Samotność

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Samotność

przez Stark 08 lut 2012, 16:58
ala1983 napisał(a):A ja wam coś poradzę 8) Nie wiem, kto jest autorem poniższej wypowiedzi, ale warto się nad nią zatrzymać. Szczególnie wtedy, gdy cierpimy z powodu naszej samotności.. mnie pomaga
"Wszelkie przywiązanie jest koniec końców źródłem bólu. Szczęśliwi, którzy obywają się bez niego. Samotny nie opłakuje nikogo, nikt też nad nim nie płacze. Niech ten, kto nie chce cierpieć, kto czuje trwogę przed zgryzotą, uwalnia się od ludzi."


Dla mnie niemożliwe, sam po sobie widzę że potrzebuje kontaktu z innymi, to jest prawie żywot maszyny ;(.

Wątpię czy da się do tego przyzwyczaić... może po części, ale nie do końca.
Stark
Offline

Samotność

przez nextMatii 08 lut 2012, 17:01
Samotność nie jest naszym przeznaczeniem,a samych siebie poznajemy tylko wtedy,kiedy możemy się przejrżeć w oczach innych ludzi.
Ostatnio edytowano 28 lut 2012, 03:38 przez Artemizja, łącznie edytowano 1 raz
Powód: usunięto część zdublowanego postu
nextMatii
Offline

Samotność

Avatar użytkownika
przez Śmiercionauta 08 lut 2012, 17:33
ala1983 napisał(a):A ja wam coś poradzę 8) Nie wiem, kto jest autorem poniższej wypowiedzi, ale warto się nad nią zatrzymać. Szczególnie wtedy, gdy cierpimy z powodu naszej samotności.. mnie pomaga
"Wszelkie przywiązanie jest koniec końców źródłem bólu. Szczęśliwi, którzy obywają się bez niego. Samotny nie opłakuje nikogo, nikt też nad nim nie płacze. Niech ten, kto nie chce cierpieć, kto czuje trwogę przed zgryzotą, uwalnia się od ludzi."


Ten cytat idealnie pasuje do twórczości Emila Ciorana. Moim zdaniem cytat pochodzi z książki "Na szczytach rozpaczy" W książce pełno jest pełno aforyzmów w podobnym tonie Przez niektórych książka jest uważana za Biblie nihilizmu. Jeszcze parę lat temu utożsamiałem się z książką.
"nerwice upaństwowić moderacje wypierdolić"
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
8831
Dołączył(a)
16 sty 2012, 18:55

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Samotność

Avatar użytkownika
przez Sorrow 08 lut 2012, 19:28
Samotność człowieka w zagrożeniu, człowieka którego siły są już wyczerpane nie ma granic. Wtedy dopiero odkrywa jak bardzo jest sam i jak bardzo są odlegli inni ludzie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Samotność

przez nextMatii 08 lut 2012, 19:34
Zagrożeniem może byc okreslona sytuacja...lub np codziennośc...
Kazdy dzien przynosi jakies novum....
nextMatii
Offline

Samotność

przez Bezsilna,samotna 08 lut 2012, 19:55
Hej, dopiero co się zalogowałam. Nawet nie wiem od czego mam zacząć. Jestem w takim kociole emocjonalnym psychicznym i rodzinnym, że nie daję sobie już rady. Leczę się już chyba całe życie i teraz jestem w punkcie wyjścia. Mam 20 lat, moja przygoda z leczeniem zaczęła się w wieku 13 lat, po raz pierwszy wylądowałam w szpitalu psychiatrycznym ogólnie byłam już 10 razy, na początku na młodzieżowym, muszę przyznać, że byłam na tyle mała, że nigdy nie wiedziałam i nie chciałam się leczyć, aż do dziś, a teraz wiem, że powinnam i to mocno.

Obecnie czuję samotność taka, która zjada mnie od środka, czuję potforny lęk i mętlik chodzę po domu czasem bez celu, a dodatku moja sytuacja rodzinna jest makabryczna. Nie dość, że nie umiem dać sobie rady ze sobą to mam jeszcze dziecko. Dziewczynkę, tak bardzo ja kocham a widzę, że jest przez to wszystko nieszczęśliwa, że ma tak nieudolna matką. Moja mama tez widzę, że jest nieszczęśliwa. czuję, że przeze mnie rozpadło się jej małżeństwo. Ciężko mi jest jeść, nawet się umyć, nie czuje nic, czuję się w jakiejś innej rzeczywistość, jedyna przyjemność sprawia mi sen, ale tylko na prochach. Nie jestem pod stała opieką specjalistów... Teraz jestem na skraju takiego złamania,że mam ochotę zniknąć.

Naprawdę myślę, że jedynym wyjściem jest wyjechać na leczenie do Komorowa i myślę, że tam skupiłabym się na sobie i wyszła z tych sideł...

A żołądek mój jest tak ściśnięty, że aż mnie boli.

-- 08 lut 2012, 18:55 --

Hej, dopiero co się zalogowałam. Nawet nie wiem od czego mam zacząć. Jestem w takim kociole emocjonalnym psychicznym i rodzinnym, że nie daję sobie już rady. Leczę się już chyba całe życie i teraz jestem w punkcie wyjścia. Mam 20 lat, moja przygoda z leczeniem zaczęła się w wieku 13 lat, po raz pierwszy wylądowałam w szpitalu psychiatrycznym ogólnie byłam już 10 razy, na początku na młodzieżowym, muszę przyznać, że byłam na tyle mała, że nigdy nie wiedziałam i nie chciałam się leczyć, aż do dziś, a teraz wiem, że powinnam i to mocno.

Obecnie czuję samotność taka, która zjada mnie od środka, czuję potforny lęk i mętlik chodzę po domu czasem bez celu, a dodatku moja sytuacja rodzinna jest makabryczna. Nie dość, że nie umiem dać sobie rady ze sobą to mam jeszcze dziecko. Dziewczynkę, tak bardzo ja kocham a widzę, że jest przez to wszystko nieszczęśliwa, że ma tak nieudolna matką. Moja mama tez widzę, że jest nieszczęśliwa. czuję, że przeze mnie rozpadło się jej małżeństwo. Ciężko mi jest jeść, nawet się umyć, nie czuje nic, czuję się w jakiejś innej rzeczywistość, jedyna przyjemność sprawia mi sen, ale tylko na prochach. Nie jestem pod stała opieką specjalistów... Teraz jestem na skraju takiego złamania,że mam ochotę zniknąć.

Naprawdę myślę, że jedynym wyjściem jest wyjechać na leczenie do Komorowa i myślę, że tam skupiłabym się na sobie i wyszła z tych sideł...

A żołądek mój jest tak ściśnięty, że aż mnie boli.

-- 08 lut 2012, 18:55 --

Hej, dopiero co się zalogowałam. Nawet nie wiem od czego mam zacząć. Jestem w takim kociole emocjonalnym psychicznym i rodzinnym, że nie daję sobie już rady. Leczę się już chyba całe życie i teraz jestem w punkcie wyjścia. Mam 20 lat, moja przygoda z leczeniem zaczęła się w wieku 13 lat, po raz pierwszy wylądowałam w szpitalu psychiatrycznym ogólnie byłam już 10 razy, na początku na młodzieżowym, muszę przyznać, że byłam na tyle mała, że nigdy nie wiedziałam i nie chciałam się leczyć, aż do dziś, a teraz wiem, że powinnam i to mocno.

Obecnie czuję samotność taka, która zjada mnie od środka, czuję potforny lęk i mętlik chodzę po domu czasem bez celu, a dodatku moja sytuacja rodzinna jest makabryczna. Nie dość, że nie umiem dać sobie rady ze sobą to mam jeszcze dziecko. Dziewczynkę, tak bardzo ja kocham a widzę, że jest przez to wszystko nieszczęśliwa, że ma tak nieudolna matką. Moja mama tez widzę, że jest nieszczęśliwa. czuję, że przeze mnie rozpadło się jej małżeństwo. Ciężko mi jest jeść, nawet się umyć, nie czuje nic, czuję się w jakiejś innej rzeczywistość, jedyna przyjemność sprawia mi sen, ale tylko na prochach. Nie jestem pod stała opieką specjalistów... Teraz jestem na skraju takiego złamania,że mam ochotę zniknąć.

Naprawdę myślę, że jedynym wyjściem jest wyjechać na leczenie do Komorowa i myślę, że tam skupiłabym się na sobie i wyszła z tych sideł...

A żołądek mój jest tak ściśnięty, że aż mnie boli.
Posty
1
Dołączył(a)
08 lut 2012, 19:25

Samotność

Avatar użytkownika
przez Sorrow 08 lut 2012, 20:04
nextMatii napisał(a):Zagrożeniem może byc okreslona sytuacja...lub np codziennośc...
Kazdy dzien przynosi jakies novum....

U mnie to na przykład jest kwestia finansów. Przez rok miałem stypendium i jakoś szło ale od ostatniego semestru nie mam i sypię się na całego. Wtedy człowiek jest najbardziej osamotniony.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3353
Dołączył(a)
08 cze 2006, 15:38

Samotność

Avatar użytkownika
przez Transfuse 08 lut 2012, 20:13
Witaj Bezsilna,samotna, Ile lat ma Twoja Córeczka ? Ojciec dziecka się Wami nie interesuje ? Nie znam sytuacji ale czy dziecko może być powodem rozpadu związku rodziców ? Może Twój ojciec bał się odpowiedzialności, wolał uciec od problemów? Mój tata odszedł gdy nie umiałem jeszcze chodzić... do teraz jego ignorancja w stosunku do mnie i mojej matki trwa w nieskończoność. Czasami zastanawiam co dzieje się w głowach takich ludzi... Czy oni myślę, że gdy zamkną oczy to świat i problemy znikną? Szkoda słów ! Jakie masz kontakty ze swoją Matką? Może to Ona mogłaby się zaopiekować dzieckiem gdy Ty zdecydowałabyś się na wyjazd na leczenie ? Pozdrawiam Cię i mocno trzymam kciuki za Ciebie !
Przyjaźń wcale nie jest nienaruszalną więzią. Jest raczej jak olbrzymia, piaszczysta wydma, pozornie potężna i trwała, ale pewnego dnia budzisz się, a jej już nie ma.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2327
Dołączył(a)
29 paź 2011, 13:31
Lokalizacja
Poznań

Samotność

Avatar użytkownika
przez mephion 08 lut 2012, 20:15
Bezsilna,samotna, odwagi... jak tylko masz masz możliwość to jedź. Poskładasz się do kupy.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
187
Dołączył(a)
24 lis 2011, 14:35

Samotność

przez nextMatii 08 lut 2012, 20:21
Bezsilna,samotna zadbaj o siebie jak najlepiej.Szczęśliwe dziecko wychowasz tylko wtedy gdy bedzie miało szczęsliwą matkę...
Więc powodzenia....
nextMatii
Offline

Samotność

Avatar użytkownika
przez Abbey 09 lut 2012, 20:00
Wielkie pragnienie przyjaźni, a później nieszczęśliwa i fałszywa przyjaźń doprowadziły do tego, że na jakiś czas wyłączyłam się z uczuć. Oprócz jednego - wielkiego bólu i żalu do samej siebie, że dałam się owinąć wokół palca. Teraz doszło kolejne uczucie - nienawidzę się za to, jaka jestem.
Warczę bez powodu na ludzi, którzy do mnie podchodzą w jakiejś sprawie, bo - właśnie, w jakiejś SPRAWIE -, a po drugie, boję się zbliżyć do człowieka. I jestem na siebie cholernie zła, bo dziś znów to zrobiłam - nerwowymi, krótkimi odpowiedziami, odepchnęłam od siebie kolejną osobę.
NO CHOLERA JASNA! Boję się ludzi, boję się zawodu, ale gdy tylko wrócę do domu, chce mi się płakać, bo jestem sama. Bo nie mam do kogo wyjść, do kogo napisać, zadzwonić, pogadać... To chore.
Obrazek
All my life I’ve been so lonely
All in the name of being holy
Avatar użytkownika
Offline
Posty
8782
Dołączył(a)
26 gru 2011, 21:27
Lokalizacja
85°48',12''N 176°8',94'' W

Samotność

przez nextMatii 09 lut 2012, 20:13
Vett dobrze Cię rozumiem.....
Nie tylko Ty masz taki problem...
nextMatii
Offline

Samotność

Avatar użytkownika
przez Aria 10 lut 2012, 00:28
Najbardziej boję się dnia, kiedy stwierdzę, że moja młodość przeminęła w samotności, bez ludzi a ja nic z tym nie mogłam zrobić...
Najlepszy plan na szczęście?
Nie planować.

Poprzez nasze absurdalne kompleksy kryjemy w sobie to, co najlepsze.

Świat jest taki, jakim go widzisz. A sposób postrzegania zależy wyłącznie od Ciebie.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1232
Dołączył(a)
28 sie 2011, 14:30

Samotność

Avatar użytkownika
przez jasaw 10 lut 2012, 00:48
Vett, nextMatii, Aria, ja, mimo, że od młodości miałam wokół siebie dużo znajomych koleżanek i kolegów, była osobą dość nieufną, bałam się porzucenia i nielojalności...
Byłam dzieckiem ostrożnym i chyba obdarzonym intuicją i, dość sprawnie działającym, instynktem samozachowawczym. Dlatego nie często byłam raniona...
Przekonałam się, że najbardziej boli "zdrada" ze strony najbliższych...rodziców, rodzeństwa. Z tego powodu nie raz cierpiałam.
Mimo, że potrafię otworzyć się na ludzi, jednak mam wewnętrzną granicę, poza którą nie dopuszczam nikogo....zresztą to nie jest konieczne w prawdziwie przyjacielskich relacjach.
Moimi Przyjaciółmi są...Mąż / nie ojciec moich Dzieci/ i Synowie...Oni do tej pory nie zawiedli mnie,,,a inni znajomi - nie nadużywam słowa Przyjaciel...różnie bywało :( .
Uważam, że spotkanie Przyjaciela prawdziwego graniczy z cudem...ale zdarza się.
"Cierpliwość jest podporą słabości, niecierpliwość - ruiną silnych"
"Nie możesz dokonać wyboru, jak umrzeć. Ani kiedy.
Możesz tylko zdecydować, jak żyć. Teraz"
Avatar użytkownika
Offline
Dobra Dusza Forum
Posty
8063
Dołączył(a)
25 paź 2011, 19:36
Lokalizacja
Centrum

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 21 gości

Przeskocz do