"Ja właściwie nikim- to będzie trwać..."

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

"Ja właściwie nikim- to będzie trwać..."

Avatar użytkownika
przez grusia 12 cze 2011, 18:50
Sic! napisał(a):Permanentne uczucie bycia samemu w tłumie, nienawiść do innych. W zaciszu 4 ścian lubię siebie, w "relacjach" międzyludzkich czuję się jak ostatnie ścierwo.


u mnie wygląda to zupełnie odwrotnie. w relacjach międzyludzkich jest ok, daję radę, mam garstkę znajomych, którzy mnie lubią i 'chcą'. w czterech ściana, sama, czekam na coś. na impuls. i piję. to sama ze sobą czuję się jak ścierwo.

jesteś młody. nie masz nikogo? zupełnie nikogo? ani jednego przyjaciela? spróbuj przez net. z kimś poGGadać. spróbować.
jak odczytujesz to 'spierdalaj' między słowami? może sobie to tworzysz w głowie? ktoś Ci napisze 'nie mam czasu dziś bo...' a Tobie się wydaje że ma Cię gdzieś.
Tęcza jest ważna. Najważniejsza.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
165
Dołączył(a)
04 maja 2011, 19:12
Lokalizacja
warszawa

"Ja właściwie nikim- to będzie trwać..."

przez Sic! 12 cze 2011, 21:18
Jestem świadom mechanizmów rządzących się w kontaktach międzyludzkich.
Jestem neurotyczny i ponury, staram się to jakoś zatuszować, aczkolwiek na ile mi to wychodzi- to nie wiem.

Dwie czy trzy osoby powiedziały mi, że jestem ostatnią osobą, którą by posądzały o depresję.
Uważają mnie za takiego frywolnego, wolnego ducha.
Myślę, że albo przyczyna leży w moim wyglądzie (ta opcja przeważa, zauważyłem, gdy np. włosy mi się ułożyły "ładnie" to ludzie są wobec mnie humanitarni) albo, co jest na pewno jakąś częścią chociaż, właśnie wysyłam sygnały apatii, czy też jestem inny. Nie wiem, bo czuję się naddojrzały jak na swój wiek, zresztą od 14-ego roku życia. Właśnie z tego względu bardzo często męczę się w towarzystwie rówieśników, gdy ktoś mi odpowiada, kontakt też nie jest możliwy.

Ja widzę jak inni mnie traktują, jestem niezauważalny lub traktowany jako... hm... ktoś, na kogo nie warto spojrzeć. Zdarzają się bardzo rzadkie ustępstwa.

I tak, jestem totalnie sam. Nawet mówiąc matce, że chcę się zabić, żeby mi pomogła, bo nie daję sobie obecnie rady z czymkolwiek w ogóle nie widzi tematu.
Tak samo jest z koleżanką, mówię jej, że chcę się zabić, i że życie mnie przytłoczyło, ona na to np. "Ale mnie tyłek boli."- co jest jakąkolwiek reakcję, więc w jakimś stopniu jestem usatysfakcjonowany.

Gdy jestem w ciągłym "zażenowaniu" w szkole ludzie mnie unikają, choć ja z daleka witam się z nimi, pytam co u nich, uśmiecham się, jestem życzliwy, a że tylko czasem coś powiem, bo mało mam do powiedzenia, więc głównie słucham ich. Znaczy mam na myśli coś, co chciałbym powiedzieć, bo generalnie gadam o pierdołach co jest męczące. Fajnie byłoby być samemu, gdyby nie fakt, że widzisz idąc po ulicy, iż istnieje takie coś, co zwane jest "społeczeństwem" i że jakoś dziwnie są tacy sami, a Ty tak inny. Widzę szczęście innych, jak chodzą na imprezy, jak swobodnie rozmawiają na temat pierdół, co jest niejednokrotnie ich szczytem ambicji. Widzę ich nieświadomość i gdybym znalazł się w ich położeniu to byłbym najszczęśliwszym człowiekiem na świecie, takie gdybanie nie ma żadnego sensu, ale chcę po prostu przedstawić to, że czasem ja wiem o nich więcej niż oni sami.
Mam na to kilka dowodów nawet.

Meritum sprawy jest to, że nawet nie mam teraz do kogoś napisać, że mi ciężko. Nie mam też siły zbytnio próbować nawiązywać jakiś kontaktów, bo skończą się fiaskiem i jeszcze większą frustracją w byciu nieudolnym towarzysko. Dlatego tkwię w takiej próżni, zawieszeniu.

Zgadza się, mój "wolny czas" przepełnia pustka, nie mam siły nawet się zabrać za coś, najchętniej bym spał, jest to widoczny objaw depresji, w sumie moje życie nigdy nie było nawet podobne do aktywnego, niemniej mógłbym wiele zrobić, bo chciałbym- przeszkoda: brak sensu. Jest to takie fizjologiczne bardziej uczucie, ciągłe znużenie, mimo wewnętrznej walki o przetrwanie.

To tyle na razie, jestem bardzo wyczerpany pisaniem, jest to w sumie jedno z niewielu konstruktywnych wyczynów jakimi się raczę, przepraszam za niedomówienia czy ewentualny brak odpowiedzi. Cieszę się, że ktoś tutaj pisze i chce pisać. Jest to szalenie ujmujące.

Pozdrawiam i życzę szczęścia.

-- 14 cze 2011, 22:22 --

Zastanawiam się jak można mieć w sobie tak silny "magnetyzm" żeby odstraszać i na forach internetowych?

Bardzo ujmujące i tak niezwykle autobiograficzne:
http://www.youtube.com/watch?v=Obp2l-gq4QY&

Pozdrawiam.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
11 cze 2011, 17:40

"Ja właściwie nikim- to będzie trwać..."

Avatar użytkownika
przez pł1 15 cze 2011, 18:19
Pod wieloma z tych rzeczy, co wymieniles sam mógłbym się podpisać, znam te odczucia i wiem jak są dołujące i upokarzające. Trzeba sie nauczyc pchac z butami do ludzi, bo oni wielokrotnie źle odbierają nasze zażenowanie i wstyd samego siebie - odbierają nas jako nieciekawych ludzi, nudnych, 'zajebanych' - coraz bardziej wprost proporcjonalnie do starań. Nie mam póki co dobrej recepty na podwyższenie tego poczucia wartości i pewnosci siebie, które to rzeczy są podstawą żeby rozpocząć walkę. Trzymaj się chłopaku i walcz, pamiętaj - poddawanie się sprowadza o parę leveli w dół.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
12 cze 2011, 11:59
Lokalizacja
wschód

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do