Czy ludzie widzą Wasze cierpienie?

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Czy ludzie widzą Wasze cierpienie?

Avatar użytkownika
przez Sorrow 01 cze 2011, 17:28
carmen1988 napisał(a):Boli mnie to,że takie problemy ze sobą to temat tabu w tym kraju. Taką mamy mentalność beznadziejną. Gdyby ludzie byli bardziej otwarci na to, szybciej dochodzilibyśmy do zdrowia.

Na dodatek narasta moda na pozytywne myślenie, ignorowanie zła, nie narzekanie, itd.
Jak tak dalej pójdzie to będziemy mieć w szkołach masakry jak na Zachodzie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Czy ludzie widzą Wasze cierpienie?

Avatar użytkownika
przez carmen1988 01 cze 2011, 17:31
Sorrow, od tego patrzenia na nadmierny optymizm, pozytywne myślenie- często karykaturalne wręcz, robi mi się niedobrze czasem.
nerwica wegetatywna
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3473
Dołączył(a)
07 lut 2011, 20:50
Lokalizacja
Poznań

Czy ludzie widzą Wasze cierpienie?

przez Agasaya 01 cze 2011, 17:37
Sorrow, Przechodzę dokładnie to samo przez całe studia... Bujam się z góry na dół... Rok przerwy między licencjatem a magisterką... miałam nadzieję że podołam jeszcze dwa lata ale niestety upadłam już na początku drugiego roku... Staram się to jeszcze dociągnąć na jakimś poziomie... ale to pochłania całą moją energię... nie wiem kiedy napiszę pracę i się obronię... w tej chwili skupiam się na pozaliczaniu przedmiotów... małymi kroczkami ale muszę doprowadzić to do końca bo zawalenie studiów pogrążyłoby mnie całkowicie...
Najgorsze jest to że żeby ktoś zrozumiał dlaczego nawalamy musiałby wiedzieć że coś nam jest.... a to takie trudne przyznać się że nie radzimy sobie z życiem...
Agasaya
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Czy ludzie widzą Wasze cierpienie?

Avatar użytkownika
przez Sorrow 01 cze 2011, 18:53
carmen1988 napisał(a):Sorrow, od tego patrzenia na nadmierny optymizm, pozytywne myślenie- często karykaturalne wręcz, robi mi się niedobrze czasem.

Najgorsze jest to, że to nie przybiera pozytywnej formy - tzn. wiary w możliwość poprawy sytuacji, wywalczenia nowego, lepszego świata tylko w zwykły skrajny egoizm i eskapizm. Jakiś problem? Coś nie tak? Uniwersalne rozwiązanie - upić się, przespać się z kimś by o tym zapomnieć a tak to ogólnie rzecz biorąc go ignorować - i to dotyczy nawet problemów które jak ktoś się uprze dość szybko można rozwiązać.

Lady_Beznadzieja napisał(a):Sorrow, Przechodzę dokładnie to samo przez całe studia... Bujam się z góry na dół... Rok przerwy między licencjatem a magisterką... miałam nadzieję że podołam jeszcze dwa lata ale niestety upadłam już na początku drugiego roku... Staram się to jeszcze dociągnąć na jakimś poziomie... ale to pochłania całą moją energię... nie wiem kiedy napiszę pracę i się obronię... w tej chwili skupiam się na pozaliczaniu przedmiotów... małymi kroczkami ale muszę doprowadzić to do końca bo zawalenie studiów pogrążyłoby mnie całkowicie...

Ja już nie mam siły walczyć. Próbuję coś czytać ale równie dobrze mogłoby to być napisane po Chińsku.

Lady_Beznadzieja napisał(a):Najgorsze jest to że żeby ktoś zrozumiał dlaczego nawalamy musiałby wiedzieć że coś nam jest.... a to takie trudne przyznać się że nie radzimy sobie z życiem...

Ja myślę, że żeby ktoś zrozumiał musiałby najpierw się wyleczyć z mitów o wolnej woli.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Czy ludzie widzą Wasze cierpienie?

przez Agasaya 01 cze 2011, 19:12
Ja myślę, że żeby ktoś zrozumiał musiałby najpierw się wyleczyć z mitów o wolnej woli.

też prawda... ale z drugiej strony jeśli nie damy nikomu szansy na zrozumienie przez co przechodzimy, nie będziemy o tym mówić, to na pewno nic się nie zmieni...
ja pogadałam szczerze z moją promotorką bo uznałam że nie mam nic już do stracenia i okazało się, że ona nie tylko stara się mnie zrozumieć, nie patrzy już na mnie jak na lesera, ale poszła nawet rozmawiać dziekanem w moim imieniu...
są jeszcze ludzie wrażliwi i gotowi do pomocy cierpiącym
Agasaya
Offline

Czy ludzie widzą Wasze cierpienie?

przez malibu 01 cze 2011, 19:46
Sorrow napisał(a):Ja już nie mam siły walczyć. Próbuję coś czytać ale równie dobrze mogłoby to być napisane po Chińsku....


Ku...tak ma mój synu...boszczzzzzzzzzzzzz, nie wiem jak to i co to będzie dalej :pirate: on jest dopiero w I klasie LO ...ja nie miała az takiego odjazdu aby nie móc sie uczyć i czytac ze zrozumieniem...tzn. miałam ale nie w wieku kiedy człowiek się uczy ;)

sorrow, jakie widzisz wyjsćie z tej sytuacji????????? A moze go nie widzisz?!
Co mogłoby Ci pomóc w podniesieniu sie? Bierzesz leki? Chodzisz na psychoterapie?
Offline
Posty
414
Dołączył(a)
09 maja 2011, 12:29

Czy ludzie widzą Wasze cierpienie?

Avatar użytkownika
przez Sorrow 01 cze 2011, 23:10
Lady_Beznadzieja napisał(a):
Ja myślę, że żeby ktoś zrozumiał musiałby najpierw się wyleczyć z mitów o wolnej woli.

też prawda... ale z drugiej strony jeśli nie damy nikomu szansy na zrozumienie przez co przechodzimy, nie będziemy o tym mówić, to na pewno nic się nie zmieni...
ja pogadałam szczerze z moją promotorką bo uznałam że nie mam nic już do stracenia i okazało się, że ona nie tylko stara się mnie zrozumieć, nie patrzy już na mnie jak na lesera, ale poszła nawet rozmawiać dziekanem w moim imieniu...
są jeszcze ludzie wrażliwi i gotowi do pomocy cierpiącym

Z mojego doświadczenia wynika, że nauczyciele zwykle sobie wyobrażają, że coś takiego jest jednorazowe i że później już człowiek będzie robił wszystko tak jak oczekują - nie potrafią obiąć tego, że człowiek robi to co może i musi a nie to co chce i że chcenie nic nie zmieni.

malibu napisał(a):
Sorrow napisał(a):Ja już nie mam siły walczyć. Próbuję coś czytać ale równie dobrze mogłoby to być napisane po Chińsku....


Ku...tak ma mój synu...boszczzzzzzzzzzzzz, nie wiem jak to i co to będzie dalej :pirate: on jest dopiero w I klasie LO ...ja nie miała az takiego odjazdu aby nie móc sie uczyć i czytac ze zrozumieniem...tzn. miałam ale nie w wieku kiedy człowiek się uczy ;)

Najgorsze jest to, że mam bardzo selektywną uwagę. Np. potrafię mieć hiperskupienie na jakiejś interesującej książce, na historii, modyfikowaniu danych jakiejść gry, dyskusji, problemie etycznym, itd.
Ale jednocześnie mam duże trudności w skupieniu się na rzeczach które nie angażują emocjonalnie - np. matematyka, programowanie, algorytmy i struktury danych. I ile jako tako potrafię przeczytać część gdzie coś jest opisywane, o tyle wzory, programy, itd. są dla mnie bardzo, bardzo trudne do przeczytania i objęcia.
No i zdarzały mi się kwiatki typu ktoś mi coś tłumaczy, doskonale to rozumiem, tyle, że sekundę później nie pamiętam co mi wyjaśniał.

Jeszcze mam teraz od paru dni coś takiego że czuję straszny ból emocjonalny, smutek i tęsknotę. I to się robi gorsze jak próbuję robić coś typu uczenie się, czy wyjście do szkoły. Najchętniej bym został w domu.

malibu napisał(a):sorrow, jakie widzisz wyjsćie z tej sytuacji????????? A moze go nie widzisz?!
Co mogłoby Ci pomóc w podniesieniu sie? Bierzesz leki? Chodzisz na psychoterapie?

To jest jak przeziębienie. Samo mija po paru tygodniach.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Czy ludzie widzą Wasze cierpienie?

przez malibu 02 cze 2011, 00:42
malibu napisał(a):sorrow
To jest jak przeziębienie. Samo mija po paru tygodniach.

niestety się mylisz...mój synu ma tak juz od jakiegoś roku, moze dłuzej, z każdym dniem było gorzej i gorzej...leki bierze od 3 miesiecy, jest lepiej ale tylko odrobinę :zonk:
Offline
Posty
414
Dołączył(a)
09 maja 2011, 12:29

Czy ludzie widzą Wasze cierpienie?

Avatar użytkownika
przez Sorrow 02 cze 2011, 14:14
malibu napisał(a):
malibu napisał(a):sorrow
To jest jak przeziębienie. Samo mija po paru tygodniach.

niestety się mylisz...mój synu ma tak juz od jakiegoś roku, moze dłuzej, z każdym dniem było gorzej i gorzej...leki bierze od 3 miesiecy, jest lepiej ale tylko odrobinę :zonk:

Miałem na myśli to jak jest u mnie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Czy ludzie widzą Wasze cierpienie?

przez Agasaya 02 cze 2011, 14:23
u mnie to też trwa dużo dłużej niż przeziębienie...
Agasaya
Offline

Czy ludzie widzą Wasze cierpienie?

Avatar użytkownika
przez kite 02 cze 2011, 18:04
po mnie nic nie widać. wychodzę z domu, opiekuję się bardzo często różnymi dzieciakami dorywczo. może tylko zawinięta lewa ręka i kilka widocznych, mniejszych cięć na prawej może kogoś zastanowić...
Jah, wyzwól nas, bo pełen nienawiści to czas..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1234
Dołączył(a)
24 wrz 2010, 18:57

Czy ludzie widzą Wasze cierpienie?

Avatar użytkownika
przez ( Dean )^2 04 cze 2011, 08:32
Myśle że nie mają pojęcia co się dzieje ale nawet gdyby wiedzieli to wątpie żeby ich to cokolwiek obchodziło.
Najgorszy jest wiatr.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1515
Dołączył(a)
03 kwi 2011, 20:06

Czy ludzie widzą Wasze cierpienie?

przez Pustocień 08 cze 2011, 20:31
jeśli chodzi o rodziców to kiedy jest gorzej to zauważają, bo jestem mniej rozmowny.

babcia nic nie wie o chorobie,zastanawia się tylko dlaczego nie mam z nikim kontaktu tzn. nigdzie nie
wychodzę i nikt do mnie nie przychodzi

jeśli chodzi o znajomych, kolegów to właściwie nie mam z nimi kontaktu.

choć na studium jedna z koleżanek zapytała się dlaczego jestem smutny
Offline
Posty
103
Dołączył(a)
08 cze 2011, 13:17

Czy ludzie widzą Wasze cierpienie?

przez lanney 10 cze 2011, 00:29
Myślałam, że tylko ja podchodzę do tego w ten sposób, czyt- udaję że wszystko jest ok, ba, słyszę że ktoś chciałby się tak niczym nie przejmować, że nie jestem poważna, że cały czas się śmieję, ale ja nie kontroluję tego zupełnie, najgorsze jest to, że nikt mi nie wierzy, nikt nie chce mi pomóc, nikt nie widzi, ze jest coraz gorzej..
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
09 cze 2011, 22:05

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 5 gości

Przeskocz do