uderzam głową w mur. pomocy.

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

uderzam głową w mur. pomocy.

Avatar użytkownika
przez dogomaniaczka 19 sie 2011, 22:14
kochani, ale to nie jest tak że ja się nie badałam. ja pół swojego życia w szpitalach spędziłam, miałam wiele badań, wiele razy, rok w rok powtarzanych itp...mimo to nadal chcę szukać, ale żeby szukać musze jakoś funkcjonować..w momencie kiedy przymrę głodem ale mimo to nie pójdę do sklepu nie wyobrażam sobie iść do szpitala..choć nie powiem czasami mam myśl żeby wyjśc na ulicę zemdleć i żeby mnie po prostu karetką zabrali do szpitala. ale nie umiem tego zrealizować. problemem jest właśnie to że nie umiem iść za impulsem..jak mam lepszy dzień pojawi się myśl a może wstanę pójdę do sklepu. na myśli się kończy, nie potrafię tego pociągnąć dalej...i nie wiem jak to zmienić...bo to że będę się badać jest pewne...ale nawet jakbym teraz jakimś cudem znalazła się w szpitalu to podejrzewam że lekarze, którzy nie wiedzieliby co mi jest skutecznie by mi tłumaczyli że skoro jestem taka znerwicowana to w tym problem i tym się powinnam zając a nie tym że czasem zemdleję bo ludzie mają gorsze choroby. już mi jedna tak pani od diagnozowania padaczki powiedziała, że omdlenia to nic, że muszę to zaakceptować że taka jestem że sobie czasem zemdleję, a że powinnam się leczyć psychiatrycznie. kupa kasy za wizytę, za wszystko i tyle żem usłyszała...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6074
Dołączył(a)
21 maja 2011, 13:42

uderzam głową w mur. pomocy.

Avatar użytkownika
przez tahela 19 sie 2011, 23:01
dominika , w kazdym poscie piszesz ze blokuje cie cos, marazm, strach, niemozośc robienia czegokolwiek ze budzisz sie mowisz ze pójdziesz do sklepu i nie idziesz, dlaczego nie idziesz co wtedy czujesz strach, przerazenie, panikę lek jak to jest nasilone czy po rpostu nie idziesz bo nie jestes sie w stanie zebrać, najchcetniej bys siedziała i nic nie robiła. A moze ten brak działania wynika z podswiadomego strachu przed omdleniami. u ciebei na pewno właczył sie stan depresyjny z tego co piszesz i on pogłebia lęki i cie blokuje. Wazne tez w tym wszstkim jaki masz charakter bo ja racxzej nawet jak jest zle zawsze sobie mowie ze bedzie lepijej z natury chyba jestem tak zaprogramowana ze jakoś w to wierze ze bedize lepiej i ze jest szansa.
Ja mam kolęzanke , która mdlała jak była nastolatką własnie bardzo cżesto i nie przeszkadzało jej to w wychodzeniu z domu, a potrafiła gdzies nagle w srodku miastaa odjechac. Jak miała 20 kilka lat to jej to przeszło u niej było to na tle nerwowym poniewaz odezwało sie teraz znowu jak ma ponad 30 i była w trakcie rozwodu a późnej rozstawala sie z następnym facetem , te omdlenia wróciły. Rozmawiałam z nia ostanio i powiedziąła ze ma na to wyjechane. Szukaj przyczny rób badania, idx tez na terapię do psychologa czy psychiatry próbuj. Moze naprawde zakceptuj te problemy z omdlewaniem , powiedz trudno sa , ale szukaj przyczyny dalej, nie przestawaj szukać bo jak jednak bedziesz siedziec w domu to bedzie cie poglebiac jesli idzie o stany psychiczne , coraz bardziej bedziesz sie bała.
Porozmawiaj z mamą wejdź na internet poszukaj dobrego neurologa w Polsce , pojedź z mam do niego, weź całą dokumentację. Opowiedz o objawach o tym ze to nie daje ci zyc i jednoczesnie prowadź terapę psychologiczna, dobrze by było gdyby ci lekarze jakoś sie troche znali i mogli kontaktowac ze soba wrazie czego bo u ciebie bez terapi sie nie obejdzie a czy moze to byc padaczka ano moze , objawy padaczkwe są naprawdę przerózne. moze ci sie uda znaleźć przyczyne a moze nie nie zawsz sie udaje. Moja kumpela ze studiów miala na cos bardzo silne uczulenie tak ze sie dusiła jak ja dopadalo , szpitale, testy, parę lat i przyczyny nie znaleźli jest na lekach najmocniejszych i ciagle zyje z takim czyms z tyłu głowy ze jak dostnaie atak nagle to moze sie udusic , ale wychodzi z domu , stara sie . Idź do lekarzy bo jak nie pójdziesz to zamykasz sobie droge na to ze coś sie zmieni w twoim zyciu.
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10995
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

uderzam głową w mur. pomocy.

Avatar użytkownika
przez nieidealna 20 sie 2011, 06:48
zgadzam się z poprzednimi postami.
chcesz - to już pierwszy krok.
zacznij od neurologa. przecież u neurologa też jest bezpiecznie.
Optymiści wierzą, że świat stoi przed nimi otworem. Pesymiści wiedzą, gdzie ma ten otwór.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
470
Dołączył(a)
27 sty 2010, 13:48

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

uderzam głową w mur. pomocy.

Avatar użytkownika
przez dogomaniaczka 20 sie 2011, 09:50
widze ze niestety nikt nie rozumie co jest moim problemem. ja wiem co musze zrobic, co powinnam zrobic. i gwarantuje wam ze niemal mam liste rzeczy do wykonania jak tylko bede mogla. czy nikt na tym forum nie utknal nigdy w takim stanie...mysle ze tak, ale w duzo mniejszym stopniu bo nie kazdy az tak zaszyl sie w domu jak ja..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6074
Dołączył(a)
21 maja 2011, 13:42

uderzam głową w mur. pomocy.

Avatar użytkownika
przez Pasman 20 sie 2011, 16:21
Heja. Powiem tylko że dostrzegam u ciebie duże zdecydowanie żeby nic nie zrobić. W związku z tym prosty wniosek że uda ci się to.
Wszystkie wymienione tutaj porady moga byc nieprawidłowe. Stosujesz na własne ryzyko !
Avatar użytkownika
Offline
Posty
762
Dołączył(a)
18 sty 2010, 05:32
Lokalizacja
Łódź

uderzam głową w mur. pomocy.

Avatar użytkownika
przez dogomaniaczka 20 sie 2011, 16:22
tak, moim marzeniem jest to żeby nic nie robić do końca życia, brawo za diagnozę. nie masz zielonego pojęcia o czym mówisz..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6074
Dołączył(a)
21 maja 2011, 13:42

uderzam głową w mur. pomocy.

Avatar użytkownika
przez Pasman 20 sie 2011, 19:21
A jak to jest że ludzie o równie poważnych schorzeniach np niewidomi, inwalidzi, padaczkowcy itd dają sobie radę?
Wszystkie wymienione tutaj porady moga byc nieprawidłowe. Stosujesz na własne ryzyko !
Avatar użytkownika
Offline
Posty
762
Dołączył(a)
18 sty 2010, 05:32
Lokalizacja
Łódź

uderzam głową w mur. pomocy.

Avatar użytkownika
przez *Monika* 20 sie 2011, 19:26
Może też być tak, że Dominika jak pisała od urodzenia miała problemy neurologiczne i w związku z tym rodzice...wiadomo trzęśli się nad Nią.
Dominiko mogło tak być? Wychowywali Cię pod kloszem?
Wraz z upływem czasu Twoje problemy nawarstwiły się. Teraz nie wiadomo czy omdlenia są z lęku czy neurologicznego pochodzenia.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

uderzam głową w mur. pomocy.

przez Anna Maria 20 sie 2011, 20:14
dominika92, Pasman, ma racje.Ja też siedzę całym rokiem w domu.Co rok w listopadzie depresja kładzie mnie do łóżka.Różne mam plany żeby to zmienić bo wiem,że przyczyną depresji jest to ,że nic nie robie,nie mam celu tylko myślę o tym jaka jestem beznadziejna i do dupy.Zawsze broniłam się,że się czegoś boję,że nie mogę ruszyć się z domu,wyprowadzić,poszukać pracy czy szkoły,a powody były naróżniejsze.W końcu moja teraputka mi wytłumaczyła,że ja po prostu nie chcę,że jest mi tak wygodnie w domu przy rodzinie bo ja nie muszę przy nich prawie nic robić i nie jestem za nic odpowiedzialna.Bolesne,ale prawdziwe :bezradny:
Anna Maria
Offline

uderzam głową w mur. pomocy.

Avatar użytkownika
przez dogomaniaczka 22 sie 2011, 15:23
Pasman, nie wszystkim ludziom wykształca się nerwica. zresztą ja też tak miałam, do 13 roku życia było mi wszystko jedno. mdlałam, po czym wstawałam i mimo protestów rodziców ganiałam do kina czy na rolki. po prostu się nie przejmowałam. nie miałam nerwicy. nie każdy ma. jak byłam w szpitalu to poznałam dziewczynę z padaczką, tylko że u niej akurat pojawił się lęk, nie chodziła sama nigdzie, nawet do łazienki musiała z kimś iść.

Monika1974, trochę tak było. dużo niepotrzebnej paniki. potem wystarczyło że coś mi spadło to rodzice wlatywali do pokoju z przerażeniem, ale trudno ich o to winić, bardziej do nerwicy się przyczyniły zaburzenia mojej mamy, to osoba bardzo wybuchowa, w tamtym czasie kiedy zaczęły mi się lęki w domu non stop były kłótnie, przekleństwa, rzucanie czymś. nie chodziło o mnie ale o brata, ja miałam być grzeczna bo oni mieli problemy z nim.
ale tak naprawdę to przyczyna lęku leży w traumatycznym dla mnie zdarzeniu czyli wyjeździe w góry gdzie zrobiło mi się słabo na lodowcu, na wyciągu krzesełkowym, bardzo wysoko nad ziemią. tam dostałam pierwszego ataku paniki że zemdleję, spadnę i umrę, potem nie było to takie proste żeby dostać się na ziemie, obcy kraj, nie znaliśmy języka, chcieli nas sprowadzić tą samą drogą czyli krzesełkami ale ja byłam w takiej panice że siłą by mnie tam nikt nie zaciągnął...nie mogliśmy się dogadać. w końcu zwieźli nas jakimś skuterem na pewną wysokość, potem jeszcze kolejką. od tamtego czasu mam lęki.

kasiątko, u mnie się to nie sprawdza. wcale nie jest mi tak wygodnie. ja zawsze kochałam samodzielność, ruch, zabawę. nienawidzę być na czyimś utrzymaniu, być zależna od kogoś. ja zawsze wszystko sama. więc nie, u mnie to nie jes to że nie chcę. że tak mi dobrze. całkowicie nie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6074
Dołączył(a)
21 maja 2011, 13:42

uderzam głową w mur. pomocy.

Avatar użytkownika
przez tahela 22 sie 2011, 15:52
dominika92,
ale tak naprawdę to przyczyna lęku leży w traumatycznym dla mnie zdarzeniu czyli wyjeździe w góry gdzie zrobiło mi się słabo na lodowcu, na wyciągu krzesełkowym, bardzo wysoko nad ziemią. tam dostałam pierwszego ataku paniki że zemdleję, spadnę i umrę, potem nie było to takie proste żeby dostać się na ziemie, obcy kraj, nie znaliśmy języka, chcieli nas sprowadzić tą samą drogą czyli krzesełkami ale ja byłam w takiej panice że siłą by mnie tam nikt nie zaciągnął...nie mogliśmy się dogadać. w końcu zwieźli nas jakimś skuterem na pewną wysokość, potem jeszcze kolejką. od tamtego czasu mam lęki.
Wiesz dominika z tym mozna sobie poradzic, ja napadów paniki nie mam z wyjatkiem takich własnie sytuacji,,kiedys dostłm jak byłam na i mprezie i trzeba bbyło przejc po moście bez poreczy. wszyscy bez problemu a ja zaczełam sie trząsc i nie daam rady , kolega mnie przeprowadzil i jeszcze powiedział , ale sie bałąs sam zaczałem sie bac jak ty sie tak bałaś. Póxniej wracałam stopem z kolezanka z wakacji na studiach , i ugrzezłysmy we Wrocku w nocy, jescze jakis palant nas wiózł gdzieś i miał popsute drzwi w samochodzie dostąłm takiej paniki ze zaczęłam płakac i wrzeszczec ze ma nsa wypuscić, odwiozł nas z porotem do Wrocka a ja usiadam na ziemi i zaczeam pałakac i trzeci raz chodziłam ze znajomymi bo jakies jaskini gdzie trzeba było sie spuszczac na linach ze sprzętem, było ciemno i troche jeszcze zabładzilismy ja dostam ataku paniki, ludzie spoko nawet ich to bawiło ja zaczełam panikować i wyc ze tu zostaniemy i umrzemy, kolega podszedł i mnie mocno potrzasnął i krzyknął ze mam sie uspokoić, znaleźliźmy wyjscie ale wychodziło sie na linach i trzeba bylo sie troche czołgac ja dostam znowu paniki , nie mogam wyjsc kolezanka wyszła , kolega wyszedł , drugi zostal i mnie podsadzał a ten co wyszedl mnie wyciagal jak mnie stamtąd wyciagneli to widziałam , ze wszyscy mieli miny nietegie.Powiedzieli, ze niezły panikarz jestem , ale czy jeszcze gdzies kiedys polazłam do jaskini czy bunkra tak, u mnie to dziąło raczej na zasadzie dostania totalnego ataku w tym momencie danym,Później nie czułam juz takiego strachu , chcociaz lek jest u mnie w takich sytuacjach w mniejszym natezeniu jest w stanie sie pojawic. Ja tez mam na to juz wyjechane po prostu
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10995
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

uderzam głową w mur. pomocy.

Avatar użytkownika
przez dogomaniaczka 22 sie 2011, 15:57
tahela, oczywiście że można sobie poradzić. wiele razy to sobie udowodniłam. że potrafię poradzić sobie z lękiem. w sytuacjach ekstremalnych i nie. od początku tego tematu próbuję zwrócić uwagę że nie to jest teraz moim problemem ale dziwny stan depresyjny,marazm,brak nadziei, motywacji, sił do podjęcia działania...bo jak już zacznę, to potrafię.
kiedyś potrafiłam tak że stwierdziłam że mam dość, po 2 miesiącach siedzenia w domu, wstawałam i jechałam tramwajem na drugi koniec miasta mimo lęków i stopniowo wszystko wracało do normy. teraz nie umiem. zasiedziałam się w domu do tego stopnia że nie jestem w stanie podjąć najprostszego działania dla swojego dobra. .. nawet jak na coś mam ochotę to nie potrafię tego zrobić. utknęłam jakby ktoś mnie jakimiś łańcuchami przywiązał do krzesła.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6074
Dołączył(a)
21 maja 2011, 13:42

uderzam głową w mur. pomocy.

Avatar użytkownika
przez halenore 22 sie 2011, 16:03
dominika92 czuje niemoc i to jest problem. Coś jak katatonik...
My mother said to get things done.
You'd better not mess with Major Tom...
Avatar użytkownika
Offline
Natręt Gramatyczny
Posty
4811
Dołączył(a)
12 kwi 2010, 21:32

uderzam głową w mur. pomocy.

Avatar użytkownika
przez tahela 22 sie 2011, 16:05
dominika92,
dominisia ja ci napisałm ze u ciebie problemem jest depresja w tej chwili, która blokuje twoje działanie, i ze pierwze co musisz zrobic to isc do psychologa i do psychiatry i zajac sie depresja a jak bedzie jz lepiej to nastepnie innymi problemami, i ja tu innego wyjscia nie widze niestety, albo bedziesz siedziec i grzeznac coraz baardziej albo pójdziesz dosstaniesz jakies leki na popawe nastroju , sa tylko te 2 mozliwosci innych nie ma i cała dyskusa jest na nic bo ona ci nie pomoze , pomoze ci lekarz albo do niego pójdziesz lbo nie , twój wybór, za ciebie nikt nie pójdzie tylko ty sama mozesz to zrobic a nawet powinnaś
Powodzenia ci zyczę, moze porozmawiaj z mam niech cie umowi na wizyte, powiedze ze nie mozesz zyc i potrzebujesz tego i weźmie cię za reke i zaprowadzi do lekarza, albo zrób to sama, ale zrób nie masz wyjscia, sama mowisz ze nie chcesz tak siedziec a jak nie chcesz too musisz to zrobic bo inaczej siedziec bedziesz
Kto utraci raz będzie zawsze czekać
Zatrzymujesz czas i zaglądasz w przepaść
Zostaje smutek i tylko smutek
Ostry jak nagły serca głód
Wiatr co zwala z nóg
Smutek i ty
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10995
Dołączył(a)
09 sty 2011, 23:22

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 8 gości

Przeskocz do