"Ja właściwie nikim- to będzie trwać..."

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

"Ja właściwie nikim- to będzie trwać..."

przez Sic! 11 cze 2011, 17:55
Już trzecie forum, na obu dotąd praktyczny brak odzewu.

Może zacznę, postaram się możliwie jak najkrócej przedstawić swój stan.

Mam niespełna 18 lat. Leczę się farmakologicznie na depresję od dwu lat.
Od 4 lat każdy dzień wygląda praktycznie tak samo. Cierpię na poziomie nawet fizjologicznym.
Wstaję rano z myślą o samobójstwie, również z nią zasypiam. Żyję w przekonaniu, że mam wielką świadomość o swoim położeniu. Co z tego? Co tydzień ten sam punkt, palę w sobotę w garażu i myślę "Nic się nie zmieniło od 4 lat, i od 4 lat w tym samym położeniu myślę o tym, że nic się nie zmieniło.".

Jestem cholernie sam- to nie jest tak, że zamykam się na ludzi i biadolę nad swoją dolą i niedolą- co jest bardziej, tak śmiesznie, groteskowo, ironicznie tragiczne to fakt, że za wszelką cenę próbuję nawiązać kontakt z kimkolwiek. Piszę, dzwonię do ludzi- rezultat, między słowami komunikat, "spierdalaj". Permanentne uczucie bycia samemu w tłumie, nienawiść do innych. W zaciszu 4 ścian lubię siebie, w "relacjach" międzyludzkich czuję się jak ostatnie ścierwo, wywołuje to u mnie nasilenie odruchów autodestruktywnych w głodzeniu się. Nienawidzę swojej twarzy, swojego ciała.

W sumie nie ma co się rozpisywać, coś przeczuwam to podskórnie, że znowu zostanę olany (o ironio!) nawet na forum.

Mam zamiar jakimiś resztkami sił zdać zagrożenia i udać się w tę środę do ignoranckiej pani "dr" psychiatry, od której będę żądał wypoczynku w szpitalu psychiatrycznym, w innym przypadku moje życie wisi na włosku.

Pozdrawiam.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
11 cze 2011, 17:40

"Ja właściwie nikim- to będzie trwać..."

przez Agasaya 11 cze 2011, 18:01
Cześć
Zostałeś "olany" ?? Może po prostu jeszcze nikt nie zdążył odpisać... Czasem to troszkę może potrwać. Niemniej nie bardzo wiem do czego miałabym się odnieść mimo że nie mam zamiaru Ciebie olać :smile:
Mogę tylko powiedzieć że również leczę się na depresję i podzielam Twoje odczucia...
Jeżeli czujesz że szpital może Ci pomóc to oczywiście próbuj... I nie poddawaj się w relacjach z ludźmi... często jest tak że po prostu niewłaściwie odczytujemy sygnały jakie dają nam inni i nieświadomie pogłębiamy przez to nasze poczucie bycia wyobcowanym i samotnym.
Pozdrawiam
Agasaya
Offline

"Ja właściwie nikim- to będzie trwać..."

Avatar użytkownika
przez Sorrow 12 cze 2011, 01:02
Ał :/ . Z jakimi ludźmi zwykle próbujesz nawiązać kontakt?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

"Ja właściwie nikim- to będzie trwać..."

Avatar użytkownika
przez *Monika* 12 cze 2011, 01:43
Sic!, W 100% podzielam zdanie piotrek_d04 z podkreśleniem słowa psychoterapia!
Obrazek
Avatar użytkownika
Offline
Główny Moderator
Posty
18813
Dołączył(a)
16 paź 2009, 19:20
Lokalizacja
Ślązaczka z krwi i kości

"Ja właściwie nikim- to będzie trwać..."

przez Pustocień 12 cze 2011, 09:31
"Jestem cholernie sam- to nie jest tak, że zamykam się na ludzi i biadolę nad swoją dolą i niedolą- co jest bardziej, tak śmiesznie, groteskowo, ironicznie tragiczne to fakt, że za wszelką cenę próbuję nawiązać kontakt z kimkolwiek."


muszę przyznać, że mam podobnie. nawet się zastanawiam czy ludzie przypadkiem nie unikają osób totalnie samotnych. może ludzie to intuicyjnie postrzegają z treści rozmów, stylu wypowiedzi.

osobiście trudno mi sobie wyobrazić, że ktoś się nie zdziwi jeśli mu powiem, że mimo że mieszkam w sporym mieście -20 tys. to nie mam do kogo pójść.
Offline
Posty
103
Dołączył(a)
08 cze 2011, 13:17

"Ja właściwie nikim- to będzie trwać..."

Avatar użytkownika
przez carmen1988 12 cze 2011, 11:33
Mnie się czasem wydaje, że im bardziej starasz się nawiązać dobre relacje z ludźmi, tym gorszy efekt. Oni chyba wyczuwają określoną desperację i nie chcą za bardzo utrzymywać z taką osobą bliższych relacji. Mówię tak z mojego doświadczenia, parę razy miałam takie wrażenie. Chciałam się koniecznie dopasować, a im bardziej się starałam, tym fekt był gorszy. Teraz wyluzowałam, nie jest może bajecznie, ale lepiej niż było.
nerwica wegetatywna
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3473
Dołączył(a)
07 lut 2011, 20:50
Lokalizacja
Poznań

"Ja właściwie nikim- to będzie trwać..."

przez Pustocień 12 cze 2011, 12:00
carmen1988 napisał(a):Mnie się czasem wydaje, że im bardziej starasz się nawiązać dobre relacje z ludźmi, tym gorszy efekt. Oni chyba wyczuwają określoną desperację i nie chcą za bardzo utrzymywać z taką osobą bliższych relacji. Mówię tak z mojego doświadczenia, parę razy miałam takie wrażenie. Chciałam się koniecznie dopasować, a im bardziej się starałam, tym fekt był gorszy. Teraz wyluzowałam, nie jest może bajecznie, ale lepiej niż było.



właśnie. kiedy za czasów studium usilnie starałem się nawiązać kontakt z dziewczynami to zwykle kończyło się zdaniem: szukaj sobie przyjaciół gdzie indziej.

desperacja odstrasza chyba bardziej niż nieśmiałość (która może być odebrana jako nietowarzyskość czy wrogość)
Offline
Posty
103
Dołączył(a)
08 cze 2011, 13:17

"Ja właściwie nikim- to będzie trwać..."

przez Sic! 12 cze 2011, 14:37
To nie jest tak, że jakoś desperacko ukazuję, że potrzebuję kontaktu. Widzę, jak ludzie- niezależnie od intelektu czy wrażliwości- mnie postrzegają. Toczy się rozmowa, ja ich słucham, oni wolą nawiązywać kontakt wzrokowy z kimś nowo poznanym albo kimś, kto totalnie im nie odpowiada, gdy przyjdzie się zetknąć obliczem ze mną odwracają wzrok po 1 sek. Staram się być otwarty, widzę, że nie odpowiadam nikomu- czy zatem mam zmieniać się by być akceptowanym?

Chcę również zauważyć, że na podstawie własnych doświadczeń nie można snuć rad komuś, ja nie jestem Wami i Wy nie jesteście mną.

Co do specjalistów- bardzo chcę się udać do jakiegoś, niestety ciężko o takiego w okolicach.
Byłem w sumie u 2-3 psychologów, za każdym razem czując ich schematyczność, zamiary i brak empatii- wiedzę to oni mogą sobie mieć, ale TEORETYCZNĄ. Trafiałem, mam wrażenie, na ubogich intelektualnie ludzi, którzy dla gagu wybrali się na psychologię, albo totalnie wypalone, wyjałowione panie służbistki.

Nie buduję swojej wartości na opinii innych, po prostu cierpię na ogromny deficyt towarzyski, od zawsze byłem samotny. To jest taki jeden wątek mojej egzystencji poruszany na tym forum, obecnie najbardziej uniemożliwiający doprowadzenie się do stanu używalności.

Czuję taką wielką rozpacz, z dnia na dzień nienawidzę się coraz bardziej- oby coś nareszcie ukróciło ten martwy ciąg...

Pozdrawiam.
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
11 cze 2011, 17:40

"Ja właściwie nikim- to będzie trwać..."

przez Agasaya 12 cze 2011, 15:05
Chcę również zauważyć, że na podstawie własnych doświadczeń nie można snuć rad komuś, ja nie jestem Wami i Wy nie jesteście mną.

więc na jakiej podstawie mamy Ci coś poradzić?? tutaj możemy jedynie snuć domysły na podstawie własnych przeżyć lub tego co gdzieś wyczytaliśmy czy usłyszeliśmy... nawet lekarz bazuje w jakimś stopniu na doświadczeniu, czyli na wcześniejszych przypadkach osób z którymi się spotkał...

Być może nawet nie zdajesz sobie sprawy z tego że możesz być postrzegany jako zdesperowany przez osoby z którymi próbujesz nawiązać kontakt. Nie zauważasz tego i to normalne. Ale jak sam piszesz jesteś bardzo samotny a to sprzyja desperacji.
Psychoterapia byłaby świetnym wyjściem... Choć spod moich palców brzmi to jak czysta hipokryzja gdyż sama się do niej nie mogę zmobilizować...

Możesz jeszcze wszystko odmienić tylko trzeba uwierzyć i zadziałać w tym kierunku.
Pozdrawiam
Agasaya
Offline

"Ja właściwie nikim- to będzie trwać..."

Avatar użytkownika
przez ( Dean )^2 12 cze 2011, 15:24
Wiesz....tak mi się zdaję że jak człowiek nie ma życia to zaczyna mu strasznie zależeć na opinii innych ludzi,wiem po sobie.Pewnie po prostu masz za dużo wolnego czasu,pustkę w życiu,żadnego znaczącego celu i dlatego zamiast koncentrować się na sobie koncentrujesz się na zdaniu innych.Może jakbyś się rozejrzał,znalazł coś co chcesz w życiu robić to byłoby z tym wszystkim lepiej...
Staram się być otwarty, widzę, że nie odpowiadam nikomu- czy zatem mam zmieniać się by być akceptowanym?

Też to mam gdy mam depresje...nawet nie zdajesz sobie sprawy gdy jesteś w dołku że masz po prostu negatywna aure,jesteś sztywny,nawet jesli probujesz się uśmiechać i to powoduje że ludzie się odsuwają,pewnie tak jak ja też ciągle myślisz o swoich problemach ,przez to sprawiasz wrażenie obojętnego na innych,bufonowatego,niesympatycznego.Tak juz jest lecz się z depresji,nie poddawaj sie,postaraj sie wypełnić czymś swoje zycie,kontaktuje się z ludzmi ktorych obecnośc sprawia ci przyjemność a nie ze wszystkimi na siłe i będzie ok.
Najgorszy jest wiatr.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1515
Dołączył(a)
03 kwi 2011, 20:06

"Ja właściwie nikim- to będzie trwać..."

przez sorensen 12 cze 2011, 16:41
Pustocień napisał(a):desperacja odstrasza chyba bardziej niż nieśmiałość (która może być odebrana jako nietowarzyskość czy wrogość)


Mam wrażenie że całe mnóstwo rzeczy odstrasza. Desperacja, nieśmiałość, samotność cholera wie co jeszcze. I to jest problem bo często nie wiemy czemu tak się właściwie dzieje. Co gorsza, czasem nawet nie wiedzą tego inni ludzie, tylko po prostu nie mają ochoty na nawiązanie znajomości. Bo wcale nie jest tak że brak owej desperacji musi coś zmienia. Może być identycznie (tak to było u mnie)
I można tak w tym tkwić do końca życia, miotając się i próbując coś zmienić.

-- N cze 12, 2011 3:43 pm --

Monika1974 napisał(a):Sic!, W 100% podzielam zdanie piotrek_d04 z podkreśleniem słowa psychoterapia!


Tak, tylko musi dobrze trafić, inaczej się tylko zniechęci. Bo marnych psychoterapeutów jest w tym kraju jeszcze więcej niż marnych fryzjerów :mrgreen:
Offline
Posty
271
Dołączył(a)
28 lis 2007, 01:02

"Ja właściwie nikim- to będzie trwać..."

przez Pustocień 12 cze 2011, 16:44
sorensen napisał(a):
Pustocień napisał(a):desperacja odstrasza chyba bardziej niż nieśmiałość (która może być odebrana jako nietowarzyskość czy wrogość)


"Mam wrażenie że całe mnóstwo rzeczy odstrasza"

język ciała także może odstraszać, bo wysyłamy nieświadomie sygnały o tym że jest nam źle
Offline
Posty
103
Dołączył(a)
08 cze 2011, 13:17

"Ja właściwie nikim- to będzie trwać..."

przez sorensen 12 cze 2011, 16:54
Pustocień napisał(a):język ciała także może odstraszać, bo wysyłamy nieświadomie sygnały o tym że jest nam źle

Owszem, to całkiem możliwe. Tylko że na to akurat trudno poradzić. A niekoniecznie musi nam doskwierać depresja.
Offline
Posty
271
Dołączył(a)
28 lis 2007, 01:02

"Ja właściwie nikim- to będzie trwać..."

Avatar użytkownika
przez grusia 12 cze 2011, 18:50
Sic! napisał(a):Permanentne uczucie bycia samemu w tłumie, nienawiść do innych. W zaciszu 4 ścian lubię siebie, w "relacjach" międzyludzkich czuję się jak ostatnie ścierwo.


u mnie wygląda to zupełnie odwrotnie. w relacjach międzyludzkich jest ok, daję radę, mam garstkę znajomych, którzy mnie lubią i 'chcą'. w czterech ściana, sama, czekam na coś. na impuls. i piję. to sama ze sobą czuję się jak ścierwo.

jesteś młody. nie masz nikogo? zupełnie nikogo? ani jednego przyjaciela? spróbuj przez net. z kimś poGGadać. spróbować.
jak odczytujesz to 'spierdalaj' między słowami? może sobie to tworzysz w głowie? ktoś Ci napisze 'nie mam czasu dziś bo...' a Tobie się wydaje że ma Cię gdzieś.
Tęcza jest ważna. Najważniejsza.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
165
Dołączył(a)
04 maja 2011, 19:12
Lokalizacja
warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do