Samobójstwo...czyn wzniosły, czy tchórzostwo...

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez Poetka 08 sie 2006, 23:51
A ja bym się z nim zrozumiała :roll: .
Żyję się z dnia na dzień. Ja umarłam osiemnastego lutego 2006 roku o 17.06.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
167
Dołączył(a)
13 sty 2006, 20:09
Lokalizacja
znikąd.

przez K22 10 sie 2006, 16:45
" ludzie to jednostki wymienne i powtarzalne" ??? skoro tak to dlaczego chcesz umrzec jako młody chłopak??? z twoich postow wynika ze nasze cialo jest tylko powłoka, a jedynie w "środku" widac jacy jestesmy naprawde. Chcesz pieknie wygladac na pogrzebie, ale po co??? skoro twoje ciało jest "wymierne i powtarzalne"?

"czyn ten ma w sobie takie nieodgadnione piekno" napisales...to czy według ciebie pieknem jest zadawanie bólu twoim najblizyszym?

Czy nie chcialbys dozyc dzieci, wnuków?? I moze dopiero wtedy umrzec ale jako staruszek wsród tłumow kochających cie ludzi, a nie jakis obcych i moze ktos na twoim pogrzebie powie: "ten człowiek przezył cudowne zycie, długo bedziemy o nim pamietac" ?
K22
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
09 sie 2006, 14:12
Lokalizacja
katowice

Samobójstwo

przez Kwiat 17 sie 2006, 00:06
Samobójstwo nie jest ani dobre ani złe, a jednak nie wierzę, że są osoby na świecie które ani razu o nim nie pomyślały.

W pewnej książce jest pewien cytat, a mówi on:
"Raj to poprostu miejsce dla tych, co nie potrafili być szczęśliwi na Ziemi. Wytłumaczono mi tutaj, że samobójcy wracają z powrotem na Ziemię i przeżywają życie od nowa, brak zadowolenia w pierwszym wcieleniu nie oznacza bowiem, że nie znajdą swojego miejsca w następnym."

Ja pozwalam sobie na uczucie autora topicu - mam w sobie strach, lecz nie odpartą chęć.

Mój strach to instynkt samozachowawczy i przywiązanie do "życia".

A jednak moja sytuacja, mój problem i moje wyobrażenie wszystkiego daje mi szalenie piękne perspektywy. I zawsze, ale to zawsze pozostanie we mnie ta nieodparta chęć, kiedyś jednak odwaga może przykryś instynkt i przywiązanie a wtedy być może poznam czy prawdą są moje przpuszczenia czy też okazały się tylko nierealnymi marzeniami szaraka. Szara, którym jestem teraz.

W gruncie rzeczy nie tak łatwo popełnić samobójstwo. Jestem tylko człowiekiem, ale wiem jak cholernie tutaj nie pasuję.

Wiem jak cholernie męczę się myśląc o jednej jedynej osobie.

Moja choroba nazywa się J. i wbrew przypuszczeniom nie jest to kolejna depresja spowodowana miłostką. Ta historia to zlepek niewyobrażalnego zdarzenia....

Wcale nie tak łatwo od tego się uwolnić.

Samotność - a co to takiego?

Samotność to to czym żyję, zbędny bagaż, który chcę odrzucić.
Pytanie tylko: czy sambójstwo jest rozwiązaniem.
Czy samobójstwo to drzwi do szafy do której wrzucę swój nieznośny bagaż, który nosi nazwę samotność?

Mam wiele pytań, ale rzadnej odpowiedzi.

Czasami chciałabym mieć tylko takie duże skrzydła, znalazłam nawet miejsce na łopatkach.... tylko mieć te cholerne duże skrzydła...

Nie ma osoby na świecie, która by tak pragnęła skrzydeł jak ja, nie ma, wierzcie mi.

Oj, dużo się rozpisałam... kończę już.

Pozdrawiam.
"Są rzeczy znane i nieznane, a pomiędzy nimi drzwi."

"Ja już nigdy się nie zmienię, zawsze będę żył już tak."
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
16 sie 2006, 22:47
Lokalizacja
Piła

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez czarna741 17 sie 2006, 11:10
Kwiat napisał(a):W gruncie rzeczy nie tak łatwo popełnić samobójstwo. Jestem tylko człowiekiem, ale wiem jak cholernie tutaj nie pasuję


też tak czasami mam :( myślę sobie że nie pasuje do terażniejszego świata :( :(
cieszmy się każdym danym nam dniem
Avatar użytkownika
Offline
Posty
260
Dołączył(a)
27 cze 2006, 12:25
Lokalizacja
Kwidzyn

przez K22 17 sie 2006, 11:39
speedcore terror napisał(a):w ajkiego boga wierzysz? w tego jehowego czy jahwowego? bo jest wielu bogow, tylko ktory z nich jest prawdziwy, a ktory jest wymyslony?

speedcore jest tylko jeden bóg tylko w "rózny sposób" wyznawany...
K22
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
09 sie 2006, 14:12
Lokalizacja
katowice

przez Kama1234 25 sie 2006, 10:14
Kochany,
coś mi się u ciebie nie zgadza... Twoja śmierć ma byc chyba jakąś karą dla bliskich ci ludzi, chcesz, żeby zobaczyli, jaki skarb utracili - bezpowrotnie... Marzą ci się światła jupiterów i transmisja pogrzebu w TV, jednak musisz wiedzieć, że nie będzie ci dane tego sprawdzić.
Jeśli ktoś naprawdę chce umrzec,to nie myśli o efekcie, jaki jego śmierć wywoła w świecie. Jestes trochę zarażony filozofią romantyzmu, wiele w Tobie egzalatacji, ale nie przejmuj się, ja nie po to to piszę, by Cie skrytykować, tylko, by pokazać ci siebie od strony, której byc może nie znasz... jedno jest pewne: oprócz depresji,która cię gnębi, cierpisz na nerwicę histeryczną i masz osobowość histrioniczną. Poczytaj o tym u Kępińskiego, warto!!!

Pozdrawiam

Kama
Na pustym niebie piękny jest lot sokoła...
Offline
Posty
39
Dołączył(a)
17 sie 2006, 15:20
Lokalizacja
Katowice

Avatar użytkownika
przez Radison 25 sie 2006, 16:14
Widzę, że użytkownik, który założył ten temat został już zbanowany, moim zdaniem słusznie. Dlatego proszę nie odebrać mojego postu, jako dyskusji z nim, ale z jego myślą. Da się pokazać, że jest ona sprzeczna wewnętrznie i nie powinna być pozostawiona swobodnie zawieszona w internecie pomiędzy ideami poprawnymi, bo to im ubliża.

1:
chcialbym umrzec, ale wiem,ze tego nie zrobie

a z drugiej strony:
za to wiem, na 100%, ze kiedys bede musial to zrobic.

Sprzeczność: albo to zrobię, albo tego nie zrobię (nieważne z jakich powodów)

2:
bo sie po prostu boje teg, co bedzie po drugiej stronie.

natomiast:
przeciez ten twoj bog tak naprawde nie istnieje, to bujda na resorach p to, zeby mydlic ludziom oczy i czymac ich w ryzach.

Albo się jest przekonanym, że życia pozagrobowego nie ma, albo się nie jest.

3:
marzy mi sie smierc w swietle fleszy i kamer, a potem piekny pogrzeb z tlumami placzacych ludzi, bliskich i tych zupelnie nieznanych...

i:
wkrotce bede, odstawie takie show, ze kazdemu szczena opadnie z wrazenia.

[show, to coś robione dla innych ludzi, dla ich rozrywki]

A jednak kiedy indziej:
bo ludzkie zycie nie przedstawia dla mnie zadnej wymiernej wartosci. ludzie to jednostki wymienne i powtarzalne. mam na wlasnosc tysiace ludzi, z ktorymi robie co chce, a oni nawet o tym nie wiedza, tylko tkwia w mojej pajeczej sieci wykorzystywania i przemocy.

Oraz
w liscie pozegnalnym napisze, jaka mi maja trumne kupic, kto ma byc na moim pogrzebie i jaka firma ma wykonac ten pogrzeb.


Z jednej strony ma znaczenie, że ludzie będą zainteresowani samobójcą i robi się to nawet po części dla nich (!) Z drugiej strony sie ich nie szanuje i traktuje się ich jako poddanych sobie. Ten brak szacunku i poczucie wyższości ( np. fragment o „pajęczej nici”) nie pozwala na przejmowanie się reakcjami ludzi w stosunku do niego, jednak autor tematu to robi.

Te przykłady dowodzą, że idea jest błędna, co kończy dowód. W rzeczywistości wystarczyłby jeden kontrprzykład, ale teraz łatwiej zobaczyć, że nie tylko szczegół jest fałszywy, ale całe rozumowanie.

Uważam, że ,,filozofia” ta została skonstruowana nie od strony rozumu i od podstaw, ale przeciwnie, powstała na podłożu emocjonalnym (pewnie w większości negatywnym) i z chęci zaprzeczenia zasadom etyki, w sposób zresztą wybiórczy.

Znalazłem esej Alberta Camus o samobójstwie, link do niego : http://hamlet.pro.e-mouse.pl/filozof/in ... ?id=camus1
Pozdrawiam
Avatar użytkownika
Offline
Posty
116
Dołączył(a)
22 sie 2006, 19:27
Lokalizacja
Warszawa

Avatar użytkownika
przez Marcia 26 sie 2006, 16:45
wg mnie jesli oczywiscie moge sie wtracic ;)
to pisanie o samobojstwie i glosne zadawanie pytan jak i "krzyczenie" do tlumu... to proba odnalezienia w nas pomocy...
moze ktos gdzies chce zeby chociaz jedna osoba powiedziala mu wez chlopie wyluzuj po co umierac i tak Ciebie potrzebuje...

moze to poprostu ostatateczny krzyk rozpaczy a dodatkowo "zauwazcie mnie"

moze ktos zrozumial ;)
pozdrawiam
i znow zakwitna maki i storczyki...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
89
Dołączył(a)
19 sie 2006, 16:51
Lokalizacja
z Poznania

przez beautty 26 sie 2006, 18:58
Radison,

dzięki za fantastyczny, logiczny wywód, chyba jestes matematykiem (a na pewno pragmatykiem) :P Podziwiam twoją wnikliwą analizę...
Pozdrawiam

beautty
"...ona jeszcze nie wierzy, ale juz podejrzewa..."
Offline
Posty
25
Dołączył(a)
24 sie 2006, 19:25
Lokalizacja
Południe

przez lublinianka 09 wrz 2006, 12:37
poradźcie proszę co robić, kiedy jedyna myślą, która kołacze się w głowie jest ta, żeby to wszystko skończyć tak teraz od razu??? i kiedy tak naprawdę nie ma nic, coby przed tym powstrzymało?
Offline
Posty
45
Dołączył(a)
04 wrz 2006, 09:12

Avatar użytkownika
przez Wypalony 09 wrz 2006, 17:25
Po pierwsze sama juz robisz po czesci to, co ja bym Ci doradzal- szukasz pomocy, skoro tak jest to przynajmniej czesc Ciebie nie chce wybrac tak radykalnego i ,uwierz nieudolnemu samobojcy, bezsensownego rozwiazania. W glebi siebie przeciez rozumiesz ze to nie jest wyjscie, sprobuj sie tego przekonania uchwycic jak najmocniej. Warto zyc!
Z wlasnego doswiadczenia moge Ci powiedziec ze kiedy decydowalem sie odebrac sobie zycie to wszystko wydawalo mi sie bezsensu i niewarte zachodu. Tak mocno sie na tym skupialem ze nawet nie probowalem tego sensu szukac, po prostu sie poddawalem. A jak juz bylo po probie samobojczej, mijal szok, przekonywalem sie ze nawet to mi nie wyszlo, to dopiero wtedy zaczynalem naprawde "rozgladac sie" wokol siebie. I po jakims czasie znajdywalem cos dlaczego warto zyc. Ty na pewno tez znajdziesz cos co Cie na tym swiecie bedzie trzymac, po prostu szukaj!
Ale zeby szukac, to trzeba najpierw miec chociaz "w miare" uspokojony umysl. Dlatego jesli czujesz ze mysli samobojcze wymykaja Ci sie spod kontroli, boisz sie ze naprawde mozesz to zrobic, to nie czekaj! Idz do lekarza, powiedz co i jak, niech Ci przepisze jakies porzadne leki. Przynajmniej na chwile Cie to ustabilizuje. A potem trzeba bedzie, jesli uwazasz ze takie mysli moga sie powtorzyc, poszukac dobrej psychoterapii, to zawsze pomoga.
Niezaleznie od powyzszych rad. Mysli samobojcze sa najczesciej sygnalem ze cos(a czesto wiekszosc) w naszym zyciu nam nie pasuje. Zastanow sie spokojnie co najbardziej chcialabys w swoim zyciu zmienic. Zastanow sie jak tego dokonac. Uloz sobie plan. I zacznij go stopniowo ale konsekwentnie wprowadzac w zycie. To oczywiscie porada na pozniej, kiedy juz sie "ustabilizujesz".
Wiem ze znacznie latwiej sie takich rad udziela niz wciela je w zycie. Ale uwierz mi ze jest to i mozliwe i skuteczne. Zobacz ilu ludzi wokol wiedzie jako tako poukladane zycie, choc czesto sami mieli najrozniejsze problemy. Oni dali sobie rade, to Ty bys nie miala? Przeciez tak w glebi serca nie wierzysz ze jestes od nich gorsza?Bo ja nie wierze. Wierze ze kazdy, jesli odpowiednio sie do tego przylozy i nie bedzie sie bal zwrocic raz na czas o pomoc, moze ulozyc sobie zycie tak, aby byc szczesliwym. Moze nie codziennie, ale chociaz od swieta. W zyciu i tak licza sie tylko chwile! :smile: Powodzenia!
"Moja pieśń życia jeszcze dla mnie nie zamilkła
Niejedna przestrzeń jeszcze mój usłyszy głos"
Jacek Kaczmarski "Obława III"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
175
Dołączył(a)
23 sie 2006, 15:59
Lokalizacja
Katowice

przez lublinianka 12 wrz 2006, 18:51
Wielkie dzięki Wypalony za rady. Naprawdę już mi trochę pomogły. Najgorsze minęło (myślę, że tylko na razie i pewni wróci, jak już wracało), ale ważne chyba i to, prawda? Ważne, że się trochę uspokoiłam i nie zrobiłam TEGO. Próbowałam się też zastanowić dlaczego tak naprawdę takie myśli się pojawiają...chyba wynika to stąd, że czasem po prostu wydaje mi się, że jestem nikim, jestem beznadziejna, do niczego się nie nadaję itd. Boję się też wielu rzeczy ( jak już pisałam w topicu o nerwicy lękowej) - od czasu wypadku boję się np. wystąpień publicznych, zabierania głosu w niektórych sytuacjach itp. a w związku z tym boję się też o moją przyszłość. Od pażdizernika będę na 5 roku studiów, niedługo je skończę i właśnie : obrona magisterki - stres, szukanie pracy - stres...nie dość, ze boję się, że żadnej pracy nie znajdę, to jeszcze i tak boję się chodzić i szukać, bo boję się rozmów z obcymi ludźmi.....ale teraz, żeby myśli samobójcze nie wracały, staram się nie myśleć o przyszłości, ale przecież ona nadejdzie i kiedyś muszę o tym zaczą myśleć i co wtedy?
Offline
Posty
45
Dołączył(a)
04 wrz 2006, 09:12

Avatar użytkownika
przez Wypalony 13 wrz 2006, 18:08
Ciesze sie ze na cokolwiek sie przydalem, ale tak naprawde poradzilas sobie z tymi myslami dzieki sobie samej i sile jaka posiadasz, choc moze tego nie dostrzegasz. Czyli wniosek prosty: beznadziejna NA PEWNO nie jestes! Wiesz, porownaj sie chociazby ze mna. Ja powinienem byc teraz po obronie pracy magisterskiej, jak wiekszosc moich znajomych z klasy maturalnej...A zamiast tego zaczne w tym roku od nowa, juz trzeci z kolei kierunek studiow... To tez swietny przyklad ile Ty jestes warta, naucz sie doceniac Swoje osiagniecia, bo dokonalas rzeczy jak dotad dla mnie nieosiagalnej. :smile:
Poza tym, jesli chodzi o przyszlosc i jej planowanie, to tym sie zajmij jak juz terapia, zarowno farmakologiczna jak i psychoterapia, zaczna przynosic pierwsze efekty. Bo pomyslalas juz nad rozpoczeciem tych terapii prawda? Jesli jeszcze nie, to szczerze Ci radze to zrobic. Juz przynajmniej w dziedzinie studiow osiagnelas znacznie wiecej niz ja, chcesz to zmarnowac? Jasne ze nie chcesz. Zadbaj o siebie, bardzo Cie prosze!
"Moja pieśń życia jeszcze dla mnie nie zamilkła
Niejedna przestrzeń jeszcze mój usłyszy głos"
Jacek Kaczmarski "Obława III"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
175
Dołączył(a)
23 sie 2006, 15:59
Lokalizacja
Katowice

przez Ajsza 14 wrz 2006, 12:25
Nie będę zakładała nowego tematu bo można to zamieścić tutaj...
Oczywiście chodzi o samobójstwo...
Jestem po kilku próbach, z tym że zawsze ktoś mnie odratowywał...Potem szpital psychiatryczny...A w szpitalu po próbach zastrzyk na uspokojenie i pasy na dwanaście godzin Nawet do wc mnie nie puszczali...I zakaz odwiedzin "bo się brzydko zachowuję"...Więc żyję, ale czy ktoś do jasnej cholery spytał mnie jakie jest moje życie i dlaczego to zrobiłam?...
A ja nie umiem, nie mam już siły, nie pasuje do tego wszystkiego...Mogłabym wymieniać po kolei dysfunkcje w mojej rodzinie, dchorobe psychiczną z którą walczyłam sama przez 10 lat bo nikt z otoczenia nie interesował się tym co we mnie siedzi, chorobę która przeżarła moją osobowość i stała się mną, niespełnioną miłość z oświadczynami w tle, zmuszenie mnie do studiowania medycyny, potem załamanie nerwowe...I minął już rok...Naszprycowali mnie lekami, zaserwowali elektrowstrząsy, i tylko przytyłam po tym wszystkim 20 kilo...
Mam dość...To jest koszmar, piekło...Jakie ułudy mam sobie stwarzać, żeby ciągnąć dłużej coś, co jest z góry przegrane?... Po co?...Dlaczego społeczeństwo każe mi żyć, a kiedy ja nie potrafię serwuje tylko kolejne zastrzyki?...To wszystko jest jedną wielką pomyłką...Chodzę na psychoterapię Od roku I im dłużej chodzę, tym bardziej widzę, że moja sytuacja jest beznadziejna...Po tym wszystkim, co się stało, nigdy nie będzie dobrze Tu już nie ma co zbierać, nie ma nic do odratowania Są rany, które leczy czas Ale są też takie, które tylko się jątrzą, ropieją i powodują powolną śmierć...Lub ciosy prosto w serce, powodujące krwotok wewnętrzny i śmierć troche szybszą...
Dlaczego nie mogę umrzeć z czystym sumieniem? Dlaczego samobójcy idą do piekła? Dlaczego świat w imię mojego dobra skazuje mnie na wieczne cierpienie? Dlaczego?...
"Drzewo nie smagane wichrem rzadko wyrasta silne i zdrowe" Seneka Młodszy
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
24 sie 2006, 18:44
Lokalizacja
Lublin

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 20 gości

Przeskocz do