Dystymia?

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Dystymia?

przez vintage 15 lis 2011, 09:16
Odkryłem to forum kilka dni temu, znajdując się w dołku (kolejnym) i muszę przyznać, że odkrycie, że nie tylko ja mam takie problemy, podniosło mnie na duchu i po części zmotywowało. Jednak powoli poprzedni stan psychiczny powraca, a obiecałem sobie, że tym razem nie pozwolę na to. Nawet pisząc to w tej chwili mam chęć zostawienia tego i powrotu do łóżka. Wczoraj położyłem się spać nie będąc nawet zmęczonym, chcąc po prostu uciec przed rzeczywistością, co nie zdarzało mi się już dawno, ale nie jest mi obce.
Zauważyłem u siebie objawy depresji, które utrzymują się właściwie od początku studiów (5 lat), a które bagatelizowałem na różne sposoby: wmawiając sobie, że tak naprawdę nie istnieją, że mogę zdusić je w sobie, że nie mam prawa ich przeżywać, bo są istotniejsze problemy. Często czuję ucisk na skroni, zaciśnięte gardło, mam uczucie permanentnego zmęczenia, tendencje do niskiej samooceny, trudności w podejmowaniu decyzji, niemożność skupienia uwagi (to właściwie cały czas), strach przed wyjściem "do ludzi". Pozostając przy temacie ludzi: nigdy nie byłem osobą towarzyską, z liceum utrzymuję kontakt z kilkoma ludźmi, dopiero na studiach udało mi się utrzymać stałe grono znajomych. Jednak w związku z powtarzaniem roku, znajomości rozmyły się, a z nową grupą nie udało mi się zżyć, ze względu na związaną z wyjątkowo niską w tym czasie samooceną, tendencją do wycofywania się. Dodatkowo, w stosunku do osób, z którymi utrzymywałem kontakt odczuwałem pewną zaborczość, która była chyba elementem moich kontaktów towarzyskich tak długo, że dopiero teraz zdałem sobie z niej sprawę. W ostatnich tygodniach przytłoczyło mnie poczucie, że nie poznam już żadnych ludzi, a na pewno nie zżyję się z nimi, a wszystkie stare kontakty wygasną. W związku z tym pojawiły się sinusoidalne wahania samopoczucia: od spokojnego (nie euforycznego) upewnienia, że mam wokół siebie ludzi, którzy przy mnie zostaną, po rozpacz związaną ze strachem przed utratą ich w związku z moją zaborczością z jednoczesnym uczuciem niemożliwości zdobycia nowych znajomych.
Jeśli nadasz myślom formę słów, łatwiej będzie Ci prowadzić wewnętrzny dialog.
Offline
Posty
114
Dołączył(a)
12 lis 2011, 14:19

Dystymia?

przez Sabaidee 15 lis 2011, 09:38
vintage, witaj na forum. Z tego co piszesz to do dystymii masz jeszcze daleko. Prędzej jakieś zaburzenia depresyjne + lękowo mieszane. Od diagnozowania jest jednak lekarz i to on powinien Cię zdiagnozować. Czym szybciej się za to zabierzesz tym szybciej zaczniesz normalnie funkcjonować. W Twoim wieku wiele można załatwić jeszcze psychoterapią i być może nie będziesz musiał na stałe faszerować się lekami.
Sabaidee
Offline

Dystymia?

przez vintage 15 lis 2011, 16:14
Kto pomoże mi stwierdzić, co mi dolega? Powinienem najpierw zobaczyć się z psychiatrą, czy z psychologiem?
Jeśli nadasz myślom formę słów, łatwiej będzie Ci prowadzić wewnętrzny dialog.
Offline
Posty
114
Dołączył(a)
12 lis 2011, 14:19

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Dystymia?

przez muszka8m 15 lis 2011, 18:11
Ja na Twoim miejscu poszłabym i tu i tu. Sama na początku poszłam tylko do psychologa, który swoją drogą niewiele mi pomógł, nie pokierował mnie też do psychiatry, więc poszłam w końcu sama i okazało się, że muszę koniecznie zacząć brać leki.

Tak więc proponuję obydwu specjalistów, zawsze dowiesz się o swoim stanie coś więcej.
Offline
Posty
10
Dołączył(a)
14 lis 2011, 10:12

Dystymia?

przez vintage 15 lis 2011, 18:22
Znacie jakichś do polecenia w Warszawie?

-- 15 lis 2011, 17:28 --

Czy istnieje szansa, że psycholog zauważy potrzebę przepisania leków i doradzi wizytę u psychiatry? Szczerze mówiąc, chciałem zacząć od wizyty u psychologa.
Jeśli nadasz myślom formę słów, łatwiej będzie Ci prowadzić wewnętrzny dialog.
Offline
Posty
114
Dołączył(a)
12 lis 2011, 14:19

Dystymia?

przez HankaPrywatnie 15 lis 2011, 18:37
Witaj vintage! Zupełnie tak jak bym czytała o sobie. Mój zły stan utrzymywał się również przez cały okres studiów. Miałam roczną przerwę w nauce, gdyż czułam, że już nie dam sobie rady. Sądziłam, że potrzebuję czasu na pozbieranie się do jednego kawałka, ale tylko jeszcze bardziej odpłynęłam w izolację i przyzwyczaiłam się tylko do wygody nicnieróbstwa i możliwości uprawiania samotnictwa. Potem, gdy wróciłam na uczelnię w całkiem nowe środowisko, byłam jeszcze bardziej niegotowa niż kiedykolwiek na trudy nauki i kontaktów z ludźmi, dodatkowo całkiem zobojętniałam na wszystko i jak Ty potrafię położyć się w każdej sekundzie dnia i nawet nie spać, tylko się tak wyłączać. Już od jakiegoś czasu staram się sobie z tym poradzić. Chodzę na psychoterapię, ale moja terapeutka nie wie co mi jest. Rozdrapuję tylko rany, które dodatkowo czynią mnie wiecznie zatroskaną o jakieś zdarzenia sprzed 15 lat. Mimo jednak tego, polecam terapię, bo z pewnych perpektyw czasowych i nie tylko coś jednak mi daje. Umówiłam się też do psychiatry, choć już kiedyś byłam i obiecałam sobie, że nigdy więcej tego nie zrobię, bo te antydepresanty, które mi przepisał (podczas tej rocznej przerwy w studiach) tylko mnie za nadto pobudziły i byłam strasznie płaczliwa. To co mi pomaga to spotkania w towarzystwie ludzi, przy których czuję się swobodnie i w miarę zorganizowany plan dnia, no i też to forum:) Uwielbiam się dowiadywać, że ludzie mają podobne problemy jak ja;D A co do tej dystymii, objawy, które wymieniłeś są bardzo charakterystyczne dla różnych zaburzeń. Ja Ci radzę wizytę u psychiatry. Pozdrawiam
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
31 paź 2011, 17:53

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 18 gości

Przeskocz do