Samobójstwo...czyn wzniosły, czy tchórzostwo...

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez laven 14 cze 2007, 19:32
Hah. Powiedz to człowiekowi w ciężkiej depresji. Na pewno odrazu niebo mu się rozjaśni i zacznie szukać celu w życiu. Jeśli ktoś podjął decyzje o samobójstwie, nie będzie interesował się tym co może nastąpić. Dla niego cała przyszłość jest beznadziejna, bez zadnych szans na lepsze. Moze się mu nawet wydawac, ze jest obciążeniem dla innych, niepotrzebnym, nic nie wartym, marnym człowieczkiem. Więc takie gadanie nie ma kompletnie sensu, bo i tak żaden niedoszły samobójca nie wysłucha tego. Nie jest prawdą, że po nieudanej próbie, zaczyna doceniać się życie. Wciąż jest ten sam ból. I nie jest prawdą, że samobójcy robią to na pokaz. Oj zdecydowanie nie. Mam prośbę, aby nie wypowiadać się na temat który jest tak obcy. Ten kto nie był na skraju życia i śmierci nigdy nie zrozumie, co to znaczy wiedzieć i czuć, że za godzinę nie będzie się istniało.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
219
Dołączył(a)
05 maja 2007, 23:18

re

Avatar użytkownika
przez AronFtv 14 cze 2007, 19:49
Według mnie i na 100% samobójstwo to tchórzostwo wielkie wielkie jak mur Chiński najłatwiej jeśli chodzi o rodzine uciec od problemu a jeśli chodzi o nerwicę to jest to zwykła ucieczka bezsensowna. Ludzie sie zabijają przez głupotę innych i swoją jest to naprawdę trudny temat mający wiele kwestii do
omówienia
Próba popełnienia samobójstwa jest najczęściej poprzedzona stanem ciężkiej depresji. Nie wszystkie rodzaje depresji wiążą się jednak z chęcią popełnienia samobójstwa. Samobójstwo popełnia się zazwyczaj pod wpływem impulsu w pierwszej, ostrej fazie depresji albo po przejściu w fazę utajoną.
Istnieje udowodniony związek pomiędzy nagłośnieniem w mass mediach faktu popełnienia samobójstwa a wzrostem liczby popełnionych samobójstw.[potrzebne źródło] Wzrost ten sięga średnio 1000% w przypadkach samobójstw sławnych ludzi i kilkaset procent w przypadku mniej znanych osób, wzrasta także liczba wypadków samochodowych (zwykle są to samobójstwa mające upozorować wypadek) i katastrof lotniczych.

Badania potwierdzające powyższą korelację przeprowadził socjolog David Philips w 1974 na Uniwersytecie Kalifornijskim w San Diego i nazwał ją efektem Wertera nawiązując do książki Johanna von Goethego, Cierpienia młodego Wertera i podobnego efektu masowych samobójstw mającego miejsce tuż po opublikowaniu książki w 1774 (wówczas w niektórych krajach w związku z tym faktem zakazano jej dystrybucji). Philips wyjaśniał efekt Wertera jako skrajny przykład działania jednostki zgodnie z regułą społecznego dowodu słuszności — fakt popełnienia samobójstwa przez np. sławną osobę jest dla potencjalnych samobójców wystarczającym powodem aby dojść do wniosku iż odebranie sobie życia jest właściwą decyzją.
Podpis usunięty przez administratora.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
204
Dołączył(a)
17 maja 2007, 21:14
Lokalizacja
Planeta Zwana Ziemią :)

przez Pstryk 14 cze 2007, 19:57
Śmierć nie jest wcale taka zła. Nie rozumie, dlaczego robi się z niej takie łoł. Każdego z nas czeka prędzej czy później. Po co w ogóle o tym myśleć? Przecież jutro może nas coś trzasnąć i już nas nie będzie. Sekundy decydują o naszym życiu. Co dzień ocieramy się o śmierć. Lepiej ten czas poświęcić na życie a śmierci poświęcać będziecie jak umrzecie.
Trochę kontrowersyjne.
Pstryk
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

re

Avatar użytkownika
przez AronFtv 14 cze 2007, 21:08
Nie jakoś mnie nie ruszyło :P
Podpis usunięty przez administratora.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
204
Dołączył(a)
17 maja 2007, 21:14
Lokalizacja
Planeta Zwana Ziemią :)

Avatar użytkownika
przez jevii 14 cze 2007, 22:09
Zgadzam się z Tobą bethi, wielu przypadkach
paradoksalnie - śmierć trzyma nas przy życiu, jedno
nakręca drugie...normalnie perpetum mobile ;)

~*~
Moja przestrzeń
Bo są dwa rodzaje bólu, Oskarku. Cierpienie fizyczne i cierpienie duchowe.
Cierpienie fizyczne się znosi. Cierpienie duchowe się wybiera.Éric-Emmanuel Schmitt
Avatar użytkownika
Offline
Posty
242
Dołączył(a)
13 sie 2006, 20:26

przez Pstryk 15 cze 2007, 17:58
AfronFtv może dlatego że to zbyt proste przejść z ta kwestia na porządek dzienny.
Pstryk
Offline

re

Avatar użytkownika
przez AronFtv 15 cze 2007, 18:06
Być może :)
Ja już o tym nie myślę naturalny stan rzeczy kiedyś bym tak śmiało nie pisał o tym bo za chwilę bym już miał jazdy

Kod: Zaznacz cały
bethi
Pozdrawiam Cie
Podpis usunięty przez administratora.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
204
Dołączył(a)
17 maja 2007, 21:14
Lokalizacja
Planeta Zwana Ziemią :)

przez Pstryk 15 cze 2007, 18:59
I tak 3maj :D No, to luzik! <tulę>
Pstryk
Offline

chcę się czymś podzielić

Avatar użytkownika
przez moczymordka 13 sie 2007, 12:33
Rzecz dotyczy samobójstwa.
Dwa lata temu zmarł mój stryj. Powiesił się na klamce. Znalazł go mój tato. Widząc co przeżywa osoba która traci w ten sposób kogoś bliskiego, muszę wam powiedzieć że jest to straszne. Myślę że nie da się nawet tego opisać. Poczucie winy i tak głebokie cierpienie.. Ono chyba pozostaje w człowieku już do końca życia.
Nie chcę występować tutaj w roli jakiegoś moralizatora, zresztą nie zliczę ile razy ja sama miałam myśli samobójcze. Zdaję sobie sprawę też, że każdy ma prawo decydowania samemu o sobie. Ale jeśli kiedykolwiek przyjdzie ten najgorszy moment , to proszę i życzę wam z całego serca, niech zwycięzy w was wola walki i miłość i do bliskich.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
188
Dołączył(a)
02 lip 2007, 15:36
Lokalizacja
katowice

Avatar użytkownika
przez agapla 13 sie 2007, 16:21
Dobrze powiedziane!pozdr
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1167
Dołączył(a)
21 mar 2006, 22:31

Avatar użytkownika
przez pannanikt 13 sie 2007, 23:38
a widzisz, ja nie mam typowych mysli samobojczych. widze sens zycia i chce zyc, uwazam, ze zycie jest piekne, widze jak wiele moge zorbic dobrego i naewt zbaralam sie juz do realizacji. a mimo to istnieje ryzyko ze pewnej nocy sie zabije - nie chcac tego - poniewaz miewam bardzo ostre stany lękowe. pomijajac je, choruje na anoreksje i bulimie, czyli jednym slowem zabijam sie kazdego dnia.
i wierz mi, ze nie chce umierac, doksonale wiem jak wielki jest bol po stracie bliskiej osoby. ale jelsi jednak ktorego dnia juz nie obudze sie - czy bedzie to oznaczac ze jestem egoistka...? nie chce by moi bliscy cierpieli, ale nie oszukujmy sie - moja rodzina ciepriec na pewno nie bedzie. a inni ludzie? pewnie tak. ale czy maja prawo mnie obwiniac? przeciez to ci INNI LUDZIE nie zrobili nic, by mi pomoc kiedys, caly ten cholerny swiat patrzyl na moj koszmar udajac ze go nie dostrzega. a ja teraz nie mam sil dzwigac ciezaru przeszlosci, chociaz tak bardzo chce zyc, tak bardzo marze o PRZYSZŁOŚCI.

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 11:38 pm ]
nie no to bez sensu. nie wiem po co to napisalam.
(...) - jesteś stworzony, żeby być człowiekiem!
Istniejesz dla dobra i radości, byś umiał śmiać się i śpiewać, żyć w miłości. Masz obdarzać szczęściem tych, którzy cię otaczają. Przecież jesteś stworzony na obraz Boga - który jest miłością.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
96
Dołączył(a)
07 sie 2007, 12:30
Lokalizacja
z Krakowa

Avatar użytkownika
przez Twilight 13 sie 2007, 23:46
Wcale nie bez sensu, dobrze że napisałaś. Teraz ja nie chcę występować w roli moralizatora, zwłaszcza, że sam ciągle sie jakoś ocieram o ''ryzyko'', chyba w pewien sposób podobnie, jak Ty, (zrobił nam sie kącik samobójców-teoretyków, a czasem wręcz z doświadczeniem praktycznym - sorka, wiem, że to totalnie idiotyczny i nie na miejscu żart, ale jakoś nie mogłem sie powstrzymać, mam nadzieję, że mi wybaczycie ;) ) ale zwróc uwagę na fragment tego, co się z Ciebie ''wyrwało":

pannanikt napisał(a):a inni ludzie? pewnie tak. ale czy maja prawo mnie obwiniac? przeciez to ci INNI LUDZIE nie zrobili nic, by mi pomoc kiedys, caly ten cholerny swiat patrzyl na moj koszmar udajac ze go nie dostrzega. a ja teraz nie mam sil dzwigac ciezaru przeszlosci, chociaz tak bardzo chce zyc, tak bardzo marze o PRZYSZŁOŚCI.


Użyje pewnej przenośni - nie chodzi mi o wygodnictwo w sensie stricte, ale... Taka jakby podświadomą ''wygodę", unik - zauważ, w jakiś sposób zawsze masz komu podzielić ''winę'' za niepowodzenia! Jesteś sama odpowiedzialna za swoje życie, możesz sie wyleczyć całkiem, ale gdy już będziesz zdrowa, nie załagodzisz ''obawy'' przed niepowodzeniami podziałem odpowiedzialności za nie na świat i okolice - nie wygląda to trochę tak, podświadomie? (lub świadomie)

Oczywiście, to pozorny strach, gdy sie wyleczysz, obawy będziesz przyjmować normalnie, bez potrzeby ''uników'' i wytłumiania ich reakcjami chorobowymi, ale pewnie tak to teraz wygląda. Obawa. Pozornie lżej Ci, gdy możesz za to "poobwiniać" świat, czyż nie?

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

Avatar użytkownika
przez pannanikt 13 sie 2007, 23:56
nie. kiedy mialam kilka lat nie bylam odpowiedzialna za sowje zycie. nie obwiniam swiata. to tak zabrzmialo, ale tak naprawde najbardziej obwiniam siebie. moze do swiata mam jakis zal... ale poczucie winy nosze w sobie, chociaz teraz juz doskonale zdaje sobie sprawe, ze za nic nie odpowiadam (za nic = za TAMTE wydarzenia, nie za sowje zycie).
jesli chodzi o uniki... jest ich wiele. z niektorych zdaje sobie sprawe, z innych pewnie nie. kiedys zreszta bylo ich znacznie wiecej. pracuje nad soba caly czas, ale w tym momencie paralizuje mnie choroba, nawrot.
pisze rozne rzeczy, czesto pod wplywem emocji. ale cokolwiek pisze, wiem jedno - nie poddam sie. kiedy jednak mowie ze "nie dam juz rady, to koniec" nie znaczy ze klamie, w momencie w ktorym to pisze, dokladnie tak czuje. i moze wlasnie wyrazenie tego pomaga mi, bo po chwili moge spojrzec na te slowa i stwierdzic "jak to nie dasz rady?!?! oczywiscie ze dasz! rusz tyłek, zacznij dzialac, a bedzie dobrze!".

a co do "samobojcow teoretykow"... hehe, nie ma to jak czarny humor:P:P ja tam wole nie teoretyzowac:P wole praktykowac - choc nie takie rzeczy;) ale rozumiem co miales na mysli. to okropne uczucie, kiedy jest sie nawiedzanym, nie wiadomo skad, przez takie mysli... ale trzeba z nimi wlaczyc, bo co innego pozostaje w takiej ystuacji? na pewno nie praktyka;)
(...) - jesteś stworzony, żeby być człowiekiem!
Istniejesz dla dobra i radości, byś umiał śmiać się i śpiewać, żyć w miłości. Masz obdarzać szczęściem tych, którzy cię otaczają. Przecież jesteś stworzony na obraz Boga - który jest miłością.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
96
Dołączył(a)
07 sie 2007, 12:30
Lokalizacja
z Krakowa

Avatar użytkownika
przez Twilight 14 sie 2007, 00:02
I słuszne podejście, a że nie jesteś odpowiedzialna za tamte wydarzenia - jasne, że NIE! Ale jesteś za te teraz i jeśli to co się działo miałoby decydować o Twoim życiu teraz, to, brutalne słowa, za dziś byłabyś odpowiedzialna tylko Ty ;) Ale się nie dasz i będzie dobrze.

A co do praktyki, podzielam :lol: Ja chyba w sumie wiem, skąd mnie nawiedzają takie - ot, w chorobie mnóstwo rzeczy to jakis ''unik'' i 'cudowny środek, chyba pokutuje idiotyczny stereotyp, że to miałby być koniec wszystkiego i tzw. Święty spokój. Ot kolejny unik, tyle, że jestem przekonany - ze swoimi problemami trzeba sobie poradzić i ''dupa blada'', czy po tej, czy po tamtej, samo to się nic nie dzieje ;)

Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
PersonaNonGrata
Posty
935
Dołączył(a)
19 lip 2007, 01:47
Lokalizacja
Rivendell

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 7 gości

Przeskocz do