszna ciemność. Dusza widzi w sobie tylko grzechy. Jej uczucie jest straszne. Widzi się zupełnie przez Boga opuszczoną, czuje, jakoby była przedmiotem Jego nienawiści, i jest jeden krok do rozpaczy. Broni się, jak może, próbuje obudzić ufność, lecz modlitwa jest dla niej jeszcze większą męką; jej się zdaje, że pobudza Boga do większego gniewu, jest postawiona na niebosiężnym szczycie, który jest nad przepaścią.

Dusza rwie się do Boga, a czuje się odepchnięta. Wszystkie męki i katusze świata są niczym w porównaniu z tym uczuciem, w którym ona jest cała pogrążona — to jest odepchnięcie od Boga. Nikt jej ulgi przynieść nie może. Widzi, że jest sama jedna, nikogo nie ma na swą obronę. Wznosi oczy do nieba, ale wie, że to nie dla niej — wszystko dla niej stracone. Z ciemności wpada w większą ciemność, zdaje jej się, że na zawsze straciła Boga, tego Boga, którego tak kochała. Ta myśl wprowadza ją w mękę nie do opisania. Jednak ona nie godzi się na to, próbuje spojrzeć w niebo, lecz daremnie — to sprawia jej jeszcze większą mękę.

Nikt takiej duszy nie oświeci, jeżeli Bóg chce ją utrzymać w ciemności. To odrzucenie od Boga czuje tak żywo w sposób przeraźliwy. Wyrywają się z jej serca jęki bolesne, tak bolesne, że nie pojmie żaden duchowny, chyba że sam to przeszedł. W tym dusza doznaje jeszcze cierpień od złego ducha. Szatan drwi z niej: Widzisz, czy dalej będziesz wierna? Oto masz zapłatę, jesteś w naszej mocy. — Chociaż szatan tyle ma wpływu na tę duszę, ile Bóg pozwoli; Bóg wie. ile wytrzymać możemy. — I cóż z tego. żeś się umartwiała? I cóż z tego, żeś wierna regule? Po cóż te wszystkie wysiłki? Jesteś odrzucona od Boga. —To słowo “odrzucona" staje się ogniem, który przenika każdy nerw aż do szpiku kości. Przeszywa na wskroś całą jej istotę. Nadchodzi największy moment doświadczenia. Dusza już nie szuka nigdzie pomocy, pogrąża się sama w sobie i traci wszystko sprzed oczu i niejako jakby się zgodziła na tę mękę odrzucenia. Jest to moment, któremu nie umiem nadać wyrazu. Jest to agonia duszy. Kiedy ten moment zaczął się pierwszy raz zbliżać do mnie, jednak zostałam z niego wyrwana mocą świętego posłuszeństwa. Mistrzyni, która przeraziła się moim widokiem, posłała mnie do spowiedzi; jednak spowiednik mnie nie rozumie, nie doznaję ani cienia ulgi. O Jezu, daj nam kapłanów doświadczonych.

Są to słowa błogosławionej Faustyny Kowalskiej, która przeszła to doświadczenie depresji tak jak my.
Kogo Bóg darzy wielką miłością, w kim pokłada wielkie nadzieje, na tego zsyła wielkie cierpienie, doświadcza go nieszczęściem.

Bóg jest pierwszym źródłem radości i nadziei czlowieka.
Posty
5
Dołączył(a)
13 lis 2006, 14:17
Lokalizacja
Wzniesienia Łódzkie

przez Mikael 19 sty 2007, 02:49
Dzięki angel 8)
To, co człowiek widzi, zależy zarówno od tego, na co patrzy, jak i od tego, co nauczył się dostrzegać w swym dotychczasowym doświadczeniu wizualnym i pojęciowym.
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
18 sty 2007, 23:12
Lokalizacja
Katowice

Avatar użytkownika
przez Śmierć 19 sty 2007, 14:09
Katolicki punkt widzenia, wiara w coś co nie istnieje, jest po to abyśmy mogli życ ale to obłuda.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
192
Dołączył(a)
08 mar 2006, 01:30

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do