setki łez. co mi jest?

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

setki łez. co mi jest?

przez maudlin 27 lis 2011, 23:45
hej hej hej.
To zaczęło się mniej więcej rok temu. Płacz przy każdym nieporozumieniu, za każdym razem gdy poczułam się dotknięta, nie ważna, zlekceważona. Gdy czuje że mój chłopak ma coś ważniejszego do zrobienia niż spotkanie ze mną, gdy widzimy się krócej niż zwykle, gdy źle odpisze na smsa, gdy powie coś co mnie urazi (chociaż nie zawsze ma to na celu) - w takich to sytuacjach zaczyna się we mnie produkcja łez, które prędzej czy później wybucha mi z oczu. Zazwyczaj prędzej. Dotyczy to głównie kontaktów z moim chłopakiem. Czasem spraw z rodzicami, ale głównie z chłopakiem.

Jesteśmy dobrze dobraną parą. Jestem szczęśliwa z nim, naprawdę. Gdyby on był dla mnie niedobry, może mogłabym moje zachowanie wytłumaczyć, ale on jest najlepszym chłopakiem jakiego możecie sobie wyobrazić, a czas w którym zaczęły się moje problemy jest najlepszym rokiem w moim życiu. Znalazłam miłość, znalazłam cel w życiu. Studiuję, jestem zdrowa, mam rodzinę, jakichś znajomych. A mimo to tyle we mnie złych emocji. I ciągle ta myśl że to szczęście się zaraz skończy.

Kiedyś byłam silna, nie okazywałam emocji kiedy nie chciałam tego robić. A teraz nawet kiedy nie chcę, bo mimo że się zdenerwuje to chciałabym zachować twarz a nie umiem tylko zaraz łzy, łzy, łzy... W tygodniu widzimy się 3-4 dni z czego połowa to przepłakany wieczór.

Do tego zmienne nastroje. W jednej minucie myśle: To nic że nie odpisał na smsa, pewnie znowu zapomniał włączyć głos w telefonie albo się uczy albo cośtam. A za chwilę: Pewnie ma mnie w d*pie, bo właściwie kogo ja obchodze, jestem taka beznadziejna że nawet nie zasługuje na odpisanie na durnego smsa, napewno sie rozstaniemy i wtedy wpadne w depresje.

Raz jestem pełna optymizmu i snujemy sobie wspólną przyszłość, a zaraz leże skulona na łóżku i płaczę. I widzę siebie grubą i brzydką. Tzn grubszą i brzydszą niż jestem.

To nie jest normalne, tyle wiem. I kiedy płaczę i się złoszczę jestem pewna tych emocji, a kiedy dojdę do siebie to wydaje mi się mnie możliwym że mogłam tak źle myśleć o moim chłopaku, o mnie, o nas.

Dodam, że np. wśród znajomych na studiach nikt by nawet nie uwierzył że mogę się wzruszyć na filmie. Każdy ma mnie nie tylko za stabilną emocjonalnie, ale nawet nieokazującą zbędnych emocji, odważną, pyskatą dziewczynę.

Moja mama wysłała mnie do lekarza na badanie poziomu hormonów i miałam cośtam namieszane, dlatego od pół roku biorę tabletki anty. Niby miało to coś pomóc na taką drażliwość, bo rozhuśtane hormony mogą to powodować. Nie widzę powodu w swoim życiu do tego ciągłego płaczu (dopóki nie zacznę płakać) więc myśle że to coś z moim zdrowiem. Mam zamiar iść do lekarza zbadać tarczycę. Znacie jakieś inne badania które powinnam zrobić?

Czy znacie jakieś delikatne tabletki uspokajające? Myśle że powinnam brać przed spotkaniem z chłopakiem, bo niedługo będe się czepiać że się spóźnił 30 sekund i rozpie*szę ten związek do reszty.

Co jeszcze mogę zrobić?

Czuje że jest coraz gorzej. Płaczę coraz więcej i częściej. Do tego stałam się senna, ciągle zmęczona i mam problemy z nauką. Mam też takie myśli, że na pewno jestem na coś chora, że coś się stanie. Boję się że będe taka nerwowa, że będe się musiała na to leczyć. Boję się bać.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
27 lis 2011, 21:46

setki łez. co mi jest?

przez Laima 27 lis 2011, 23:59
maudlin, masz,moim zdaniem,zaburzenia emocjonalne.Cóż..delikatne środki uspokajające przed spotkaniem z chłopakiem na nie wiele się zdadzą.Powinnaś udać się do psychologa na terapię i popracować nad emocjami.
Skoro studiujesz możesz się udać do Poradni psychologiczno -pedagogicznej w mieście gdzie studiujesz lub udać się do psychiatry,przedstawić problem i poprosić o skierowanie na terapie na NFZ .Możesz również prywatnie,wtedy nie czekasz w kolejce jeśli oczywiście fundusze Ci na to starczają (cena terapii to od 60-80 zł w górę -100-200zł.za 1 godz czy 45 min sesji)
Laima
Offline

setki łez. co mi jest?

Avatar użytkownika
przez *Monika* 28 lis 2011, 00:01
maudlin, zgadzam się z Laimą.
Czy Twój chłopak wie,jakie masz do niego uczucia, co dzieje się kiedy on nie odpisuje i w ogóle czy on wie co się z Tobą dzieje?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

setki łez. co mi jest?

przez maudlin 28 lis 2011, 00:19
dziękuję za odpowiedzi.

poszukałam szybko czegoś o tych poradniach, ale one są chyba skierowane do dzieci i młodzieży? Jako dorosła też mogę tam pójść? Szczerze to nie wierzę chyba w takie terapie, że to mi coś pomoże...

a mój chłopak... cóż, trudno żeby nie zauważył że jestem kłębkiem nerwów. Swoimi łzami dwukrotnie doprowadziłam do płaczu nawet jego, twardego mężczyznę. Nawet teraz piszę to i sobie płaczę. Żałosne to jest. On nie wie co ma robić, czasem po prostu przytula mnie i tlumaczy, że coś źle zrozumiałam, że wcale nie powiedział nic przykrego, że mnie kocha najbardziej na świecie. A np dzisiaj trzaskał drzwiami i był troche chamski, a dopiero potem mnie przytulał i tłumaczył. Bo dzisiaj zaczęłam się na prawdę mocno czepiać, a potem płakać i nie dziwie się jego reakcji.

nie obwiniam go za nic. to wszytsko jest we mnie. Nawet jak uda mi się dzień lub dwa wytrzymać bez łez to potem i tak znajdzie się powód do płaczu. Odwodnie się nie długo.

on wie, że ja bardzo zwracam uwagę np na odpisywanie na smsy i stara się. nie jest robotem, czasem zdaży mu się jakieś opóźnienie. Nie wiem tylko czy on wie jak bardzo to potrafi wpłynąć na mnie, jak zmienia mój nastrój.... Dlaczego tylko sprawy mojego związku wyzwalają we mnie tyle emocji?
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
27 lis 2011, 21:46

setki łez. co mi jest?

przez Laima 28 lis 2011, 00:30
maudlin, ja mam 27 prawie 28 lat i czekam aż się zwolni miejsce w poradni psychologiczno - pedagogicznej,jestem już zapisana na listę bo się uczę.
Laima
Offline

setki łez. co mi jest?

Avatar użytkownika
przez *Monika* 28 lis 2011, 00:46
maudlin, masz jakieś nieświadome lęki. Zarejestruj się do poradni zdrowia psychicznego do psychiatry i poproś go o skierowanie na terapię.
Chyba, że stać Cię na prywatne sesje u terapeuty, wtedy skierowania od psychiatry nie potrzebujesz.
Terapia wiele daje. Jak się zdecydujesz to nastaw się na długi okres. To nie są 2-6 wizyt.
Ja chodzę ponad dwa lata.
No, ale u Ciebie wcale tak nie musi być.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

setki łez. co mi jest?

przez maudlin 28 lis 2011, 00:51
Na to nie ma raczej szans. Nie mam swoich pieniędzy, tylko od rodziców. Ostatnio wspomniałam mamie że ide do lekarza, bo coś niespokojna jestem o swoje zdrowie, że niby nie mam żadnych objawów ale czuje że muszę zrobić jakieś badania kontrolne. To się dowiedziałam od niej, że jestem 'histeryczką' i do żadnego lekarza nie pójde. Taka to głupia sytuacja w tym domu. Z resztą w tygodniu jestem na studiach w jednym mieście, a od piątku w rodzinnym mieście więc na chodzenie na terapie nie ma szans raczej.

nie spodziewałam się takich rad... teraz czuje się jeszcze gorzej :(
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
27 lis 2011, 21:46

setki łez. co mi jest?

Avatar użytkownika
przez *Monika* 28 lis 2011, 00:54
maudlin, Możesz pójść do poradni w mieście, w którym studiujesz.
A jakich rad się spodziewałaś?
Możesz mieć trudności natury emocjonalnej. Takie sprawy omawia się z terapeutą. Musisz zrozumieć mechanizmy swoich działań, przepracować emocje, sytuacje........
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

setki łez. co mi jest?

przez Laima 28 lis 2011, 00:57
maudlin, tak jak Monika1974, pisze,możesz wybrać miasto to tylko w poradni pedagogicznej jest regionizacja,poza tym jesteś osobą dorosłą nie musisz iść z mamą ani jej o niczym mówić,dowie się po fakcie ja tak ostatnio ze swoją mamą robię :)

Poza tym również tak jak Monika1974, pisze
Laima
Offline

setki łez. co mi jest?

przez maudlin 28 lis 2011, 01:04
Monika1974, nie wiem na co ja liczyłam... chyba że napiszecie żebym coś zbadała, może to przez brak lub nadmiar czegoś...eh

A możesz coś o tym napisać, np jaki może być mechanizm mojego postępowania? Skoro ja sama nie rozumiem, to lekarz to zrozumie? Boję się że od razu da mi jakies mocne leki... Przecież ja nie mam choroby psychicznej, nie chce by tak ktoś myślał :(
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
27 lis 2011, 21:46

setki łez. co mi jest?

Avatar użytkownika
przez *Monika* 28 lis 2011, 01:25
maudlin, ja też nie mam choroby psychicznej , a terapia jest mi pomocna na moje trudności.
Możesz sobie zrobić badania, tarczycy jak najbardziej!Wskazane nawet!Poziom hormonów oraz usg.
Podstawowe badania krwi, Ob z rozmazem, poziom cukru, eeg jeśli będziesz miała szczęście, badanie moczu.
Na temat Twoich mechanizmów się nie wypowiem ponieważ:
- nie jestem psychologiem,
- nie znam Cię,
- nie znam Twoich relacji z rodzicami, a nawet jakbym znała, mogłabym tylko coś przypuszczać, odnieść się.
Jest póżno, jak jutro będę miała chwilkę to wejdę na forum i odniosę się, jesli napiszesz wypracowanie o swoich relacjach z rodzicami ;)
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

setki łez. co mi jest?

przez maudlin 28 lis 2011, 13:25
Co do badań, to miałam EEG 3-4 lata temu, bo leczyłam się na migrenę. Nie pamiętam tylko konkretnego wyniku, tylko że lekarz powiedział "wynik daleki od ideału". krew, cukier, mocz miałam niedawno z powodu zapalenia jajnika. Dlatego moja mama patrzy na mnie jak na stukniętą jak mówie że chcę iść sobie zrobić jakieś badania. Tylko TSH mi chyba zostało do zrobienia.

Myślisz że ma na moją sytuację wpływ relacji z rodzicami? Hm, nie wiem na czym mam się skupić ale spróbuję to troche opisać.

No więc ogólnie nadal mieszkam z rodzicami (bratem i babcią), a na kilka dni w tygodniu jeżdżę do innego miasta na studia. Moja mama pracuje w szkolnictwie, a tato za granicą od kilku lat więc widze się z nim mniej więcej tydzień co miesiąc.

Nie jestem z nimi blisko, nigdy się im nie zwierzałam czy coś, tym bardziej tacie. Raczej nie wnikali w moje życie osobiste, relacje z przyjaciółmi czy chłopakami. DLatego często musiałam się przy nich uśmiechać, a w swoim pokoju przeżywać jakieś emocje, bo oni zwyczajnie nie wiedzieli że np. rozstałam się z chłopakiem. Z reguły udaję przed nimi że się czymś nie przejmuje. Tak to jest w moim domu, że okazuje się ewentualnie radość, ale smutek to już nie, płaczu też nie. Troche żałuję że jestem od nich nadal zależna przez pieniądze na studia.

Lubie w nich to że można sobie z nimi pożartować, poopowiadać pierdołki, że mogę na nich liczyć ( tylko nie we wsparciu psychicznym, nie ma takich tematów u nas).

Nie lubie... że jak czasem się pokłócili to długie dni poprostu sie nie odzywali zamiast porozmawiać i dla mnie długo to był sposób na rozwiązywanie moich konfliktów z kimś. Dopiero dzięki mojemu obecnemu chłopakowi nauczyłam się rozmawiać jak mam problem.

Raz mam z nimi lepszy kontakt, tzn więcej opowiadam co tam na studiach i w życiu, możemy sobie razem posiedzieć i dobrze nam jest. A czasem jest tak że wydaje mi się, że w ogóle się nie rozumiemy, żałuje że musze z nimi mieszkać, ograniczam kontakty i nawet nikt tego nie zauważy. Często czuje się nie potrzebna w domu, chyba że do sprzątania... ale nic więcej.

Hm, z moim chłopakiem mam w sumie podobnie. Raz czuje że mnie potrzebuje, bo kocha. A raz że poprostu potrzebuje do kogoś pisać, przytulić się, pocałować i coś więcej, dla własnych tylko korzyści, że nie ważne są w tym moje emocje.

Mam tak ogólnie ze wszystkimi.

Nie wiem czy to istotne co napisalam?
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
27 lis 2011, 21:46

setki łez. co mi jest?

Avatar użytkownika
przez *Monika* 28 lis 2011, 22:50
maudlin napisał(a):Co do badań, to miałam EEG 3-4 lata temu, bo leczyłam się na migrenę. Nie pamiętam tylko konkretnego wyniku, tylko że lekarz powiedział "wynik daleki od ideału". krew, cukier, mocz miałam niedawno z powodu zapalenia jajnika. Dlatego moja mama patrzy na mnie jak na stukniętą jak mówie że chcę iść sobie zrobić jakieś badania. Tylko TSH mi chyba zostało do zrobienia.

No właśnie, zamiast zrozumieć, patrzy jak na stukniętą. To żenujące.
Przynajmniej mogłaby darować sobie tego typu teksty, no chyba, że Ty jej stosunek do siebie odbierasz w ten sposób. No, ale to też o czymś świadczy.

Myślisz że ma na moją sytuację wpływ relacji z rodzicami? Hm, nie wiem na czym mam się skupić ale spróbuję to troche opisać.

Oczywiście, że relacje z rodzicami są ważne. Przecież to rodzice Cię wychowywali, a nie sąsiad z sąsiadką. To oni Tobie dawali przykład, po nich masz wiele mechanizmów, które w toku wychowania nabyłaś. Na tych relacjach zbudowałaś relacje z innymi ludźmi np. z chłopakiem, na zasadzie analogii. Mam nadzieję, że to rozumiesz.
Dlatego wiele sytuacji u Ciebie może być przeniesieniowych. Np. takie, jakie relacje miała Twoja matka z ojcem, Ty możesz mieć z chłopakiem.
No więc ogólnie nadal mieszkam z rodzicami (bratem i babcią), a na kilka dni w tygodniu jeżdżę do innego miasta na studia. Moja mama pracuje w szkolnictwie, a tato za granicą od kilku lat więc widze się z nim mniej więcej tydzień co miesiąc.

Odpowiada Ci ta sytuacja? Znosisz tą rozłąkę? Wolisz być sama czy z nimi?

Nie jestem z nimi blisko, nigdy się im nie zwierzałam czy coś, tym bardziej tacie.

Dlaczego?
U was w domu widocznie nie okazywało się uczuć.
Widziałaś jak ojciec z matką okazują sobie uczucia?
Jeśli nie, to zrozumiałe jest , że Ty możesz mieć trudność w okazywaniu uczuć.

Raczej nie wnikali w moje życie osobiste, relacje z przyjaciółmi czy chłopakami.

Może nie potrafili odnaleźć się w tej sytuacji. Powodów tu może być wiele.
DLatego często musiałam się przy nich uśmiechać, a w swoim pokoju przeżywać jakieś emocje, bo oni zwyczajnie nie wiedzieli że np. rozstałam się z chłopakiem.

Czyli tłumiłaś emocje, nie okazywałaś im tego co czujesz, a powinni Cię wtedy wesprzeć, jeśli miałaś problemy.
Może z innych powodów im nie mówiłaś tego jak się czujesz. Wstydziłaś się ich?
Z reguły udaję przed nimi że się czymś nie przejmuje.

Dlaczego? Dlaczego ukrywałaś swoje słabości? Każdy je ma. I ma prawo do przejmowania się.
Bałaś się, że Cię skrytykują?
Tak to jest w moim domu, że okazuje się ewentualnie radość, ale smutek to już nie, płaczu też nie. Troche żałuję że jestem od nich nadal zależna przez pieniądze na studia.

Wypominają Ci pieniądze?Że muszą na Ciebie łożyć?
Sama widzisz jak funkcjonuje Twój dom. Wszyscy się cieszą gdy jest ok, a gdy jest źle nikt o tym nie mówi.
I Ty funkcjonujesz podobnie. Zamykasz się w pokoju i nie informujesz, że rozstałaś się z chłopakiem.
A gdybyś powiedziała, co by się stało?
Lubie w nich to że można sobie z nimi pożartować, poopowiadać pierdołki, że mogę na nich liczyć ( tylko nie we wsparciu psychicznym, nie ma takich tematów u nas).

Liczyć materialnie?
Nie lubie... że jak czasem się pokłócili to długie dni poprostu sie nie odzywali zamiast porozmawiać i dla mnie długo to był sposób na rozwiązywanie moich konfliktów z kimś.

Twoi rodzice mięli najwidoczniej tą samą trudność co Ty.
Ty zamykałaś się w pokoju, a oni mięli ciche dni.
Funkcjonujesz tak jak oni- zamykasz się w sobie i milczysz.Gryziesz w sobie emocje. Tłumisz je. A to nie jest dobre.
To chowanie i zamiatanie pod dywan.
Dopiero dzięki mojemu obecnemu chłopakowi nauczyłam się rozmawiać jak mam problem.

I bardzo dobrze, o to chodzi.

Raz mam z nimi lepszy kontakt, tzn więcej opowiadam co tam na studiach i w życiu, możemy sobie razem posiedzieć i dobrze nam jest.

Tych chwil pewnie jest mniej?
A czasem jest tak że wydaje mi się, że w ogóle się nie rozumiemy, żałuje że musze z nimi mieszkać, ograniczam kontakty i nawet nikt tego nie zauważy. Często czuje się nie potrzebna w domu, chyba że do sprzątania... ale nic więcej.

Możesz czuć się niepotrzebna bo oni nie są z Tobą tak blisko, jakbyś sobie tego życzyła.

Hm, z moim chłopakiem mam w sumie podobnie. Raz czuje że mnie potrzebuje, bo kocha. A raz że poprostu potrzebuje do kogoś pisać, przytulić się, pocałować i coś więcej, dla własnych tylko korzyści, że nie ważne są w tym moje emocje.

Czyli chłopak wpisuje się w relacje jakie masz z rodzicami.
Jak jest dobrze to jest fajnie, a jak jest źle...to od razu myślisz, że on ma w tym interes, ze on ma korzyści.
Musisz zapamiętać, że chłopak nie jest Twoim ojcem czy matką, jest inny. Z pewnością kocha Cię taką jak jesteś.
Myślę, że może szwankować między Wami komunikacja, nie o wszystkim rozmawiacie, mogą pojawiać się niewiadomie jakieś blokady.

Mam tak ogólnie ze wszystkimi.

Nie wiem czy to istotne co napisalam?

Bardzo istotne. Z uwagi na Twoje trudności w relacjach z ludźmi, chłopakiem. Tak jak wyżej napisałam możesz nieświadomie powielać schematy swoich rodziców.
Terapia polega na szukaniu rozwiązań, uświadomieniu sobie tego, jak funkcjonujesz i dlaczego oraz polega na zmianie, żeby nie było dalszych Twoich wewnętrznych konfliktów.
Starałam się odnieść, tak , jak ja to widzę, ale wcale tak nie musi być. Terapeuta jest obiektywny, dlatego mogłabyś skorzystać z jego usług i popracować trochę nad sobą.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

setki łez. co mi jest?

przez maudlin 29 lis 2011, 00:25
Dzięki za taką szczegółową odpowiedź. W mojej obecnej sytuacji terapia nie wchodzi w grę, ale troche sobie zaczęłam myśleć o tym wszytskim, DLACZEGO tak jest.

I szczerze to nie wiem, bo przecież zawsze tak było między mną a rodzicami. I mi to nigdy nie przeszkadzało. Może fajnie mieć mamę-przyjaciółkę, ale ja tego nie znam i nie wiem. I nie żauję. Nie wstydziłam się ich, poprostu oni nie okazywali słabości czy smutku i ja też nie.

A z chłopakiem mam wręcz odwrotne relacje niż te, które obserwowałam u rodziców. On mnie nauczył okazywać emocje, uczucia, nauczył mnie rozmawiać jak mam problem.

A mimo to właśnie na jego punkcie jestem jakaś przeczulona, ciągle płaczę.

Teraz też. Dzisiaj już drugi raz wypłakuje sobie oczy... nie mam do tego sił

dzięki za odpowiedzi, pozdrawiam :*
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
27 lis 2011, 21:46

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do