Samobójstwo...czyn wzniosły, czy tchórzostwo...

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez atrucha 05 sty 2007, 00:09
Załóżmy,że trafia tu osoba,która faktycznie rozważa samobójstwo..

Wklejam tekst znaleziony w sieci:

Jeżeli właśnie teraz odczuwasz chęć popełnienia samobójstwa przeczytaj najpierw ten tekst. Zabierze Ci to pięć minut. Nie mam zamiaru analizować tutaj szczegółów Twojego złego nastroju. Nie jestem terapeutą, ani psychiatrą - jestem tylko kimś, kto wie co się czuje, gdy się cierpi.

Nie wiem kim jesteś i dlaczego odwiedziłeś tę stronę. Wiem tylko, że tutaj jesteś. To dobrze. Mogę przypuszczać, że znalazłeś się tutaj, ponieważ jest Ci źle i zastanawiasz się nad zakończeniem życia. Gdyby to było możliwe wolałbym być z Tobą w tej chwili, siedzieć obok Ciebie i móc szczerze porozmawiać. Ale ponieważ to niemożliwe skorzystajmy z tego, co mamy.

Znałem wielu ludzi, którzy chcieli się zabić, dlatego uważam, że mogę się domyślać co czujesz w tej chwili. Wiem, że możesz nie mieć ochoty na czytanie grubej księgi, dlatego będę się streszczał. Ponieważ mamy spędzić razem pięć minut, chciałbym podzielić się z tobą pięcioma prostymi myślami. Nie będę się z Tobą sprzeczał, czy masz się zabić, czy nie. Przypuszczam jednak, że skoro o tym myślisz musisz się czuć kiepsko.

Cóż, nadal tutaj jesteś. To bardzo dobrze. Chciałbym Cię prosić, abyś pozostał ze mną do końca tej strony. Oznacza to (mam nadzieję), że jesteś chociaż w jednej cząstce niepewny, gdzieś głęboko w środku, czy rzeczywiście chcesz kończyć swoje życie. Ludzie często czują tę niepewność, nawet w najgłębszej rozpaczy. Ta niepewność to coś najzupełniej normalnego. Fakt, że w tej minucie wciąż żyjesz oznacza, że masz ją w sobie. To znaczy, że - mimo pragnienia śmierci - część Ciebie chce żyć. Trzymajmy się zatem tej części i spędźmy razem jeszcze parę minut.

Zastanówmy się takim stwierdzeniem:
"Samobójstwo nie jest kwestią wyboru, następuje, gdy cierpienie przekracza siły do walki z nim"

Otóż to. Nie jesteś złym człowiekiem, szaleńcem, czy osobą niepełnowartościową ponieważ masz nastrój samobójczy. To nawet nie oznacza, że chcesz umrzeć - to tylko mówi, że Twoje cierpienie jest tak silne, że nie możesz go opanować. Jeżeli zacząłbym wieszać Ci na ramionach ciężarki i tak w którymś momencie musiałbyś upaść.. niezależnie od tego jak bardzo chciałbyś stać dalej. (To właśnie dlatego bez sensu jest pocieszać Cię teraz słowami "głowa do góry, nie trać ducha" - oczywiście, że nie traciłbyś ducha, gdybyś tylko mógł.)

Nie zgadzaj się, jeżeli ktoś mówi Ci: "Twój problem jest zbyt mały, aby myśleć o samobójstwie". Są różne rodzaje cierpienia, które mogą prowadzić do samobójstwa. U każdego człowieka ten sam problem znaczy co innego. To, co jest do zniesienia dla innego, może być nie do zniesienia dla Ciebie. Punkt krytyczny, za którym cierpienie staje się nie do zniesienia, zależy od Twojej siły do zwalczania go. W tym też ludzie różnią się znacznie między sobą.

Kiedy cierpienie przekracza Twoje siły pojawia się myśl o samobójstwie. Samobójstwo nie jest ani dobre, ani złe, nie jest wadą charakteru, jest moralnie neutralne. Jest po prostu efektem stanu nierównowagi pomiędzy cierpieniem, a siłami obrony przed nim.

Możesz pozbyć się myśli o samobójstwie na dwa sposoby: [1] znajdując sposób na zmniejszenie cierpienia, lub [2] znajdując sposób na zwiększenie swojej "odporności". Oba są możliwe.

Teraz chciałbym przekazać Ci kilka rzeczy do przemyślenia:

1. Pierwsze, o czym powinieneś się dowiedzieć, to to, że ludzie są w stanie sobie z tym poradzić - nawet ci, którzy czuli się tak źle, jak Ty teraz. Statystycznie patrząc, jest bardzo duża szansa, że będziesz dalej żył. Wierzę, że ta informacja doda Ci trochę nadziei.

2. Chciałbym Cię namówić na danie sobie trochę czasu. Powiedz sobie: "Poczekam 24 godziny, zanim coś zrobię". Albo tydzień. Pamiętaj, że odczucia i czyny to dwie różne rzeczy - to, że czujesz potrzebę samounicestwienia wcale nie znaczy, że masz to zrobić w tej chwili. Pozwól, aby między Twoją decyzją, a realizacją upłynęło trochę czasu. Nawet 24 godziny. Możesz wliczyć w to 5 minut, które spędziłeś czytając tę stronę. I następne 5 minut, które jeszcze tu spędzisz. Zdaj sobie sprawę z tego, że mimo Twoich odczuć nic nie robisz w tej chwili, aby je zrealizować. To dla mnie bardzo zachęcające - mam nadzieję, że także dla Ciebie.

3. Trzecia sprawa: ludzie często decydują się na samobójstwo, bo szukają ulgi od cierpienia. Nie zapominaj, że ulga jest odczuciem. A Ty musisz być żywy, aby móc z niej skorzystać. Jeżeli będziesz martwy, nie będzie żadnej ulgi.

4. Sprawa czwarta: niektórzy ludzie zareagują negatywnie na Twoją decyzję o samobójstwie ponieważ będą źli, lub przestraszeni. W efekcie mogą pogłębić Twoje cierpienie zamiast Ci pomóc poprzez bezmyślne słowa. Musisz zrozumieć, że ich złe reakcje to efekt ich obaw, a nie Twoja wina.
Są jednak także ludzie, którzy mogą być z tobą w tym okropnym czasie, nie będą Ciebie osądzać, czy kłócić się z Tobą, wysyłać do szpitala, czy próbować na siłę wywlec szczegóły Twojego złego samopoczucia. Po prostu będą się o Ciebie troszczyć. Znajdź jednego z nich. Teraz. Wykorzystaj Twoje 24 godziny, lub Twój tydzień i powiedz komuś co się z tobą dzieje. Nie ma nic złego w prośbie o pomoc. Zadzwoń do psychologa, ostrożnie wybierz jednego z przyjaciół, czy księdza, kogoś, kto będzie chciał Ciebie wysłuchać. Nie dokładaj sobie jednak dodatkowego brzemienia chcąc poradzić sobie z tym wyłącznie samemu. Nawet samo opowiedzenie komuś , jak znalazłeś się w tym położeniu wyzwoli mnóstwo energii, energii potrzebnej Ci do odbudowania równowagi sił w Twojej psychice.

5. Ostatnia rzecz, którą chcę Ci przekazać: myśli samobójcze powracają. Po tym, jak odejdą musisz nadal się o siebie troszczyć. Dobrym pomysłem będzie psychoterapia.


Zobacz, minęło już kilka minut i wciąż tu jesteś. Naprawdę się cieszę.

Jako, że doszliśmy aż tutaj, czas na nagrodę. Uważam, że powinieneś dać sobie prezent. Tym prezentem będzie siła wewnętrzna. Pamiętasz, na początku tej strony wyjaśniałem, że receptą na sukces jest taka siła wewnętrzna, która pozwoli Ci przezwyciężyć cierpienie. Spróbuj zwiększyć swój opór, aż będzie go więcej, niż cierpienia.

Teraz, kiedy ta strona mogła dać Ci pewną ulgę. Najlepszym źródłem siły wewnętrznej będzie inna istota ludzka, z którą możesz porozmawiać. Jeżeli znajdziesz kogoś, kto będzie chciał Cię wysłuchać i opowiesz mu o swoich odczuciach oraz o tym, jak znalazłeś się w tej sytuacji, od razu wzrośnie Twój opór przeciw cierpieniu.

(Tekst pochodzi ze strony http://www.przyjaciele.org/pomoc/)
Bądźcie dzielni! Pa :)
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1781
Dołączył(a)
04 sty 2006, 00:29

Avatar użytkownika
przez meskalina 05 sty 2007, 00:23
Bardzo mi sie podoba.
Czasami tak bardzo brakuje tej wewnetrznej sily, tak bardzo by dalej walczyc.
Dzieki Atruszko, za ten tekst.
hmmm...co tu dzisiaj wpisac???
Avatar użytkownika
Offline
Posty
301
Dołączył(a)
25 paź 2006, 00:55
Lokalizacja
z kosmosu

przez snaefridur 05 sty 2007, 00:51
Mi również się podoba,mądry tekst,bez zbędnych słów,o walce i ruszeniu tyłka.
snaefridur
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Chce sie zabic ...

Avatar użytkownika
przez Korn 05 sty 2007, 14:18
Probowalam juz raz, nie udalo sie.
Chce umrzec, nie potrafie wytrzymac tego cierpienia. Cale cialo mnie boli, nie potrafie spac, nie umiem jesc. Dziwie sie ze jeszcze oddycham. Nie ma juz Kornelii, nie ma czlowieka - jest tylko chodzacy bol :((((((

Jak to zrobic zeby sie udalo ????????
Avatar użytkownika
Offline
Posty
13
Dołączył(a)
04 paź 2006, 13:09

przez edwinka21 05 sty 2007, 14:37
nie tak latwo jest umrzec....
Offline
Posty
17
Dołączył(a)
21 gru 2006, 14:46

przez santa 05 sty 2007, 17:32
a ja mysle ze samobojstwo posiada rozne znamiona....moze byc tchorzostwem (gdy uciekamy do smierci bo boimy sie stawic czola zyciu), ale i moze byc "heroiczne" (kamikaze....). Problem w tym ze czesto samobojstwo jest wynikiem zaburzen psychicznych...badz zaburzen w obrebie systemu w ktorym zyjemy...a ze czlowiek to jedynie "czcina najslabsza w przyrodzie" kuli pod siebie ogon i mowi ...juz lepiej nie bedzie...
Wszystkim zainteresowanym polecilabym Paulo Coelho - "Weronika postanawia umrzeć"....
"Uważała się za osobę całkowicie normalną. A samobójstwo popełniała z dwóch prostych powodów. Była pewna, że gdyby objaśniła w liście pożegnalnym te powody, wielu ludzi przyznałoby jej rację.
Po pierwsze: jej życie było monotonne. A kiedy przeminie młodość stanie się powoli zgorzkniałą, schorowaną staruszką. Wtedy opuszczą ją przyjaciele. Nie ma co kurczowo trzymać się życia, które może przynieść tylko cierpienia.
Po drugie: Weronika czytała gazety i oglądali telewizję, śledziła na bieżąco wydarzenia na świecie. Wszystko było nie tak, a ona nie mogła temu zaradzić i czuła się całkowicie bezużyteczna."
Co wy na to??? heheh ;D chyba dosyc nieszablonowo :)
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
05 sty 2007, 16:57

Avatar użytkownika
przez Róża 05 sty 2007, 21:10
Santa-myślę,że Weronika była bardzo chora tylko niezdiagnozowana.To patrzenie przez pryzmat depresji,nic innego.Mozna być schorowana staruszką z młodą duszą i jeszcze bardzo duzo dobrego wnieść w życie innych nawet obcych ludzi.Można być na bieżąco z informacjami i zdawać sobie sprawę,że media polują wręcz na sensacje dla kasy i prestiżu,a na świecie zawsze byli ludzie i ludziska,mordercy i wolontariusze i tak pozostanie do końca świata.To wszystko kwestia "widzenia".Jeśli jest chore-człowiek rezygnuje,jeśli zdrowe-stara się żyć sam i umożliwić życie innym.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Avatar użytkownika
przez Czarownica_Akara 05 sty 2007, 21:15
Zastanowiłam sie 2 razy i mogę powiedzieć, ze moim zdaniem nie jest to czyn ani wzniosły ani nie jest to tchórzostwo. Jak nazwać człowieka w totalnej rozpaczy, nie radzącego sobie z życiem...tchórzem??o nieee.... Mysle, ze taki człowiek ma wiecej odwagi niż niejeden "zdrowy". Strasznie wkurza mnie to, gdy "zdrowi" ludzie wypowiadają się na ten temat, to tak jak komentować smak awokado wiedząc ze nigdy się nie mialo go w ustach. Mogę powiedzieć jak czuje sie młody człowiek na wózku inwalidzkim, moge gadac rozne bzdury ale nigdy do konca nie pojme co on naprawde czuje, tak samo jest z samobójcami. Takie chrzanienie, że samobójstwo to ucieczka przed i tak już trudnym życiem, tylko ze czlowiek ktory sobie z zyciem nie radzi, oprócz tego, ze musi radzic sobie z nim w takiej formia w jakiej postrzegaja je ludzie zdrowi to na dodatek zdarzaja sie sytuacje, stany o których wiekszosc ludzi nie ma zielonego, zoltego czy i jakiegos tam innego pojecia, jakiegokolwiek. Wiec bardzo prosze nie zabierac glosu na ten temat, niech nie robia tego osoby, ktore nigdy czegos takiego nie przezyly, tu moj apel do Was.
" Wlasna, wolna i swobodna wola stanowi
najkorzystniejsza korzysc, w skutek ktorej
diabli biora wszystkie systemy i teorie "

F. Dostojewski
Posty
228
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 19:39
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez Róża 05 sty 2007, 21:29
Chciałam jeszcze coś dodać od siebie.Zawsze zastanawia mnie to tzw."wołanie o pomoc"ewentualnych samobójców.Ja nie napisałam żadnego listu,z nikim nie miałam nawet zamiaru rozmawiać na temat swoich przemyśleń czy doznań,nie wołałam w żaden sposób o jakąkolwiek pomoc i nie zależało mi na tym wcale.Po prostu nie chciałam dalej żyć i zrobiłam to jak najskuteczniej potrafiłam.Ale odratowano mnie i to była najbardziej przykra niespodzianka dla mnie.Byłam wściekła!!Zrobiłabym to oczywiście po raz drugi,ale uległam błaganiom moich rodziców,zrozumiałam,że żyję nie tylko dla siebie,że zabijając siebie-zabijam jeszcze kogoś,widziałam ich straszliwą bezradność i lęk i pomyślałam,że byłam potworną egoistką,że większym wyzwaniem jest żyć mimo wszystko i nauczyć się walczyć z samą sobą,niż to zakończyć.Taka jest moja historia.Uważam,że to tchórzostwo!
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Avatar użytkownika
przez Czarownica_Akara 05 sty 2007, 21:43
Oczywiscie mozesz mowic co chcesz, mamy demokracje. Tylko nie bardzo podoba mi sie jak napisałaś "tzw. wołanie o pomoc", bo to nie jest "tzw." tylko to jest "wołanie o pomoc". Moze ty miałas inaczej niz inne osoby i nie wolalas o pomoc ale ja to robilam, bo chcialam tak naprawde zyc tylko, ze .....nie wiedzialam jak a kiedy zorientowalam sie ze nikt mi nie potrafi pomoc...no coz. Żyje, bo źle zaplanowalam swoja smierc, hehehe...... doszedl jeszcze strach....no coz... nastepnym razem bede wiedziala co zrobic. Nie sadze ze jest to tchorzostwo. Tak samo moge powiedziec, ze jestes tchorzem bo boisz sie stawic czolo zyciu i wyjsc przy nerwicy na ulice, do sklepu kupic chleb. Tylko ze wszyscy wiemy, ze tchorzostwem to nie jest, jest to natomiast choroba, tak samo choroba jest to co pcha Cie w ramiona smierci.
" Wlasna, wolna i swobodna wola stanowi
najkorzystniejsza korzysc, w skutek ktorej
diabli biora wszystkie systemy i teorie "

F. Dostojewski
Posty
228
Dołączył(a)
05 kwi 2006, 19:39
Lokalizacja
Wrocław

przez atrucha 05 sty 2007, 23:17
Większość chorób można wyleczyć w naszym cywilizowanym świecie. Popieram w 1OO% Różę..Właściwie powiedziała wszystko co sama chciałam napisać.

Złoszczą mnie opisywane na necie relacje z własnych "samobójstw". Zwykle ludzie opisują to z detalami. Opowiadają jak podcinają sobie żyły,jak cieknie krew etc.. Po jaką cholerę..? Masa nastolatków porusza się w sieci. Mają przeróżne okresy buntu, niepokoju. Kilka ostrych opisów "ulgi" (jak to czasem jest nazywane) i dziecko szybko łapie klimat.. Wciąga się w to wszystko..Miesza świat realny z fikcją. Dramat gotowy.
Bądźcie dzielni! Pa :)
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1781
Dołączył(a)
04 sty 2006, 00:29

Avatar użytkownika
przez Róża 05 sty 2007, 23:50
No cóż-nerwica,depresja i samobójstwo jest dzisiaj trendy i widać to po niektórych postach na forum.Czyżby niektórym brakło zajęcia i ekstremalnych sportów?A jeśli wołasz o pomoc czarownica,tzn.że tak naprawdę chcesz żyć.
Dzieki Artucha,nie było łatwo mi to napisać.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

przez santa 06 sty 2007, 16:31
a ja sadze ze gdyby ktos nie liczyl w glebi serca na odratowanie to by popelnil samobojstwo w miejscu gdzie nie ma szans na "odnalezienie i uratowanie". Jezeli kogos odratuja to zazwyczaj dlatego ze wybral miejsce w ktorym bywaja ludzie...nawet przypadkiem...a co za tym idzie istnieje (nikla byc moze ale jednak) szansa na ocalenie...
Kazdy wola na swoj sposob o pomoc...czasami niemo ;) ale wola... wybierajac odpowiednie okolicznosci...i sprawiajac ze swoim czynem zwroci kogos uwage...
Dlaczego cie Róża odratowali? nie wierze ze wybralas totalne pustkowie gdzie napewno nikt sie nie zjawi i chcialas sie zabic... calkiem mozliwe ze bylo to jednak miejsce sprzyjajace pojawianiu sie ludzi (jak napisalam wyzej) wiec...moze doslowanie nie mowilas "ocalcie mnie" ale tak swiadomie bedz nie pokierowalas sytuacja by jednak ktos..."uslyszal" ;)
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
05 sty 2007, 16:57

Avatar użytkownika
przez Róża 06 sty 2007, 20:13
Santa,nie będę tu opisywać co i jak i gdzie i dlaczego,bo to jest niepotrzebne.Wiem natomiast,że jesteś studentka pedagogiki zdrowia i piszesz pracę na temat samobójstw.Widzisz jaki internet jest mały,tak jak świat.Uważam,że dobrze by było,gdyby ten temat został zamkniety,bo wzbudza niepotrzebne emocje.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 10 gości

Przeskocz do