Problem samotnośći - nie do końca samotnośći - proszę o pora

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Problem samotnośći - nie do końca samotnośći - proszę o pora

przez Noopii 03 wrz 2011, 21:59
Marek1991 wydaje mi się ,że Ty z góry planujesz swoją przegraną w kontaktach bliższych nie chodziło mi żebyś poczuł się winny,a raczej zastanowił co powoduje że czujesz się aż tak samotny..jednak postawiłbym na nowe znajomości,a z dawnej ekipy też ludzi zaprosił na jakąś imprezke..i kontakty by się odnowiły...
Noopii
Offline

Problem samotnośći - nie do końca samotnośći - proszę o pora

przez Marek1991 03 wrz 2011, 22:30
Noopii napisał(a):Marek1991 wydaje mi się ,że Ty z góry planujesz swoją przegraną w kontaktach bliższych nie chodziło mi żebyś poczuł się winny,a raczej zastanowił co powoduje że czujesz się aż tak samotny..jednak postawiłbym na nowe znajomości,a z dawnej ekipy też ludzi zaprosił na jakąś imprezke..i kontakty by się odnowiły...



Ale Ty nie rozumiesz , że mnie najbardziej uszczęśliwiłoby to , że mam znajomych na własnej dzielnicy na której się wychowałem i na której pewnie jeszcze długo zostanę. To właśnie o znajomych z niej mi chodzi lecz jest naprawdę ciężko coś wskórać bo wiem , że ja ich w ogóle nie interesuję...i nie wiem jak zrobić bym ich zainteresował. Jak już wspomniałem próbowałem i nici z tego nikt nie dawał znać więc nie mam pojęcia. Mogę jeździć dalej czy coś do innych ale nie chcę chodzić przez własne tereny nie lubiany : ( najgorsze jest to , że nic im nie zrobiłem a nawet pomagałem kiedy tylko mogłem...o nowe kontakty też nie jest łatwo. Przecież nie wejdę na jakąmś stronę internetową i nie napiszę "szukam kolegów" to byłoby ośmieszenie dla samego mnie jakby inni się dowiedzieli...niestety uważam się za przegranego w życiu....tracę lata młodości siedząc w domu zamiast jak inni imprezować czy coś. Wam łatwo mówić ale wiecie jacy ludzie są w dzisiejszych czasach. Ciężko o kogoś naprawdę wporządku : (
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
23 sie 2011, 18:19

Problem samotnośći - nie do końca samotnośći - proszę o pora

przez Noopii 03 wrz 2011, 22:45
Marek1991 wiem jacy są ludzie pracuje z nimi jestem świat jest pełem ciekawych ludzi,jeśli zależy Ci tak na ludziach z twojej dzielnicy to musisz dalej starać się pozyskać ich uwage mimo wszystko..próbować dalej uparty jesteś z tą dzielnicą:) jakby świat się na niej kończył.może wybrałbyś się do psychologa z tym trudno radzić cokolwiek jak nie zna się źródła problemu..
Noopii
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Problem samotnośći - nie do końca samotnośći - proszę o pora

przez Marek1991 03 wrz 2011, 23:06
Uparty jestem bo wychowałem się na niej i z tą ekipą co jak co ale przeżyłem bardzo wiele i wszystko. Całe dzieciństwo się trzymaliśmy więc człowiek tęskni za tym. Oczywiście wiem ,że praca , kobieta + nauka i życie się zmienia , że nie polega na ciągłym piciu browara pod blokiem ale brakuję mi wyjścia na imprezkę , wypicia z nimi dlatego to właśnie powoduję tą upartość u mnie. Po drugie ta upartość spowodowana jest tym , że źle się z tym czuję , że nie mam kolegów na własnej dzielnicy. Zawsze jak przychodzę do pracy każdy pyta jak tam weekend pewnie imprezowałeś z kumplami z dzielni i w tedy czuję się strasznie aż płakać mi się chcę jak słyszę jak kumple opowiadają jak weekend przeżyli z swoimi ziomkami a ja zamknięty w czterech ścianach. Wiem , że ciężko mnie zrozumieć no ale cóż. Źródło problemu ? Mógłbyś bardziej sprecyzować to ? Powiem tak : Kiedyś jak z nimi aktywnie przebywałem to byłem ogólnie osobą aktywną społecznie , co rusz gdzieś się było. Teraz odkąd to zanikło i jest trochę obowiązków stałem się zamknięty w sobie , najbezpieczniej czuję się w domu , gdyż jak już wspominałem trochę mnie poniżano za dzieciaka ale tu nie o tym mowa. Jakby to sprecyzować. Po prostu bardzo chcę kontaktu z nimi lecz się go również bardzo boję - tak można to opisać. Boję się , że będę obiektem śmiechu czy coś...mówisz świat jest pełen ludzi - owszem jest ale jak mam ich poznawać skoro nie chodzę nigdzie ? A przecież sam na imprezę do klubu nie pójdę ani na miasto i nie będę zaczepiać ludzi...nie mam pojęcia jak z tego wybrnąć ale mam niewiele czasu naprawdę niewiele bo jeśli następne wakacje przy upalnej pogodzie mam spędzić w domu to raczej psychika wysiądzie do końca a już jest słabo...Może to głupie ale może jest jakiś lek na ogólne wyluzowanie się ? Na uspokojenie ? Coś co sprawi , że będę lepiej podchodzić do życia , nie będę czuł lęków ?
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
23 sie 2011, 18:19

Problem samotnośći - nie do końca samotnośći - proszę o pora

przez Noopii 04 wrz 2011, 04:53
Pójdź do psychologa porozmawiaj z nim o tym potrzebny Ci specjalista,który doradzi co z tym dalej zrobić..
Noopii
Offline

Problem samotnośći - nie do końca samotnośći - proszę o pora

Avatar użytkownika
przez jaskolka83 05 wrz 2011, 11:44
Marek, ja mam wrazenie ze swoje szczescie uzalezniasz od tego czy ktos do ciebie zadzwoni itp.
owszem, kontakty z innymi ludzmi sprawiaja ze czujemy sie potrzebni a to z kolei wplywa na nasze dobre samopoczucie ale nie mozesz calkowicie uzalezniac swojego zycia od innych. rozumiem ze jest to stala paczka dzielnicowa ktora spotyka sie pewnie codziennie i wszytscy sa zzyci a ty jestes gdzies obok. niestety mam to samo, tzn mam wrazenie ze wszytscy maja znajomych, przyjaciol a ja nie spottkam sie w ogole prawie z ludzmi... :( nie poradze ci niestety jak nawiazac znajomosc z ludzmi albo jak wrocic do swojej paczi bo sama mam z tym klopot. ja nawet nigdy nie mialam paczki tylko pojedynczych znajomych..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
320
Dołączył(a)
30 sie 2011, 18:28
Lokalizacja
war maz

Problem samotnośći - nie do końca samotnośći - proszę o pora

Avatar użytkownika
przez NOfear 07 wrz 2011, 00:25
Marek nie warto przejmować się pseudo kolegami. Zapamiętaj sobie, że zwykli ludzie, zwykli kumple mają Cie gdzieś i nie przejmują się Twoim losem. Dzisiejsze społeczeństwo jest zakłamane i każdy tylko patrzy na swój zad, ciężko o prawdziwego, szczerego człowieka na którym można zawsze polegać.
Życie bez lęków byłoby piękne
Avatar użytkownika
Offline
Posty
73
Dołączył(a)
09 lis 2010, 01:13
Lokalizacja
małopolska

Problem samotnośći - nie do końca samotnośći - proszę o pora

przez 22king22 07 wrz 2011, 00:33
Znajdź jedną, zaufana, bliska Ci osobę, która zrozumie, że nie zawsze masz czas i możliwość na spotkanie, a wyjdzie z Tobą od czasu do czasu na piwko i wtedy pojawisz się wśród ludzi.. ja mam taka przyjaciółkę jedną i wcale nie potrzebuję do szczęścia całej paczki bo i tak jak się pojawiamy w pubie/ clubie to zawsze się ktoś znajomy doczepi
Offline
Posty
20
Dołączył(a)
04 wrz 2011, 22:08

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do