Samotność

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Samotność

Avatar użytkownika
przez Bonus 08 maja 2013, 22:38
Właśnie, ważne jest to, aby osiągnąć szczęście. A jeśli już ono się trafi, to o szczęście trzeba się starać, każdego dnia, docenić je, dbać o nie.
Bo utracić szczęście, jest łatwo, tylko już można go nigdy nie odzyskać.
Psychologia uczy nas myślenia i mądrego postrzegania świata.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1994
Dołączył(a)
08 sty 2012, 20:23
Lokalizacja
Pionki/Szczecin

Samotność

Avatar użytkownika
przez Candy14 08 maja 2013, 23:15
A jeśli już ono się trafi,

ale tak samo? zastuka czy zadzwoni?
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Samotność

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 08 maja 2013, 23:20
Candy14, Wiesz w XXI wieku to najszybciej mailem przyjdzie :mrgreen:
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Samotność

Avatar użytkownika
przez Arhol 08 maja 2013, 23:25
to najszybciej mailem przyjdzie

prędzej na pejsbuku albo tłiterze :mrgreen:
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32441
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Samotność

Avatar użytkownika
przez *Wiola* 08 maja 2013, 23:26
Kestrel, :oops: faksztycznie :lol:
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
18127
Dołączył(a)
10 lis 2009, 14:14

Samotność

Avatar użytkownika
przez Siding Spring 09 maja 2013, 07:47
kangura torbacza mialem na mysli
Avatar użytkownika
Offline
Posty
3305
Dołączył(a)
20 mar 2012, 12:56

Samotność

przez Alexandra 13 maja 2013, 18:46
Mam pytanie, może ktoś ustosunkuje się do mojego posta. Mam 29 lat, od 3 lat jestem na terapii. Mimo że wiele się o sobie dowiedzialam, wiele przeanalizowałam i w jakimś stopniu ta terapia na pewno mi pomaga, to czasem wychodzę po niej zdo łowana. Powodem rozpoczęcia terapii było brak relacji męsko-damskich, lęki, depresja, natręctwa. Do tej pory nie mam nikogo, nigdy nie byłam w związku, nie uprawialam seksu, jedynie przytulanie i całowanie. Przez te 3 lata terapii spotykalam się z mężczyznami, dwóch bylo we mnie zakochanych, ale ja nie. I terapeutka powiedziała mi dzisiaj, że nie poznaję, bo nie stwarzam sytuacji do tego i nie nawiązuję interakcji z mężczyznami- koleżanek mam dużo.Nie jest powodem tego wygląd, wstyd itd. Przyjmuję to, ale w takim razie co? Mam rozumieć, że jestem przypadkiem nie do 'wyleczenia" skoro nie nawiązuje kontaktów męsko-damskich? Czy jestem przewrażliwona czy też byście tak to zrozumieli po 3latach? Inna kwestia... czy wasi terapeuci Was pocieszają? Moja w ogole- jedynie coś stwierdza. Mnie chyba troche przeraża to, że zbiża się 30stka, a ja wciąż nic "w tej kwestii"...
Ola. Jeszcze będzie przepięknie,jeszcze będzie normalnie.
Offline
Posty
573
Dołączył(a)
28 maja 2006, 15:49
Lokalizacja
Wrocław

Samotność

Avatar użytkownika
przez ( Dean )^2 13 maja 2013, 19:20
Alexandra napisał(a):Mam pytanie, może ktoś ustosunkuje się do mojego posta. Mam 29 lat, od 3 lat jestem na terapii. Mimo że wiele się o sobie dowiedzialam, wiele przeanalizowałam i w jakimś stopniu ta terapia na pewno mi pomaga, to czasem wychodzę po niej zdo łowana. Powodem rozpoczęcia terapii było brak relacji męsko-damskich, lęki, depresja, natręctwa. Do tej pory nie mam nikogo, nigdy nie byłam w związku, nie uprawialam seksu, jedynie przytulanie i całowanie. Przez te 3 lata terapii spotykalam się z mężczyznami, dwóch bylo we mnie zakochanych, ale ja nie. I terapeutka powiedziała mi dzisiaj, że nie poznaję, bo nie stwarzam sytuacji do tego i nie nawiązuję interakcji z mężczyznami- koleżanek mam dużo.Nie jest powodem tego wygląd, wstyd itd. Przyjmuję to, ale w takim razie co? Mam rozumieć, że jestem przypadkiem nie do 'wyleczenia" skoro nie nawiązuje kontaktów męsko-damskich? Czy jestem przewrażliwona czy też byście tak to zrozumieli po 3latach? Inna kwestia... czy wasi terapeuci Was pocieszają? Moja w ogole- jedynie coś stwierdza. Mnie chyba troche przeraża to, że zbiża się 30stka, a ja wciąż nic "w tej kwestii"...

Powiem to co wiedzą wszyscy mężczyźni,podstawą atrakcyjności jest wygląd,jeśli chcesz poderwać faceta bądz zgrabna,zadbana i uśmiechnięta.Jęśli faceci Cie podrywają a ty jesteś sama to albo ich odrzucasz<czemu?> albo masz jakieś problemy psychologiczne w budowaniu relacji,jeśli psycholog wciąż nie pomógł Ci tego zmienić to moze pora na innego?
Najgorszy jest wiatr.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1515
Dołączył(a)
03 kwi 2011, 20:06

Samotność

przez vifi 13 maja 2013, 21:01
Alexandra, Statystycznie rzecz biorąc żeby się w kimś zakochać trzeba się po prostu z nim spotykać. Jeśli na ogół obracasz się w kręgu koleżanek i rzadko spotykasz się z facetami to wtedy brak związków nie koniecznie musi wynikać z jakiś problemów tylko to jest zwykła statystyka, bo (na ogół) ludzie nie zakochują się w pierwszym lepszym i to jeszcze z wzajemnością.
Zastanawia mnie kolejność w jakiej wymieniłaś twoje problemy: "Powodem rozpoczęcia terapii było brak relacji męsko-damskich, lęki, depresja, natręctwa" (może to po prostu przypadek?). A jak sobie radzisz z depresją i lękami? Masz coś co lubisz robić, z czego się cieszysz, czy może ten brak partnera dołuje cię na codzień?
Skoro dwóch mężczyzn się już w tobie zakochało to chyba nie jest tak źle. Może po prostu boisz się bliskości z drugim człowiekiem. Na pewno przepracowywałaś to podczas terapii. Nie wspomniałaś czy ty się w kimś nie zakochałaś przez te 3 lata.
Inna kwestia... czy wasi terapeuci Was pocieszają? Moja w ogole- jedynie coś stwierdza
Różnie, czasami pochyla się nad jakimiś problemami, zachęca do nawiązywania kontaktów z innymi, czasami tylko coś "stwierdza". Czasami mam wrażenie że terapeuci mają "swoje" tematy, w których czują się bardziej pewnie i częściej o nim mówią i trzeba jakoś wyraźnie powiedzieć że jakaś sprawa, która wydaje się błacha jest dla nas poważnym problemem, a ona to np. tylko skomentowała jednym zdaniem.
Żal że nikogo nie masz, a chciałabyś mieć jest normalny, ale czasami może przyjmować jakieś dramatyczno-egzystencjalne barwy, a związek czasami staje się próbą załatania dziury, jaką się nosi od dzieciństwa.
Jesteś sobie w stanie wyobrazić że żyłabyś bez chłopaka a byłabyś szczęśliwa (poza tym że trochę smutna z tego powodu)?
Offline
Posty
1424
Dołączył(a)
20 lis 2011, 21:02
Lokalizacja
Warszawa

Samotność

przez Alexandra 13 maja 2013, 21:43
Powiem to co wiedzą wszyscy mężczyźni,podstawą atrakcyjności jest wygląd,jeśli chcesz poderwać faceta bądz zgrabna,zadbana i uśmiechnięta.Jęśli faceci Cie podrywają a ty jesteś sama to albo ich odrzucasz<czemu?

Myślę, że gdybyTm była np. niezgrabna, przy kości- to źle odebrałabym Twoją "radę"- więc chyba tu trochę nie pomyślałeś, pisząc te słowa. Tak patrzę z przymrużenierm oka. Tylko dziwne, że widzę całe mnóstwo par, gdzie dziewczyna nie jest zgrabna ani ładna, czasem otyła- i mają mężczyzn- więc nie wszyscy mężczyźni na to tak patrzą.

To, że podobam się mężczyznom czy ktoś się we mnie zakochał- jeszcze nie znaczy, że ja to odwzajemniam. To chyba proste :smile:

Vifi, w życiu zakochało się we mnie więcej niż dwóch- ale ja do 26 roku życia w ogóle nie miałam potrzeby bycia z kimś. Nie chciałam związku, bałam się bliskości, w ogóle mnie do tego nie ciągnęło. Teraz faktycznie mam same koleżanki i mimo, że sporo wychodzę z domu- nie poznaję. Ostatni we mnie zakochany to starszy mężczyzna- nie chciałam z nim budować związku. Byłam dla niego mlodym obiektem seksualnym, podobałam mu się- ale wg mnie nic więcej. Przed nim był mężczyzna, z którym... mało łaczylo mnie wspólnego i nie podobał mi się.
Ola. Jeszcze będzie przepięknie,jeszcze będzie normalnie.
Offline
Posty
573
Dołączył(a)
28 maja 2006, 15:49
Lokalizacja
Wrocław

Samotność

przez ty_tez_mozesz 13 maja 2013, 21:52
Alexandra,
mam to pewne spojrzenie. jestesmy bardzo różni. wszyscy ludzie się różnią i to na różnych obszarach. różnie też dojrzewamy. z mojej psychoterapii dochodze do wniosku tez, ze rozni ludzie mają rozny kontakt z roznymi swymi potrzebami. może u Ciebie lęk przed bliskoscią tak bardzo przykrywa potrzebę bycia z drugim czlowiekiem, że w ogóle tego nie czujesz. w toku Twojego rozwoju gdzieś została bardzo odsunieta na dalszy plan, nie mogla sie wykształcic.
tez wazne, bys wiedziala, ze tak tylko moze byc u Ciebie a nie musi. porozmawiaj o tym z terapeutką. Jest tez opcja, ze nie trafilas na odpowiedniego faceta.

Jestes w terapii, to bardzo dobrze. Eksploruj jak najbardziej ten temat. Na terapii i poza nią. Powoli, powoli zaglądaj w głąb siebie pod tym kontekstem. Może dobrze by było bys sie czesciej umawiała z facetami? Puść oko do jakiegos czasem.

a zdarza Ci sie, że jakiś Ci się spodoba? ze masz o jakimś jakieś "niecne myśli"? :)
"ludzie cierpią często dlatego, że czują się sami. sami bo są samotni lub bo czują się samotni wśród ludzi"
Offline
Posty
191
Dołączył(a)
22 gru 2008, 00:13

Samotność

przez Alexandra 13 maja 2013, 22:08
Myślę, że dużo jest prawdy w tym, co piszesz. świetnie to ujęłaś/ ująłeś- ja dokładnie tak się czuję- jakby potrzeba bycia z kimś, związku, seksu- do 26-27 roku zycia w ogóle się nie rozwinęła, nie pojawiła. Żyłam zadowolona ze swojego życia, mam dużo pasji, sporo podróżowałam. Nie było u mnie dramatu z tego powodu, że nikogo nie mam- zresztą nadal nie ma, jednak chciałabym być z kimś.Podobali mi się mężczyźni, ale zdarzało to się rzadko, żeby ktoś mi się spodobał. A jak już- z jego strony nic nie było więcej. Całowałam się i sprawiało mi to dużą przyjemność, ale nic więcej. Gdy w wieku 23 lat chłopak chciał więcej, ja kompletnie nie chciałam go np dotykać, o seksie nie było mowy- ale nic do niego nie czułam, mimo ze na początku myślałam, że jest inaczej. Więc rozpadła się znajomość. 2 lata temu zakochałam się, niestety bez wzajemności. Mam lęk przed bliskością, seksem- musiałabym miec kogos bardzo wyrozumiałego, kto nie nalega, no i niektóre formy seksu, sa dla mnie nie do zaakceptowania. Dlatego już sobie pomyślałam, ze chyba będę sama w życiu... bo przecież nie ejstem w stanie zrobić czegoś wbrew sobie, żeby kogoś mieć. Z 2 strony - różne dziwadła znalazły druga połowkę, może i ja więc znajdę miłość.

Vifi, pytaleś czy potrafię byc szczęśliwa sama- tak, nie czuję, że sama wariuję, mam doła, mam swoje zajęcia, hobby, znajomych.
Ola. Jeszcze będzie przepięknie,jeszcze będzie normalnie.
Offline
Posty
573
Dołączył(a)
28 maja 2006, 15:49
Lokalizacja
Wrocław

Samotność

przez ty_tez_mozesz 13 maja 2013, 23:16
Alexandra,
w sumie to mam podobnie do Ciebie. 26 lat, zero seksu... kiedys w ogole spacer z dziewczyną ktora mi sie podoba był dla mnie trudny. teraz jest lepiej. można by powiedziec, ze czasami dość odważnie sie czuje z dziewczynami

mysle, ze jeszcze wszystko przed Tobą. samo to, że piszesz o tym pokazuje jakąs tesknotę za tym by być z kimś blisko. tesknotę która może jeszcze "nie wyszła na światło dzienne" do konca - ale juz powoli co raz bardziej dochodzi do Ciebie. gadaj o tym z ludzmi i na terapii. flirtuj z facetami:) warto eksplorować, dowiadczac nowego wtedy jest szansa na otwieranie tego co jest pozakrywne
"ludzie cierpią często dlatego, że czują się sami. sami bo są samotni lub bo czują się samotni wśród ludzi"
Offline
Posty
191
Dołączył(a)
22 gru 2008, 00:13

Samotność

Avatar użytkownika
przez Arhol 13 maja 2013, 23:30
Alexandra napisał(a):Myślę, że dużo jest prawdy w tym, co piszesz. świetnie to ujęłaś/ ująłeś- ja dokładnie tak się czuję- jakby potrzeba bycia z kimś, związku, seksu- do 26-27 roku zycia w ogóle się nie rozwinęła, nie pojawiła. Żyłam zadowolona ze swojego życia, mam dużo pasji, sporo podróżowałam. Nie było u mnie dramatu z tego powodu, że nikogo nie mam- zresztą nadal nie ma, jednak chciałabym być z kimś.Podobali mi się mężczyźni, ale zdarzało to się rzadko, żeby ktoś mi się spodobał. A jak już- z jego strony nic nie było więcej. Całowałam się i sprawiało mi to dużą przyjemność, ale nic więcej. Gdy w wieku 23 lat chłopak chciał więcej, ja kompletnie nie chciałam go np dotykać, o seksie nie było mowy- ale nic do niego nie czułam, mimo ze na początku myślałam, że jest inaczej. Więc rozpadła się znajomość. 2 lata temu zakochałam się, niestety bez wzajemności. Mam lęk przed bliskością, seksem- musiałabym miec kogos bardzo wyrozumiałego, kto nie nalega, no i niektóre formy seksu, sa dla mnie nie do zaakceptowania. Dlatego już sobie pomyślałam, ze chyba będę sama w życiu... bo przecież nie ejstem w stanie zrobić czegoś wbrew sobie, żeby kogoś mieć. Z 2 strony - różne dziwadła znalazły druga połowkę, może i ja więc znajdę miłość.

Vifi, pytaleś czy potrafię byc szczęśliwa sama- tak, nie czuję, że sama wariuję, mam doła, mam swoje zajęcia, hobby, znajomych.


Można i moim zdaniem żyć własnymi pasjami,zainteresowaniami, i całą resztą,nie wiem skąd w społeczeństwie taka presja na związki :o
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32441
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 17 gości

Przeskocz do