Problem samotnośći - nie do końca samotnośći - proszę o pora

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Problem samotnośći - nie do końca samotnośći - proszę o pora

przez Marek1991 28 sie 2011, 16:20
Witam mam pewny problem który mnie dobiją. Problem ten trwa odkąd zacząłem pracować - rok czasu. Otóż jestem samotny...niby mam kolegów ale nikt nie chcę ze mną wypić , porobić czegoś nikt do mnie nie zadzwoni - każdy się obrócił przeciwko mnie. Nikt mnie nie wyzywa ani coś z tych rzeczy po prostu cisza z strony kolegów tak jakbym ich w ogóle nie miał : ( kiedyś a jeszcze nawet rok temu co weeekend z kimś piłem albo to z ekipą albo to z innymi kolegami - było co robić. Telefon dzwonił. A kiedyś to już w ogóle aż modliłem się by nikt nie dzownił tyle osób było mną zainteresowanych. Cała sprawa leży po mojej stronie , gdyż to ja zaniedbałem kolegów z dzielnicy ale tylko z tego powodu , że źle mi się z niektórymi z nich czas spędzało a zawsze byli ( miałem z nimi dawniej sprzeczki , poniżali mnie ) i po prostu odizolowałem się. Po roku odizolowania się zaczyna się tesknota. Na dzielni straciłem w ogóle szaczunek...nie raz ktoś mi ręki nie poda...nikt już nie dzwoni. Dwóch przyjaciół z dzieciństwa też już obróciło się przeciwko mnie. Najgorsze jest to , że kiedyś tym niektórym pomagałem a i tak mnie wyzywali itp ( silniejsza grupa i nie miałem szans ). Problem polega też w tym , że mógłbym z nimi spędzać czas - ja bym mógł się odezwać i wkręcić się jakoś to na jakieś picie czy coś ale boję się tych niektórych wrogo nastawionych osób do mnie...wiem , że jak wyjdę zaczną mnie może nie wyzywać ale siadać na psychike , wszystko wytyczać , wszystko komentować - tego się boję. Całe moje dzieciństwo było trudne - nie raz mnie ktoś uderzał , kilka razy pobito mnie , wyzywano i człowiek też jest teraz trochę płochliwie nastawiony. Co prawda nie boję się nikogo z nich boję się poniżania , teraz trenuję na siłowni , jestem dość silny , trenowałem 3 lata boks , jestem nadpobudliwy i po prostu boję się , że pierwsze co wyjdę i będę próbować odnowić kontakt to tak pierwsze co będę się bić czy coś bo nie wytrzymam. Pewnie powiecie olej ich ,zlewaj to co mówią. Ale bardzo ciężko jest tak zrobić kiedy ktoś poniża a jest się osobą taką co sama nikogo nie poniża i tego nie lubi. oCo najgorsze kiedy tylko ktoś spytał mnie o pomoc nie odmówiłem a i tak gówno z tego dostałem i mam. Co ja takiego im robie , że tak jest ? Przecież żadnych konfliktów...jedynie co to odizolowałem się ale chciałbym wrócić. Przeprosić ich nie mam za co a jeśli już to zrobię to mogą mnie wyśmiać rozgadać na dzielni i w tedy już w ogóle będzie koniec. Nie wiem co mam zrobić. Z dnia na dzień o tym myślę , przykro mi kiedy widzę jak oni dobrze czas spędzają w wspólnym gronie. Ja wychodząc do nich teraz nie miałbym w ogóle żadnego wspólnego tematu gdyż nie przebywałem z nimi w ogóle. Czasem w życiu sobie myślę , że najlepiej było by umrzeć i nie mieć już problemów...bo co mi z tego życia ? zarabiam grosze , nie mam kobiety , przyjaciół...myślałem nad wyjazdem do innego miasta i zacząć od nowa...ale skoro tutaj nie mogę nic zrobić to jak tam mam od zera poznać przyjaciół? co mam robić , popadam w depresje...
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
23 sie 2011, 18:19

Problem samotnośći - nie do końca samotnośći - proszę o pora

przez Noopii 28 sie 2011, 16:33
Marek1991 myślałeś nad tym gdzie tkwi przyczyna takiego stanu rzeczy?może wybierasz,lgniesz do nieodpowiednich osób?koledzy którzy Cię poniżają,biją to nie koledzy,może spróbuj nawiązać nowe znajomości,jedną,dwie..od czegoś trzeba zacząć,a nie wszyscy są tacy sami..
Noopii
Offline

Problem samotnośći - nie do końca samotnośći - proszę o pora

przez Marek1991 28 sie 2011, 16:41
Noopii napisał(a):Marek1991 myślałeś nad tym gdzie tkwi przyczyna takiego stanu rzeczy?może wybierasz,lgniesz do nieodpowiednich osób?koledzy którzy Cię poniżają,biją to nie koledzy,może spróbuj nawiązać nowe znajomości,jedną,dwie..od czegoś trzeba zacząć,a nie wszyscy są tacy sami..



źle się zrozumieliśmy. te poniżanie i bicie było bardzo bardzo dawno temu ale zawsze było coś ze mną nie tak i myślę , że ja sobie na takie coś zapracowałem. Aktualnie nikt mnie nie wyzywa itp...tylko właśnie mam lęk przed tym bo wiem , że po pierwszej próbie wejścia w ich towarzystwo ponownie to nie obyłoby się bez krytyki itp...co jak co nie przepadam za niektórymi z mojego grona lecz tyle lat co razem przeżyliśmy tyle wspomnień to coś jest i jednak chciałbym się zaklimatyzować ponownie w ich towarzystwie tylko właśnie nie wiem jak od czego zacząć : ( dodam , że tylko ta moja grupa jest taka inna...inni moi koledzy są b.wporządku , mają ogromny szacunek do mnie lecz mieszkają sporo dalej i nie ma szans bym z nimi się widywał - zresztą oni mają swoich znajomych a ja nie chcę się narzucać ciągle do nich skoro mogę mieć swoich w zasięgu ręki....głupio mi co weekend narzucać się a po drugie czesto słyszę słowa kiedy oni mówią , że są zajeci coś z swoim gronem robia i w tedy siadam i zajebiscie mi przykro ze znow sam w weekend siedze. oprocz nowych znajomych chcialbym wrocic tez do tych swoich nawet tych za ktorymi nie przepadam. jaki jest sens zyc na dzielnicy gdzie idziesz do sklepu a kazdy jest odwrocony od ciebie ? trzeba zyc w zgodzie....
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
23 sie 2011, 18:19

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Problem samotnośći - nie do końca samotnośći - proszę o pora

przez Noopii 28 sie 2011, 17:01
Warto też delikatnie się narzucić..twoi koledzy nie mogą wiedzieć,że czujesz się samotny...
Noopii
Offline

Problem samotnośći - nie do końca samotnośći - proszę o pora

przez Marek1991 28 sie 2011, 17:07
Noopii napisał(a):Warto też delikatnie się narzucić..twoi koledzy nie mogą wiedzieć,że czujesz się samotny...



W sensie im się narzucić ? samemu zadzwonić czy coś ? No ale jak mam dzownić do kogoś kto nie ma ochoty ze mną przebywać : (
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
23 sie 2011, 18:19

Problem samotnośći - nie do końca samotnośći - proszę o pora

przez Noopii 28 sie 2011, 17:27
W sensie im się narzucić ? samemu zadzwonić czy coś ? No ale jak mam dzownić do kogoś kto nie ma ochoty ze mną przebywać : ([/quote]
skąd wiesz że nie mają?np zadzwonić...umówić się gdzieś na wyjście...boisz sie na zapas.... :blabla:
Noopii
Offline

Problem samotnośći - nie do końca samotnośći - proszę o pora

przez Estera_2011 28 sie 2011, 17:38
Przemyśl sobie to na spokojnie. Też tak mam, że każdemu pomoge, ale jak ja potrzebuję pomocy bo mam depresję wszyscy mi mówią :nie świruj, inni mają gorsze problemy...... Może powinnieneś poznać kogoś nowego. Zagadaj do jednego czy drugiego, napierw zrób wypad z dwoma kumplami, a potem to już z większą ekipą. Potrzeba czasu aby wszystko wróciło, chęci też są bardzo ważne. pozdro
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
28 sie 2011, 17:29

Problem samotnośći - nie do końca samotnośći - proszę o pora

przez Marek1991 28 sie 2011, 17:43
Wiesz chęci mam olbrzymie ale boję się odrzucenia i wyśmiania..., że jednak nie chcą mnie w swoim towarzystwie , że będą mnie nie szanować itp :/
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
23 sie 2011, 18:19

Problem samotnośći - nie do końca samotnośći - proszę o pora

przez Noopii 28 sie 2011, 17:48
Marek1991 jesli nie spróbujesz nie będziesz wiedział...wyolbrzymiasz sobie to...zapewnia...strach ma wielkie oczy :shock: a wyobrażnia potrafi płatać figle...nawet gdyby chyba świat się na nich nie kończy zawsze możesz poznać nowych...od samego pisania nic sie nie zmieni.. :bezradny:
Noopii
Offline

Problem samotnośći - nie do końca samotnośći - proszę o pora

przez Marek1991 03 wrz 2011, 18:36
Noopii napisał(a):Marek1991 jesli nie spróbujesz nie będziesz wiedział...wyolbrzymiasz sobie to...zapewnia...strach ma wielkie oczy :shock: a wyobrażnia potrafi płatać figle...nawet gdyby chyba świat się na nich nie kończy zawsze możesz poznać nowych...od samego pisania nic sie nie zmieni.. :bezradny:


Noopii ale jak ja mam spróbować ? czuję jakby każdy odstawił się ode mnie...to z dnia na dzień wykańcza mnie i pomimo tego , że mam pieniądze pracuję uczę się trenuję nie chce mi się żyć dalej. już nie mam siły coraz to częściej myślę o zakończeniu wszystkiego. Jak ja mam spróbować jak wcześniejszy weekend cały się narzucałem dzisiejszy też i co ? nic. Odważyłem się i napisałem do tych co mnie chyba " nie lubią " czy idziemy na jakieś piwo dziś czy coś to nikt nie napisał a mieli dać znać podczas gdy widziałem ich na piwie - wniosek jest chyba taki , że nie chcą mnie ? Napisałem do kumpla który niby mnie b.lubi ale mieszka dość daleko ode mnie to też wszystkiego odmówił , że nie ma ochoty i w ogóle a 2 godziny później widzę status , że gdzieś wybył za miasto na melanżyk...no kurde straciłem wszystkie chęci do życia i idę na dno. siedze w domu caly czas , kiedy się budzę już mam kocioł w głowie w nocy śnią mi się te sytuacja - znajomi itp..dziwne rzeczy. Myślę tylko o samotności , płaczę jak widzę jak oni są szczęśliwi. Jak ja mam dalej się im narzucać skoro nawet jeśli już w końcu pójdę do nich to raz , że będę się źlę czuć - niechciany to nie będę mieć wspólnego tematu. Jak patrzę na znajomych to każdy ma kogoś tylko ja nie mam...nie umiem sobie z tym poradzić. Wyznać im nie mogę , że mam taką sytuację bo znając ich wyśmieją mnie i będzie już w ogóle koniec na dzielnicy. Co mam robić bo już dłużej nie wytrzymam....
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
23 sie 2011, 18:19

Problem samotnośći - nie do końca samotnośći - proszę o pora

Avatar użytkownika
przez jaskolka83 03 wrz 2011, 18:45
Marek, mnie zastanawia czemu tak sie stalo, jaka byla przyczyna tego ze przestales sie spotykac ze znajomymi, ze - jak twierdzisz- wszytscy sie od ciebie odwrocili?? piszesz, ze jakis czas nie spotykales sie z nikim, co wtedy robiles? miales depresje, leczyles sie ? ktos sie dowiedzial i sie z ciebie smial? napisz cos wiecej
Avatar użytkownika
Offline
Posty
320
Dołączył(a)
30 sie 2011, 18:28
Lokalizacja
war maz

Problem samotnośći - nie do końca samotnośći - proszę o pora

przez Marek1991 03 wrz 2011, 19:43
jaskolka83 napisał(a):Marek, mnie zastanawia czemu tak sie stalo, jaka byla przyczyna tego ze przestales sie spotykac ze znajomymi, ze - jak twierdzisz- wszytscy sie od ciebie odwrocili?? piszesz, ze jakis czas nie spotykales sie z nikim, co wtedy robiles? miales depresje, leczyles sie ? ktos sie dowiedzial i sie z ciebie smial? napisz cos wiecej


Przyczyny jako tako nie bylo po prostu odkad zaczalem pracowac , miec kobiete zaniedbalem wszystko. Czas spedzalem z nia , w pracy tez sporo + treningi i nie mialem ochoty sie z nikim spotykac. Nie mialem zadnej depresji. W tedy oczywiscie jeszcze od czasu do czasu wypilem piwko czy bylo jakies spotkanie z nimi ale z dnia na dzien to wygasalo i jest jak jest , ze teraz naprawde dostrzegam to , ze kompletnie sie dla nich nie licze i nie mowcie , ze wkrecam sobie bo wiem jak bylo kiedys a jak jest teraz. Co prawda nigdy za bardzo nie lubialem przebywac w mojej ekipie z powodu niektorych osob ( zawsze kogos darzy sie mniejsza sympatia ) i to tez wplynelo na to , ze sie z nimi rozstalem a tez nie wychodzilem gdyz moi ci najlepsi ktorych lubialem zawsze przebywali z tymi osobami a ja chcialem sie odizolowac od nich. I przez to zaniedbalem wszystko...nikt juz do mnie nie pisze nie dzwoni. cisza. Zreszta zawsze dostrzegalem , ze wlasnie tylko niektorym osobam zalezy na kontakcie ze mna nawet jak z nimi przebywalem caly czas to nieliczni dzownili i z reszta sie zawsze spotykalo sila rzeczy i tak ekipa byla...a teraz nawet Ci nieliczni nie daja znac itp...sorka , ze pisze tak na odwal ale nie chce mi sie juz myslec ani nic by to poskladac w kupe...
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
23 sie 2011, 18:19

Problem samotnośći - nie do końca samotnośći - proszę o pora

przez Noopii 03 wrz 2011, 20:59
Marek1991 napisałeś nie miałem ochoty się z nikim spotykać..to mieli czekać aż jej nabierzesz?sam się odsunąłeś dziewczyna praca..nie ma tak w życiu,że wszyscy nas kochają w pracy nie masz przyjaciół?znajomych?może tu warto się rozejrzeć..czy czekasz aż ktoś pierwszy zaprosi Ciebie..jakie masz relacje w pracy na treningach nie masz znajomych?
Noopii
Offline

Problem samotnośći - nie do końca samotnośći - proszę o pora

przez Marek1991 03 wrz 2011, 21:39
Noopii napisał(a):Marek1991 napisałeś nie miałem ochoty się z nikim spotykać..to mieli czekać aż jej nabierzesz?sam się odsunąłeś dziewczyna praca..nie ma tak w życiu,że wszyscy nas kochają w pracy nie masz przyjaciół?znajomych?może tu warto się rozejrzeć..czy czekasz aż ktoś pierwszy zaprosi Ciebie..jakie masz relacje w pracy na treningach nie masz znajomych?


Czy ja mówię , że nie widzę w tym swojej winy ? Przecież sam napisałem , że zawaliłem sprawę i sam spowodowałem , że tak się zwaliło do końca bo przedtem nie było dobrze też ale na pewno lepiej. Wiesz mam znajomych z treningu , pracy ale niektórzy dojeżdżają do niej z dość daleka a po drugie oni mają swoją ekipę tak jak każdy inny normalny oprócz mnie i nie chcę się ciągle narzucać bo mam wrażenie , że tak robię. Oni nie piszą pewnie do mnie bo nie odczuwają samotności i mają kumpli z którymi mogą wyjść na dwór itp więc nie odczuwają potrzeby zwoływania mnie , gdyż co klatka inny kumpel a jak już napiszą to tylko w ostateczności - Marek - Plan B awaryjny jak już naprawdę nie będzie co robić. Fakt faktem , że ludzie z mojej dzielnicy a bynajmniej niektórzy kiedyś wyrządzili mi trochę krzywdy ( ale nie o tym tu mowa ) to chciałbym z nimi mieć ponownie kontakt który już chyba niestety nie jest realny : ( oni stanowią paczkę zgraną , razem wszędzie chodzą. Ja dziwnie bym się czuł teraz przebywająć z nimi nie miałbym wspólnego tematu i w ogóle kicha...co mam zrobić co Wy byście zrobili na moim miejscu ? Przecież młody jestem i nie chcę siedzieć w domu całe wolne dni od pracy : ( i nie dziwcie się czemu tracę nadzieję bo nie jesteście na mym miejscu i nie widzicie jak oni mnie olewają....Samotność mnie niszczy i już nie umiem sobie z tym radzić. Popadam powoli chyba w jakiś stan anty ludzki...bo nie wiem ciągła samotność...myślałem nawet o wyjechaniu zmiany miasta ale zaczynać od nowa ciężko i tam już w ogóle byłbym samotny...co mam robić...
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
23 sie 2011, 18:19

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 9 gości

Przeskocz do