Depresja od miłości??????

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Depresja od miłości??????

przez Fekmer 23 lip 2011, 15:28
Witam otóż moja historia zaczęła się w zeszłym miesiącu kiedy to zaczełem pisać z pewną dziewczyną z Rosji, szybko ją polubiłem a po kilku tygodniach zakochałem się , zaczełem żałować, że nie będziemy nigdy mogli być razem, kilka tygodni temu wyjechała do babci na jakiś czas a ja zaczełem za nią tęsknić, za tym jak ze sobą pisaliśmy.No ale do rzeczy kilka dni temu po prostu sobie siedziałem i o niej myślałem i nagle coś jak by pękło we mnie i przestałem odczuwać większość uczucia(miłość,tęsknota itp.)a pojawiły się przygnębienie,znudzenie i poczucie bez wartości oraz dziwne uczucie pustki w środku samego siebie i tu moje pytanie czy to depresja i czy można coś z tym zrobić??????


PS:proszę o nie pisanie tekstów w stylu ch** ci w d*** albo jesteś poje***** kretynem tylko potraktowanie mojego przypadku poważnie.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
23 lip 2011, 15:14

Depresja od miłości??????

Avatar użytkownika
przez Vian 23 lip 2011, 15:33
Absolutnie poważne pytanie mające bardzo istotne znaczenie - ile masz lat?
"Niewiele można sobie wyobrazić zagrożeń, którym porządny młotek nie mógłby zaradzić."
Lisbeth Salander
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2282
Dołączył(a)
23 lip 2011, 03:25
Lokalizacja
Warszawa

Depresja od miłości??????

przez Fekmer 23 lip 2011, 15:51
15 lat ale na serio się w niej zakochałem , nie jest to zauroczenie czy "pokochanie" przynajmniej mi tak się wydaje.........
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
23 lip 2011, 15:14

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Depresja od miłości??????

Avatar użytkownika
przez Korba 23 lip 2011, 15:59
to nie depresja. zakochanie też miewa takie objawy, jak opisujesz.
Pieprz-i-vanilia
F60.31 F38 F33 F31
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
12808
Dołączył(a)
22 sty 2010, 22:58
Lokalizacja
nie z tej ziemi

Depresja od miłości??????

Avatar użytkownika
przez Vian 23 lip 2011, 16:00
Spoko, wierzę. :)
Pytałam o wiek, bo w pewnym wieku niektóre rzeczy są normalne (np. zakochanie się w nigdy nie spotkanej dziewczynie), a w innym już nie do końca...

Moim zdaniem to nie jest depresja, a najlepiej z tym walczyć zajmując jak najwięcej czasu i myśli czymś innym - hobby, spotkaniami ze znajomymi, jakimś warsztatami, zajęciami, sportem etc.
"Niewiele można sobie wyobrazić zagrożeń, którym porządny młotek nie mógłby zaradzić."
Lisbeth Salander
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2282
Dołączył(a)
23 lip 2011, 03:25
Lokalizacja
Warszawa

Depresja od miłości??????

przez Fekmer 23 lip 2011, 16:06
A te uczucia bez wartościowości i pustki to co to jest w takim razie bo nigdy czegoś takiego nie miałem??????

ps: dzięki za odpowiedzi
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
23 lip 2011, 15:14

Depresja od miłości??????

Avatar użytkownika
przez Vian 23 lip 2011, 16:08
To uczucia towarzyszące rozłące z kimś, z kim czujesz się związany.
"Niewiele można sobie wyobrazić zagrożeń, którym porządny młotek nie mógłby zaradzić."
Lisbeth Salander
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2282
Dołączył(a)
23 lip 2011, 03:25
Lokalizacja
Warszawa

Depresja od miłości??????

przez Fekmer 23 lip 2011, 16:21
Dzięki za pomoc spróbuje sobie znaleźć jakieś zajęcie i zobaczymy czy pomoże, napisze za kilka dni.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
23 lip 2011, 15:14

Depresja od miłości??????

Avatar użytkownika
przez Vian 23 lip 2011, 16:31
Daj sobie trochę więcej czasu niż kilka dni, raczej z tydzień najmarniej. I wypelnij czas (tylko czymś, co lubisz, co Cię ciekawi) jak tylko się da. Jeśli lubisz sport to też fajnie działa na depresyjne nastroje. :)
Powodzenia
"Niewiele można sobie wyobrazić zagrożeń, którym porządny młotek nie mógłby zaradzić."
Lisbeth Salander
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2282
Dołączył(a)
23 lip 2011, 03:25
Lokalizacja
Warszawa

Depresja od miłości??????.

przez koksik270 27 lip 2011, 20:39
Witam.

Nie wiem czy mam depresje, odrazu napisze. Jednak czuje sie po prostu nikim do tego stopnia, ze moge przyjmowac juz nawet do swojej glowy slowa, ktore mnie obrazaja, ktore nie musza byc prawda, a jednak nie mam nic przeciwko. Od ponad roku czuje w sobie taka pustke, nie wiem jak to opisac, zycie z dnia na dzien staje sie tylko coraz to bardziej wydluzajacym sie pasmem czekania na sen w ktorym tylko odnajduje spokoj. Nienawidze siebie, nienawidze zlych ludzkich zachowan ktorych jest pelno dookola, nie lubie tego, ze czlowiek potrafi przejsc obok czlowieka obojetnie, zyczyc mu zle lub samemu wziasc sie za to, aby komus bylo gorzej. Dlaczego ludzie nie sa juz tak bardzo zmotywowani aby komus bylo lepiej?
Nie tne sie, mam mysli samobojcze, czesto mysle o tym jakby to bylo gdybym po prostu zniknal, umarl, rozbil sie samochodem. Ostatnio mialem wypadek, nic mi sie nie stalo, jechalem z bliska mi osoba z rodziny i tylko dlatego sie przejmowalem, ze moglbym doprowadzic do smierci. Jesli natomiast chodzilo by o mnie, to szkoda, ze jak juz mialem ten pieprzony wypadek nie umarlem, szkoda bo nadal tu chodze i zyje, chociaz nie chce tego zycia, a odebrac go sobie nie mam odwagi lub glupoty. Jestem osoba religijna i Boga w modlitwach prosze o to by mnie po prostu zabil we snie, by odebral mi zycie i dal je komus kto bardziej na nie zasluguje...Moze inni maja gorzej i powinienem sie cieszyc tym co mam, ale co to za argument skoro inni np maja lepiej? I nie chodzi mi tu teraz o zazdrosc tylko ten zajebisty argument "inni maja gorzej". /cenzura/ non stop to slysze ile mozna? Przeciez doskonale wiem, ze inni maja gorzej...Ludzie potrafia tylko powiedziec "uzalasz sie nad soba". Tak od ponad roku? Nie mowie kazdemu jak to jest zle, nie marudze non stop, ze nie wychodzi mi cos, ze jestem ciota chociaz to prawda, zdaje sobie sprawe z tego, ze zeby cos osiagnac trzeba pracy, ze trzeba sie postarac i cos zrobic by to zmienic. Wiec nie widze sensu uzalania sie nad sprawami nad ktorymi moge zapanowac... Czuje sie pusto, strasznie pusto, jakby moje serce i glowa zachorowaly, po prostu wydaja mi sie te organy strasznym ciezarem, cos tam siedzi, cos nad czym nie moge zapanowac...i co wraca do mnie co chwila, czesto siedze, mysle lub "zawieszam sie". Wszystko zaczelo sie od zastanawiania sie nad sensem zycia rok temu, zalamalem sie, dziewczyna mnie rzucila 3 miesiace pozniej ktora bardzo kochalem, nadal kocham, mysle o niej kiedy tylko sie da, dlatego, ze sie zmienilem, ze nie potrafie juz cieszyc sie zyciem. Bla bla, do dzis sprawia mi ona duzo bolu, pracuje z nia, wiecznie wacham sie miedzy nienawiscia a miloscia do niej, pomagam jej, wysluchuje, a ona ma mnie w dupie. Moze to jest powod? Niespelniona milosc, ale czy trwala by taka pustka az rok? Poglebia mi sie to z dnia na dzien, ta niechec do swiata, niechcec do siebie, niechec do zycia... Przepraszam ,ze tu napisalem, musialem wkoncu gdzies wyrzucic chociaz troche tego co czuje. Jest to pogmatwane, jest tu niezly sajgon, ale musialem...

Pozdrawiam.
Ostatnio edytowano 27 lip 2011, 20:43 przez *Monika*, łącznie edytowano 1 raz
Powód: połączono z w/w wątkiem z uwagi na tematykę Twojego postu
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
27 lip 2011, 20:17

Depresja od miłości??????

Avatar użytkownika
przez *Monika* 27 lip 2011, 20:44
koksik270, Witaj na forum, dobrze,że tu trafiłeś.
Czy myślaleś o tym,żeby stanąć oko w oko ze swoimi trudnościami, np. poprzez psychoterapię?Żeby zrozumieć siebie?
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

Depresja od miłości??????

przez koksik270 27 lip 2011, 21:09
Myslalem o tym. Czekam na wyplate, ale dopiero niedawno podjelem prace i nie wiem nawet czy sie w niej sprawdze... Jesli wszystko pojdzie po mysli, to zamierzam udac sie do specjalisty. Tylko, ze z dnia na dzien czuje sie coraz gorzej i nie wiem ile jeszcze wytrzymam. Kolejny miesiac moze byc tylko ciezszy od poprzedniego. Czasem miewam chwile radosci ze znajomymi z rodzina, ale i tak to nie przycmiewa mi tego co czuje na codzien.

Tak w ogole dodajac do tego jeszcze watek milosci. Probowalem zapomniec, wybawic sie, poznawac nowe osoby, ale do zadnej mnie nie ciagle, nic, nawet zadnej malej iskierki.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
27 lip 2011, 20:17

Depresja od miłości??????

przez Noopii 28 lip 2011, 18:36
terapie zalecam :lol: i zapewniam ze potem tak pociagnie :105: ze hej.Daj sobie czas.A bedzie ok.
Noopii
Offline

Depresja od miłości??????

przez koksik270 28 lip 2011, 18:52
Dziekuje za odpowiedzi. A moze mi ktos napisac jak mniej wiecej wyglada taka terapia? I ile trwa? Znaczy to pewnie w zaleznosci od czlowieka i jego psychiki, ale musze dostosowac sie finansowo. Nic w zasadzie nie wiem na ten temat.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
27 lip 2011, 20:17

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Baidu [Spider] i 16 gości

Przeskocz do