uderzam głową w mur. pomocy.

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

uderzam głową w mur. pomocy.

Avatar użytkownika
przez dogomaniaczka 19 sie 2011, 19:35
za radą niektórych postanowiłam napisać tego posta, żeby wyrzucić wszystko z siebie, poszukać pomocy..najwyższa pora. za pewnie nie każdy kto to przeczyta zna moją historię więc po krótce ją opowiem.
we wrześniu 2009 roku zaczęłam liceum, zniknęła mi nerwica, przedtem w wakacje byłam prawie miesiąc w Anglii, po paru latach zmagań z nerwicą wydawało się że wszystko wróciło do normy. skończyłam gimnazjum, chodziłam gdzie chciałam i kiedy chciałam. omdlenia praktycznie mi się nie przytrafiały. do czasu aż po powrocie z wakacji pojechaliśmy na airshow do Radomia ( a propo za tydzień kolejny, co jest dla mnie niezbyt miłą rocznicą :/ ) . Mimo to nie przejęłam się, poszłam do nowej szkoły- liceum. Wiązałam z tym wiele planów, marzeń, chciałam odciąć się od tego co było , zapomnieć o złych przeżyciach związanych z nerwicą i omdleniami, byłam pewna że wszystko to mam za sobą. Niestety po jakiś 3 miesiącach nerwica wróciła. Przestałam chodzić do szkoły, przestałam wychodzić z domu. Jakimś cudem zaliczyłam semestr, dzięki wspaniałomyślności wychowawczyni i pomocy pedagoga szkolnego, jeździłam do szkoły tylko na zaliczenia. Po nowym roku nawet udało mi się wrócić. Po prostu któregoś dnia stwierdziłam że nie dam nerwicy kierować swoim życiem, wstałam i wyszłam. Wracając ze szkoły zemdlałam w autobusie. Mimo to następnego ranka znowu wstałam i pojechałam. Zemdlałam w tramwaju. Ale to nic, byłam twarda, następnego dnia znowu pojechałam. Zemdlałam na 3 lekcji. I tak chyba jeszcze ze dwa razy.To było w kwietniu 2010. Od tamtego czasu kompletnie się załamałam. Przestałam podejmować próby. Zaznaczam, że moje omdlenia nie są spowodowane reakcją nerwową. Problemy neurologiczne mam od małego dziecka. Zresztą nie to ma ten temat na celu żeby do tego dochodzić..chcę tylko nakreślić sytuację...Powoli wycofałam się z życia. Zdarzało mi się jeszcze chodzić do sklepu, do kina, w miejsca oddalone w niewielkim stopniu od domu. Aż w końcu przestałam wychodzić w ogóle i tak sytuacja ma się od mniej więcej roku. Mówiąc w ogóle mam na myśli NIC. Moje jedyne wyjścia od roku to wyjście 3 razy dziennie z psem na spacer w okolicach bloku. Nie pójdę do sklepu który jest 50 m od domu. Jedzenie kupuje mi chłopak. Ubrania mama. Więc komentarze typu "wyjdź przełam się" są bez sensu, bo jak ktoś tkwi w takim stanie od roku, w kompletnym odcięciu od świata to niestety ale to nie działa.
Utknęłam. Nie umiem się ruszyć. Nie potrafię sobie pomóc, nie widzę wyjścia z sytuacji. Nie wychodzę z domu więc nie jestem w stanie jeździć na terapię, nie jestem w stanie wyjść do psychiatry po leki. Nie jestem w stanie iść na rozmowy kwalifikacyjne żeby przyjęli mnie na jakiś oddział. Mam wrażenie że nie jestem w stanie zrobić nic. Natrafiam na jakiś mur, który uniemożliwia mi to żeby ruszyć dalej, jakkolwiek sobie pomóc. Próbowałam małymi krokami,najpierw 5 min z psem, potem z psem do parku..nie udało się. Próbowałam wizyt domowych, nawet jakiś czas jeździłam na terapię. Nie umiem się z tego wyrwać, a jednocześnie nie mogę już tak tkwić. Odczuwam niemal fizyczny ból jak tylko dopuszczę do siebie emocje, myśli. Już zbierają mi się łzy w oczach. Chcę żyć, a nie mam pojęcia jak z tego wyjść. Zaraz usłyszę że jedyna możliwość to terapia i leki. Ja wiem, szkoda tylko że mój problem polega na tym że nie umiem pójść do psychiatry, nie umiem wyjść z tego dołka, choć tak bardzo chcę. Mam wrażenie że nie ma rozwiązania, wyjścia, czegoś co spowodowałoby żeby w końcu coś się ruszyło..ile czasu można być odciętym od świata, ile można tak tkwić? Pomijam kwestię że nie mam znajomych, przyjaciół, szkoły. Mniejsza o to, znajdą się jak wyjdę z domu. Ale nie umiem po prostu wstać i wyjść. Blokada. Mam wrażenie że cokolwiek kto powie i tak nie zda egzaminu bo nie będę w stanie wyjść..tylko że ja już tak dłużej nie wytrzymam. Planuję samobójstwo. Nie dam rady tkwić tak kolejny pieprzony rok...Bezużyteczna, gdzie każdego dnia przez okrągły rok nic się nie dzieje, nie robię nic pożytecznego, jedno wielkie nic. Zdrowy człowiek by zwariował...mam dość, czekam na zbawienie, na cud, na motywację, na coś co pozwoli mi podjąć działanie, żebym mogła sobie pomóc...od miesiąca myślę nad rozwiązaniem, szukam, kombinuję, próbuję sobie pomóc. Ale już wymiękam. Czuję, że nigdy z tego nie wyjdę. Będę tkwić tak do końca świata ...Codziennie wyobrażam sobie jak umrzeć, żeby nikogo to nie bolało ale żeby zakończyć to bezsensowne istnienie. Codziennie. Bo to jedyne teraz moje zajęcie. Za pewne nie wyrzuciłam z siebie nawet połowy tego co we mnie tkwi, ale zawsze coś..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6074
Dołączył(a)
21 maja 2011, 13:42

uderzam głową w mur. pomocy.

Avatar użytkownika
przez *Monika* 19 sie 2011, 21:08
dominika92, jak dla mnie to ominęłaś kwestię neurologiczną jak to określiłaś. Ja szukałabym w tym kierunku. Wykonałabym będąc na Twoim miejscu specjalistyczne badania, które wskażą na przyczynę omdleń.
Bo to nie jest normalne Dominika,żebyś mdlała bez przyczyny.
Mówiłaś, że nie jest to spowodowane zaburzeniami lękowymi więc trzeba szukać w innym kierunku.
No, ale wyjść z domu musiałabyś,żeby wykonać takie badania, ponieważ nikt do Ciebie nie przyjedzie ze specjalistycznym sprzętem do rezonansu czy eeg etc.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

uderzam głową w mur. pomocy.

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 19 sie 2011, 21:21
dominika92, Ja nie do końca rozumiem, jak to jest z tymi wyjściami. Na działkę jeździsz, byłaś nad morzem i teściów, więc do lekarza też chyba byś mogła?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

uderzam głową w mur. pomocy.

Avatar użytkownika
przez halenore 19 sie 2011, 21:26
dominika92 napisał(a):do czasu aż po powrocie z wakacji pojechaliśmy na airshow do Radomia ( a propo za tydzień kolejny, co jest dla mnie niezbyt miłą rocznicą :/ ).


Tak. Takie "rocznice" bardzo bolą.

dominika92 napisał(a):Odczuwam niemal fizyczny ból jak tylko dopuszczę do siebie emocje, myśli. Już zbierają mi się łzy w oczach.


To znaczy, że coś czai się w środku, a ty nie pozwalasz temu wyjść. Zblokowałaś uczucia Domiś. Znam z autopsji, bo jako dziecko zabroniłam sobie czuć ze względu na trudną sytuację w domu. Taki mechanizm obronny.

Jak dobrze zrozumiałam, omdlenia zdarzają się w miejscach publicznych: impreza masowa airshow, szkoła, tramwaj, autobus. Miejsca, w których jest dużo ludzi. Czy omdlenia zdarzały się też w domu??? Bo wycofałałaś się, zamknęłaś się w domu i z jakiegoś powodu tylko tam czujesz się bezpiecznie.
Czy poza omdleniami towarzyszą Ci inne objawy neurologiczne: drgawki, oczopląs, silne bóle głowy, mrowienie w kończynach?
My mother said to get things done.
You'd better not mess with Major Tom...
Avatar użytkownika
Offline
Natręt Gramatyczny
Posty
4811
Dołączył(a)
12 kwi 2010, 21:32

uderzam głową w mur. pomocy.

Avatar użytkownika
przez Sean1 19 sie 2011, 21:27
przynajmniej masz chłopaka, który nadal mimo wszystko z tobą jest. mówisz że nie masz nikogo, a to zawsze ktoś i to nie byle jaki. a on cię nigdzie nie wyciąga? na pewno cię wspiera, więc spróbuj się z nim wybierać częściej jak jest jakaś okazja gdzieś, na początku zacznij od blisko położonych miejsc że tak powiem. jednak zgadzam się też z postem powyżej, proponuję porządnie się przebadać właśnie w kierunku neurologicznym, bo widać w twoim wypadku że to ten czynnik jest w największej mierze przyczyną obecnego stanu rzeczy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
714
Dołączył(a)
10 maja 2010, 11:35

uderzam głową w mur. pomocy.

Avatar użytkownika
przez dogomaniaczka 19 sie 2011, 21:31
wiola173, no właśnie nie...działka i mama P. to bezpieczne miejsca...ja się tylko przemieszczam z innego domu do drugiego..stamtąd też się nie wychylam z poza 4 ścian...jak jedziemy do mamy P. to jakoś udaje mi się przeżyć podróż, bo jadę tylko z P., a jak już jesteśmy tam to cały czas siedzimy w domu. ew. ja siedzę sama a P. z mamą idą gdzieś coś załatwiać...poza tym to nie kwestia lęków tylko kwestia niemocy :( :( właśnie nad morzem pokazałam że z lękami sobie poradzę. jak miałam silną motywację i pojechałam to z lękami sobie radziłam. a tu nie umiem podjąć próby, działania...TO jest mój największy problem, przez to nie umiem wyzdrowieć, nie umiem zrobić nic,nawet w domu nie umiem się do niczego zmusić....
Monika1974, wiem. chcę zrobić badania. ale nie to jest teraz problemem...tylko właśnie to jak wyjść żeby je zrobić. jak przebić się przez ten mur..jak podjąć jakiś krok...a rezonans i eeg miałam nie raz. eeg nieprawidłowe. podobnoż. ale podobno to nic nie musi znaczyć.

-- 19 sie 2011, 21:36 --

Sean1, próbowaliśmy tak..próbowaliśmy najpeirw 5 min z psem, potem 10, potem do parku za blokiem..dochodziliśmy najdalej do etapu w parku 30 min. potem ciągle coś wybijało nas z rytmu..i tak w ten sposób ciągle próbujemy ciągle od nowa..ale jak widać nie zdaje to egzaminu.....

halenore, w domu też. wiele razy pod prysznicem, podczas hmm golenia nóg np. zemdlałam, podczas wigilii , plus sporo zasłabnięć bez całkowitej utraty ale na granicy. mam drgawki, nie bardzo silne ale jednak. podobno wywracam gałki całkowicie. wybudzam się okropnie. przez następne parę godzin nie jestem w stanie funkcjonować..ale tak jak pisałam...teraz mało mnie to obchodzi, bo dojść tego co mi jest mogę jedynie jak wyjdę z tego w czym teraz tkwię ...a jak z tego wyjśc nie mam zielonego pojęcia :why: :why: masz rację, nie dopuszczam emocji, blokuję WSZYSTKO, nawet żałuję że to napisałam jakbym nie miała prawa tego czuć o tym mówić...ale to jest poniekąd mój sposób na przetrwanie..jak tylko zaczynam myśleć, dopuszczać do siebie to mam myśli samobójcze i ból jest nie do zniesienia..

-- 19 sie 2011, 21:37 --

halenore, no coś Ty, akurat odpisywałam :P

-- 19 sie 2011, 21:43 --

halenore napisał(a):
To znaczy, że coś czai się w środku, a ty nie pozwalasz temu wyjść. Zblokowałaś uczucia Domiś. Znam z autopsji, bo jako dziecko zabroniłam sobie czuć ze względu na trudną sytuację w domu. Taki mechanizm obronny.



tak mi na myśl przyszło..że u mnie też chyba tak było..bo ciągle słyszałam od rodziców " że muszę być grzeczna i nie sprawiać kłopotów bo oni mają problemy z moim bratem" ....no to byłam i nic nie mówiłam.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6074
Dołączył(a)
21 maja 2011, 13:42

uderzam głową w mur. pomocy.

przez Toshi 19 sie 2011, 21:43
Jeżeli z chłopakiem czujesz się bezpiecznie pojedź z nim na badania i do lekarza. Jak już znajdziesz przyczynę omdleń i lekarz ustawi Ci leki to poczujesz się silniejsza bardziej pewna siebie i wtedy zaczniesz wychodzić. Tak ja to widzę.
Offline
Posty
22
Dołączył(a)
31 gru 2010, 19:30

uderzam głową w mur. pomocy.

Avatar użytkownika
przez dogomaniaczka 19 sie 2011, 21:46
kurde żeby to działało wszystko na zasadzie, wstań i idź to naprawdę nie byłoby problemu...problemem jest to że właśnie mimo chęci nie umiem wstać i iść.... :( i nie wiem jak sobie z tym poradzić. nie wiem jak to jeszcze podkreślić żeby ktokolwiek zrozumiał o co mi chodzi...:(
chcę się leczyć. chce iść na terapię. chcę brać leki. może nawet iść na dzienny albo zamknięty.
ale nie umiem podjąć działania. nie umiem. nie mogę. blokuje mnie coś. nie jestem w stanie. a naprawdę chce się z tego wyrwać, nie wiem co to jest, nie wiem czemu tak się dzieje, nie wiem jak z tym sobie poradzić, żeby móc się leczyć, żeby zrobić coś żeby wyzdrowieć...rok siedzenia tak odbił się na mnie że nie jestem w stanie nic zrobić..często ciężko mi się zmusić żeby iść pod prysznic, nie umiem nawet zrobić czasami tego na co mam ochotę..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6074
Dołączył(a)
21 maja 2011, 13:42

uderzam głową w mur. pomocy.

Avatar użytkownika
przez halenore 19 sie 2011, 21:48
dominika92 eeg nieprawidłowe i co...Z tymi lekarzami :evil:
Wiesz zaczynam kminić i zastanawiam się nad padaczką albo narkolepsją. Epilepsja wcale nie musi objawiać się drgawkami, skurczami mięśni i biciem pianki. U niektórych dzieci jedynym objawem padaczki jest specyficzne "zwieszanie się". Niby siedzą normalnie, nie ma powszechnie znanych symptomów choroby, ale podczas takiej formy ataku chory kompletenie traci kontakt z rzeczywistością, nie reaguje na bodźce, nul, zero.
Narkolepsja natomiast może być twoją formą reakcji na stres. Organizm zawsze odreagowuje stres. Nawet u tych "normalnych" zdrowych stres ujawnia się w postaci pewnych objawów. Być może twój organizm tak reaguje. I wtedy oczywiście lęk może być kwestią wtórną. Nie wiem czy w twojej sytuacji nie należałoby załatwić sobie kilkudniowego pobytu w szpitalu z przeprowadzeniem pewnych badań. Poza domem, w stresie jest szansa, że omdlenie powtórzy się i wtedy neurolog mógłby obejrzeć atak "w pełnej krasie"...
My mother said to get things done.
You'd better not mess with Major Tom...
Avatar użytkownika
Offline
Natręt Gramatyczny
Posty
4811
Dołączył(a)
12 kwi 2010, 21:32

uderzam głową w mur. pomocy.

Avatar użytkownika
przez dogomaniaczka 19 sie 2011, 21:51
halenore napisał(a):Wiesz zaczynam kminić i zastanawiam się nad padaczką albo narkolepsją. Epilepsja wcale nie musi objawiać się drgawkami, skurczami mięśni i biciem pianki. U niektórych dzieci jedynym objawem padaczki jest specyficzne "zwieszanie się". Niby siedzą normalnie, nie ma powszechnie znanych symptomów choroby, ale podczas takiej formy ataku chory kompletenie traci kontakt z rzeczywistością, nie reaguje na bodźce, nul, zero.


mama mówiła chyba że miałam coś takiego jak byłam mała...poza tym lekarze mówią że zapis jest padaczkowy ale to nie znaczy że mam padaczkę tylko zwyczajne omdlenia które są częścią mej natury :blabla: kiedyś brałam leki na padaczkę. ale to był podobno błąd lekarza. jak tylko wyjdę z domu to chcę po raz setny powtórzyć badania i koniecznie zrobić pionizację mimo że cholernie się jej boję. ale wtedy wywołują omdlenie poprzez zmianę pozycji, i widzą jak to się odbywa...ta..tylko najpierw trzeba właśnie wyjść z tego stanu marazmu..

-
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6074
Dołączył(a)
21 maja 2011, 13:42

uderzam głową w mur. pomocy.

Avatar użytkownika
przez *Monika* 19 sie 2011, 21:59
Omdlenia nie są częscią natury. To stan chorobowy Dominiko.
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

uderzam głową w mur. pomocy.

Avatar użytkownika
przez halenore 19 sie 2011, 22:02
Domiś a jakbyś poszła z obstawą? Tzn. P. i mama?

Jeżeli zapis jest padaczkowy to nie może być NIC. Jednak na medycynę powinna być ostra selekcja :evil:
My mother said to get things done.
You'd better not mess with Major Tom...
Avatar użytkownika
Offline
Natręt Gramatyczny
Posty
4811
Dołączył(a)
12 kwi 2010, 21:32

uderzam głową w mur. pomocy.

Avatar użytkownika
przez Sean1 19 sie 2011, 22:09
dominika92 no ale kiedyś musisz się 'ruszyć'. a badania to chyba dobry pierwszy krok zwłaszcza że to bardzo ważne może być w twoim wypadku . i chyba sama wiesz że musisz się poświęcić, przebadaj się porządnie, bo czasami trudno coś wykryć
Avatar użytkownika
Offline
Posty
714
Dołączył(a)
10 maja 2010, 11:35

uderzam głową w mur. pomocy.

Avatar użytkownika
przez halenore 19 sie 2011, 22:12
dominika92 napisał(a):tak mi na myśl przyszło..że u mnie też chyba tak było..bo ciągle słyszałam od rodziców " że muszę być grzeczna i nie sprawiać kłopotów bo oni mają problemy z moim bratem" ....no to byłam i nic nie mówiłam.


Moi ciągle mieli burzę w związku, więc postanowiłam nie sprawiać problemów, bo obsesyjnie bałam się rozwodu, tego, że ich stracę, że będę musiała wybierać między nimi...masakra :hide:
My mother said to get things done.
You'd better not mess with Major Tom...
Avatar użytkownika
Offline
Natręt Gramatyczny
Posty
4811
Dołączył(a)
12 kwi 2010, 21:32

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 26 gości

Przeskocz do