Samobójstwo...czyn wzniosły, czy tchórzostwo...

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez mariano 23 kwi 2007, 10:28
...A odpowiedz sobie na jedno pytanie... Masz na pewno kogoś kogo kochasz, kogo nie chciał byś nigdy skrzywdzić... Pomyśl teraz że to nie Ty tylko ta osoba popełnia samobójstwo... (bo przecież teoretycznie każdy ma takie prawo)... I co czujesz się dobrze bo ktoś nie sprawi Ci więcej kłopotu etc...?
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
17 kwi 2007, 22:32

Avatar użytkownika
przez Ampułek 23 kwi 2007, 10:55
Dobre pytanie. Dziekuje. Hmmm echhh uuuuu no ! Zalezy bardzo - wiesz sa ludzie ktorzy mowia, sa ludzie ktorzy nie mowia. Sa ludzie rozumiani i zupelnie nierozumiani. Sa kultury i spolecznosci. No moze rozmydlam. Ale problem ani prosty ani łatwy. Kochana osoba jak piszesz wiedziałaby, starałaby. Nie kochana - chyba nie. Ta kochana chcialaby pomoc. hmmmm tylko na ile jej starczy wyobrazni jesli tego nie zna ? Cierpliwosci. Nie deprocjonuje - staram sie zrozumiec.
Jeśli przyjaciele Cię opuścili - nigdy nimi nie byli
Avatar użytkownika
Offline
Posty
85
Dołączył(a)
06 sty 2007, 05:12
Lokalizacja
Kraków

przez Pstryk 23 kwi 2007, 20:58
Samotność nie musi być taka straszna, gdy sobie na nią pozwolisz.
A propos, masochizm może być formą sadyzmu, gdy myślimy tylko o sobie...

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 7:59 pm ]
P. S. To napisałam ja - samobójczyni???
Pstryk
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez listonosz 28 kwi 2007, 07:21
Każdy znas jest iną istotą , niemożna wszystkich brać pod wspólny mianownik ,każdy znas potrzeuje kogos samotnosc to najwiekszy zabójca dla ludzi którzy sa w depresji chcemy byc sami zamknąc sie przed swaiatem ,a zarazem nasza dusza woła pomocy !!!. Nie uciekajmy wsamotnoscv to nic niedaje faktycznie odpowiedzia jest miłosc :D :D
Miłosc zwycięża
Avatar użytkownika
Offline
Posty
161
Dołączył(a)
22 sie 2006, 23:03
Lokalizacja
chorzow

przez Pstryk 02 maja 2007, 20:01
Tak, samotność jest jak samobójstwo dla człowieka z zaburzeniami psychicznymi. Niestety w tych przypadkach często bywa tak, że pomimo przebywania w towarzystwie nie czujemy się wcale lepiej. Osobiście, mam jeszcze większe problemy z byciem w towarzystwie niż z byciem samą. Jestem jeszcze bardziej przewrażliwiona niż gdy jestem sama. Boję się każdego słowa i gestu aby ktoś mnie źle nie zrozumiał i jestem przewrażliwiona na słowa i gesty towarzystwa, które często odbieram jako osobiste i przeciw mnie.
Mówiąc, że samotność wcale nie jest taka zła miałam na myśli to, że można wykorzystać ten czas dla siebie, to znaczy aby lepiej poznać siebie i powolutku zacząć się akceptować. To jest możliwe. Jest na to wiele sposobów i technik.
Moja przyjaciółka zmarła w sobotę. Tą ostatnią sobotę. Zabiła się. Skoczyła z 8 piętra. To był cudowny człowiek. Biło z niej takie ciepło, że ludzie lgnęli do niej jak ćma do światła. Ale ona miała depresję. Czuła się coraz bardziej zagubiona w tych tłumach. No i już się nie odnalazła...
Beti, nie wiem jak wypełnię pustkę, którą po sobie zostawiłaś...
Pstryk
Offline

Samobojstwo

przez Muody 09 maja 2007, 16:27
Witam. Chcialbym wam opowiedziec bardzo smutna historie z mojego zycia...
Od dlugiego czasu cierpie na depresje, na poczatku nie zdawalem sobie z tego sprawy i myslalem ze to poprostu jakis dolek i to wszystko jednak zaczelo sie to znacznie nasilas, bezsennosc, ciagle napiecie itd. Mialem dziewczyne, bardzo mi przeszkadzal jej charakter, gdy sie unosila to nie potrafilem jej tego powiedziec, gdy cos mi nei pasowalo to zamykalem sie w sobie i nie potrafilem jej o tym mowic. Po jakis 9 miesiacach zaczelo sie psuc miedzy nami... czulem sie strasznei zagubiony i nie moglem tego dopouscic do siebie ze to moze byc juz koniec (bardzo ja kochalem).
Czulem na tyle okropnie ze skoczylem z trzeciego pietra :( wyskoczylem od siebie z pokoju bez butow, na nogi, na asfalt. To bylo straszne :( Gdy lecialem czulem jakbym sie nagle obudzil i zdal sobie dopiero z tego sprawe co ja robie... jednak bylo juz za pozno i poczulem straszny bol. Po czym zaczalem sie drzec z bolu, nie stracilem nawet przytomnosci. Przyjechala karetka. Okazalo sie ze mam zlamany kregoslup, zmiazdzone piety ze zlamaniami otwartymi i zlamana reke z przemieszczeniem. Gdy dotarlo to do mnie w szpitalu czulem w sobie straszna zlosc. Nie bede juz pisal w jakim strasznym bylem stanie, ale po 5 miesiacach wyszedlem ze szpitala o wlasnych silach. Moja byla dziewczyna po wypadku odeszla ode mnie. Teraz chodze codziennie na rehabilitacje o kulach i czekaja mnie jeszcze operacje. Mialem konsultacje psychiatryczna i wizyty psychologow, czuje sie duzo lepiej psychicznie, ale niepokoj towarzyszy mi nadal. Gdy staje na balkonie czuje jakby wszystko sie krecilo wokol mnie i szybko uciekam do domu bo mam straszny lek. Nie wiem co bedzie dalej... CIESZE SIE, ZE ZYJE!
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
09 maja 2007, 16:07

Avatar użytkownika
przez Róża 09 maja 2007, 16:34
Muodywstrząsnął mną opis twojej historii.Bardzo dobrze,że opowiedziałeś o tym,może co niektórym osobom pozwoli się zastanowić,czy warto zrobić taki krok.Współczuję ci tych strasznych cierpień i bardzo bardzo cieszę się,że jesteś wśród nas.Trzymaj się cieplutko.
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

przez Amy Lee 09 maja 2007, 16:46
Muody napisał(a):CIESZE SIE, ZE ZYJE!

To chyba jest najważniejsze, że chcesz dać sobie szansę i wyzbierać sie z tej sytuacji. Mimo, że to co się stało było straszne, pokazuje, że da się zacząć życie od nowa.

Witamy wśród nas!
Amy Lee
Offline

przez Pstryk 09 maja 2007, 20:27
Muody, ja też cieszę się, że żyjesz. Moja przyjaciółka skoczyła z 8 piętra, nie miała tyle szczęścia. Cieszę się również, że dochodzisz do siebie.
Pozdrawiam!
Pstryk
Offline

re

przez Muody 09 maja 2007, 20:47
Gdyby nie ten wypadek pewnie dalej bym sobie nie dawal rady z tym wszystkim i moze to co powiem bedzie bardzo glupie, ale dopiero teraz uswiadomilem sobie ze zycie nie konczy sie na klopotach... teraz juz bede mial mniejsze cierpienie psychiczne a wieksze fizyczne wiec apeluje do wszystkich ktorzy maja objawy depresji o szybkie zgloszenie sie do psychologa. Za to nic sie nie placi i nie ma sie czego wstydzic. Pozdrawiam
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
09 maja 2007, 16:07

przez Pstryk 09 maja 2007, 20:56
Niestety, czasem trzeba tak drastycznego środka, żeby oczy się otworzyły. Muody, lepiej późno niż wcale. To wcale nie jest głupie - takie jest życie, trzeba coś stracić aby to docenić. Owszem, kłopoty to znacząca część życia i bardzo je uprzykrzająca. Ale masz rację, nie na nich życie się kończy. Też parę razy się próbowałam zabić. Niestety nie wywarło na mnie to takiego efektu, jak samobójcza śmierć mojej przyjaciółki i Twoja historia. Myślę, że oczy mi się otworzyły :D
Dziękuję.
Pstryk
Offline

:)

przez Muody 09 maja 2007, 21:01
Ja tylko mowie teraz za twoja przyjaciolke :) najbardziej mi zal jest tego ze od dziecka gralem w pilke nozna, pozniej trenowalem w klubach przez 6 lat... teraz juz tylko moge z bolem troche pozonglowac pilka ale po wypadku modlilem sie do Boga zebym chociaz tak mogl zrobic :)
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
09 maja 2007, 16:07

przez Pstryk 09 maja 2007, 21:44
Właśnie, moje serce aż ścisło, gdy pisałeś jakie obrażenia odniosłeś - złamany kręgosłup - to brzmi strasznie. Strasznie się cieszę, że możesz chodzić, kopać piłkę... Na pewno zdajesz sobie sprawę, jakie szczęście w tym nieszczęściu miałeś. Z czasem na pewno Twój stan będzie się poprawiał i będziesz coraz bardziej sprawny. Co prawda kosztem Twojego hobby (wiem, ile kosztuje rezygnacja z ulubionego zajęcia - trenowałam zawodowo siatkówkę, ale nabawiłam się kontuzji kręgosłupa i musiałam pożegnać się z moją pasją i do dziś czuję igiełkę żalu w sercu, gdy do tego wracam).
Po 2próbie samobójczej uszkodzenia doznała moja trzustka - potem latami działy się ze mną cuda, prawie nabawiłam się cukrzycy. Ale na szczęście - wyszłam z tego, ale chyba nie potrafiłam się tym tak cieszyć jak Ty - być może dlatego, że nie straciłam tak wiele jak ty. O ironio - ile zarazem zyskaliśmy
Pozdrawiam

:D
Pstryk
Offline

:P

przez Muody 10 maja 2007, 17:00
zlamalem odcinek krzyzowy, na szczescie nie ma tam juz rdzenia ale mam przesunieta miednice i ciezko mi siedziec :/ do tego zaburzenia czucia, najwazniejsze ze sobie radze :)
Offline
Posty
5
Dołączył(a)
09 maja 2007, 16:07

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do