Samotność

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Samotność

Avatar użytkownika
przez mark123 16 wrz 2013, 22:15
Ja mam wrażenie, że jestem samotnikiem z wyboru, ale nie mógłbym przestać nim być w dosłownie każdej chwili z powodu pewnych przeszkód emocjonalnych.
Pociąg do bycia ofiarą toksycznego mężczyzny leży w naturze każdej kobiety, tyle że u niektórych kobiet ta natura jest mocno aktywna, a niektórych słabiej i te się jej przeciwstawiają.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
10130
Dołączył(a)
11 lis 2012, 16:33
Lokalizacja
droga do otchłani zła

Samotność

przez KrolSzamanowO07 17 wrz 2013, 14:41
Witam,

Każdy wypowiadający się ma inny charakter , nasze charaktery są zbliżone ale każdy ma to iskierkę wyjątkowości :) . Czytałem tak sobie wypowiedzi i doszedłem do wniosku ,że dużo z was z góry się podaje . I tutaj się odezwą Ci co pewnie mi powiedzą on nigdy nie przeżył to co my , więc po co się wypowiada . A takimi słowami bardzo byście zranili mnie i moje podejście do życia . Sami kiedyś musicie zrozumieć ,że zawsze trzeba walczyć , choćby o siebie !! . Sam przez to przechodziłem i sam walczę z dnia na dzień . Mimo że praktycznie od pewnego czasu żyję żeby żyć . Nie podaję się bo , mimo że doznałem wiele zawodów miłosnych , przeżyłem miłość za co jestem wdzięczny gdyż nie każdy ją dozna . Mimo że jestem romantykiem , który I tak powiem głośno jest szalony , otwarty ale tylko dlatego że nim jestem . Dla ukochanej osoby zrobił bym wszystko :) . I pewnie gdybyście mnie spotkali na ulicy pomyślelibyście ,tak jak jedna z internautek . On zalicza się do tych co "byli głaskani idąc przez życie " . Nie , nigdy nie byłem głaskany , zaliczam się do osób które mimo tego że dostawiają po dupie , i są praktycznie na granicy . Nadal walczą , bo wiedzą że kiedyś gdy pokarzą znów swoje oblicze , ktoś to doceni . I tego wam wszystkim życzę !! Bo mimo ,że jesteśmy sami czy to zamknięci w sobie czy otwarci , i mamy inne charaktery . Jedno nas łączy nadzieja na lepsze jutro , która jak u mnie jest malutka ale JEST !!!!. I tej nadziei wam życzę :)

Taka rada na koniec róbcie to co kochacie :) a będziecie się spełniać , jako Wy.
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
17 wrz 2013, 14:12

Samotność

przez rotten soul 17 wrz 2013, 14:44
KrolSzamanowO07,
Jedno nas łączy nadzieja na lepsze jutro , która jak u mnie jest malutka ale JEST !!!!. I tej nadziei wam życzę :)

Tu chyba większość osób, właśnie taką nadzieję ma. Ja mam.
rotten soul
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Samotność

Avatar użytkownika
przez MalaMi1001 17 wrz 2013, 14:53
KrolSzamanowO07 a teraz Ci powiem dlaczego przestałam walczyć:

- od dziecka zabijano moją indywidualność, charakter, chciano ze mnie ulepić marionetkę, z którą będzie dobrze się żyć, która nie mając własnego zdania będzie posłuszna i taka "żeby mogłaby się do czegoś przydać" - udało się. I nie ma różnicy w tym, że o tym wiem, że tak było i tak nie wiem kim jestem, czego chcę, dokąd dążę. Nie wiem o sobie tak naprawdę nic i prócz mglistych wspomnień i paru zdjęć nie ma nic z tej pewnej siebie, roześmianej dziewczynki.

- najbliższe osoby mnie zawiodły tak bardzo, że z resztek mojego zaufania do ludzi nie zostało się nic. Zupełnie nic. I każdy kolejny dzień pokazuje, że ufać nie warto, każdy kolejny człowiek pokazuje mi, że nie tylko nie warto - nie wolno ufać.

Więc dlatego nie walczę. Poddałam się, idę z prądem, jest mi wszystko jedno. Mam walczyć o siebie? A właściwie to jest o co? Hmm, nikt nigdy o mnie nie walczył, a mnie się już nie chce.
______________
wenlafaksyna 75 mg
zolpidem 10 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1930
Dołączył(a)
29 paź 2010, 19:44
Lokalizacja
łódzkie

Samotność

Avatar użytkownika
przez Abbey 17 wrz 2013, 15:02
MalaMi1001, jakbym czytała o sobie... :(((


Umrę z samotności.
Chcę umrzeć, będzie lepiej.
Obrazek
All my life I’ve been so lonely
All in the name of being holy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8782
Dołączył(a)
26 gru 2011, 21:27
Lokalizacja
85°48',12''N 176°8',94'' W

Samotność

Avatar użytkownika
przez MalaMi1001 17 wrz 2013, 15:16
Ja też bym chciała, ale nawet na to nie mam odwagi. Jakiś czas temu powiedziałam sobie "dźwigam się ostatni raz". Uwierzyłam, zaufałam, nawet byłam przez chwilę szczęśliwa. I znów w łeb. I to tak perfidnie, z wyrachowaniem, nawet nie potrafię tego nazwać, nie umiem. I to był ostatni raz, więcej nie będzie. Jak ja to mówię, oby do śmierci....
______________
wenlafaksyna 75 mg
zolpidem 10 mg
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1930
Dołączył(a)
29 paź 2010, 19:44
Lokalizacja
łódzkie

Samotność

przez rotten soul 17 wrz 2013, 15:22
Vett,
Chcę umrzeć, będzie lepiej

Jak umrzesz, to nic nie będzie. O to właśnie chodzi.
rotten soul
Offline

Samotność

Avatar użytkownika
przez Abbey 17 wrz 2013, 15:24
Wolę, żeby nie było nic, niż jakby miało być cały czas źle.

-- 17 wrz 2013, 15:27 --

MalaMi1001 napisał(a): Uwierzyłam, zaufałam, nawet byłam przez chwilę szczęśliwa. I znów w łeb. I to tak perfidnie, z wyrachowaniem, nawet nie potrafię tego nazwać, nie umiem.

I to przekonanie, "tak, wreszcie dobrze trafiłam", by potem się przekonać, że upadek jeszcze bardziej boli od poprzednich, ech...
Obrazek
All my life I’ve been so lonely
All in the name of being holy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8782
Dołączył(a)
26 gru 2011, 21:27
Lokalizacja
85°48',12''N 176°8',94'' W

Samotność

przez KrolSzamanowO07 17 wrz 2013, 15:32
MalaMi1001 :

Gdybym napisał ,że mam inaczej niż Ty skłamał bym . Gdybym napisał ,że najbliższe mi osoby mnie nie zraniły skłamał bym .

Gdybym napisał że się z Tobą zgadzam skłamał bym , ponieważ nigdy nie traci się swojego ja , "roześmianej dziewczynki." . I po swoich przejściach wiem ,że ona gdzieś w środku jest . Mimo tylu przykrości tylu sposobów zmienienia Ciebie ,swojego "Ja" się nie zapomina .

"nikt nigdy o mnie nie walczył, a mnie się już nie chce." : co to znaczy walka ? , ja wstaje rano i się zastanawiam po co to robię :) , po co taki świat gdy każdy rani . Ale wstaję i staram się robić to co kocham , sport sprawia że zapominam o wszystkim . Gdy mam bardzo zły humor tak się męczę ,że idę spać . Zastanawiam się czy próbowałaś chociaż kiedyś ? Przecież życie nie jest złe , tylko ludzie je "pierdolą".

I życzę Ci żebyś spotkała osobę (zakochała się) która otworzy serce przed Tobą . Złapie Cie za dłoń i pomorze wstać tej małej dziewczynce , która znów odnajdzie Cel i radość w życiu !!!!!


Pytanie do wszystkich , ja mimo że sobie powiedziałem ostatni raz zrozumiałem , że KAŻDY ZASŁUGUJĘ NA SZANSĘ , NIE MOGĘ TRAKTOWAĆ MOJEJ (OBY) PRZYSZŁEJ MIŁOŚCI JAK INNE CO MIAŁY MOJE UCZUCIA W DUPIE BO JA TYM RANIĘ

mam nadzieję że to zrozumiecie
Offline
Posty
8
Dołączył(a)
17 wrz 2013, 14:12

Samotność

Avatar użytkownika
przez Candy14 17 wrz 2013, 16:35
Hmm, nikt nigdy o mnie nie walczył,

Dziwisz sie? Skoro Ty o siebie nie walczysz dlaczego mialby robic to ktos inny?
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Samotność

Avatar użytkownika
przez zmęczona_wszystkim 17 wrz 2013, 19:23
Mnie już chyba męczy to ciągłe mówienie o walce. Walka, walka, walka. Wstawać się nie chce, kiedy się tylko słyszy, że trzeba walczyć i walczyć. Taka bojowa terminologia na niektórych działa wręcz zniechęcająco, bo np. mnie zawsze wydaje się, że powinnam zrobić coś wyjątkowego, żeby to oznaczało „zawalczenie o siebie”. I czym naprawdę jest to poddawanie się i to walczenie o siebie? Pewne hasła ładnie brzmią w teorii, ale praktyka wygląda zupełnie inaczej.
Pewnie, ze nastawienie odgrywa swoją rolę, ale do miłości i pojawienia się stałego związku nie można się zmusić, szczęśliwe uczucie nie pojawi się na zawołanie. Przyznaję, że oduczyłam się normalnych relacji z drugim człowiekiem, tzn normalnie zachowuję się w stosunku do innych, ale w budowanie relacji w związku to coś, co mnie przerasta. Zresztą nigdy nie zainteresował się mną ktoś, kogo ja bym również bardziej polubiła. Na obecnym etapie życia ciężko mi sobie nawet wyobrazić bliższe codzienne relacje, być może dlatego, że nie mam szans na poznanie kogokolwiek bliżej, a raczej na związki na odległość (jeśli jakikolwiek by zaistniał). Nie wyobrażam sobie życia z kimś na co dzień, bo jest to i tak niemożliwe, a i ja nie poradziłabym sobie w tak bliskiej relacji (w bliskiej w sensie fizycznym - 2 osoby mieszkające w jednym mieszkaniu).

-- 17 wrz 2013, 19:26 --

Vett napisał(a):Wolę, żeby nie było nic, niż jakby miało być cały czas źle.

-- 17 wrz 2013, 15:27 --

MalaMi1001 napisał(a): Uwierzyłam, zaufałam, nawet byłam przez chwilę szczęśliwa. I znów w łeb. I to tak perfidnie, z wyrachowaniem, nawet nie potrafię tego nazwać, nie umiem.

I to przekonanie, "tak, wreszcie dobrze trafiłam", by potem się przekonać, że upadek jeszcze bardziej boli od poprzednich, ech...



A ja mam przeciwne zdanie. Wolałabym nawet kilka miesięcy szczęśliwego związku, nawet gdyby miał się zakończyć niepowodzeniem i upadkiem od uczuciowej atrofii, niemożliwości uwierzenia, że trafi mi się kiedyś takie szczęście (odwzajemnione).
Posty
1210
Dołączył(a)
01 sie 2013, 16:53

Samotność

Avatar użytkownika
przez New-Tenuis 17 wrz 2013, 19:29
zmęczona_wszystkim napisał(a):A ja mam przeciwne zdanie. Wolałabym nawet kilka miesięcy szczęśliwego związku, nawet gdyby miał się zakończyć niepowodzeniem i upadkiem od uczuciowej atrofii, niemożliwości uwierzenia, że trafi mi się kiedyś takie szczęście (odwzajemnione).

Ja bym ... chyba jednak tak nie chciała. Nie wyobrażam sobie podnieść się po zakończeniu takiego związku. Chociaż - doskonale wiem, co czujesz i co myślisz. Jako kobieta czuję się albo przezroczysta, albo po prostu nie warta zainteresowania - w ogóle. Czasem wolałabym naprawdę nic a nic nie czuć, niż budzić się znowu rano z uczuciem, że żeby jakoś funkcjonować, muszę zapomnieć o potrzebie bycia z kimś. :-|
"I knew a man who lived in fear
It was huge, it was angry,
It was drawing near.
Behind his house a secret place
Was the shadow of the demon
He could never face."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2087
Dołączył(a)
13 gru 2010, 18:15

Samotność

Avatar użytkownika
przez Candy14 17 wrz 2013, 19:47
A ja mam przeciwne zdanie. Wolałabym nawet kilka miesięcy szczęśliwego związku, nawet gdyby miał się zakończyć niepowodzeniem i upadkiem od uczuciowej atrofii, niemożliwości uwierzenia, że trafi mi się kiedyś takie szczęście (odwzajemnione).

Fakt.. gdyby moj 4 letni zwiazek skonczyl sie jutro to i tak bylyby to najzajebiaszcze 4 lata mojego zycia.
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Samotność

Avatar użytkownika
przez zmęczona_wszystkim 17 wrz 2013, 19:49
New-Tenuis napisał(a):Ja bym ... chyba jednak tak nie chciała. Nie wyobrażam sobie podnieść się po zakończeniu takiego związku. Chociaż - doskonale wiem, co czujesz i co myślisz. Jako kobieta czuję się albo przezroczysta, albo po prostu nie warta zainteresowania - w ogóle. Czasem wolałabym naprawdę nic a nic nie czuć, niż budzić się znowu rano z uczuciem, że żeby jakoś funkcjonować, muszę zapomnieć o potrzebie bycia z kimś. :-|


Chyba łatwiej podnieść się, mając chociaż trochę wspomnień i tych uczuć i pozytywnych, i negatywnych. bo nawet jeśli związek się nie uda, ale było trochę tych szczęśliwych chwil, to jest co wspominać, jest ta myśl: a jednak coś mogę stworzyć, mam doświadczenie w związku, nie wyszło tym razem, ale wyjdzie następnym. Jak patrzę się na doświadczenia innych ludzi, to zastanawiam się, co na starość (już nie tak odległą) będę wspominać. Inni w moim wieku mają na swoim koncie po kilkanaście związków, mniej lub bardziej udanych, nie wspominając o przelotnych znajomościach, albo przynajmniej są ustabilizowani, a ja nie mam prawie nic. Wiem coś o byciu przezroczystą i nie wartą zainteresowania. już sama nie wiem nawet, co bardziej niszczy: nie czuć nic, czy czuć głównie negatywne emocje. To pierwsze sprawia, że życie nie różni się chyba niczym od śmierci, a to drugie, że nie różni się niczym od piekła na ziemi.

-- 17 wrz 2013, 19:53 --

Candy14 napisał(a): Fakt.. gdyby moj 4 letni zwiazek skonczyl sie jutro to i tak bylyby to najzajebiaszcze 4 lata mojego zycia.


I właśnie w takiej sytuacji można mówić, że jest się samotnikiem z wyboru :D
Posty
1210
Dołączył(a)
01 sie 2013, 16:53

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do