coś dziwnego (może depresja albo nerwica?)

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

coś dziwnego (może depresja albo nerwica?)

Avatar użytkownika
przez wazniak 14 lis 2011, 13:53
Czolem. Na forum jestem juz około 2 lata. Kiedys bywałem cześciej, gdyż męczylem się z nerwicą lękowa (agorafobia)podczas której bałem się wychodzić nawet z domu, jeździć komunikacją zbiorową. Wszystko jednak minęło w 100%.

Jestem osoba bardzo otwartą i lubiąca kontakt z drugim człowiekiem jak również ciągłe zajęcie. Tym samym wyjście z tej przypadłości zajęło mi niewiele czasu (6 miesięcy).

Niestety w miejsce nerwicy lękowej (która powodowała głównie objawy somatyczne) przyszło coś bardzo dziwnego. Z początku były to natrętne myśli dotyczące robienia krzywdy drugiej osoby, wypadków które mogłby się darzyć jakbym oszałał (:P totalne bzdury i jakieś wkręty)..ale jakoś sobie z tym poradziłem i generalnie też to minęło (zajęcie się czymś w 100% pozwoliło nie myśleć o tych bzdurach).

O ile te bzdurne myśli minęły, pojawiły się inne..i wciąż pojawiają się nowe, pod postacią takich nagłych i częstych ataków rozmyślań, dziwnych przemyśleń itp.

Oto przykłady takich myśli:
1.Mam dostać jakąś pracę, ale nie taką jaką bym chciał... nie taką na jaką pracowałem przez wiele lat.. czuje się w tej materii taki niedowartościowany (ale też niecierpliwy bo z drugiej strony mam jakąś szansę na lepszą)
2.myśli dotyczące tego że coś ze mną nie tak, że czuje się czasem zawieszony, że nie mogę uciec od jakiś dołów, myśli, że nie mogę się skoncentrować do końca na czymś innym gdy przychodzi atak myśli...
3.wydaje mi się że mam maniakalne zachowania (bo dziś dzwoniła jakaś kobieta i ja jakoś dziwnie sie zachowałem, mówiąc do niej za szybko) .... ale to też mi się zdaje i się nad tym zastanawiam czy jest tak czy nie. Moi znajomi twierdzą jednak bezpardonowo że jestem w 110% normalny... ja jednak wmawiam sobie jakieś bzdury (może hipochondria?)

Takie myśli dotyczą generalnie wszystkiego co się dookoła dzieje (w momencie ich przyjścia obniża się nastrój, tracę apetyt itp).
Zacząłem się po prostu zastanawiać czy cokolwiek co pojawia się w mojej głowie jest normalne ...i dlaczego zamiast to olać (jak robiłem przez 24 lata mojego życia) to wszystko wzbudza we mnie lęk przed jaką chorobą, derealizacją, depersonalizacją i podobnymi bzdurami.

Oczywiście mam fazy w których jest super i nie myśle o pierdołach (przeważnie w ciągu dnia, gdy mam jakieś zajęcie, albo widzę się z kumplami).. ale gdy siedzę samemu w domu to jest porażka:/

Dodam tylko, że nie straciłem żadnego sensu w życiu, boję się tylko tego co się pojawia w moich myślach, tych totalnych pierdół którymi się przejmuję, nad którymi się zastanawiam....

Nie wiem zbytnio czy iść do psychiatry czy do psychologa? To wszystko ma charakter bardziej ataków niż ciągłego doła i ciągłego zastanawiania się..
W sumie raz byłem u psychologa, ale gdy poprosił mnie o przyrównanie tych złych myśli do koloru ;d to stwierdziłem że chyba się nie nadaję na taką terapię :P jestem osoba bardzo konkretną i raczej realista niż marzycielem.

Co myślicie o tym?
(sorry że bez składu i ładu i z błędami, ale czasem trudno opisać swój stan wewnętrzny :P)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
18 sty 2010, 18:33
Lokalizacja
Poznań ;)

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 13 gości

Przeskocz do