Bliscy sprawcą mojej depresji...

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez aronia 27 gru 2006, 18:46
Zgadzam się z przedmówcami.
Przede wszystkim warto być sobą, to bardzo cenna wartość, to nas odznacza czynu wyjątkowym- ta nasza osobowość.
Olewać, walczyć- tak łatwo jest powiedzieć, z wykonaniem już troszkę trudniej. Każdy człowiek jest inny, ma siłę aby z tym walczyć, albo od razu się poddaje (taka ludzka natura).
Kiedyś miałam bardzo podobną sytuacje, po paru latach postanowiłam z tym walczyć.
Kiedy mój kolega z klasy mnie obraził, odpłaciłam się mu tym samym, później przyszedł i mnie przepraszał.
Zdziwiłam się, że człowiek, który wg mnie nie wykazywał nawet znikomego szacunku do mojej osoby, przyszedł do mnie i przeprosił mnie, chciał żeby wszystko było w porządku. Teraz walczę o swoje, bronię się, dalej boli jak cholera ale już skutki są mniejsze.
Podstawa to przekonać się do tego, że jest się silną osobą i w chociaż jednej sytuacji umieć się odezwać, wysunąć ripostę, zawalczyć.
Życzę siły:)
.Oh, and isn't this exactly where you'd like me?! .
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
26 gru 2006, 20:27

przez bloodypirat 28 gru 2006, 00:34
wiesz, pamiętam podobną sytuację z liceum.

mój rówieśnik z klasy cały czas bardzo niemiło się o mnie wyrażał. Zawsze odchodziłam ze spuszczoną głowa i nic nie robiłam. Ostatecznie komuś takiemu jak ja nie wypada nic powiedzieć, jestem zbyt dobrze wychowana, zbyt grzeczna.

Ale pewnego dnia, kiedy znowu mi coś powiedział prosto w twarz, walnęłam go z całej siły. Nie polecam takiego rozwiązania. z tym wiąże się sporo problemów - później.

Ale czasem warto się postawić i pokazać "HEJ JA TUTAJ JESTEM!!!" a nie tylko drżeć.

Co innego bać się ludzi a co innego nie potrafić się im postawić i walczyć tam gdzie walczyć trzeba.

Ja nie lubię ludzi i ich olewam, ale kiedy ktoś wyrządza mi krzywdę, nie boję się zawalczyć o własny spokój.

A fragment Chciałbym jeszcze dodać, że uważam się za osobę jak najbardziej normalną. Może zabrzmi to nieskromnie ale jestem wychowany, ubieram się normalnie i wyglądam też normalnie, zachowuję się tez tak jak inni ludzie. był wyjątkowo niefortunny, szczególnie tutaj i w takim odniesieniu. Może nie chciałeś nic złego przez to powiedzieć, ale na niektóre słowa warto uważać.
To ryzykowna sprawa, wychodzić za próg domu. Uważaj na nogi, bo nie wiadomo, gdzie cię poniosą.
Offline
Posty
12
Dołączył(a)
26 gru 2006, 23:37
Lokalizacja
nibylandia

przez Xerus_Ona 28 gru 2006, 17:43
Ech tez skadś to znam mar.t w fragmencie "Chciałbym jeszcze dodać, że uważam się za osobę jak najbardziej normalną. Może zabrzmi to nieskromnie ale jestem wychowany, ubieram się normalnie i wyglądam też normalnie, zachowuję się tez tak jak inni ludzie." chodziło chyba raczej o to, że nie wyróżnia się niczym szczególnym spośród grupy studentów bo takie zachowania często dotyczą osób, które npdobre się uczą albo są oryginalni.
Można oczywiście na zaczepki innych odpowiedzieć "spier..." ale Ty chyba taki nie jesteś ;)
Lepiej poprostu ich olać i odpowiedzieć coś stanowczo a pomyśleć, że ci goście poprostu nie sa na Twoim poziomie :)
"...niesie Cię pozytywna myśl, że nie jest źle, że to wszystko ma jakiś sens..."
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
16 paź 2006, 19:53

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez mar.t 28 gru 2006, 21:37
Ech tez skadś to znam mar.t w fragmencie "Chciałbym jeszcze dodać, że uważam się za osobę jak najbardziej normalną. Może zabrzmi to nieskromnie ale jestem wychowany, ubieram się normalnie i wyglądam też normalnie, zachowuję się tez tak jak inni ludzie." chodziło chyba raczej o to, że nie wyróżnia się niczym szczególnym spośród grupy studentów bo takie zachowania często dotyczą osób, które npdobre się uczą albo są oryginalni.

Dokładnie o to mi chodziło. Nie wyróżniam się spośród innych niczym szczególnym.

Można oczywiście na zaczepki innych odpowiedzieć "spier..." ale Ty chyba taki nie jesteś

Również się zgadza, nie potrafię tak powiedzieć. To nie w moim stylu. Całe życie mnie uczono żeby być miłym, uprzejmym dobrym dla innych, dobrze się odzywać etc. I teraz mam o tym wszystkim zapomnieć bo tego wymaga ode mnie otoczenie w którym przebywam na codzień ? Nie potrafię tego zrobić.
No cóż, mam cichą nadzieję że ci ludzie się zmienią...
Pozdrawiam
Mar.t
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
22 gru 2006, 02:40

przez pikpokis 29 gru 2006, 23:38
Moim zdaniem szkola, praca zawsze narzuca nam srodowisko w ktorym musimy przebywac, wbrew naszej woli musimy spotykac sie albo z fajnymi ludzmi albo z durniami ! Nie zmieniaj sie! Tylko pokaz im ze nie moga Toba pomiatac! Przepraszam ze tak napisze ale WAL ta uczelnie czy szkole! to tylko kilka godzin i one nie moga ci zniszczyc zycia i radosci! pamietaj ze jesli jestes dobry to dobro do Ciebie wroci!!!!! i wtedy zobaczysz kto bedzie sie smial ostatni!!!!!!! Oni czy Ty !!!! A ich zachowanie swiadzy tylko o braku pewnosci siebie i niedojzalosci!!!!!!! Chca pokazac jakimi oni to sa kozakami!!!!!!
Offline
Posty
378
Dołączył(a)
12 gru 2006, 11:16

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 30 gru 2006, 02:43
No to mar.t nie jesteś sam.Ja z wyzwiskami miałem do czynienia w podstawówce,gimnazjum i liceum."Koledzy" śmiali się ze mnie tylko dlatego,że byłem/jestem nieśmiały.Bylem obrzucany wyzwiskami przez wszystkich,każdy wiedział że debil to ja.Obrażali mnie nie tylko 'koledzy" ale również"koleżanki",cytat "ale z tego<tu imie>jest ciul" po czym ta właśnie "koleżanka" zorientowała się,że to wszystko słyszałem i tak tylko na mnie patrzyła wzrokiem pełnym nienawiści.Kolejny cytat innej koleżanki "Nie będe siedzieć z tym ciulem" zresztą każdy wolał siedzieć nawet na ziemi niż ze mną w ławce i jeszcze jeden,bo nie mogę się powstrzymać"Z tym ciulem to sie nigdy nie umówie!!!"Aha żeby nie było,że nie walczyłem o swoje:mówiłem do swoich wrogów kiedy mnie przezywali:sp...rdalać ode mnie gnoje,groziłem im,biłem......ale to wszystko jeszcze bardziej ich doładowywało i mówili"Patrzcie ciul się stawia" a kiedy biłem to mówili,że to ja jestem nienormalny a osoby postronne które wiedziały o wszystkim oczywiście mówiły "Zostaw ich idioto!!"<oczywiście to oni prowokowali bójki,albo uderzali pierwsi albo obrażali moją rodzinę-a tego już znieść nie mogłem.Oczywiście osoby postronne znały przebieg zdarzeń ale uważały mnie za idiote,a ten który spowodował bójkę był ok>Teraz na studiach nie mam do czynienia z wyzwiskami ale wiem,że śmieją się ze mnie pokryjomu bo słyszałem,już głupie gadki na mój temat tylko dlatego,że mniej odzywam się od innych,a na przerwach oddalam się od grupy i stoje w kącie do końca przerwy.Doświadczenia szkolne są przyczyną mojej newicy lękowej i mojej depresji.DRODZY"PRZYJACIELE ZE SZKOłY,DZIęKUJE WAM BARDZO!!!
:twisted: :twisted: :twisted: :twisted: :twisted:
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Czy ktoś kogo kochasz moze być przyczyną twojej nerwicy

przez zapłakana26 18 sty 2007, 22:27
:oops:
Jetsm męztką 6 lat i przez te szejśc lat z małej usmiechnietej dziwczyny zostało tylko ciał
- brak checi do zycia
-a o usmiechu to juz nie mowie bo nie pamientam kiedy to było
najgorsze jest to ze mam córke
i nie umiem być z tego powodu szczęśliwa
chociaż to wspaniałą dziewczynka
i tylko ona mi została ja czasem się zastanawiam czy nie lepiej jej by było z kimś innym z tatą . poco jej mama ktorej nic nie wychodzi
kocham ja a le najgorsze jest to ze kocham jej ojca
-ale nie umiem tego okazać bo cią gle płacze płącze
i nie umiem się smiać ,bawić
tak bardzo bym chciałą mieć rodzine dom pełen ciepłą i miłości ale nie umiem dac tego od siebie juz nie umiem
kiedyś lubiłam gotowć sprżatac dbać o dom
teraz mi nie zalezy , i jak tu zyć jak się cieszyć
musze walczyć
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
18 sty 2007, 21:56

Avatar użytkownika
przez 331ania 18 sty 2007, 22:45
Witaj.Wiesz?czytam juz 4 raz Twoj post i wierz mi ze naprawde Cie rozumiem.Tylko nie rozumiem czy tu akurat maz jest Twoja "przyczyna klopotow" ze tak powiem?Bo pozniej piszesz ze moze corce bylo by lepiej z samym tata,prosze napisz co sie dzieje bo nie potrafie dojsc do sedna a naprawde chce Ci pomoc choc by tylko slownym wsparciem :cry:
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
610
Dołączył(a)
29 lis 2006, 22:38

przez Mikael 19 sty 2007, 22:19
Mój ojciec to alkoholik , taki leon zawodowiec najlepszy w dzielnicy.Mordka rokiego balboa i w ogole porazka .To on mnie glownie wkopal w to co dzisiaj sie ze mna dzieje....Olalem go totalnie jestem sobie statkiem i sternikiem , sa poztywne strony tego bagna , wieksza samoswiadomosc , jak juz kiedys cos osiagne to wiem ze to bedzie tylko moja zasluga.I too jest ten power ktory jeszcze mnie trzyma przy zyciu .
To, co człowiek widzi, zależy zarówno od tego, na co patrzy, jak i od tego, co nauczył się dostrzegać w swym dotychczasowym doświadczeniu wizualnym i pojęciowym.
Offline
Posty
18
Dołączył(a)
18 sty 2007, 23:12
Lokalizacja
Katowice

przez zapłakana26 28 sty 2007, 17:01
czesc 331ania mił że tak zareagowałaś ja sama nie wiem o co mi chodzi ,nie odpisałam wcześniej bo nie whodziłam na te stronke ,ogolnie mam mało czasu ,wtedy akurat corki nie było w domu i poprostu pozwoliłam sobie na roszczulanie się nad sobą człowiek jak ma zadużo czasu to mysli zadużo o sobie
jak możesz to odezwij się domnie jeszcze ,.czasem fajnie było by pogadać z kimś postronnym miłego dnia
musze walczyć
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
18 sty 2007, 21:56

Avatar użytkownika
przez 331ania 28 sty 2007, 17:33
no hej Zaplakana.Ciesze sie ze to byl pojedynczy przypadek i ze moze to byl maly dolek a nie ogromny dol ktory wpedzil by cie w cos gorszego.Mam nadzieje ze teraz jest juz lepiej i ze troche sie poukladalo.Zawsze jak bedzie ci smutno to zagladaj tutaj,sa tu ludzie ktorzy doradza Tobie jak i wielu innym osobom ktore czasem sie gubia w tym wszystkim.Pozdrawiam cie cieplutko.powodzenia.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
610
Dołączył(a)
29 lis 2006, 22:38

przez webster84 28 sty 2007, 18:21
MAcie racje.tez tak jest w moim przypadku.Pokrotce opowiem wam moja historie.Cale moje zycie jest zagmatwane.W wieku 10 lat dowiedzxialem sie.ze moj prawdziwy ojciec jest kubanczykiem,przez cale 10 lat zylem w zaklamaniu i obludzie.Nie mowiac juz o nieprzyjemnosciach jakie mailem w szkole.Co chwile wymyslalem nowe hostorie na temat mojego oryginalnego nazwiska czy urody sam nawet nie domyslajac sie prawdy.o ojcu dowiedzialem sie pzypadkiem ogladajac rodzinne zdjeica u mojej chrzestnej- glownej przyczyny mojej dpresji i nerwicy..Najlepsze jest to,ze nie wywolalo u mnie to zadnych emocjiZadnych!!Nienormalne co?Jednak w konfrontacji z calym moim zyciem jak najbardziej normalne.W domu od zawsze panowala patologia.Bieda,ubustwo,zacofanie i glupota.Odizolowani od restzy rodziny zylismy w tym bagnie.Nadal zyjemy.Ojciec awanturnjik,pijak i ciepriaca matka.I my, ja moj brat i siostra.Aha no i ona....ciotka.Chrzestna,ktora miala byc lekiem na cale zlo.Ucieczka do wolnosci.Gdybym tylko wiedzial....Zostalbym w tym bagnie.Od momentu mojego urodzenia walczyla o mnie.Tak walczyla!!!Ona i babka.Zabierajac mnie do siebie.nie raz na sile,szntazhjuac emocjonalnie.Jednak w ich rekach bylem tylko przedmiotem.Taka pokazowka,Ciotka przedstawiala mnie jako wlasne dziecko podkreslajac,ze to "ten",ktorego ojciec jest kubanczykiem.Nagabujac przeciwko rodzicom.A ja ich mimo wszytsko kochalem.I rodzenstwo.Przeciez byli moimi biskimi.Sa,ale juz tego nie czuje.Nie mam z nimi takiej wiezi emocjpnalnej.Ale oni wciaz mnie kochaja.Czuje sie winny,ze nie potrafie tego odwzajemnic.Nie tak jak bym chcial.Cala podstawowka to niekonczace sie ucieczki od babki i ciotki do rodziow i odwrotnie.Dwa skrajne swiaty ale jak do siebie podobne.Liceum.Ze wzxgledow materialnych zostalem u babki i ciotki.Wierzylem w mozliwosci rozwoju,lespza przyszlosc,wyksztalcenie itp.Jaki glupi bylem.Ilekroc probowalem robic to co lubie,samoorealizowac sie,usamodzielniac podcinano mi skrzydla,szantazujac i uzelezniajac emocjonalie.Skutecznie.Potem studia,dupny kierunek ale wazne ze studia!!Bo tak musi byc.Bo czlowiek z mr przed nazwsikiem to juz cos itp.A teraz.Mam 23 lata i mieszkam z ciotka.Zarywam studia z powodu depresji i nerwicy.Jestem typowym nieudacznikiem zyciowym,nie potrafiacym sie usamodzielnic emocjonalnie czy tez fizycznie.Ciamajda,fajtlapaniedolega,oferma zyciowa.Przeklada sie to na wszytskie aspekty zycia.Glupi,maly,szary czlowiek,bez zainteresowan,ambicji celow,przyszlosci.Nadodatek egoista!!!!.Traktujacy ludzi interesownie nic nie dajac.Bo nie umie.Nie potrafie.A tak wiele bym chcial dac,pomoc.,nie umiem.chalem to zmieic.Myslalem ze leki,psychioterapia mi w tym pomoze.A pzeciez nikt nam nie powie jak zyc.Powoli zaczynam rozumiec,ze pozostaje mi to zaakceptowac i nauzyc sie z tym zyc.Oj ciezko bedzie.Gdzie tu ,prawdeziwe zyciowe problemy.Czym na ich tle sa moja.Niczym.Tym bardziej juz dla siebie nie widze przyszlosci.
"...nic niumiwiem zrobic wedle zswoch mysli....za kadzym razem jak zaczynam od nowa kasuje ludzi z komórki i gg, i wtedy jest dobrze nieonanizuje sie , nie pije, ale to traw najdłuzej dwa tygodnie, wtedy znowu któres z moim przyczen pada..."
Postepuje tak samo.Tez w ten sposob traktuje ludzi,probujac odciac sie od przeszlosci.Nienawidze siebie za to,ale inaczej nie umiem.Ale wiem,ze trzeba z tym walczyc.Nie wiem jeszcze jak ale wiem,ze trzeba.:(
Pewnie gdy na moment ustabilizuje sie emocjonalnie bede zalowal,ze to napisalem,wyjalem,wszytskie swoje brudy rodzinne,ale przynajmniej dalem upust swoim emocjom.Jest troszke lepiej.Pozdrawiam.
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
25 sty 2007, 22:35

Avatar użytkownika
przez 331ania 28 sty 2007, 18:31
no i bardzo dobrze ze to wywaliles z siebie,bedzie ci lzej a zawsze ktos cos ci poradzi bo byc moze byl juz w takiej sytuacji,szkoda ze nie napisales tego postu jako osobny temat ale mysle ze tu tez ludzia zagladaja.Naprawde miales straszne zycie i wspolczuje ci z calego serca.Egoizmu mozna sie wyzbyc ale trzeba kochac-wtedy nie bedziesz egoista bo dla drugiej osoby bedziesz w stanie oddac wszystko,ale jak kochac kiedy sie nie potrafi..to trudne,naprawde zycze ci bys znalazl osobe ktora cie zrozumie,nie psychologa,ciocie,babcie,tylko osobe ktora cie pokocha i ty ja pokochasz-wtedy bedzie ci latwiej wygrac z ta beznadzieja zyciowa.3maj sie jakos i moze naprawde ktos madry pomoze ci wyjsc z tego wszystkiego w czym teraz tkwisz.pozdrawiam cie serdecznie.
Avatar użytkownika
Offline
ExModerator
Posty
610
Dołączył(a)
29 lis 2006, 22:38

przez webster84 28 sty 2007, 19:04
Dzieki,poraz kolejny 33lania za mile slowa.Naprawde sporo one dla mnie znacza.

"Egoizmu mozna sie wyzbyc ale trzeba kochac-wtedy nie bedziesz egoista bo dla drugiej osoby bedziesz w stanie oddac wszystko,ale jak kochac kiedy sie nie potrafi..to trudne,naprawde zycze ci bys znalazl osobe ktora cie zrozumie..."
Sporo w tym prawdy.Ale w milosci chodzi nie tylko o to,zeby byc zrozumianym.Trzeba tez potrafic zrozumiec.I tego musze sie nauczyc.Sadze,ze to dotyczy wielu z nas.
"szkoda ze nie napisales tego postu jako osobny temat ale mysle ze tu tez ludzia zagladaja."
Masz racje.Wloze to jako oddzielny temat.Moze zacheci to innych do dzielenia sie swoimi problemami.
Offline
Posty
14
Dołączył(a)
25 sty 2007, 22:35

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 6 gości

Przeskocz do