Samobójstwo...czyn wzniosły, czy tchórzostwo...

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez anusia 27 maja 2007, 21:14
A to piątka
Wykreślić ze Świata przyjaźń...to jakby zgasić słońce na niebie
Offline
Posty
114
Dołączył(a)
14 maja 2007, 20:57

w obliczu smierci...LICENCJAT PISZE!!!

Avatar użytkownika
przez wiewioreczka85 28 maja 2007, 00:30
Umarlam... Smiercia,ktora sobie sama wybralam.. Umarlam... Smiercia,na ktora sama zasluzylam... Nie chce juz zyc na tym swiecie.. Niech ktos wkoncu odbierze mi zycie.. Codziennie masa klopotow.. Co sekunde wieksza ilosc problemow. Ciagle ludzie oceniaja mnie nie myslac o tym co ja czuje.. Chcialbym UMRZEC.. Smiercia,ktora powoli zaczynam WYBIERAC.. Chcialabym odejsc z Tego SwIaTa.. Zabierajac wszystko co bylo dla mnie NAJPIEKNIEJSZE...!!!


czesc wam wszystkim.eh...nie wiem czy mam depresje jakas napewno...bo swoje juz przeszlam i wycierpialam a teraz walcze ze soba kazdego dnia ze soba i o siebie. jestem swiezynka na forum.mozecie o mnie przeczytac "czasem kazdy dzien przynosi lek".a mam do was prosbe. pisze prace badawcza na temat postaw ludzi wobec [b]samobojstw.czy jestescie za czy przeciw i dlacxzego? czy jest to ucieczka czy wyzwolenie...hm...ja sama nie wiem.raz ba! zeby to raz zuyletka byla w robocie ale teraz kiedy mam problemy ze soba mimo wszystkich parszywosci tego swiata chcem zyc/ piszcie robaczki.z gory dzieki za pomoc:>
"oto czlowiek ktory nie rozni sie od innych chodzi porusza sie i nikt nie wie ze ma w sobie okrutnego potwora bolesc stuzebna ktora w nim zyje i zabija go"
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7
Dołączył(a)
27 maja 2007, 23:05
Lokalizacja
szczecin

przez Pstryk 28 maja 2007, 16:50
Hm, [/b]Wiewióreczko85[b], myślę, że to nie najlepszy temat dla Ciebie gdy znajdujesz się w takim stanie - czy ten stan dopadł Cię gdy zaczęłaś wgłębiać się w swój temat?
Pstryk
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez little_Nadia 28 maja 2007, 22:48
A jeśli ktoś jest tak bardzo zdesperowany, że nie widzi innego wyjścia? Mój kolega powiesił się dopiero na drugim sznurze, gdyż pierwszy okazał się za słaby. Niestety nie widział innego wyjścia... :cry:
Może niektórzy uważają dalsze męczenie się za tchórzostwo? Dla nich odwaga to zrezygnowanie z tego życia, które zostało im dane. Nie zmienimy im świata, taka była ich decyzja.
Ja sama czasem zastanawiam się, jak będę wyglądać po fakcie. Widziałam zdjęcia takich osób, nic przyjemnego. Ale nikt nie będzie za mnie żył, a ja czasem nie mam siły dłużej w tym trwać...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
16 maja 2007, 09:50

przez Bullet Jones 29 maja 2007, 01:48
Kiedyś myślałem, że samobójstwo to prosty wybór ...albo sie zabijesz albo żyjesz ...ale gdy dochodzisz do takiego momentu, momentu wyboru wszystko się komplikuje, nachodzą cię myśli, które najpierw musisz pokonać żeby dojść do tego prostego wyboru.
Myślę, że dobrze ktoś napisał na swojej stronie internetowej, że właśnie w samobójstwie chodzi o ulgę, o ulgę której nie doświadczysz po śmierci, bo wtedy już nic nie będziesz odczuwał. Żeby odczuć tę ulgę musisz żyć ... ale z drugiej strony masz już święte przekonanie, że za życia tej ulgi też nie doświadczysz . To wszystko jest zbyt skomplikowane żeby rozpatrywać to w kategoriach czarne-białe (zresztą jak ze wszystkim innym )
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
29 maja 2007, 01:03

Avatar użytkownika
przez BlueOrange 29 maja 2007, 03:50
nie czytałem wszystkiego, bo kto by to wytrzymał? :)

"jaki bog? na swiecie jest wielu bogow, tylko ktory z nich daje/odbiera zycie?"

to, że jest wielu bogów, to tylko Twoja interpretacja, może jest jeden Bóg, ten sam w wielu religiach w różnych miejscach na świecie, a głupota ludzi sprawia, iż myślą, że jest ich wielu?

jeśli chcesz sobie palnąć w łeb, albo rzucić się z okna - zrób to, powodzenia, jednego kretyna mniej na świecie

rozumiem, że cierpisz, ale jeśli myślisz, że przez takie gierki ktoś się będzie tym przejmował, to ja przynajmniej nie mam zamiaru

zabij się, proszę uprzejmnie

ktoś napisał:
"właśnie w samobójstwie chodzi o ulgę, o ulgę której nie doświadczysz po śmierci, bo wtedy już nic nie będziesz odczuwał"

a skąd to wiesz? co czyni Cię takim pewnym, że przestaniesz istnieć? a co jeśli nie przestaniesz? jeśli okaże się, że zabicie ciała nie zabiło ciebie?
są tylko dwie filozofie/dwa wyjścia - albo istniejesz po śmierci ciała, albo nie - proste i wiara lub brak wiary w ten fakt niczego nie zmienia - albo żyjesz po śmierci, albo nie

pytanie tylko - jak to jest naprawdę? jeśli chcesz się zabić myśląc, że przestaniesz istnieć - możesz mieć rację, ale możesz też być w błędzie
Avatar użytkownika
Offline
Posty
186
Dołączył(a)
11 mar 2007, 17:20

przez Bluetka 29 maja 2007, 08:14
Przecież nie można tutaj snuć rozważań czy jest to czyn wzniosły czy tchórzostwo. Moim zdaniem dyskutujecie na temat, który do niczego nie prowadzi, dla osoby, która ma doła będzie to jedyne wyjście z sytuacji, coś niesamowitego, dowód bohaterstwa, ale dla innego człowieka zwykłe tchórzostwo, bezsens.
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
28 maja 2007, 21:24

Avatar użytkownika
przez BlueOrange 29 maja 2007, 11:18
jedyne wyjście z sytuacji to nie jest dowód bohaterstwa, zresztą nie ma czegoś takiego jak jedyne wyjście, czy jedyny wybór,
zawsze są przynajmniej dwa wybory, bo inaczej słowo "wybór" nie miałoby sensu...

ludzie popełniają samobójstwo z różnych przyczyn, ale ogólnie wtedy, kiedy ból, który doświadczają podczas egzystencji jest większy niż przyjemność czerpana z egzystencji

znam chłopaka, który od urodzenia jest kaleką, teraz ma ze 30 lat, waży ze 25 kilo, cały jest powykrzywiany, bo dostał za dużą dawkę szczepionki na krzywicę, w dzieciństwie przezywany był 'kalafiorem', bo tak niestety wygląda..., nigdy nie miał dziewczyny, pewnie zresztą mu to nie działa, całe jego życie to pieprzona tragedia, a jednak się nie zabił

wyobraź sobie siebie w tej sytuacji i czy byś się nie zabił/a? ja pewnie bym to zrobił, ale on tego nie zrobił

gdzie jest więc to bohaterstwo? gdzie jest tchórzostwo?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
186
Dołączył(a)
11 mar 2007, 17:20

przez anusia 29 maja 2007, 16:00
wyobraź sobie siebie w tej sytuacji i czy byś się nie zabił/a? ja pewnie bym to zrobił, ale on tego nie zrobił...

Nie zrobił tego, gdyż pomimo wszystko docenia życie...i chociaż jest mu z pewnością ciężko, to się nie poddał. Człowiek uwięziony we własnym ciele, ma także prawo do życia i funkcjonowania w społeczności, w jego życiu musi być jakiś sens. Wyobraźcie sobie bieg po zwycięstwo, każdy biegnie, ale Ty uważasz że będzie Ci za ciężko i nawet nie próbujesz... Nie wiadomo, czy nie wygrałbyś tego biegu, ukazując że jesteś najlepszy. Podobnie jest w życiu, osoby które popełniają samobójstwo, nie wierzą że dadzą radę. ..
Wykreślić ze Świata przyjaźń...to jakby zgasić słońce na niebie
Offline
Posty
114
Dołączył(a)
14 maja 2007, 20:57

Avatar użytkownika
przez jevii 29 maja 2007, 18:34
Samobójca wychodzi z założenia, że nie ma nic do stracenia.
Wybory wymagają pomysłowości w sensie poszukiwania alternatyw.


Jakkolwiek, jedni wybierają szybką śmierć a inni umierają w dłuższym
okresie czasu nie dbając o zdrowie, zaharowywując się itd.
Skracanie sobie życia jest jednym, ogromnym jego marnotrawstwem.

Żyjesz, bo prawdopodobnie komuś to Twoje życie jest potrzebne.
Póki walczymy jesteśmy zwycięzcami.


_________
Blog
Avatar użytkownika
Offline
Posty
242
Dołączył(a)
13 sie 2006, 20:26

Avatar użytkownika
przez little_Nadia 29 maja 2007, 19:26
Może inaczej, nawiązując do tematu. Samobójstwo nie jest ani czynem wzniosłym ani tchórzostwem. Jak się ktoś chce zabić, jego sprawa. Nie zmienimy nikomu świata na lepszy, cytując jedną osobę. Niestety tak jest. Jak ktoś decyduje się na takie wyjście, to nie zastanawia się, jak inni to odbiorą. W jakimś stopniu nie mamy prawa ich osądzać. Nie wiadomo, jak my zachowalibyśmy się w ich sytuacji. Być może postąpilibyśmy tak samo. Nie wiemy tego.
Powiedzcie komuś naprawdę zdesperowanemu, że jest tchórzem....On w tym momencie ma to wszystko gdzieś. Postawcie się w takiej sytuacji, albo przypomnijcie sobie ten moment, gdy byliście blisko śmierci. Posłuchalibyście czegoś takiego? Ja bym miała to gdzieś, co ktoś o mnie myśli. Miałam problemy i tak wolałam je zakończyć, nie myślałam kilka lat temu, jak to ktoś odbierze, czy jestem dla kogoś ważna. To się nie liczyło...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
55
Dołączył(a)
16 maja 2007, 09:50

przez Nevada 29 maja 2007, 20:04
ja niestety ciągle mam zobowiązania wobec rodziny - opiekowac się rodzicami i w ogóle, wiem, że byłoby im, i moim przyjaciołow bardzo przykro, gdybym umarła, a z drugiej strony, ja już nie moge wytrzymać...
nie pomagam na pw.
nie pomagam w ogóle.
Offline
Posty
266
Dołączył(a)
02 paź 2006, 00:57
Lokalizacja
Horyzont Zdarzeń

przez Pstryk 29 maja 2007, 22:08
Hm, ktoś kto ma wszystkiego dość i podjął decyzję ma gdzieś co go czeka po śmierci, czy go coś w ogóle czeka, właściwie jest przekonany, że nic gorszego niż do tej pory nie może go spotkać nawet gdy się zabije. Ma gdzieś, że inni mają gorzej. I że ten czy tamten uzna go za tchórza a inny za bohatera. I po te ostre słowa Blue Orange?
Pstryk
Offline

przez Nevada 30 maja 2007, 01:17
co jak co, najgorszy dowcip jest taki, że jednak istnieje życie po śmierci, jakieś niebo, piekło, czy kolejne wcielenia...
nie pomagam na pw.
nie pomagam w ogóle.
Offline
Posty
266
Dołączył(a)
02 paź 2006, 00:57
Lokalizacja
Horyzont Zdarzeń

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do