Samobójstwo...czyn wzniosły, czy tchórzostwo...

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Avatar użytkownika
przez gina 21 lut 2007, 14:47
Boże mój, jest dokładnie tak, jak napisałeś....jak zrobię mu awanturę to dokładnie tak postępuje...wszystko mu jedno i mówi : to mnie zostaw...
Był już u psychiatry...u psychologa i nic...żadnych zmian... już nie wiem...może ja powinnam też pójść? Tylko co powiem? Że mam problem z najbliższym mi człowiekiem?
na próżno to wszystko co dzisiaj jest bólem....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
382
Dołączył(a)
21 paź 2006, 11:47
Lokalizacja
jeszcze nie stąd

przez Grzesiek28 21 lut 2007, 15:04
gina napisał(a):Boże mój, jest dokładnie tak, jak napisałeś....jak zrobię mu awanturę to dokładnie tak postępuje...wszystko mu jedno i mówi : to mnie zostaw...
Był już u psychiatry...u psychologa i nic...żadnych zmian... już nie wiem...może ja powinnam też pójść? Tylko co powiem? Że mam problem z najbliższym mi człowiekiem?


Ty na pewno nie musisz, psycholog, psychiatra? nieźle ja nawet na tyle nie byłem wtedy w stanie się zdobyć, a może lekarze byli beznadziejni? mój pierwszy kontakt z psychologiem pare dni temu był tragiczny, mam bardzo złe zdanie i pójdę gdzie indziej, nie mam obycie z psychologami ale jestem przekonany że jesli lekarz nie wie od razu co i jak ma robić (albo przynajmniej spróbować) to wiadomo już że trzeba iść gdzie indziej. Może lepiej go zostaw albo zrób przerwę pare miesięcy? prawda jest taka że człowiek nie odczuje głodu jesli ma wokół siebie pełno jedzenia, może się ocknie oczywiście tylko jak jeszcze gdzies tam tkwi wystarczająca ilość miłości do Ciebie, człowiekowi i tak nie pomożesz dopóki sam nie będzie chciał tej pomocy. Przykro mi to powiedziec bo widac że masz w sobie dużo miłości ale Ty też jesteś człowiekiem i tez możesz myślec o sobie, to nie jest Twoja wina i nie jest to też jego wina, samoistnie nic się nie zmieni a Twoja milość do niego z czystego zmęczenia wygaśnie, przynajmniej na tyle że będziesz już w stanie dojrzeć do decyzji o rozstaniu.
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
24 sty 2007, 15:22

Avatar użytkownika
przez gina 21 lut 2007, 15:23
I pewnie własnie tak zrobię drogi Grzesiu, cóż więcej mogę? Samoistnie nic się nie zmieni... święte słowa...dziękuję Ci bardzo za wszystkie te słowa...sporo mi pomogły i wiele uświadomiły...pozdrawiam cieplutko, gina
na próżno to wszystko co dzisiaj jest bólem....
Avatar użytkownika
Offline
Posty
382
Dołączył(a)
21 paź 2006, 11:47
Lokalizacja
jeszcze nie stąd

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

przez Grzesiek28 21 lut 2007, 15:30
gina napisał(a):I pewnie własnie tak zrobię drogi Grzesiu, cóż więcej mogę? Samoistnie nic się nie zmieni... święte słowa...dziękuję Ci bardzo za wszystkie te słowa...sporo mi pomogły i wiele uświadomiły...pozdrawiam cieplutko, gina


Trzymaj się Gina, życze powodzenia!
Offline
Posty
32
Dołączył(a)
24 sty 2007, 15:22

przez Faunik 21 lut 2007, 15:38
Bardzo przejrzyście przedstawiłeś tą smutną prawdę Grzesiek ( z autopsji - niestety ) .Taka chora miłość jest w wielu związkach :-| ,ale często niewidoczna ,bo szczelnie ukryta pod maską .Ale ja chciałbym ( jestem pewien) nawet taką niż żadną ,bo prawie już nie wierzę w nią wogóle ,a to jest najgorsze .U mnie w rodzinie jest taka miłość ( i chyba w każdej większej - obym się mylił ).
Wszystko co jest we mnie ,co czuję w środku - nie chcę już tego ukrywać .
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
04 sty 2007, 21:05
Lokalizacja
wielkopolska

Avatar użytkownika
przez Róża 21 lut 2007, 18:08
Oj nie, u mnie jest inaczej.Za nic w świecie nie chciałabym nikogo ukarać. Wręcz odwrotnie.Wiem jaki sprawiłabym ból najbliższym i na pewno tego nie chcę.Nigdy nie "szantażowałam"nikogo tymi stanami i nigdy w ten sposób nie wzywam pomocy.Nikt z najbliższych nawet pojęcia nie ma,że miewam takie myśli.Po prostu to wynik depresji.Może powoduje to zmęczenie juz tymi stanami.To trudno określić.Takie samobójstwo z premedytacją,to coś zupełnie innego.Ja nie chcę tego robić i nie planuję,po prostu nachodzi taka mysl i chwila,nieraz wręcz przymus wewnętrzny.Np.nigdy nie wychylam się z balkonu,bo wtedy coś mnie pcha na dół :cry: W ogóle staram sie unikać takich miejsc,bo strasznie mnie przyciągają,to jest okropne i trudne do wytłumaczenia.Psychiatra twierdzi,że przy głębokiej depresji bywają takie stany.Powinnam zawsze być z kimś i mówić innym,że tak mam.Ale ja nawet nie chcę żeby się martwili i wiedzieli.Potrafię sobie sama poradzić.Już taka silna baba jestem ;)
Bez ludzkiej pamięci przeszłość nie istnieje.
Pech nigdy nie zawiedzie:
przyjdzie w samą porę:)))
Avatar użytkownika
Offline
Przyjaciel forum
Posty
1197
Dołączył(a)
02 gru 2006, 22:18
Lokalizacja
z ogrodu

przez Faunik 21 lut 2007, 19:15
Różo ,ale ja nawet przez chwilę nie pomyślałem o tym ( i nigdy bym nie pomyślał ) ,że w każdym związku jest taka miłość ( to byłoby okropnie straszne ) ,pomyślałem o dużej rodzinie ( tak jakby spojrzeć na drzewo genealogiczne ) .A ja też nie chcę i nie mam zamiaru wyrządzać komuś krzywdy zadręczając go moimi przygnębiającymi myślami .A chęć odebrania sobie życia często do mnie wraca ( ale o tym poza psycholog z nikim nie rozmawiam ,nawet z tymi którzy przyjeliby to ze zrozumieniem ,ani nawet tutaj ) i już napewno nikogo nie chciałbym tym straszyć . A kiedy wymieniam żarówkę czy chcę przejść przez ulice ( wychylanie się z dużych wysokości też ) ,to coś mi mówi -dalej teraz masz okazję :( .Gdybym to chciał zrobić to nikomu bym nie mówił ani go nie ostrzegał .Moja pierwsza próba :( i mam nadzieję ostatnia była przez nikogo niezauważona ( żadnego listu ,żadnych pożegnań czy wołania o pomoc ) i nieraz myślę ,że wogóle jej nie było ( bo jak można po takim czynie oprzytomnieć ,doczołgać się do łazienki i spędzić w niej pół dnia dochodząc do siebie ,a potem pójść do kuchni i usłyszeć - chcesz herbatę czy kawę ,wtedy zalać się łzami jak wodospad i jeszcze usłyszeć -długo byłeś w pokoju ,coś jest nie tak :cry: ) .A u siebie leżałem 2 -3 dni nie jestem pewien .Ale nie martwcie się mną czasami ,zresztą gdzieś już tu o tym wspominałem .
Wszystko co jest we mnie ,co czuję w środku - nie chcę już tego ukrywać .
Offline
Posty
46
Dołączył(a)
04 sty 2007, 21:05
Lokalizacja
wielkopolska

Myśli samobójcze

przez 83alicja 27 mar 2007, 19:30
Chcę żyć, nie chcę się zabijać..., ale często śmierć wydaje się jedynym rozwiązaniem.
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
26 mar 2007, 18:02
Lokalizacja
Śląsk

przez justynak26 27 mar 2007, 19:33
Alicja, wiele osób tak uważa, ale uwierz, że życie jest piękne i warto żyć nawet jeżeli wieje nam w oczy i nic nie idzie po naszej myśli. Wyrzucaj więc te wszystkie myśli samobójcze z głowy, wyjrzyj przez okno i zobacz jak jest pięknie. A jak dopadną Cię kiedykolwiek jeszcze to wsiądź na rowerek, idź na siłownię, popływaj w basenie, mi to pomaga
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
10 lut 2007, 21:40
Lokalizacja
Ostróda

przez wiolawp 27 mar 2007, 19:58
Czasam też mam ochote skończyć z tym cierpienim , z tym niezrozumieniem przez innych tego co przezywamy .
Ale w takich momentach przypominam sobie jakie kiedys było piekne zycie te chwile radości które były . Nieszkodzi że były bardzo dawno temu wiem że kiedys byłam bardzo szczęśliwa i że kiedyś znów będe mogła tylko troche trzeba poczekac. To jest jak grypa trzeba wyleczyć a nie uciekac

Myśl pozytywnie wiem ze to trudne sama mam z tym problemy ale pamiętaj że kiedyś napewno były chlile szczęścia mnie to trzyma przy zyciu

Pozdrawiam
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
27 mar 2007, 18:58

przez justynak26 27 mar 2007, 20:15
I kiedyś jeszcze będą piękniejsze, pamiętaj o tym Wiolu. Powodzenia
Offline
Posty
68
Dołączył(a)
10 lut 2007, 21:40
Lokalizacja
Ostróda

przez Martusia 27 mar 2007, 20:21
Nie poddaj się, nawet kiedy brak sił do walki, nie rób nic ale nie spadaj poniżej dna.
Miałam okazję widzieć co jest "po drugiej stronie" kiedy lekarze nie dawali mi szans.
Powiem tylko tyle, że nie ma czego tam szukać.
Nie idź tam, wytrzymaj.
Nie da się skasować wspomnień, ale da się z nimi szczęśliwie żyć.
Offline
Przyjaciel forum
Posty
348
Dołączył(a)
08 sty 2006, 23:06
Lokalizacja
Wołomin

przez 83alicja 27 mar 2007, 20:42
"Idź na siłownię, popływaj w basenie", "pobiegaj boso po łące" - gdy słyszę takie rady, to od razu odzywa się moja nerwica natręctw: nie mogę wejść do wody, w której byli inni, i tak dalej i tak dalej. Mam takie ograniczone życie...
Offline
Posty
31
Dołączył(a)
26 mar 2007, 18:02
Lokalizacja
Śląsk

przez Justa 28 mar 2007, 00:03
W czwartek rano popilam martini 3 opakowania Sanvalu, 2 Nitrazepamu i do tego 40 sztuk Doxepiny 10mg i co? I obudzilam sie w poniedzialek rano kiedy lekarka na intensywnej terapii klepala mnie po twarzy gadajac to swoje "nie zasypiaj". PIerwsza rzecza jaka pomyslalam bylo "DLACZEGO". Dlaczego ciagle zyje przeciez to nie mozliwe przy takiej dawce tego syfu, ktory zbieralam od miesiecy oszukujac sama siebie ze to na potem, ze to na wszelki wypadek gdym poczula sie gorzej niz jak sie czuje zwykle. Co mi to dalo? Nie wiem minelo 15 godzin odkad jestem w domu. Nic sie nie zmienilo. Dalej jest tak samo nie do wytrzymania. Samobojstwo to nie wyraz odwagi, bo coz to za odwaga zasnac? zasypiamy przeciez codziennie. Czy to tchorzostwo? Moze i tak ale z drugiej strony czy nie jest to odwaga wziecia na siebie konsekwencji jego niepowodzenia? Boje sie. Boje sie tego, ze wszyscy wokol zachowuja sie inaczej, tego ze ciagle mysle o tym jak, gdzie i kiedy zrobic to znowu. Moj psychiatra zaproponowal mi pojscie na oddzial, ale ja sie nie zdecyduje. Szpital jest miejscem ktorego sie panicznie boje. Nie wiem co bedzie dalej, nie mam tabletek zeby sprobowac znowu, a zanim je zdobede na pewno troche potrwa bo teraz mam wizyty co tydzien i leki sa racjonowane. Boje sie podcicac sobie zyly, bo boje sie bolu. Z drugiej strony stan w jakim egzystuje tez jest niedozniesienia. NIc juz nie wiem. WYpalilam sie. NIe zauwazam nic na okolo, nie widze sensu. Nawet to ze o tym pisze tutaj jest jakas totalna bzdura bo licze na odpowiedz ale coz mozecie mi odpowiedzic...?
Offline
Posty
2
Dołączył(a)
27 mar 2007, 23:37

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 16 gości

Przeskocz do