kolejna historia. (proszę)

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

kolejna historia. (proszę)

przez annmarie 06 maja 2011, 19:50
Duzo tu pewnie takich historii. Dużo takich co swojego pierwszego posta pisza w tym dziale. Dużo próśb o pomoc itd.
I będę kolejna. Bo już ku.wa nie potrafię wytrzymać. Nie jestem w stanie określić czy to depresja, czy może coś innego. Część objawów się zgadza, mam też takie, które zalatują schizofremią czy h wie czym.
Zaczęło się dwa lata temu. To nie był zwykły smutek, nie cierpienie. Bo ja proszę państwa oddałabym wszystko by te rzeczy CZUĆ. To była pustka. Kompletna, czarna pustka. Jestem wydrążona emocjonalnie. Nie ma we mnie miłości wobec najbliższych chociaż moim marzeniem jest ją poczuć. Moim marzeniem jest cierpieć. Wszystkie dobre uczucia, a nawet te które większość uważa za negatywne wyssała jakaś czarna dziura we mnie. Czuję tylko drążącą mnie beznadziję, która już nie raz była dla mnie powodem myśli samobójczych. Chociaż nie płaczę. Tak naprawdę. NAPRAWDĘ, nie płakałam od półtora roku. Czssami zmuszałam się do łez, do noramlnych uczuć i myśli. I to właściwie tylko pogłębiało tą pustkę.
Czasami miewam "normalne" dni. Takie, w których coś mnie jeszcze cieszy, na czymś mi zależy. Ale szybko się kończą. Dają nadzieję, i odchodzą. Nienawidze takich dni.
Kiedyś myśałam, że to może spowodowane jest moimi problemami. Ale one się skończyły,a o uczucie było przy mnie, gdy przeżywałam w życiu chwile, które może ktoś z zewnątrz uznałby za najlepsze. Zostało.
Kiedy jestem w takim stanie, czasami pojawia się jeszcze głeboka, niuzasadniona nienawiśćdo drugiej osoby i poczucie wyższości. Nikomu o stanie w jakim się znajduję nie mówię, tzn. raz powiedziałam i usłyszałam, że wymyślam, mam zaje.. życie, a ta osoba to ma prawdziwy problem i CIERPI. A ja za to jej cierpienie dałabym...wszystko.
Próbowałam walczyć z tą pustką, myśleć pozytywnie, doceniać to co mam. KOCHAĆ. WIERZYĆ. MIEĆ NADZIEJĘ. nie da rady.
Jeśli ktoś tego nie przeżył, nie jest w stanie nic o tym powiedzieć. NIC.
Pewnie tylko zaśmiecam to forum swoimi problemami, może nikt nie potraktuje tego poważnie.
Ale mam nadzieję, że ktoś zrozumie. Pomoże. Może.

{edit} fizyczne objawy też mam. wieczne zmęczenie, senność, chorobliwa ociężałość.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
06 maja 2011, 19:22

kolejna historia. (proszę)

Avatar użytkownika
przez ZaP 06 maja 2011, 19:56
Chodzisz gdzieś do lekarza?
kiedy będę mogła już zacząć się cieszyć
Avatar użytkownika
ZaP
Offline
Posty
535
Dołączył(a)
25 kwi 2011, 22:10
Lokalizacja
Sdz

kolejna historia. (proszę)

przez annmarie 06 maja 2011, 20:06
Myślę nad psychologiem, kłopot z tym, że jestem niepełnoletnia (16 lat - nie pisałam w pierwszym poście żebyście mnie nie olali, bo hormony mi buzują i w ogóle nie warto ze mną gadać) więc nie wiem jak będzie z psycholgiem z NFZ, po za tym mieszkam w dziurze, w której nie wiem nawet czy gatunek taki jak psycholog z kontraktem z NFZ występuje. No i matka. Nigdy nie rozmawiałam z nią o osobistych sprawach, mur. Nie chcę żeby wiedziała. Nigdy.
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
06 maja 2011, 19:22

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

kolejna historia. (proszę)

przez annmarie 06 maja 2011, 20:39
<żółw>
czytałam twój temat.
i wiesz co?
jesteś pierwszą osobą, która coś rozumie. Naprawdę.

U mnie w sumie też się zaczęło w podstawówce. Zawsze byłam outsiderką. Taką spokojną dziewczynką, na którą nikt z rówieśników nie zwracał uwagi. Dziewczynką, która w sumie też na nikogo nie zwracała uwagi. Przeszłam przez podstawówkę pod swoim szklanym kloszem, który odgradzał mnie od szydzących rówieśników, nie rozumiejących jak można spędzać czas czytając. To był dla nich szok. Ale wtedy nie było pustki. Co prawda nie ciągnęło mnie do społeczeństwa, przyjaźni etc., ale to nie była pustka. Rozdział "podstawówka" zapmaiętam jako czas spędzony na czytaniu książek i coraz mocniejszym (choć nieświadomym) odgradzaniu się od świata szklanym kloszem z marzeń, z czegoś co było dla mnie więcej niż marzeniami. Marzneia mogą polegać na wyobrażeniach o swej przyszłej szczęśliwej rodzince. To były żywe obrazy w mojej głowie, minifilmy, których byłam scenarzytą, reżyserem i główną postacią.
A potem przyszło gimnazjum. I tu nasze drogi Wagabudno sie rozchodzą. Bo w gimnazjum zaczęło mnie ciągnąć do tzw. towarzystwa. Zaczęłam robić z sibie idiotkę żeby mnie lubili. Poskutkowało. Wtedy rozpoczęła się moja przyjaźń z M. Teraz wygląda to tak, że mam dwoje "przyjaciół" którzy nie wiedzą nic o mojej pustce. Coraz mniej mam im do powiedzenia. Czasami ich realnie nienawidzę.
W gimnazjum też zaczęła się pustka, na chwilę wyszłam spod szklanego klosza i zobaczyłam, że coś ze mną jest nie w porządku. Nie umiem w ten sposób żartować. Żyć tak jak oni. Chciałam się upodobnić. "Zacząć żyć naprawdę" jak to wtedy określałam. Zaczęłam roić sobie, że cierpię itd, doszukiwałam się czegoś w moim zżyciu co mogłoby to cierpienie spowodować.
Piszesz o myśleniu obrazami, dźwiekami i od razu widze w tym siebie. Dla mnie myślenie słowami to był kosmos. :oops:
Mogłabym dużo pisać, ale...
Offline
Posty
3
Dołączył(a)
06 maja 2011, 19:22

kolejna historia. (proszę)

Avatar użytkownika
przez Badziak 07 maja 2011, 01:26
Zaburzenia depresyjno-lękowe z elementami fobii społecznej:
Anafranil SR (klomipramina) 150 mg
Amizepin (karbamazepina) 400 mg

+ terapia behawioralno-poznawcza :)
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1412
Dołączył(a)
19 kwi 2010, 23:21

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 18 gości

Przeskocz do