Samobójstwo...czyn wzniosły, czy tchórzostwo...

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez Radison 14 wrz 2006, 16:42
Skoro nie ma już co zbierać, to może lepiej zacząć od nowa. Wiesz, ja w pewnym sensie też zaczynam od nowa. Nie przeżyłem tego co Ty, ale z wielu rzeczy, które były dla mnie tą częścią istnienia, bez której go sobie nie wyobrażałem też nic nie zostało. Nie będę oszukiwał, nie mam nowej filozofii życia, którą mógłbym Ci przeszczepić. Może tylko tyle, że sensu teraz upatruję w podnoszeniu się z porażek: ja kontra cały świat. Wątpię także, aby Tobie od razu zaświeciła idea, jak żarówka nad głową Pomysłowego Dobromira. Ale kto wie, może właśnie nie ma nic głębszego i pełniej wykorzystującego życie...
Nie myśl, że namawiam Cię do egoizmu. Na zewnątrz, dla innych ludzi liczą się Twoje czyny, a do nich jest najpierw potrzebna chęć i siła, a ich pewnie masz w niedomiarze...
Ja Cię rozumiem, wiem jak ciężko jest być samemu ze swoją chorobą. Jeśli chcesz, to zobacz: nie jesteś już sama, skoro Ci odpowiedziałem, a na pewno na mnie się nie skończy.
Zasługujesz, żeby się wyrwać z chocholego tańca. Możesz zapytać: " czy warto? " Nie wiem. Ale nie chciałbym nie spróbować.
Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
116
Dołączył(a)
22 sie 2006, 19:27
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez Wypalony 14 wrz 2006, 18:20
Coz, ja mam za soba dwie proby samobojcze, ale mialem tyle szczescia ze po kazdej z nich trafialem w koncu na ludzi ktorzy umozliwiali mi spojrzenie na swoje zycie z innej perspektywy. To swiadomosc tego ze sa na tym swiecie ludzie gotowi pomoc, chocby rozmowa, czy dobra rada, daje mi nadzieje ze jednak warto dalej zyc. To i swiadomosc ze tylu ludzi na swiecie, czesto majac problemy znacznie wieksze od moich wlasnych, jednak z nich wychodzi, daja sobie rade. Ja wierze ze nic nie jest przesadzone z gory. Jesli dzis zycie dalo mi kopniaka, to jutro moze mnie poglaskac po glowie. :smile: Jak nie jutro, to pojutrze. Zawsze jest nastepny dzien ktory moze sie przeciez okazac najszczesliwszym dniem mojego zycia. I nie chce go przegapic. Ale bierne czekanie na taki dzien niczego nie da. Trzeba walczyc, ze soba, z problemami, jesli trzeba to z calym swiatem.
W pelni sie zgadzam z Radisonem ze jesli nie ma juz co zbierac, to trzeba budowac od nowa. Nie przekreslajac swojej przeszlosci, ale starajac sie wyciagac z niej wnioski na przyszlosc. Jesli psychoterapia Ci nie pomaga, to moze zastanow sie nad zmiana psychoterapeuty, albo na przyklad zmien terapie z indywidualnej na grupowa. Czasem dopiero konfrontujac wlasne cierpienie z cierpieniem innych potrafimy znalezc w sobie chec do zycia.
Z pewnoscia wiele przeszlas. Jak mowisz Tobie nikt nie pomogl. Moze wobec tego, walczac jednoczesnie z wlasnymi problemami, sprobuj wykorzystujac wlasne doswiadczenie pomoc innym? To tez moze byc sens. Jesli nasze porazki moga uchronic innych przed ich powielaniem, to chyba warto sie o to postarac, prawda?
Ktos kiedys powiedzial ze nawet najgorsza porazka nie hanbi tak jak niepodjecie walki. I ja sie z tym zgadzam. Wierze ze jesli czlowiek walczy o siebie i swoje zycie, to w koncu mu sie uda.
A rany sie jatrza i ropieja tylko wtedy, gdy je co chwile na nowo rozdrapujemy. Zamiast to robic, sprobuj wyciagnac wnioski i unikac nowych ran. Wierze ze Ci sie uda, zycze powodzenia!
"Moja pieśń życia jeszcze dla mnie nie zamilkła
Niejedna przestrzeń jeszcze mój usłyszy głos"
Jacek Kaczmarski "Obława III"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
175
Dołączył(a)
23 sie 2006, 15:59
Lokalizacja
Katowice

Avatar użytkownika
przez Poetka 19 wrz 2006, 14:35
Marcia, ja zrozumiałam i przyjęłam do świadomości ;) .
Ale mam myśli..ja nie mogę ;( .
Żyję się z dnia na dzień. Ja umarłam osiemnastego lutego 2006 roku o 17.06.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
167
Dołączył(a)
13 sty 2006, 20:09
Lokalizacja
znikąd.

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Sens Życia...

przez piotreksz 31 gru 2006, 20:28
Witam, na początek chciałbym się przywitać... Jestem w wieku nastoletnim... uczę się w liceum muzycznym... ale mniejsza o to, moim problemem jest od pewnego czasu ciągła depresja... W życiu nigdy mi się nie układało , zawsze byłem "ten gorszy"... Czuje się nieakceptowany przez rodzinę , znajomych , przyjaciół raczej nie mam... I to jest właśnie mój problem : Brak samoakceptacji , brak wiary w siebie , niechęć do życia... Poznałem wspaniałą dziewczynę , przez około 3 tygodnie byliśmy ze sobą , dopóki wszystko znowu zaczęło mnie prześladować... Rzuciła mnie jedyna bliska osoba , w której wciąż jestem zakochany po uszy , a niestety nie mogę z nią być bo jestem inny... Nie mam do kogo zwrócić się o pomoc... Nie chcę żyć , mimo młodego wieku (17lat) wszystko mi już zbrzydło , niejednokrotnie myślałem o samobójstwie , i co raz bardziej jestem do tego przekonany , bo nadziei na przyszłość nie widzę... Przepraszam za niezbyt czytelny język , ale już nie potrafię nawet porządnie pisać , bo głowę mam zajętą to myślami o niej , i o samobojstwie... Nic więcej do głowy mi nie wchodzi... Musze się komuś wyżalić , bo nie wytrzymam... mam zamiar nałykać się tabsów , bo to chyba najlepsze rozwiązanie... Znajomi ciągle mówią mi , że to , że nikt się mną nie interesuje to mój własny wymysł... czy to zachodzi na jakąś chorobę psychiczną? Gdzie powinienem sie zgłosić?
Pozdrawiam i proszę o rady
Zdesperowany i zdruzgotany...
Zmęczony Życiem...
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
31 gru 2006, 19:44

przez marmarc 31 gru 2006, 21:26
a na jakich instrumentach grasz?
ja np. zawsze miałem słabość do klawesynu (oczywiście w słuchaniu).
Wydaje mi się że klawesyn to najbardziej "znerwicowany" instrument.
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

przez piotreksz 31 gru 2006, 21:31
Na puzonie oraz fortepianie... muzyka jest dla mnie całym życiem , choć ostatnio przestało mi na tym zależeć... Proszę o pomoc , nie wiem co mam robić...
Zmęczony Życiem...
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
31 gru 2006, 19:44

przez marmarc 31 gru 2006, 23:10
jak to piszę te słowa, to słucham koncertu e-moll Chopina - klasycze wykonanie Zimmermana z jakąś polską orkiestrą. Akurat druga część. Na koncert f-moll jestem chyba trochę za głupi muzycznie - za mało się tam dla mnie dzieje. Ciekawy sposób na spędzanie sylwestra. Dawno tego nie słuchałem, to chyba pierwszy raz od paru miesięcy.
Nie wiem co masz zrobić.... masz to wytrzymać. To wszystko.

[ Dodano: Nie Gru 31, 2006 11:10 pm ]
właśnie wysłuchałem koncertu f-moll. Chyba byłem dla niego niesprawiedliwy. Nie jest tak "ekstatyczy" jak e-moll, jest bardziej refleksyjny, subtelniejszy.
Offline
Posty
388
Dołączył(a)
27 gru 2005, 12:28

przez piotreksz 01 sty 2007, 00:09
Nie wytrzymam chyba do nowego roku , bo ukochana osoba nawet się nie chce do mnie odezwać... jednak łyknę sobie tabletki , to chyba najlepsze rozwiązanie...
Zmęczony Życiem...
Offline
Posty
6
Dołączył(a)
31 gru 2006, 19:44

przez Aniesia 01 sty 2007, 04:24
Daj spokój to nie jest jedyne wyjście łykanie piksów!!!!! Naprawde powiem vci tak skoro ona cie zostawiłą wyraźnie nie była ciebie warta!! Wiem ze to boli etc i jest ci smutno ale musisz to wytrzymać!!!! Każdy z nas ma raz lepsze dni raz gorsze \. PAmietaj nie szukaj na siłe i bez tego sie znajdzie zobaczysz trzeba byc tylko cierpiliwym a i jeszcze jedno pamiętaj ze po każdej nocy jest dzień. Głowa do góry razem damy rade!!!
Każdej odpowiedzi szuka sie najpierw w sobie.
Offline
Posty
78
Dołączył(a)
28 paź 2006, 11:29
Lokalizacja
Wrocław

przez reneSK 01 sty 2007, 13:46
Nie poddawaj się, wiem że jest nie łatwo, ale trzeba żyć nadzieją. Spróbój podzielić się swoimi problemami, głupimi myślami z kimś bliskim i nie zwlekaj. Na pewno ci pomogą, rozmowa z kimś obiektywnym zawsze przynosi efekty. Kiedy najdą cię paskudne myśli, przypominaj sobie dni kiedy życie było piękne, super się czułeś i dąż do tego aby odzyskać sens życia, bo przecież nie jest ono takie złe. Jesteś jeszcze młody znajdziesz drugą połówkę, nic na siłę . Skoro cię zostawiła, nie byłeś jej wart. Jest wiele super wartościowych dziewczyn, tylko trochę cierpliwości. Powodzenia, pamiętaj nie jesteś sam z swoimi problemami.!
Offline
Posty
98
Dołączył(a)
16 gru 2006, 21:46

Avatar użytkownika
przez Śmierć 02 sty 2007, 02:27
Najsubtelniejszy i oczarowujący duszę jest "Nocturn w b-molu" i nikt mi nie powie, że jest inaczej... czy warto jest żyć, czy warto tobie o tym rozważać, o sensie życia można dyskutować w nieskończoność, myśleć, osądzać... trzymać się klamki, gdy drzwi są zamknięte, jedno ci powiem... twój czas jeszcze nie nadszedł, skup się na sobie, masz jeszcze kilka wiosen aby o tym myśleć, zawsze to powtarzam tak młodym, zdesperowanym osobom jak ty... macie swoje lata, które dają wam przewagę, swój młody wiek
Avatar użytkownika
Offline
Posty
192
Dołączył(a)
08 mar 2006, 01:30

Avatar użytkownika
przez Róża 02 sty 2007, 10:17
no ja mam tylko nadzieję,że Piotreksz nic sobie nie zrobił.Wiem,że niewiele ktoś ci tu pomógł,bo sami jesteśmy bezradni.Ale trzymaj się,każdy musi z nas umrzeć,ale nie warto tego przyśpieszać,życie jest nieprzewidywalne.Ja nieraz w chwilach zwatpienia myślałam o śmierci,że nic dobrego już mnie nie czeka i zawsze wtedy coś dobrego się wydarzało.Myślałam wtedy-jeszcze spróbuję,może będzie lepiej.
Bardzo cie proszę-odezwij się,bo bardzo się martwię o ciebie.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

Powoli obumieram...

przez niktwazny 02 sty 2007, 23:13
Witam. Nie napiszę, jak się nazywam, ile mam lat i skąd jestem. Chcę być w 100% anonimowa.

Mogę tylko napisać, że jestem uczennicą gimnazjum.

Zawsze miałam problemy z moim 'ja'.

Rodzice, a dokładnie mój ojciec, bardzo chciał, abym była idealna. Chciał, abym była jego w struprocentach udanym dzieckiem. Nie pomyślał, że nikt nie jest idealny...

Mój główny problem to problemy z rówieśnikami. Nigdy nie mogłam nawiązać z nimi kontaktu. W wcześniejszym dzieciństwie byłam przezywana i wyśmiewana przez moje starsze koleżanki. Mówiły na mnie 'strojnisia', z racji tego, że często zmieniałam ciuchy. W przedszkolu moje kontakty nieco się poprawiły. W podstawówce znów zeszłam na psy. W 1 klasie byłam praktycznie sama. Dobrze się uczyłam, byłam chwalona przez moją wychowawczynię. W 2 klasie poznałam trzy dziewczyny. W 3 klasie nie chodziłam już do podstawówki, chodziłam do ''swojej'' SP, niedawno wybudowanej podstawówki koło mojego miejsca zamieszkania. Nie stresowałam się, w końcu miałam blisko. Byłam szczęśliwa. W 4 klasie poznałam dziewczynę, która została moją naukochańszą przyjaciółką. W 5 klasie byłyśmy nierozłączne. Aż do tej pory, gdy pojawiła się Anka, moja była przyjaciolka z lat dzieciecych. Zapytala sie mnie, czy moge sie z nimi zakolegowac. Odpowiedzialam 'tak' a czemuz nie? W 6 klasie zaczelam sie klocic z Anka. Najczesciej na gg. Dostalam kare- za moje oceny z matematyki. Nie moglam wychodzic na dwor. Anka to swietnie wykorzystala. Zaczela sie spotykac z Goska (moja przyjaciolka). Pod koniec grudnia oswiadczyly mi, ze niechca juz sie ze mna przyjaznic. Moge ich byc tylko dobra kumpela. Wiecie, jak ja wtedy przezylam bol? Plakalam.
Bardziej lubie Anke niz Goske. Tak. Jednak teraz mam ochote popelnic przez nia samobojstwo. Niedawno poklocilysmy sie za to, ze nie moglam wyjsc na dwor! Przepraszam bardzo, musze sie tez uczyc, a dzisiaj konczylam o 16.10, a dojezdzam. Zreszta napisze Wam w innej partii tego tematu.
Od roztania pory mam depresje. Nie mam dla kogo zyc. Chcialabym popelnic samobojstwo, ale strasznie sie boje. Jestem tchorzem po prostu.
Niedawno poszlam gimnazjum (tak, mam rocznikowo 14 lat) i znowu mam problemy. Z klasa, w ktorej dzieci pija juz 7 piw. To gimnazjm nie jest polozone na moim osiedlu, wiec musze dojezdzac. jade do szkoly z 7-10 minut. To osiedle nie jest zbyt bezpieczne, tak samo jak szkola. wiele razy spotkalam sie z przemoca. niedawno pewna dziewczyna chciala mi zabrac czapke, ale jej odebralam. rowniez ona popchnela mnie, gdy wchodzilam do szkoly. podobno ta dziewucha ma problemy z prawem.
Mam juz dosc. Mam nerwice, z powodu dojazdu i ludzi ze szkoly. Mama ciagle na mnie krzyczy, ze jestem beznadziejna, ojciec zreszta tez. Nie mam wyboru. Samobojstwo to jedno rozwiazanie.
prosze, poradzcie mi...

przepraszam za bledy i niedociagniecia w tmy poscie, ale sie spieszylam.
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
02 sty 2007, 22:44

Avatar użytkownika
przez depresyjny86 02 sty 2007, 23:58
Przede wszystkim-samobójstwo nie jest wyjściem.Ja też mam problem ze swoimi kolegami,zresztą zawsze miałem problemy z kolegami.Wszystkie te problemy wynikneły z nieśmiałości.W przedszkolu stałem cały czas w kącie bo nie chciałem się z nikim bawić,w szkole podstawowej zaczął się koszmar.Koledzy zaczeli wymyślać o mnie jakieś głupoty,obrażali mnie,denerwowali,bili ale jakoś ten etap wytrzymałem.W Gimnazjum było piekło..tam poznałem ludzi przez których zaczeła się rozwijać moja nerwica...miałem naprawde "super kolegów".Koledzy bili mnie,poniżali,obrażali,okradali,oczywiście pili po siedem piw i byli notowani.W Liceum było troche lepiej,koledzy "tylko"śmali się ze mnie.
Teraz jestem na studiach i jest lepiej.Jest duzo ludzi fajnych<ale oczywiście jest jakaś grupa która mnie nie akceptuje ale w każdej grupie jest taka grupa :D >Posłuchaj!!!Nie możesz pozwolić na to aby jacyś głupi ludzie decydowali o twoim życiu!!!....Olewaj ich,jak będa cię przezywać to ty też ich przezywaj,jak będa cie próbowali poniżać też to olewaj!!Jeżeli będą próbowali cie okraść to nie bój się i idż do dyrektora czy do kogoś innego i powiedz mu o tym!!!Powiedz sobie:mam gdzieś tych idiotów którzy chcą mnie skrzywdzić!!!.W końcu pamiętaj o tym,że zawsze możesz wyżalić się na forum.Tu wszyscy Cię rozumiemy.Trzymaj się :smile:
:)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
6839
Dołączył(a)
12 wrz 2006, 15:58
Lokalizacja
Gdańsk

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 18 gości

Przeskocz do