Samobójstwo...czyn wzniosły, czy tchórzostwo...

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez BEHEMOT 16 kwi 2007, 12:33
witajcie. EDHEL myśle podobnie tzn że ten kto chce się zabić tak na prawdę bardzo potrzebuje pomocy i w ten sposób o nią woła.Potencjalny samobójca nie zgadza się na Takie życie-chce coś zmienić,żyć inaczej ,w momencie gdy nie potrafi tego osiągnąć postanawia odebrać sobie życie. Ze swojego doświadczenia wiem że nie raz w ten sposób wołałam o miłość,zainteresowanie i pomoc,ale była też sytuacja że nie chciałam pomocy-chciałam umrzeć.Uczucie,które towarzyszy takiemu ostatecznemu stanowi jest straszne.Nie widzi się żadnego wyjścia-czarna dziura...Mam nadzieję że nigdy już nie będę w takim stanie i nikomu tego nie życzę.
,,Myte dusze pragną snu..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
181
Dołączył(a)
31 paź 2006, 11:55
Lokalizacja
Bielsko-Biała

Avatar użytkownika
przez jevii 16 kwi 2007, 19:14
Wydaje mi się, że samobójstwu towarzyszy pewien rodzaj egoizmu.
Są przypadki, gdzie jest grupa ludzi, którzy trwają przy takiej
osobie. Jednak dla niej nie ma to większego znaczenia.

Ból, pusta, rozpacz zakleja zdrowy rozsądek. Brzmi to być może
niesprawiedliwie, bo myślenie w tym deseniu przeskakuje ponad
wieloma faktami, skupiając się na wybiórczych elementach...

jak kolwiek. Dla tego też, nie uważam tego za żaden bohaterski czyn.


___________________________________
Boże daj mi siłę bym pogodził się z tym,
czego nie mogę zmienić
Św. Franciszek
Bo są dwa rodzaje bólu, Oskarku. Cierpienie fizyczne i cierpienie duchowe.
Cierpienie fizyczne się znosi. Cierpienie duchowe się wybiera.Éric-Emmanuel Schmitt
Avatar użytkownika
Offline
Posty
242
Dołączył(a)
13 sie 2006, 20:26

Avatar użytkownika
przez Ampułek 23 kwi 2007, 04:22
Na humor mnie juz nie stac, albo taki cyniczny jak w Matrixie to ZOOLOO. Ja tez mam dosc. Jestem miedzy jednym lekiem a drugim to drugie nie lubi tego pierwszego, wiec musze odczekac. 4 dni i zaczyna sie koszmar. Zmierz sie jeden czy jedna z tym. Blask jupiterow mam nie powiem przez wrodzona grzecznosc gdzie, choc temat nielatwy. Ludzie nie wiecie oczym gadacie ... Przepraszam jesli wiecie.
Jeśli przyjaciele Cię opuścili - nigdy nimi nie byli
Avatar użytkownika
Offline
Posty
85
Dołączył(a)
06 sty 2007, 05:12
Lokalizacja
Kraków

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Avatar użytkownika
przez Mona75 23 kwi 2007, 07:33
Wiemy. Też przez to przechodzimy. I też nie jest nam łatwo. Ale samobójstwo to pójście na łatwiznę
Avatar użytkownika
Offline
Posty
601
Dołączył(a)
24 mar 2007, 12:19
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez Ampułek 23 kwi 2007, 07:52
Wcale nie taka latwizna :) BTW, bo jakby bylo latwe to wiekszosci ludziów by tu nie było ja tez nie jestem gieroj. Tylko mnie boli jakbym heroine odstawil ;)
Jeśli przyjaciele Cię opuścili - nigdy nimi nie byli
Avatar użytkownika
Offline
Posty
85
Dołączył(a)
06 sty 2007, 05:12
Lokalizacja
Kraków

Avatar użytkownika
przez Marla_30g 23 kwi 2007, 08:17
Rzeczywiście to wcale nie jest taka łatwizna..Mnie psychiatra powiedziała że wcale nie jest tak prosto się zabić...a wiem o tym że tak jest bo mnie się nie udało po tych trzech próbach..nawet jak łyknęłam parę lat temu prawie całe opakowanie Tisercinu bo wtedy naprawdę chciałam żeby koszmar się skończył..To wylądowałam w szpitalu ze śpiączką i po 3 dniach się obudzilam i wiecie co..mimo że dalej jest nie tak jak być powinno,że znów wróciłam do gabinetu u psychiatry i zaczęłam łykać psychotropy i mam dalej myśli żeby zasnąć i się więcej nie obudzić w chwilach okropnego samopoczucia to jednak coś mi mówi we mnie gdzieś tam głęboko, że nie mogę tego już wiecej zrobić,że mam dziecko dla którego jestem narazie całym światem mimo ze nie potrafię sie zbliżyć do niego tak jak powinnam i nie daję mu tyle miłości ile ono potrzebuje..
Avatar użytkownika
Offline
Posty
90
Dołączył(a)
18 kwi 2007, 12:12
Lokalizacja
Katowice

Avatar użytkownika
przez Ampułek 23 kwi 2007, 08:26
To chyba kwestia - nie wiem - glupi jestem - czego ? Pomozcie .... Determinacji ? Bolu ? Echhh :(
Jeśli przyjaciele Cię opuścili - nigdy nimi nie byli
Avatar użytkownika
Offline
Posty
85
Dołączył(a)
06 sty 2007, 05:12
Lokalizacja
Kraków

Avatar użytkownika
przez Marla_30g 23 kwi 2007, 08:33
Ampułek...Wcale nie jesteś głupi.Nie mów tak.
Tak.Masz rację..jest to w pewnym sensie kwestia determinacji...i niesamowite poczucie..hmm..beznadziejności,pustki,osamotnienia,żalu i złości do wszystkich i za wszystko...Obojętność na to co się stanie po tym jak zamkniemy oczy...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
90
Dołączył(a)
18 kwi 2007, 12:12
Lokalizacja
Katowice

Avatar użytkownika
przez Ampułek 23 kwi 2007, 08:42
Chyba jednak obojetnosci ... i osamotnienia Marla_30g. Nie zlosci bo jesli zlosc to chce sie dzialac. Jesli jest sie choc troszke ciekawym nastepnego dnia to tez nie to :) Najgorszy chyba jest zal i zwatpienie we wszystko i wszystkich. I bol taki ze, az zre :) Spadam spac, kiedys trzeba ;)
Bede online ciutke pozniej ;) Pozdrawiam Cie - trzymaj sie :) Wybierz co dla Ciebie najlepsze :)

[ Dodano: Dzisiaj o godz. 7:56 am ]
Chcialbym kiedys wybrac co dla mnie najlepsze. Chcialbym to wiedziec :)
Jeśli przyjaciele Cię opuścili - nigdy nimi nie byli
Avatar użytkownika
Offline
Posty
85
Dołączył(a)
06 sty 2007, 05:12
Lokalizacja
Kraków

Avatar użytkownika
przez Marla_30g 23 kwi 2007, 09:10
W takiej chwili Ampułek nie ma ciekawości dnia następnego.Liczy się "tu i teraz".I złość jest ale nie taka która mobilizuje do działania,tylko bezsilna złość,z którą nic sie da zrobic..No i zwątpienie właśnie we wszystko i we wszystkich, tak jak powiedziałeś..Ja też Cię pozdrawiam.Dobranoc. ;)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
90
Dołączył(a)
18 kwi 2007, 12:12
Lokalizacja
Katowice

Avatar użytkownika
przez Mona75 23 kwi 2007, 09:18
Ale macie jeszcze ludzi z forum, zawsze możecie zwrócić się opomoc w chwilach zwątpienia
Avatar użytkownika
Offline
Posty
601
Dołączył(a)
24 mar 2007, 12:19
Lokalizacja
Wrocław

Avatar użytkownika
przez Ampułek 23 kwi 2007, 10:06
No to ja się zwracam :) Boli mnie jakby ktos przepuszczal prad przeze mnie. Poza wszystkimi psycho i endo i egzo i psychosomatyzmami. Nienawidze slonca jednak ;)
Jeśli przyjaciele Cię opuścili - nigdy nimi nie byli
Avatar użytkownika
Offline
Posty
85
Dołączył(a)
06 sty 2007, 05:12
Lokalizacja
Kraków

przez mariano 23 kwi 2007, 10:08
Z samobójstwem to chyba potrosze jest tak: Mamy jakichś bliskich, którzy martwią się, przeżywają nasze smutki, cierpienie nie mniej niż my sami. Prawda są czasem bezradni, nie potrafią nam pomóc... ale są... I co byśmy nie myśleli, jakby się nie zachowywali to tak samo cierpią jak my... a może czasami nawet mocniej... bo na przykład ja wolę borykać się ze swoim problemem niż patrzeć jak cierpi bliska mi osoba, a ja nie potrafię pomóc...
Czyli idąc tym tokiem rozumowania, oni też wtedy są potrzebującymi pomocy... oni toną w bezradności na, której brzegu my stoimy... a podejmując wybór zadania sobie śmierci... po prostu odwracamy się od wszystkich i odchodzimy... pozwalamy tonąć im w bezradności i rozpaczy... czy takiego losu chcemy dla naszych bliskich? Pozastawiamy im coś z czym będą musieli sobie radzić często do końca swojego życia... pozostawiamy im pytania i poczucie winy... Powiedzcie mi zatem co takiego bohaterskiego jest w zadawaniu, tak głębokich ran naszym bliskim?
I jeśli komuś przyjdzie na myśl teraz "o kolejny mądrala" To musze powiedzieć że też nie radze sobie ze swoim życiem, też myśle czasami o śmierci, ale wiem co czuje ktoś kto zostaje tu... wiem co znaczy zastanawiać się przez długie lata... " co mogłem zrobić" "czemu nic nie zrobiłem" "czemu zrobiłem za mało" "gdybym wtedy tam był" itp.... takich pytań pozostają setki.... Sam przez to przeszedłem, a właściwie cały czasz przechodzę... Choć minęło 13 lat... więc jeśli takie pytania pragniecie zostawić swoim bliskim...
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
17 kwi 2007, 22:32

Avatar użytkownika
przez Ampułek 23 kwi 2007, 10:18
A moze to akt oczyszczenia ? - czysto teoretyczne pytanie. Jestem do bani - to po co meczyc siebie i bliskich - moze dac im szanse ? Wiem ze to racjonalizm posuniety do granic ... czego ? BTW znow wiecej pytan niz odpowiedzi :D Ale wobec moich bliskich i jak mnie stawiaja - trudno nie zadac sobie takiego pytania. "Samobojstwo zawsze jest wyjsciem - ale nie polecanym" Hyh no wlasnie. Zeby jasno bylo (nie za jasno - slonce swieci jak wsciekle - jak mam isc spac?) Nie propaguje samobojstwa - ja tylko stawiam pytania ... Bliskich mozna uspokoic kwestie finansowe etc. moralne etc. nasze ! etc. :D
Jeśli przyjaciele Cię opuścili - nigdy nimi nie byli
Avatar użytkownika
Offline
Posty
85
Dołączył(a)
06 sty 2007, 05:12
Lokalizacja
Kraków

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 22 gości

Przeskocz do