Tak mocno proszę o pomoc

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Tak mocno proszę o pomoc

przez truscawa 01 cze 2011, 13:21
Witam, Mam 24 lata i porady szukam tutaj, ponieważ nigdzie indziej nie potrafię jej znaleść. Zacznę od początku… Jako 13-14 latka poważnie zachorowałam, dzieci często śmiały się ze mnie ( pewnie z braku wiedzy na temat mojej choroby), co w efekcie spowodowało mój bardzo negatywny stosunek do samej siebie. Długo się leczyłam, do teraz jestem pod opieką lekarską, od tamtego czasu schudłam trochę i na dzień dzisiejszy mam już na punkcie swojego wyglądu niemal obsesję, która niszczy mnie, bo nie da się uniknąć cellulitu, jakiegoś rozstępu czy pierwszej zmarszczki. Poprzez moją niską samoocenę popadłam w fobię, która u mnie objawia się panicznym strachem przed krytyką, krzykiem i innymi ludźmi. Boję się wychodzić z domu. Po pracy zamykam się, zasłaniam okna i czekam... Jako mała dziewczynka byłam poniżana przez rówieśników, jak i przez brata ( na co rodzice nie reagowali- pewnie dla świętegho spokoju). Brat bił mnie i wysmiewał nadwagę, wygląd- wszystko. Siostra śmiała się często, w kłótni szczególnie krzyczała, że jestem brzydka i nic nie warta. Na dzień dzisiejszy prawie nie rozmawiamy ze sobą. Brat jest starszy , siostra młodsza- ja dalej ta najgorsza. Z mamą się nie dogaduję- nie rozmawiamy ze soba praktycznie ( to ona stawała zawsze po ich stronie). Według mojej mamy zawsze byłam psycholem, co zresztą powiedziała przy moim rodzeństwie, które za każdym spotkaniem wykrzykuje mi to prosto w twarz. Matka wysłała mnie do psychologa i psychiatry. Psycholog stwierdził, że nie ma u mnie żadnej choroby prócz nerwicy i depresji. Psychiatra z kolei faszerował mnie lekami ( z powodu mojego agresywnego podejścia, rozdrażnienia , stanów lękowych i myśli samobójczych a także prób odebrania sobie życia). Tabletki nie pomagały, coraz gorzej się czułam, byłam słaba , otępiona, senna i obojętna na wszystko. To był jeden z gorszych okresów mojego życia, bo czasem wolałam płakać, cierpieć, ale czuć cokolwiek. Zrezygnowałam z tabletek, bez nich mi lepiej- czuję chociaż właściwie i choć to boli to wolę czuć się tak niż nie czuć nic. W pracy również nie jest za dobrze. Mój kierownik traktuje mnie okropnie, często obraża, krzyczy i szantażuje. Obraża się i mści za każdą moją próbę obrony. Ze strachu przed utratą pracy nie mówię nic, bo zalezy mi na pracy ( dzięki mojej pani psycholog zaczęłam studiować, co niestety wiąże się z kosztami) . Miałam wielu partnerów, aż tyrafiłam na tego którego pokochałam- zdradził mnie , oszukał i skrzywdził tak, jak mógł najbardziej. Jedyną pozytywną stroną mojego życia jest mój tata i mój obecny już narzeczony, którzy znoszą każdy mój zły dzień i w których mam choć trochę oparcia. Nie mam przyjaciół, boję się ich chyba mieć, nie mam celu, brak mi czegoś co dało by mi chęć do działania. Do mojej pani psycholog już nie chodzę, ponieważ z naszych spotkań nic nie wynikało, każda wizyta u niej ograniczała się do pytań jak mi minął tydzień czy miesiąc i braku konkretnej pomocy. Nie stać mnie było na opłacanie kogoś, kto jest w stanie zapytać jak się czuję , wysłuchać mnie i podziękować. Rozmawiam sama ze sobą i mam taki sam efekt ( czyli żaden) Proszę Was, poradźcie co mam robić, czy znacie może jakiegś dobrego psychoterapeutę w Opolu? Co mam robić, proszę pomóżcie mi, bo sama nie jestem w stanie sobie pomóc. Wypalam się coraz bardziej, nie mam praktycznie nikogo, zostałam sama ze swoimi problemami- liczę na Wasze zdanie i czekam na jakieś wkazówki.
Pozdrawiam
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
01 cze 2011, 13:15

Tak mocno proszę o pomoc

Avatar użytkownika
przez linka 01 cze 2011, 13:34
Psycholog stwierdził, że nie ma u mnie żadnej choroby prócz nerwicy i depresji

To mało?!
Jedyne co mogę ci najszybciej polecić to znaleźć psychologa koniecznie terapeutę i rozpocząć terapie...być może indywidualną, być może grupową - powinno pomóc, tylko to trwa, ale wszystko da się przezwyciężyć.
Myślałaś o zmianie pracy? Odcięciu się od rodzeństwa? Matki?
Masz swoich znajomych ( poza narzeczonym) na których możesz liczyć?
Zawsze trzeba działać. Źle czy dobrze, okaże się później. Żałuje się wyłącznie bezczynności, niezdecydowania, wahania. Czynów i decyzji, choć niekiedy przynoszą smutek i żal, nie żałuje się...
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
11446
Dołączył(a)
10 gru 2007, 14:11
Lokalizacja
Rivia

Tak mocno proszę o pomoc

przez truscawa 01 cze 2011, 13:56
Jedyne co mogę ci najszybciej polecić to znaleźć psychologa koniecznie terapeutę i rozpocząć terapie...być może indywidualną, być może grupową - powinno pomóc, tylko to trwa, ale wszystko da się przezwyciężyć.

[color=#BF00FF]Bardzo bym chciała zacząć terapię, ale nie wiem gdzie szukać. W moim poście zamieściłam prośbę o polecenie dobrego psychoterapeuty w Opolu.[/color]


Myślałaś o zmianie pracy? Odcięciu się od rodzeństwa? Matki?
Masz swoich znajomych ( poza narzeczonym) na których możesz liczyć?


Teraz kończy mi się umowa, jeśli mi jej nie przedłużą nie mam co liczyć na zmianę pracy, ponieważ w moim mieście nie ma żadnych ofert pracy póki co niestety. Z rodzeństwem staram się nie spotykać, ale od matki nie mogę się odciąć , ponieważ na mojego tatę mogę liczyć, a jeśli widzę jego to i mamę.
Nie mam znajomych, dlatego też tutaj pytam i proszę o pomoc
.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
01 cze 2011, 13:15

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Tak mocno proszę o pomoc...

przez tynka92 01 cze 2011, 22:02
Smutno się to czyta. Trudno mi zrozumieć, jak rodzina może tak właściwie dręczyć swojego bliskiego. To co mogę Ci poradzić to jak najczęstsze kontakty z ludźmi, spotkania. Może twój narzeczony ma dobrych znajomych. Może razem moglibyście spędzać część wolnego czasu. Chyba najgorsze co mogłabyś zrobić to zaszyc się w domu. Kolejny krok to znajdź sobie jakieś marzenia, ale takie, które są do zrealizowania przy odrobinie wysiłku (może będzie to jakiś sposób spędzania urlopu), może nauka jakiegoś języka. Co do relacji z szefem, nie wiem czy ma on opinię tyrana, ale może spróbuj pokazać mu, że pewne sprawy Ci się nie podobają, ale na początek niech to będzie łagodne, ale stanowcze zwrócenie mu uwagi, bez wdawania się w spory. Spokojnie, krótko powiedz, co jest nie tak i na tym koniec. Powodzenia i wszystkiego dobrego;)
Offline
Posty
257
Dołączył(a)
12 maja 2009, 20:45
Lokalizacja
Bydgoszcz

Tak mocno proszę o pomoc

przez truscawa 02 cze 2011, 08:53
Niestety choćbym chciała spotykać się ze znajomymi mojego narzeczonego, to jest to niemożliwe. W tygodniu oboje pracujemy, po pracy on jeździ na treningi i wraca późnymi wieczorami, a w weekendy ma mecze, także jestem cały czas sama.. Zostaje mi telewizor i kot, którego traktuję jak mojego powiernika. Ja gotuję w tym czasie, a potem leżę na łóżku i patrzę w sufit. Nie stać mnie na dodatkową naukę. Zarabiam praktycznie najniższą krajową, a na studia idzie mi z tego 3/4 pieniędzy. POtem opłaty za mieszkanie itd.
Mój kierownik to pan po 50-tce , bardzo nieszczęśliwy człowiek ( takie mam wrażenie) , który nie przyjmuje do siebie jakiego kolwiek argumentu ( a staram się być zawsze bardzo delikatna, żeby nie urazić). Na każde moje ,, Panie X czy mogę..." ,, Panie X prosze tak do mnie nie mówić..." itd. wszystko z proszę i bez arogancji, na co zazwyczaj otrzymuję odpowiedź ,, Ty gówniaro jak śmiesz..."" masz g.... do gadania"" jestem twoim kierownikiem i mi wszystko wolno, a tobie nic" itd z krzykiem i wielkim fochem. Pracuję w biurze, a dostaje ochrzan nawet za to, że nie starłam mu monitora, albo że zrobiłam nie taką kawę, za to, że otworzę okno ( bo jest jego własnością) jak jest gorąco, albo włącze wiatrak kiedy są upały... Nie mam możliwości niestety się obronić. Coraz ciężej mi się żyje, choć mam dosyć i wracają mi myśli samobójcze, to kiedy zostaję sama strach jeszcze trzyma mnie po tej stronie, bo wciąż mam jeszcze trochę nadziei , że coś się zmieni, że się obudzę następnego dnia i będzie inaczej, a ja moge to przeoczyć. Niestety coraz mniej mam tej nadziei i coraz mniej motywacji do życia...
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
01 cze 2011, 13:15

Tak mocno proszę o pomoc

przez paw71 13 cze 2011, 21:22
Jestem z Opola i od 6 lat zajmuję się EEG BioFeedbackiem. Jest to dla mnie bardziej hobby niż pracą czy źródło dochodu.
Ty szukasz pomocy a ja mogę sobie pozwolić by Ci pomóc. Jedyne co od ciebie oczekuję za 10 godzin mojej pracy to byś poinformowała ludzi z takimi problemami jak twoje że są inne sposoby na depresję niż chemia czy psychoterapia.
W trakcie EEG BioFeedbacku nie muszę się pytać jak się czujesz i jak minął dzień czy tydzień. Chcesz to chętnie wysłucham. Lecz nie są to niezbędne informacje by pomóc tobie nabrać dystansu do siebie i spowodować byś zaczęła radzić sobie z problemami.
EEG BioFeedback nie przyćmi i nie otępi jak leki. Jego jedynym środkiem ubocznym jest polepszenie:
koncentracji
pamięci
zdolności logicznego myślenia (inteligencji)
zwiększy asertywności.
W czasie treningów nie musisz nic osobie mówić. Wystarczy że będziesz chciała sobie pomóc.
Zanim zdecydujesz się skorzystać z mojej oferty to poczytaj o EEG BioFeedback-u i zastanów się czy jesteś w stanie poświęcić 10 h swojego życia. 10 treningów to totalne minimum. Jak się zdecydujesz na 1 to musisz obiecać że przyjdziesz na następne 9.

Kontakt zemną to 602601125.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
13 cze 2011, 20:38

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do