Samobójstwo...czyn wzniosły, czy tchórzostwo...

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

przez wiatr 06 kwi 2007, 09:21
Nigdy wczesniej nie przyszlo by mi do glowy, że aż tyle osob my ślalo osamobójstwie. Kiedyś sądziala, że to tylko ja jedna myślę by usunąć sie z tego świata. I to będzie dobry wybór. Jak się jednak pomylilam, strasznie się pomylilam . Dzisiaj patrząc z perspektywy czasu dobrze że nie nie odeszlam. Tak glupio postapilabym, bardzo głupio. Bardzo dużo bym straciła. Przecież poznalam was tylu wspanialych ludzi, buntujących się przeciwko niesprawiedliwościami , porządkujących wlasne życie, staczających codzienną walkę na poszukiwaniu samych siebie i miejsca w życiu. Jak wielu już te myśli samobójcze ma za sobą. Pokonali je. I te ich doświadczenia są dla mnie bardzo cenne. Teraz zadaje sobie czasem pytanie. Jakbm nie poznala tych wspaniałych ludzi ich doświadczenia, uczucia. A przeciez są istnieją, byc może jeszcze niejedna osoba walczy naszczęście z innymi natretnymi myślami. I dlatego jest dlamnie wzorem do naśladowania. Skoro no może, to przeciez jest to wykonalne. Zyc należy jak pragnienie życia, przeciez to my ktorzy zatrzymali sie na sekundę mogo powiedzieć glośno , nie warto myśleć negatywnie. To nic dobrego nie daje. A można innych nauczyć spojrzenia na siebie od strony pozytywnej. Karmic siebie myslami pozytywnymi. Pa.
"mój przyjaciel wiatr"
Offline
Posty
607
Dołączył(a)
29 sty 2007, 00:04
Lokalizacja
krakow

przez elisabeth 06 kwi 2007, 20:17
kasztan napisał(a):chcesz skoczyć, bo nigdy nie stałeś na krawędzi...


no dokladnie... ja skromnie uwazam ,ze jest to tchorzostwo nie ma w tym nic BOHATERSKIEGO jak to ktos napisal ''dopoki walczysz jestes zwyciezcą''...
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
06 kwi 2007, 14:51

Avatar użytkownika
przez IceMan 06 kwi 2007, 21:12
elisabeth napisał(a):jak to ktos napisal ''dopoki walczysz jestes zwyciezcą''...

Św. Augustyn, a na naszym forum napisała to Neśka. Ja myślę, że odwagą jest walczyć, jak i odwagą jest popełnić samobójstwo. Najgorzej jest być pośrodku, w bierności, która prowadzi donikąd. I to jest największe tchórzostwo. Ale co do samobójstwa zgadzam się z Śliwką. Nie chcę za szybko sprawdzać, co jest po drugiej stronie. Bo w sumie niewierzący mówi, że nie ma tam nic, więc nie ma po co tam iść. Wierzący mówi o piekle - tam nie chciałbym zawitać. Z tego wszystkiego najlepszym wyjściem jest walka. Choć nikt nie powiedział, że to jest łatwe... ale jest możliwe. Każdy może walczyć.
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
4789
Dołączył(a)
30 wrz 2006, 13:49
Lokalizacja
Wroc

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

dlaczego nie potrafie?

przez unintended 07 kwi 2007, 11:14
dlaczego nie potrafie z soba skonczyc? nie umiem tego zrobic. nie mam sil do samotnej walki... nie ma sil by zyc...nie mam,poddaje sie
przepraszam ze zaczelam nowy temat nie wiedzialam gdzie sie wyzalic
"(...)feel the rain on skin
noone else can feel it for you
only you can let it in(...)
live your life with arms wide open
today is when your book begin
the rest is still unwritten"
Offline
Posty
23
Dołączył(a)
04 kwi 2007, 21:23
Lokalizacja
KRK

przez Justa 07 kwi 2007, 22:05
śliwka_kalifornijska napisał(a):Albo żyjesz tu na ziemi, albo nigdzie nie żyjesz, nic nie czujesz (PRZEDE WSZYSTKIM NIE CZUJESZ TEGO, ŻE UCIEKŁEŚ, BO ZWYCZAJNIE PRZESTAJESZ ISTNIEĆ W JAKIMKOLWIEK SENSIE) - nie da się żyć "gdzieś indziej" !!!!!!!!!!!!!!!!

no ale przeciez to o to chodzi - ja chcialam sie zabic bo nie chcialam juz dalej zyc, a nie dlatego zeby polepszyc swoja sytuacje. W moim rozumieniu swiata samobojstwo jest koncem wszystkiego i nigdy nie oczekiwalam, ze bedzie jakies "dalej". Problem polega na tym, ze pomimo wszystkich tabletek, ktore polknelam obudzilam sie. Nie zakladalam takiej opcji. Niegdy nie chcialam miec alternatywy. Dokonalam wyboru i wkurza mnie to, ze ktos lub cos zdecydowal za mnie ze nadal jestem choc tego nie chce.
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
27 mar 2007, 23:37

przez aleksa 08 kwi 2007, 12:05
Juz od dawna nachodzily mnie mysli samobojcze,ale ciesze sie,ze mimo wszytsko tego nie zrobilam...bo po burzy zawsze wychodzi slonce.Nie przezylabym wielu pieknych chwil ;) Poza tym,jestem za duzym tchorzem.Ale kiedy zycie wydaje sie beznadziejne,kiedy nie mozesz popatrzec w lustro bez skrajnego obrzydzenia...wtedy samobojstwo naprawde wydaje sie jedynym rozwiazaniem.
Offline
Posty
9
Dołączył(a)
05 kwi 2007, 12:36
Lokalizacja
Kraków

Avatar użytkownika
przez śliwka_kalifornijska 08 kwi 2007, 13:19
Justa napisał(a):no ale przeciez to o to chodzi - ja chcialam sie zabic bo nie chcialam juz dalej zyc, a nie dlatego zeby polepszyc swoja sytuacje. W moim rozumieniu swiata samobojstwo jest koncem wszystkiego i nigdy nie oczekiwalam, ze bedzie jakies "dalej".


No, skoro tak, to OK ;) ...... Wg mnie jednak MYLISZ SIĘ. Podobnie jek wszyscy, którzy uważają, że ich życie jest beznadziejne. Dlatego, że ja wiele razy czułam do siebie naprawdę skrajny wstręt i obrzydzenie. I właśnie żeby to pokonać TRZEBA BYĆ MASOCHISTĄ, A NIE POPEŁNIAĆ SAMOBÓJSTWO. Masochistom w sensie ŻYĆ DALEJ. Wtedy przyszedł moment, w którym tak bardzo siebie nienawidziłam, ŻE TO OLAŁAM!!!! BO SĄ JAKIEŚ GRANICE.... NIE MOŻNA Z JEDNEJ STRONY SIĘ NIE ZABIJAĆ, A Z DRUGIEJ STRASZNIE NIENAWIDZIĆ. Przychodzi moment, kiedy naprawdę masz gdzieś to, co o sobie myślisz i co o tobie myślą inni. Jesteś tym zmęczony i znudzony. A stąd już tylko krok do "lepszego ŻYCIA". Tylko ten masochim jest tu niezbędny..... Dlatego uważam, że samobójstwo jest TCHÓRZOSTWEM. Zabijasz się, bo myślenie o tym, że zaraz cię tu nie będzie PRZYNOSI CI ULGĘ !! Gdyby tak nie było, nikt nie chciałby tego robić! A przecież ludzie CHCĄ, BO WIDZĄ W TYM MIMO WSZYSTKO POŻĄDANĄ PRZEZ NICH UCIECZKĘ PRZED RZECZYWISTOŚCIĄ. Nawet jeśli po śmierci nic nie ma, to sam akt popełnienia samobójstwa JEST UCIECZKĄ. Jak ktoś może pisać, że to akt odwagi??

Żaden akt odwagi nie opiera się na przynoszeniu sobie ulgi jaką jest samobójstwo. Akt odwagi to działanie altruistyczne, a nie skierowane tylko i wyłącznie na własną osobę. I nie mówcie, że innym byłoby lepiej bez was, bo to beznadziejna wymówka!! Samobójstwem nikomu nie ratujemy życia. Chyba że ktoś z was musi się zabić, żeby ktoś inny mógł przeżyć. Jest tu ktoś taki??? Wątpię.
Posty
80
Dołączył(a)
14 sty 2007, 22:15

Avatar użytkownika
przez anette 11 kwi 2007, 12:56
optymista nigdy nie pojmie tego co dzieje sie w sercu osoby myslącej o samobójstwie. nieraz spotkałam się z tym, ze gdy już komuś się zwierzyłam żałowałam, bo usłyszałam to co zwykle czyli 'będzie dobrze' lub 'no nie łam się'. w przeciwieństwie do innych ludzi odbieram świat inaczej, jakby za mocno i to mnie cholernie boli. już ponad rok... wystarczy błahostka, a ja juz płacze, nie robię planów na przyszłośc bo nie ma to zadnegos ensu
chcę się zabic i jesli ktos zapyta nie mam zamairu tego ukrywac. nie znalazła jednak jeszcze odpowiedniego sposobu.
czasem człwoiek czuje i myśli za dużo, zbyt mocno odbiera świat
to przerasta
JEŚLI KTOŚ NAPOTKA KOGOŚ, KTO BUSZUJE W ZBOŻU...
ZOSTAŃ, ZAPLĄTAŁAM SKRZYDŁA W ŚPIEW
ZOSTAŃ, BRZEGIEM DŹWIĘKU TAŃCZYĆ CHCĘ...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
38
Dołączył(a)
26 mar 2007, 09:21

Avatar użytkownika
przez śliwka_kalifornijska 11 kwi 2007, 14:10
I co by tu odpowiedzieć ?? Sama nie wiem, jeśli mam być szczera.... :roll: Właściwie przydałaby się jakiaś radykalna zmiana sposobu myślenia....?? Ja też byłam wrażliwa, chociaż chyba nie aż tak. Z czasem jakoś ta moja wrażliwość "stępiała" :lol: . Też dlatego, że MIAŁAM TEGO DOŚĆ. Tak się po prostu nie da żyć. Ale żeby się od razu zabijać ?? O NIE! Poza tym - można by tą wrażliwość jakoś "twórczo" wykorzystać :mrgreen: .
Posty
80
Dołączył(a)
14 sty 2007, 22:15

Avatar użytkownika
przez BEHEMOT 13 kwi 2007, 15:09
Kochana anette wiem co czujesz i wiem jak to jest gdy nie widzi się żadnego wyjścia poza ucieczką na tamtą stronę.Też zawsze czułam całą sobą wszystkie cierpienia tego świata a przede wszystkim bliskich,którzy twierdzili że mam wszystko gdzieś.I cóż...spróbowałam odejść...uciec...
I wiesz co?- dopiero to doświadczenie,gdy myślałam że to koniec sprawiło że zaczęłam szukać innego wyjścia.Jest bardzo ciężko,problemy nie zniknęły,mało tego są jeszcze większe i wcale nie łatwe-ale nie chce,uciekam od myśli o końcu.Uwież mi,śmierć jest straszna.Moment gdy się dusiłam,czułam już chłód tamtego świata,zapach zgnilizny-nie warto.Wykorzystaj ten czas który ci pozostał-ciesz się słońcem,ciepłem,światłem.Doceń to co masz najcenniejszego-życie i młodość.Nie popełniaj takiego błędu jak ja-bo ty możesz nie dostać takiej szansy.Ja miałam szczęście...
Jestem z tobą całym sercem-trzymaj się ciepło pa pa
,,Myte dusze pragną snu..."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
181
Dołączył(a)
31 paź 2006, 11:55
Lokalizacja
Bielsko-Biała

Avatar użytkownika
przez Edhel 15 kwi 2007, 14:05
Moim zdaniem decyzja o popełnieniu samobójstwa jest ostatnią deską ratunku. Jest zwróceniem uwagi na siebie "zobacz , zauważ mnie" . Jest aktem najwyższej desperacji człowieka , który nie jest zdolny do życia. Każdy ciągnący się problem może być powodem do samobójstwa. Czy jest ono słuszne nie mnie to oceniać. Następuje gdy cierpienie ludzkie przewyższa chęć życia. I człowiek chce się uwolnić od tego "psychicznego bólu". Jednak czy dozna uczucia uligi zabijając się? Jednak myślę , że tacy ludzi chcą żyć! tylko oni potrzebują oparcia w drugim człowieku !!! Tu potrzebna jest konkretna pomoc gadanie w stylu "weź się w graść" nic nie da. Czasami mam ochotę się zabić , musze przyznać , że nachodzą mnie takie myśli . Póki co nadal żyję . Tyle ode mnie aha i uważam , że ten kto nigdy nie czuł tego co w środku czuje potencjalny samobójca..nigdy nie zrozumie takiego człowieka!!!!!
Avatar użytkownika
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
20 sty 2007, 14:39
Lokalizacja
okolice krakowa

co to są myśli samobójcze...??

Avatar użytkownika
przez kasztan 15 kwi 2007, 23:20
mam taki problem odnośnie myśli samobujczych... co się wtedy myśli dokłądnie... wystarczy że się myśli że na prawdę chce się ze sobą skończyć czy trzeba jeszcze jakiegoś zastosowania w praktyce...??
http://siemianswir.blog.onet.pl/
zapłodnij mnie szczęściem jak wiatr swym podmuchem zapładnia kwiaty...
Avatar użytkownika
Offline
Posty
75
Dołączył(a)
26 mar 2007, 15:11

przez snaefridur 16 kwi 2007, 00:10
Tego by tylko brakowało...
snaefridur
Offline

Avatar użytkownika
przez Mona75 16 kwi 2007, 08:14
Kasztan a nie uważasz że wygranym jest ten który żyje dalej i stawia czoło problemom?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
601
Dołączył(a)
24 mar 2007, 12:19
Lokalizacja
Wrocław

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 15 gości

Przeskocz do