Bliscy sprawcą mojej depresji...

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez pfompfel 30 kwi 2007, 22:48
Natalio - nawet nie wiesz jak ja znam to uczucie :((( Do brata, ojca... To przykre, bo rodzina powinna być naszym oparciem, domem do którego możemy wrócić, wyzalać się, mówic o wszystkim a tymczasem...? Ja musze uciekać :cry:
"boże na wysokości...może to pierwsza i ostatnia modlitwa,w ciemności niewypowiedzianego słowa,braku wiary. Niech się dzieje co się ma dziać i oto właśnie się modlę, skoro nie ja tworzę swój dzień i noc..."
A.Czekanowicz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
74
Dołączył(a)
30 kwi 2007, 00:20
Lokalizacja
Opole // śląsk

Przemoc w związku powodem depresji.

Avatar użytkownika
przez WERCIA 08 maja 2007, 12:26
witam opisze moj przypadek,moze ktos mi pomoze.mam faceta od 3 lat,pol roku temu rozwiodlam sie,on zreszta tez abysmy mogli byc razem.zaraz po rozwodzie zamieszkalismy u niego razem i z moja corka.sadzilam ze zalegalizujemy nasz zwiazek,chyba jednak bylam w bledzie.ja nie umiem zyc na kocia lape,bojac sie o jutro,bez perspektyw na wlasna rodzine.jak go pytam o nasz zwiazek to wciaz to samo-nie jeste gotowy do zalozenia rodziny,przyjdzie czas,itp.zawsze jak jest spiecie to slysze-zepsulas wszystko,mialem ci sie dzis oswiadczyc,idz sie leczyc,jestes pusta glupia i naiwna.wspomne ze ja tych klutni nie prowokuje,zawsze witam go z usmiechem i obiadem na stole.2 razy slyszalam-pakuj sie i wynocha,spakowalam torbe,corka byla u swego taty wtedy i zaczelo sie ze jak wyjde to sie zabije i trzymal noz w rece.w niedziele ta bylismy na grillu,jaw wracalismy to sie zaczela jazda,wspomne ze byla z nami bratowa mojego bylego meza z corka i moja corka,gdy ona wysiadla to bylo istne pieklo.przy garazu zaczal mna szarpac,wyzywac dostal w twarz a no mi oddal,bylo to tak silne ze osunelam sie na ziemie,slyszalam krzyk mojej corki-nie bij mamusi,nie nawidze cie.gdy sie ocknelam kazal nam wypie....lac z mieszkania,i gdy szlismy do domu droge zajechala policja,ktos ja wezwal ze facet nawala kobiete przy garazu.2 razy mdlalam,bo gdy upadalam to uderzylam glowa w beton.spisali jego a ja po wejsciu do domu uslyszalam ze to ja wezwalam policje,ciekawe tylko w jaki sposob.wczoraj dzwonil z pracy i prosil abym sie ie wyprowadzala,a moje dziecko mowi zebym poszukala domu dla nas.jestem w kropce,nie wiem co robic.wpadam w dol i jestem coraz nizej juz prawie nie widac swiatla.podporzadkowalam mu sie calkowicie,zna kazda minute mojego zycia.jemu chyba tak dobrze,ma sprzatniete,uprane,ugotowane a ja potrzebuje rodziny a nie zwiazku.jest mi zle.nie chce juz zyc.on wie ze bylam na terapii i kaze mi tam wrocic.ja chyba boje sie odejsc ale on staje mi sie obcy.moze gdybym mila pewnosc ze dam se rade to bym odeszla?kazdego dnia budze sie ze strachem ze jemu cos sie odwidzi i bede musiala sie wyprowadzic,ze zostane na lodzie.lzy same mi leca,siniaki i bol glowy przypominaja o jego ciezkij rece.nie widze sensu zycia.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
07 maja 2007, 16:05
Lokalizacja
SZCZECIN

Avatar użytkownika
przez pfompfel 08 maja 2007, 12:39
Boże.. jak o dobrze, że nie jesteście małżenstwem!!! Werciu - jak widać, nic nie dzieje sie bez przyczyny!! Pakuj się i wyjezdzaj!!! Gdziekolwiek - przyjaciół, rodziny...
Wszystko się ułoży! Nie można żyć w ciągłym strachu! Pomyśl o swojej córeczce która chce mieć normalne życie, Twoją miłość a tymczasem sama doprowadzisz sie do obłędu a ona..? Werciu - ja wiem, że to prostu pisać/mówić gdy samemu sie nie przezyło, że decyzja jest bardzo trudna... ale to jest rozwiazanie które w przyszłosci zaowocuje Twoimi BARDZO DOBRYMI kontaktami z córką i być może lepszym zwiazkiem! Nie czekaj aż znow uderzy, zedenrwuje się, zacznie wyzywać... a co bedzie jak w taki sposób potraktuje TWoja córkę?? Trzymaj się i podejmij jedną z najwazniejszych decyzji w waszym zyciu! - Twoja córka w jakimkolwiek nie jest wieku, również to przezywa... Zdaje sobie sprawe, ze do tego mężczyzny mozesz jeszcze coś czuć... ale pomyśl o sobie! Zasłużyłaś na życie pełne szczęścia i miłości!

3maj się.
Mam nadzieje, że podejmiesz DOBRĄ DECYZJE!

PS: zawsze można pomyśleć o jakimś leczeniu Twojego partnera bo to co mowi do Ciebie a potem nagle sie zmienia to nie jest "normalne"...
"boże na wysokości...może to pierwsza i ostatnia modlitwa,w ciemności niewypowiedzianego słowa,braku wiary. Niech się dzieje co się ma dziać i oto właśnie się modlę, skoro nie ja tworzę swój dzień i noc..."
A.Czekanowicz
Avatar użytkownika
Offline
Posty
74
Dołączył(a)
30 kwi 2007, 00:20
Lokalizacja
Opole // śląsk

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez October 08 maja 2007, 14:29
Przerażające jak wiele patologii kryje się w naszym społeczeństwie. Facet, który bije kobiete nie zasługuje na szacunek. Pamiętaj o tym Werciu...
A Fine Day To Exit...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
04 maja 2007, 13:47
Lokalizacja
Pomerania

Nienawidzę swoich teściów!!!

przez asiczka2 08 maja 2007, 14:50
Dzisiaj mam ciężki dzień, nic mi się nie chce...Zero zapału do czegokolwiek, a przecież muszę opiekować się synkiem...A to wszytsko przez kolejną sprzeczkę z mężem o jego rodziców....Ale może zacznę od początku...
Jestem młodą żoną i matką. Moje problemy zaczęły się od kiedy zamieszkaliśmy po ślubie z rodzicami mojego męża, owszem broniłam się przed tym, ale jakoś wyszło że nie było innej perspektywy i tak zostało. Poza tym przekonali mnie tym że jak się urodzi dzidzia to pomoc mi się przyda i może faktycznie na początku tak było, ale potem było tylko gorzej i gorzej...
Teraz mieszkamy już na swoim sami, ale ja ciągle reaguję na swoich teściów jak na najgorszego wroga. Ręce mi się trzęsą i wogóle jestem strzępkiem nerwów, mój mąż tego nie rozumie i próbuje mnie zmusić żebym ich odwiedzała i wogóle, ale ja nie umiem i wiem że narazie nie dam rady i stąd kłótnie między nami.
Może wyjaśnię czemu tak reaguje na swoich teściów: od momentu keidy nasz synek przyszedł na świat zaczęło się moje małe piekiełko. Teściowa oczywiście zawsze lepiej widziała co dziecku dać jeść, to nic że maluch potem miał kolkę i płakał, ciągłe palenie papierosów w domu i na nic moje rozmowy że to szkodzi małemu, teść który lubi wypić ciągle po pijaku przychodził do nas do pokoju i z lubieżnym błyskiem w oku przyglądał się jak karmię małego. Denerwowało mnie to ale mój mąż nie widział problemu i pomimo moich próśb nic z tym nie robił. Tak samo było z tym kiedy mój teść po pijaku chciał brać małego na ręce, początkowo teściowa mu nie pozwalała, ale jak mały trochę podrósł to juz mu zaczęli pozwalać i nie wspomnę ile sytuacji było takich że serce do gardła mi podchodziło gdy widziałam jak się z nim zataczał, ale ja nie mialam nic do powiedzenia a reszta przymykała na to oko. Ciągłe ich gadania nad głową co powinnam a co nie, ile można takie coś wytrzymać? Moje granice cierpliwości się skończyły i nikt tego nie rozumiał i nawet nie chciał zrozumieć. Moża ja jestem przewrażliwiona ale mogłabym wymienić jeszcze tysiąc sytuacji które po prostu nawet jak o tym teraz piszę podnoszą mi ciśnienie i doprowadzają do łez i do tego że teraz jestem taka bezsilna. Czuję że jak dalej tak będzie to ja wpadnę w depresję i moje małżeństwo się rozpadnie. Mieszkamy już sami i niby te sytuację się skończyły, była jedna ale po prostu wywaliłam teścia za drzwi i powiedziałam że po pijaku nie chcę go widzieć w naszym domu. Jednak moje nerwy się nie skończyły, bo kiedy widzę że przyjeżdżają to wszystko wraca od nowa, moje nerwy, a teraz jeszcze te kłótnie z mężem o to żebym tam jeździła, a ja po prostu nie czuję się jeszcze na siłach.
Poradźcie co mam zrobić, czy powinnam iść do jakiegoś lekarza i z nim o tym porozmawiać czy może to ja przesadzam z moją oceną sytuacji.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
08 maja 2007, 14:12

przez EwkaEwka 08 maja 2007, 18:43
Witam!
Jeżeli jeszcze wcześniejsze słowa Cię nie przekonały to dodam jeszcze swój argument. Jestem na terapi pogłębionej, gdzie są własnie osoby takie jak Twoja córka, które w dziecinstwie były ofiarami lub świadkami przemocy. Ciężko jest żyć z takimi wspomnieniami, odnaleźć się w życiu, założyć zdrową rodzine.
Zrób to dla niej.
Pozdrawiam
Offline
Posty
15
Dołączył(a)
04 kwi 2007, 17:48
Lokalizacja
Gdańsk

Avatar użytkownika
przez Estreva 09 maja 2007, 01:38
Nie wydaje mi sie abys przesadzala z sytuacja..Dobrze ja ocenilas...Dla twojego meza te osoby sa najblizsza rodzina a dla Ciebie wcale mogliby nie istniec i to wlasnie jest jak najbardziej zrozumiale :!: Twoj malozonek powinien Cie zrozumiec :!: Na poczatek moze jakas mala zacheta do rozmowy,na spokojnie,poprostu delikatna perswazja tak aby chociaz staral sie zrozumiec :idea: W takim wypadku wizyta u lekarza jak najbardziej by sie przydala najlepiej gdyby toowarzyszyl Ci maz...Moze konsultacja z lekarzem sprawilaby ze "zalapalby" o co chodzi.Co do tesciow to mozna tylko wspolczuc... :( Jezeli nie podejmiesz zadnych krokow atmosfera bedzie tylko sie pogarszac :(
Trzymam Kciuki :)
Chodźcie do mnie chmury...
Wstańcie jako złowrogi sztorm by rozedrzeć ich na strzępy
Niech osłona nocy zrodzi świadków i zniszczy tych
którzy się oprą, by mnie nie skrzywdzili...
Pozwól krwi, we mnie wezbrać
zapewniając wieczne piękno.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
105
Dołączył(a)
11 kwi 2007, 18:37
Lokalizacja
z Farbryki Uszkodzonych Ludzi

Avatar użytkownika
przez Róża 09 maja 2007, 09:18
asiczka2,ja myślę,że w niczym nie przesadzasz,a mąż powinien przestać udawać,że nic nie widzi i nie zmuszać cię do kontaktów z teściami.Wyszłaś za niego,a nie za jego rodzinę i uświadom mu to.Nie jesteś wcale chora,tylko wykończona tymi ekscesami.
Ja miałam podobną sytuację i niestety podobnych teściów.Na szczęście nie musiałam z nimi mieszkać,ale mieszkaliśmy zbyt blisko.Stąd i tak teściową(histeryczkę)miałam na głowie non stop.A teść traktował mnie po prostu po prostacku i wulgarnie(pijackie podrywy).Mąż oczywiście nic nie widział nic nie słyszał.Najwygodniej.W końcu nie wytrzymałam i na spokojnie,ale konkretnie powiedziałam mu dobitnie,że nie zgadzam się na takie traktowanie przez obcych ludzi.Rozumiem,że dla niego są bliscy,ale nie dla mnie.Że nie będę tolerować ich postępowania wobec mnie i niech sobie wybije z głowy,że będę ich odwiedzać lub przyjmować.Do tego powiedziałam to samo teściom.Wszyscy więc mieliśmy jasną sytuację.I skończyło się raz a dobrze.Teraz jak się sporadycznie spotkamy,to teściowie zachowują się zupełnie inaczej.Uważają co mówią i co robią.Mnie się udało,próbuj i ty.Na pewno za wszelką cenę porozmawiaj i unikaj spotkań.W końcu wszyscy się przyzwyczają do tego.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

przez atrucha 09 maja 2007, 09:38
asiczka2 zgadzam się z przedmówczyniami. Nie możesz pozwolić na takie sytuacje. Rozumiem Cię doskonale - kiedyś miałam podobnie. Niestety (dziś już stety) moje małżeństwo z różnych przyczyn nie przetrwało. Jestem szczęśliwa, że obecnie mój kontakt z "teściami" ogranicza się do zwykłego "dzień dobry" na ulicy.
Teściów wypada szanować, ale to nie oznacza że mają prawo ingerować w Wasze życie. Nie akceptuj tego, co wg Ciebie jest sprzeczne z Twoimi zasadami.
Bądźcie dzielni! Pa :)
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1781
Dołączył(a)
04 sty 2006, 00:29

Avatar użytkownika
przez WERCIA 09 maja 2007, 09:41
witaj EwkaEwka.jak ja bylam na terapii to tez byly tam osoby z takimi przypadkami jak moj,byla zarowno kobieta ktora trwala w takim zwiazku jak i mloda dziewczyna ktora wychowala sie w takim domu.3 razy probowala popelnic samobojstwo i z kazda taka klotnia robila samookaleczenia.dlatego boje sie o corke,ma prawie 7 lat,duzo rozumie.
wczoraj przeprowadzilam rozmowe z moim facetem,mowilam ze do konca miesiaca sie wyprowadze,wtedy byly prosby jego placz,a potem ze jak odejde to sie zabije bo nie bedzie mial dla kogo zyc.
juz nie mam sily na nic.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
07 maja 2007, 16:05
Lokalizacja
SZCZECIN

przez asiczka2 09 maja 2007, 11:01
Dziękuję za zrozumienie i za odpowiedź, bo sytuacja faktycznie jest nie łatwa i nie przyjemna. Z jednej strony rozumiem męża bo w końcu to jego najbliższa rodzina, ale prawda jest taka że i on nie ma z nimi łatwego życia. Pracuje u swojego ojca i w sumie jest tak że czasami mam wrażenie że oni są bardziej przeciwko nam nim z nami, ale on tego nie widzi i dlatego dziwi mnie że tak murem za nimi stoi, a powinien przecież za mną w końcu to ja jestem jego żoną. Jest oczywiście jeszcze kwestia dziecka, która jest znacznie cięższa, bo w końcu oni są jego dziadkami, ale jak dla mnie mój syn mógłby wogóle ich nie mieć, może jestem egoistką ale uważam że lepiej dla niego by tak było. Zresztą mój teść wiele razy udowodnił to że dobrym dziadkiem to on jest tylko na gazie, bo wtedy sie wnuczkiem interesuje, ale jak przychodzi co do czego to jak mały płakał bo był głodny to dziadek nie rozumiał że trzeba z dzieckiem wrócić do domu tylko ważniejsze było to że on musi dopić piwko i wypalić papieroska, na nic prośby i tłumaczenia, a po wszystkim jeszcze mi powiedział że po co z nimi pojechałam ( w gruncie rzeczy to on sie z nami wybral a nie ja z nim!!!!!) Najgorsze jest to że mieszkam w stronach mojego męża i do rodziców i wszystkich moich znajomych mam daleko (jakieś 100 km) a jestem osobą która potrzebuje kontaktów ze znajomymi bo inaczej usycham jak roslina bez wody. Tu niestety nie mogę liczyć na nikogo, nawet na swojego męża.
Pozdrawiam
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
08 maja 2007, 14:12

Avatar użytkownika
przez pięłkny pasztet 09 maja 2007, 12:08
Moja mama odwiedzając teściow robi tak:wpada do nich wyłącznie z mężem(automatycznie ich uwaga przechodzi częściowo na syna), dość często, ale na krótko.20-30 min. tak że zdązy sie zdenerwować ich głupimi uwagami,ale jeszcze nie na tyle żeby wybuchnąć.Popyta co tam słychać i ..dłuuuga do domu, zeby odpocząc psychicznie.Moze , jeśli już musisz,a jest mozliwe-po prostu częsciej a krótko?pol godziny kazdy wytrzyma, anie bedzie pretensji ze nie odwiedzasz, ze sie obrazasz itp..Pozdrawiam.
"Me english?Nicht verstehen-let's speak dance!"
Posty
28
Dołączył(a)
08 maja 2007, 20:30
Lokalizacja
Kraków

przez Martusia 09 maja 2007, 14:07
Nie widzę tu w Tobie problemu. To nie Ty przesadzasz i nie wyolbrzymiasz.
Chciałam powiedzieć, że rozumiem Cię i na Twoim miejscu nie chciełabym widzieć teściów. A co do męża to nie rozumiem jego postawy.
On ma Cię wspierać i chronić nawetr przed ałasnym ojcem.
Trudno miporadzić co możesz sama zdziałać, polecałabym wizytę w jednej z poradni rodzinnych czy u psychologa, który coś podpowie.
Nie jesteś chora, tylko żyjesz w chorej sytuacji, środowisku.
Życzę by wszystko się ułożyło.
Cierpliwości i jeszcze trochę siły.
Powodzenia.
Nie da się skasować wspomnień, ale da się z nimi szczęśliwie żyć.
Offline
Przyjaciel forum
Posty
348
Dołączył(a)
08 sty 2006, 23:06
Lokalizacja
Wołomin

przez Martusia 09 maja 2007, 14:24
Zdaję sobie sprawę, że to nie jest proste, bo gdyby było, wyprowadziłabyś się.
Jednak dla mnie sprawa jest oczywisa.
Każda chwila dłużej u boku tego człowieka to kolejna krzywda Twoja i Twojej córeczki.
Wierzę, że jeśli się chce i jest się zdeterminowanym, tyo da się wszystko poukładać. Na pewno dasz sobie radę tylko nie narażaj dziecka na takie spektakle. Pomyśl jaki będzie miała wzór rodziny, co to pozostawi w jej psychice.
Brak mi słów, bo nie chcę być zbyt agresywna, ale mam ochcotę prosić Cię, byś odeszła od niego.
Jego grośby, potem płacz i chęć samobójstwa, to zwykły szantaż i sceny jak z filmu. Tylko to nie jest film, wszystko dzieje się na prawdę i można zbyt wiele stracić.
Polskie prawo wiele pozostawia do życzenia, ale znajdą się miejsca gdzie Ci pomogą.
Może zacznij od zgłoszenia tego w opiece społecznej, sprowokuj by go przebadali i najlepiej gdzieś zamknęli. Nie możesz pozwolić by się nad Wami znęcał. Jak nie to policja. Ale myślę, ze ważne byś poinformowała kogoś z pewnych instytucji o jego samobójczych grośbach. Wtedy masz czyste sumienie. Możesz spokojnie odejść bez obaw, ze coś sobie zrobi.
Życzę duuużo siły i wytrwałości. Chroń siebie i dziecko, ono nie jest niczemu winne.
Nie da się skasować wspomnień, ale da się z nimi szczęśliwie żyć.
Offline
Przyjaciel forum
Posty
348
Dołączył(a)
08 sty 2006, 23:06
Lokalizacja
Wołomin

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 22 gości

Przeskocz do