Depresja u dziewczyny.

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Depresja u dziewczyny.

przez mefiek 06 paź 2011, 23:57
Witam wszystkich. Jestem z moją dziewczyną(19 lat) od 3 miesięcy. Jeszcze zanim bylismy ze sobą, rozmawialismy o tym, że kiedyś miałem myśli samobójcze, podczas rozmowy tej ona powiedziała mi, że też myślała o tym jakoś w zeszłym roku, ale wiedziała, że nie może tego zrobić, ze względu na krzywdę, jaką w ten sposob zrobiłaby swojej mamie.

Życie toczyło się dalej, zachowywała się normalnie, czasami była smutna, jednak nie mówiła dlaczego, a ja myślałem, ze ma zwykłego dołka z jakiegoś powodu, więc wydawało mi się to normalne. Sam miałem kiedyś depresję, nie leczyłem jej, lecz gdy ją poznałem, mój stan wrócił prawie do normy(lub po prostu jest uśpiona), więc pomyślałem, że i u niej jest już dobrze.
3 tygodnie temu powiedziała mi, że cierpi na derealizajcę. Nie bardzo chciała o tym rozmawiać, wiem, że pierwszy raz zaburzenie to pojawiło się u niej ok. 3 lat temu, i powracało co jakiś czas. Niedawno powróciło, jednak nie potrafiła określic kiedy. Zachęciłem ją do wykonania testu Beck'a, miała w nim ponad trzydzieści punktow. Zacząłem nalegać na wizytę u psychologa, zaczęliśmy nawet jakiegoś szukać, jednak w jej mieście tylko jeden przyjmuje na NFZ, mowiła, że nie pójdzie do niego, bo to jakaś okolica, w którą ciężko dotrzeć MZK. Mówiłem też, żeby powiedziała o tym mamie, która zapewne na psychologa by dała, jednak moja dziewczyna stwierdziła, że jej rodzice są teraz w nienajlepszej sytuacji finansowej, i nie chce robić im problemu. Potem jeszcze kilkukrotnie rozmawialiśmy o tym, jednak w końcu temat ten ucichł.

Wszystko powróciło dzisiaj, mignęła na gadu-gadu, ustawiła niewidoczny, co mnie zaniepokoiło. Napisala, ze nie ma ochoty na rozmowy z nikim, że ma złe dni, i nie chce o tym rozmawiać. Zauważyłem problem, i zapytałem o co chodzi, ona stwierdziła, że nie lubi o tym rozmawiać z nikim, jednak ciągnąłem dalej. Dowiedziałem się, że moja dziewczyna ma wszystkiego dosyć, i nudzi ją życie. Przepłakała pół dnia, i nie ma ochoty na nic. Miała przyjechać do mnie jak zawsze w weekend, jednak stwierdziła, że nie ma już na nic ochoty, najchętniej leżałaby cały dzień w łóżku, tylko musi iść jutro do szkoły. Powiedziała, że nie ma ochoty już iść do psychologa, i że się poddała. Nie ma już nadziei, i nie wierzy, że będzie dobrze. Dowiedziałem się też, że ma myśli samobójcze, nie wiem na ile realne, ale i tak znaczy to, że sytuacja jest bardzo poważna. Probowalem ją jakoś pocieszyć, i mowilem, że musi iść z tym do lekarza, jednak ona ciągle twierdziła, że nie chce już nic z tym robić.

Jestem załamany, i kompletnie nie wiem co z tym zrobić, jeżeli ona broni się przed wizytą u psychologa, czy psychiatry. Jestem jedyną osobą, która wie o jej problemach. Zakazała mówić o tym komukolwiek, a ja głupi, uwierzyłem wcześniej, że jej stan nie jest bardzo poważny, i jakoś damy z tym radę. Siłą do lekarza jej nie zaciągne, muszę jakoś skontaktować się z jej mamą, chociaż wtedy ona pewnie mnie znienawidzi i straci do mnie zaufanie. Liczę na to, że jej stan chociaż trochę się poprawi, i znowu będzie chciała iść do lekarza, jednak w tej sytuacji czekanie na to byłoby chyba lekkomyślne. Widzę, że jej stan jest już jej całkowicie obojętny :(

Nie wiem do końca jaka może być przyczyna tego wszystkiego, mówiła, że gdy była nastolatką czuła się trochę odrzucona przez rodziców, ponieważ jej siostra poważnie chorowała na nerki, i wtedy wszystko kręciło się wokół niej. Została też kilkukrotnie zraniona uczuciowo przez chłopaków. Ostatnio też często wspominała o stresie związanym z maturą, którą w tym roku zdaje, potęgowanym przez częste gadanie o tym przez rodziców. Właściwie to jej ojciec często "czepia się" jej o to, i z różnych mniej, lub bardziej zasadnych powodów. Wspominała też o tym, że lepiej czuła się, gdy jeździła z koleżanką na rowerze, i miała zajęty czas, jednak ta koleżanka urodziła, i moja dziewczyna za bardzo nie miała co robić, w wakacje prawie cały czas, w ktorym nie była ze mną siedziała w domu, teraz narzeka na monotonię panującą w roku szkolnym, mówiła, że jest to dla niej bardzo męczące.

Potrzebuję rady, jak teraz postępować, skoro ona nie chce iść do psychologa, lub psychiatry. Nie chce żadnej pomocy, powiedziała, że mam się nią nie przejmować. Kompletnie nie wiem jak z nią postępować. Za wszelkie rady bardzo dziękuję.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
06 paź 2011, 23:13

Depresja u dziewczyny.

Avatar użytkownika
przez tahela 07 paź 2011, 00:10
Umów ją do psychiatry i zaprowadź ją nie patrz na jej opory tylko ją weź i zaprowadź w depresji jeś ciezko cokolwiek zrobic ruszyć sie , fajnie ze ma Ciebie,ze sam miałeś podobne zaburzenie dzięki czemu ją rozumiesz to wazne , musisz ja wspierac musi czuć ze ma w tobie wsparcie i skoontaktuj sie jedna z jej mamma zawsze warto zeby widział moze mieć pretensje na początku, ale w ogólnym rozrachunku to wyjdzie na plus, jak jest rozsądna to to doceni
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10959
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Kanashi i 25 gości

Przeskocz do