Samobójstwo...czyn wzniosły, czy tchórzostwo...

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez Kali 04 cze 2007, 23:49
Nie chcę ciągle z tym walczyć chcę się poddać i mieć to życie za sobą bo mam już naprawdę dość.
Dla mnie najprzyjemniejsze chwile są wtedy kiedy śpię bo nie mam tych złych myśli.
A kiedy się budzę chcę umrzeć chcę żeby tego dnia nie było żeby się już skończył i żeby nigdy już następnego nie było.

Ja mam taki chory charakter pewnie wiele osób mi zazdrości bo nie daję po sobie poznać jak się czuję.
Mam pracę, pieniądze, własne mieszkanie, autko o którym marzyłem od dziecka, tytuł inżyniera a mimo to czuję się tak cholernie nie szczęśliwy.
Straciłem osobę którą kochałem nad wszystko, zostawiła mnie bo już chyba miała dość mojego pesymizmu nigdy nie powiedziałem jej że chcę umrzeć choć często tak było a byłem z nią 5lat.
Teraz jestem sam i jest jeszcze gorzej a jak byłem z nią to było chwilami cudownie ale też były chwile że się czegoś tam czepiałem bo się bałem że mnie zdradzi że mnie zostawi że coś jej się stanie itd...

Często zastanawiałem się dlaczego tak cudowna dziewczyna jak ona jest ciągle ze mną aż 4 miesiące temu się skończyło.
Korzystałem z pomocy psychologa ale to w ogóle nie pomogło.

Jedyna moja nadzieja to psychiatra ale myślę że najlepsze lekarstwo na mój ból to śmierć.
Zastanawiam się jeszcze nad narkotykami a konkretnie amfetaminą ale nie mam gdzie kupić teraz naprawdę nie mam już nic do stracenia mogę zacząć ćpać albo od razu ze sobą skończyć.
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
25 cze 2006, 22:13
Lokalizacja
Jarosław

Avatar użytkownika
przez BlueOrange 05 cze 2007, 04:57
"Nie wierzę w życie po śmierci nigdy nie wierzyłem i nie uwierzę.
Dla mnie śmierć to wieczne szczęście bo nie będzie już żadnych myśli a przede wszystkim tych przykrych"

ok, ludzie wierzą albo nie wierzą w różne rzeczy, tylko co to zmienia? głupi przykład (ale obrazowy) - możesz nie wierzyć, że masz dwie nogi, ale fakt jest taki, że masz dwie nogi

wiara niczego nie zmienia, możesz bardzo, ale to bardzo wierzyć w coś, ale możesz się zajebiście mylić
ja nie wiem co jest prawdziwe, tak jak większość z nas, ale dopuszczam możliwość, że mogę się mylić

pewne realia istnieją obojętnie czy w nie wierzymy, czy też nie, sama wiara niczego nie zmienia, problem tkwi tylko w tym - "masz rację, czy się mylisz?"

dla mnie - lepiej jest dopuszczać różne możliwości, niż totalnie się mylić i podejmować idiotyczne decyzje pod wpływem chwilowych emocji

prawda jest taka Kali - nie wiesz, po prostu nie wiesz co się stanie jak się zabijesz - to jest fakt
może faktycznie przestaniesz istnieć i cierpieć, ale może nie przestaniesz? wiara niczego nie zmieni, albo bedziesz istniał, albo nie... problem tylko czy jesteś pewien, że nie będziesz istniał? a może będziesz?

chodzi mi o to, że ludzie wierzą w różne rzeczy, ale wiara niczego nie zmienia, istnieje realność i to nie zależy od naszej wiary lub jej braku... można wierzyć, że Słońca nie ma, ale Słońce istnieje i wiara w to,że istnieje, lub wiara, że nie istnieje - nie ma to żadnej wartości, Słońce jest i tyle - można w to wierzyć, lub nie, ale realia są takie, że Słońce istnieje i tyle, to nie zależy od czyjejś wiary

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 5:43 am ]
btw jeśli znasz angielski - to jest piosenka dla Ciebie :smile:

http://youtube.com/watch?v=yA8x1P8yhu4& ... ed&search=
Avatar użytkownika
Offline
Posty
186
Dołączył(a)
11 mar 2007, 17:20

przez smutna48 05 cze 2007, 08:56
Kali napisał(a):Straciłem osobę którą kochałem nad wszystko


poszukaj w moich postach tez właśnie przez to włsnie przez osobę z ktorą byłam b długo przez jego zdrady kłamstwa nabawiłam się najpierw nerwicy wtedy nie wiedzialam co się ze mną dzieje drgawki bole serca ale staram się z tego wyjśc.
Kali napisał(a):Dla mnie najprzyjemniejsze chwile są wtedy kiedy śpię bo nie mam tych złych myśli.

znam to uczucie na poczatku bardzo dozo spałam nie brałam leków zadnych a potrafiłam przepsac lub przelezeć w łzoku olewajac totalnie wszystko gapiac się w sufit :( lezec i nic nie robić. Gdyby nie to forum bo ja b długo tak naiwna jestem ale b długo wierzylam ze się ułozy jakos miesiąc czasu dusiłam to wszystko w sobie historia w prost nieprawdopodobna to co mi zafundował to istny koszmar. Az ktoegos dnia z samego rana kiedy juz myślałam z enie wyrobie zadzwoniłam do siostry akurat jechala do pracy wiec ni emogła przyjść i opowiedziałąm co się stało dopiero po miesiacu drgawek boli stanów jakiś mi wcześniej nie znanych takiej wegetacji bo ja nie zylam to było jak letarg. Teraz wiem ze się podniosę ze ta cholerna choroba wkoncu minie bo nic nie trwa wiecznie bo to minie. a tu takie cytat znalałam go w kisążce "baśnie z 1000 i 1 nocy :) "powiedz temu kto rozpacza ze najgorsza troska moja i ze czas co niszczy radość i zmartwienia też zabija"

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 11:25 am ]
a ta piosenka stara ale ładna zeby się nie poddawac właśnie nie wolno sie poddawac :!:
"Myśl to energia. Możesz stworzyć bądź zniszczyć swój świat swoimi myślami."
Susan Taylor
Offline
Posty
1540
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:22

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Kali 05 cze 2007, 14:36
BlueOrange napisał(a):ok, ludzie wierzą albo nie wierzą w różne rzeczy, tylko co to zmienia?


No jak dla mnie to bardzo dużo jeżeli ktoś wierzy że jest szczęśliwy to jest szczęśliwy nawet jeżeli wszyscy uważają inaczej.
Wiara czyni cuda ale mi niestety jej brak mam umysł matematyka nie wieżę w nic czego się nie da udowodnić i inaczej nie potrafię.
Chociaż bardzo bym chciał!

BlueOrange napisał(a):prawda jest taka Kali - nie wiesz, po prostu nie wiesz co się stanie jak się zabijesz - to jest fakt


Niestety ja uważam inaczej nie krytykuję tu katolików którzy wierzą że pójdą do nieba jak w to wierzą to dobrze bo z mojego punktu widzenia oni się nie zawiodą bo niby kiedy się przekonają że nieba nie ma? NIGDY!
Bo po śmierci ich mózg przestanie pracować i nie doznają zawodu więc to dobrze że potrafią wierzyć.
Ja nie potrafię jeżeli próbował bym na siłę uwierzyć to mój rozum by mi jasno i wyraźnie mówił że sam się oszukuję czyli to by nie miało sensu.
Dlatego nie boję się tego co będzie po śmierci bo jestem pewny że nic nie będzie.

smoutna48 napisał(a): przez osobę z ktorą bylam b długo przez jego zdrady kłamstwa nabawiłam się najpierw nerwicy


U mnie było inaczej ona była cudowna nie okłamywała mnie nie zdradzała.
Kochaliśmy się niesamowicie ale jej się coś odmieniło mam wrażenie że się jej znudziłem byliśmy od 2 lat zaręczeni a ona mnie zostawiła było jej przykro ale powiedziała że ona juz nie wie czy chce być ze mną a jak ją przycisnąłem to powiedziała że to już nie ma sensu.
I to był koniec.
Offline
Posty
37
Dołączył(a)
25 cze 2006, 22:13
Lokalizacja
Jarosław

przez Nevada 05 cze 2007, 17:43
z tą karmą i odpracowywaniem czyichś przewinien z porpzedniego wcielenia, to jest jeden wielki bullshit?

dlaczego ja mam cierpieć tylko dlaczego, że jakiś buc/debil/pedofil zawinił coś w 14 wieku i teraz ja mam za niego cierpieć, bo mamy tą samą duszę?

nie wierzę w reinkarnację. to jest zbyt okrutne i bezsensowne wierzenie, żeby je przyjąć. już prędzej jestem w stanie przyjąć do wiadomości piekło i niebo.

ale i tak najwygodniej by mi było, żebym umarła i zniknęła. żeby to był koniec, żeby nie było już nic.

samobójstwo to prywatna sprawa, a ja teraz musze cierpiec, bo moim rodzicom zachciało sie dziecka. co za niesprawiedliwość.

wszyscy przyszli rodzice! zanim pójdziecie ze sobą do łóżka z myślą zróbmy sobie słodkiego dzidziusia pomyslcie o tym, że sprowadzacie na świat CZUJĄCĄ ISTOTĘ, która wcale tego nie chciała, i wcale jej się ten świat może nie podobac, jak i ona sama.
nie pomagam na pw.
nie pomagam w ogóle.
Offline
Posty
266
Dołączył(a)
02 paź 2006, 00:57
Lokalizacja
Horyzont Zdarzeń

przez Pstryk 05 cze 2007, 17:53
Ojej Nevada, mam nadzieję, że szybko zweryfikujesz to co napisałaś. Skąd w Tobie tyle nienawiści? I kogo tak naprawdę nienawidzisz? I za co?
Nie radzisz sobie? Popatrz Kochana, ilu nas tu jest, nie radzących sobie tak jak Ty. Myślisz, że to też jest wina Twoich (czy moich) rodziców?
Pstryk
Offline

przez Nevada 05 cze 2007, 18:30
z jakiegos powodu żyję przecież. nie wierzę w to, że Bóg powołał mnie tu w jakimś konkretnym celu, bo jak na razie dostaję coraz bardziej po dupie mimo szczerych chęci ułożenia sobie życia. i im bardziej wikłam się w relacje międzyludzkie, żeby się nie zabić, bo innym sprawi to przykrość, tym bardziej czuję ciężar.

masz rację, nie radzę sobie. ale nie mam już siły.
nie pomagam na pw.
nie pomagam w ogóle.
Offline
Posty
266
Dołączył(a)
02 paź 2006, 00:57
Lokalizacja
Horyzont Zdarzeń

przez Pstryk 05 cze 2007, 21:11
Nevada Twój żal i złość są jak najbardziej na miejscu. Nie ma się co tłumaczyć - to zrozumiałe, nie wiem jak dla innych, ale dla mnie w 100%. Dlaczego? Bo przechodziłam przez to. Wypominanie rodzicom, że mnie urodzili, niestety nie skutkuje. Nie na dłuższą metę. A co robisz Kochanie aby odwrócić swój los? Leki, terapia?
Pstryk
Offline

przez smutna48 05 cze 2007, 21:14
[ Dodano: Dzisiaj o godz. 9:14 pm ]
co się dzieje z ta stroną???? ze taka rozjechana???
Ostatnio edytowano 02 lip 2007, 12:33 przez smutna48, łącznie edytowano 1 raz
"Myśl to energia. Możesz stworzyć bądź zniszczyć swój świat swoimi myślami."
Susan Taylor
Offline
Posty
1540
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:22

Avatar użytkownika
przez BlueOrange 05 cze 2007, 22:18
"dlaczego ja mam cierpieć tylko dlaczego, że jakiś buc/debil/pedofil zawinił coś w 14 wieku i teraz ja mam za niego cierpieć, bo mamy tą samą duszę?"

nie ktoś, tylko Ty w poprzednim życiu i nie "mamy tą samą duszę", tylko Ty jesteś duszą, która zmienia ciało po śmierci i w zależności od Twoich uczynków w poprzednim życiu - teraz zbierasz co posiałaś
w taki sposób to jest tłumaczone, jest to logiczne i sprawiedliwe
Avatar użytkownika
Offline
Posty
186
Dołączył(a)
11 mar 2007, 17:20

przez Pstryk 05 cze 2007, 22:30
BlueOrange, jak sobie z sobą radzisz (i ze swoją agresją)?
Nevada, zgadam się z teorią Blue Orange, ale nie z formą jej przedstawienia. Prawda jest taka, że masz jedną jedyną okazję w tym życiu, zmienić swój los aby w następnym wcieleniu było Ci już coraz lepiej.
Pstryk
Offline

Avatar użytkownika
przez AronFtv 05 cze 2007, 22:30
a ja myślę że ty wołasz o pomoc
jak byś sie chiała zabić to nie pisała byś o tym po co o tym piszesz
światła fleszy heh to jedynie zobaczysz w piekle
Bóg podarował ci życie a ty mu sie tak odpłacasz
Ludzie chorzy chętnie by sie z tobą zamienili
Idz jak ci nie pasuje życie i oddaj nerke

Przemyśl czy warto twój stan moze trwać 10 lat ale następne 40 bedziesz szczęsliwa

Pomyśl o tym
Podpis usunięty przez administratora.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
204
Dołączył(a)
17 maja 2007, 21:14
Lokalizacja
Planeta Zwana Ziemią :)

przez Nevada 06 cze 2007, 01:49
nie, dla mnie ta teoria jest nie do pomyślenia. ja nie mogę powiedzieć, że żyłam już kiedyś, bo tego nie pamiętam. jestem tu i teraz i od roku 1984 na Ziemi, w Polsce. Nie mogę powiedzieć, że swoimi czynami odwracam złą karmę, bo NIE MAM ZŁEJ KARMY. naprawdę, urodziłam się jako niewinne dziecko, nie jako ktos, kto ma cos odpracowac, z wyrokiem. niech mi ktos pokaże dokument gdzie jest napisane, za co tak cierpię. i po co mam się starać, żeby komuś w przyszłym wcieleniu, kto dostanie moją duszę żeby jemu było dobrze? żeby urodził się nie wiem - w Beverly Hills w rodzinie kochających prawników czy inne takie ideały? ja nie pamiętam, żebym siała jakieś zło, żebym teraz musiała tak cierpieć.

teoria reinkarnacji jest krzywdząca i nie do przyjęcia jeśli się nad nią zastanowić.

ja moim rodzicom nie wypominam tego, czemu mnie urodzili, bo czemu by mieli to w ogóle zrozumieć? ważne jest to, że jak nie popełnię tego błędu i nie zrobię dla własnego widzimisię bobaska, żeby potem dzieciak miał tak przerąbane w życiu z psychiką jak ja.

już jako pięciolatka zastanawiałam się co ja robię tu i teraz w tym ciele i dlaczego. to potworne uczucie. kiedy uświadamiasz sobie, że nie powinno cię tu wcale być. terapie, psychologi i psychiatry - jeszcze to ostatnie jakoś pomoga ma krótką metę, tłumi tą chęć zabicia się. bo przecież muszę dla domowników żyć, tym bardziej że matka ostatnio została kaleką. ale psychologów z ich debilnym brakiem jakichkolwiek rad i wniosków dotyczących mojej osoby, z czego wynika, że nie umieją mi pomóc wysłałabym na Gibraltar.
nie pomagam na pw.
nie pomagam w ogóle.
Offline
Posty
266
Dołączył(a)
02 paź 2006, 00:57
Lokalizacja
Horyzont Zdarzeń

przez smutna48 06 cze 2007, 12:14
Nevada napisał(a):dlaczego ja mam cierpieć tylko dlaczego, że jakiś buc/debil/pedofil zawinił coś w 14 wieku i teraz ja mam za niego cierpieć, bo mamy tą samą duszę?

Co do tego to rzeczywiscie kretynizm gdyby wierzyć w reinkarnację ale ja nie wierze ze mogłoby tak byc bo to cholernie by bylo nie fer ... naprawde zaczynam się bac o Ciebie chciala bym zebyś stanęła na nogi kopnęła ta gównianą chorobę w d... tak jak co dzień od nowa ją kopie i wyganiam i nie dam się choćby ni ewiem co bede się starala żyć i byc szczęsliwa niby tak niewiele mi potrzeba miłości i zaufania no jeszcze jakieś pracy i tak wiele ale wiem choć ciezko chwilami ze musze o to walczyć sama ze soba ...
"Myśl to energia. Możesz stworzyć bądź zniszczyć swój świat swoimi myślami."
Susan Taylor
Offline
Posty
1540
Dołączył(a)
16 kwi 2007, 14:22

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 9 gości

Przeskocz do