miłość, przeszłość...

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

miłość, przeszłość...

przez nastolatek 17 paź 2011, 23:21
Cześć. Piszę tutaj po raz pierwszy, więc wypadałoby się przedstawić jednak imienia swojego nie chcę zdradzać. Uczę się w dobrym liceum, mam 17 lat i... dużo problemów ze sobą. Od kiedy pamiętam nie miałem przyjaciół, zawsze byłem sam, nie miałem się z kim spotkać czy wyjść do miasta. Kilka lat temu odkryłem, że jestem inny, podobają mi się również chłopacy. W klasie starałem się trzymać ze wszystkimi dobry kontakt jednak czułem się trochę izolowany, głównie wśród chłopaków. Po wielu rozmowach doszedłem do wniosku, że być może spowodowane jest to tym, że podobam się dziewczyną a chłopacy są o to zazdrośni (?). Gdy poszedłem do gimnazjum, poznałem swojego (jak myślałem prawdziwego przyjaciela), w tym okresie miałem również bardzo dobry kontakt z chłopakami z klasy. Niestety wszystko runęło w trzeciej klasie gimnazjum (2 lata temu), kiedy przypadkiem poznałem chłopaka na portalu internetowym. Nawiązałem kontakt, było super, okazało się, że jest taki jak ja. Po miesiącu znajomości spotkaliśmy się. Zakochaliśmy się w sobie, jednak to nie był łatwy związek, dzieliło nas ponad 100 km i nie mieliśmy możliwości się widywać. Uzależniłem się od niego, dzień w dzień ze sobą rozmawialiśmy i nie mieliśmy przed sobą tajemnic. Dzięki niemu zaakceptowałem siebie takim jakim jestem i miałem perspektywy na przyszłość. Kilka miesięcy temu zostawił mnie, kilkanaście dni przed wymarzonym spotkaniem. Nie mogłem się pozbierać i zbieram się do dzisiaj. 2 miesiące temu otworzyłem się na innych i poznałem wspaniałego chłopaka, bardzo dobrze się z nim dogadywałem, spotkaliśmy się 2 razy. Niestety, i tym razem zostałem porzucony(tydzień temu), z powodu odległości. Czułem się strasznie, otworzyłem się na niego i zaufałem po czym dostałem kolejny cios. Wiedział jak dużo mam problemów ze sobą i z kilkoma innymi osobami i do tego zostałem kolejny raz zraniony, w sumie on nie widział w tym nic złego, że mnie zostawił. Obecnie nie mam ochoty do życia, nie wiem co chce robić w przyszłości, jakie mam cele w życiu, w niczym nie jestem dobry, nie mam żadnej motywacji. W szkole nie idzie mi za dobrze, ciągle żyję przeszłością, rozpamiętuje to co było, to co teraz robią oni. Nadal czuję ból po stracie pierwszego, ale też i drugiego... Chce w końcu być szczęśliwy i żyć swoim życiem. Nie wiem już co mam zrobić. Zamknąłem się na innych, nie mam komu się wyżalić, nie mam dobrych przyjaciół, zamknąłem się tylko na związek bo taki już jestem, nikt więcej się dla mnie nie liczył. A teraz zostałem sam. Jeżeli czytasz to, dzięki wielkie za zainteresowanie, może byłeś/aś kiedyś w podobnej sytuacji? doradźcie coś tylko błagam nie psychologa.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
17 paź 2011, 22:50

miłość, przeszłość...

Avatar użytkownika
przez Kiya 18 paź 2011, 15:17
Znam ten ból. Większość z nas go zna. Zabrzmi to banalnie, ale ten ból z czasem słabnie. Podobno nawet wzmacnia. Nie, na pewno wzmacnia, wiem o tym. Teraz jest Ci ciężko, ale trafiłeś w dobre miejsce. Rozgość się na forum, spróbuj poznać trochę nowych ludzi, poudzielać się w tematach - zajmiesz trochę myśli, może komuś pomożesz - to pomaga. Piszesz, że nie chcesz rady typu "idź do psychologa", ale mimo wszystko uważam, że byłoby warto... Osobiście nie próbowałam, ale mój kolega, który ma trochę podobny problem do Twojego, przez pewien czas chodził na terapię i teraz to jest zupełnie nowy człowiek... Jak chcesz to pisz na PW :)
"Jestem toksycznym produktem odpadowym aktu stworzenia."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7416
Dołączył(a)
07 lip 2011, 13:10
Lokalizacja
Never Never Land

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do