Gratka dla psychologów: Nie wiem co to miłość :x

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Gratka dla psychologów: Nie wiem co to miłość :x

przez projekt 12 gru 2011, 19:06
Po pierwsze, przełamałem sie bo myślałem że to głupota pisać na forum, więc nie musicie mi pomagać, ale spróbuje.

Witam, mam pewien problemik. Otóż mam 19 lat i nie wiem co to miłość.

Mimo iż kocham moją mame, to ma ona charakter typowej dz*wki. W dodatku nigdy nie słyszałem w życiu słów "kocham cie", "wierze w ciebie" itd. Zatem nie znam takiego poczucia/uczucia jak miłość. Przez to w głowie utworzył mi sie schemat, iż wszystkie kobiety to przysłowiowe 'szmaty' które lecą na kase itd. (bo moim wzorem była matka).

Oczywiście to nie jest prawda, uwielbiam kobiety ale nie wiem co robić. Można powiedzieć że ich sie boje. Przy poznawaniu jakichś nie zapamiętuje imion ani twarzy, tak jakby naturalny system obronny że jakaś może mnie skrzywdzić, że każda jest taka sama. Miałem wiadomo jakieś historie "miłosne" i za każdym razem kiedy dziewczyna mówi mi słowa właśnie typu "kocham cie" (tak, zwykłe kocham) to od razu narasta mnie dziwne uczucie, nie ogarniam wtedy, bo ono jest po prostu dla mnie obce. Nie mam koleżanek bo być może automatycznie wszystkie odtrącam z resztą samo jakoś wyszło.

W czym leży problem, na jakim podłożu, w dodatku do tego przychodzi niska samoocena że one nawet i tak nie chciałyby mnie poznać, bo przecież przystojniakiem nie jestem też. Nie wiadomo czy to trzeba czekać ""na tą jedyną, która gdzieś tam jest" czy po prostu odpuścić. W dodatku jestem zbyt romantyczny, inaczej mówiąc cierpie przy dziewczynach na "Syndrom Przyjaciela". Normalnie, przy kolegach jestem zimnym draniem, niestety dziewczyny na takich lecą zapewne, ale przy nich miękne konkretnie i wszystko zmierza po jakimś czasie w jednym kierunku, mianowicie: Wiesz co, fajny jesteś i słodki no i w ogóle, ale...... i waidomo że dalej padają najgorsze słowa jakie może usłyszeć facet od dziewczyny która mu sie podoba, "bądźmy przyjaciółmi" Ale do pocieszania to zawsze do mnie -_- Staram sie być tym "zimnym draniem" ale to znaczy że jak nie będe sobą to żadna mnie nie bedzie chciała? Troche niesprawiedliwe...

Zatem gdzie leży u mnie problem? Pomożecie?
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
12 gru 2011, 18:44

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 18 gości

Przeskocz do