Samotność

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Samotność

przez _someone_ 22 sty 2012, 23:06
To bardzo szkodzi.
Offline
Posty
108
Dołączył(a)
10 kwi 2011, 01:29

Samotność

przez NewYork 22 sty 2012, 23:08
_someone_, no często tak jest. Jednak czasem człowiek potrzebuje ciszy i samotności by móc przemysleć niektóre sprawy
NewYork
Offline

Samotność

przez Anielica 22 sty 2012, 23:11
Może trzeba się bardziej otworzyć na innych ludzi? :bezradny:
Wtedy człowiek przestaje być samotnym.
Ja przez pół roku żyłam jak w samotni, całe dnie w domu, sama ale odkąd wyszłam do ludzi, żywych ludzi, realnych to jest zdecydowanie lepiej, samotność przestała mi tak bardzo dokuczać :great:
Anielica
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Samotność

przez NewYork 22 sty 2012, 23:12
I nie można się izolować od ludzi gdy jest sie w rozpaczy, bo na rozpacz pomaga towarzystwo najlepiej:)
NewYork
Offline

Samotność

przez Sabaidee 22 sty 2012, 23:14
NewYork, no tak, tylko jakie stanowimy towarzystwo dla kogokolwiek będąc w rozpaczy?
Sabaidee
Offline

Samotność

przez Anielica 22 sty 2012, 23:15
NewYork, masz rację, tylko, że akurat tak dziwnie bywa, ze człowiek w rozpaczy chce być sam :roll:
Trzeba z tym walczyć, mnie się udalo.
Anielica
Offline

Samotność

przez _someone_ 23 sty 2012, 01:06
:roll:
Offline
Posty
108
Dołączył(a)
10 kwi 2011, 01:29

Samotność

Avatar użytkownika
przez SadSlav 23 sty 2012, 12:44
Kiedyś wydawało mi się, że samotność jest znośna chociaż było mi źle (momentami bardzo).
Na chwilę obecną, kiedy wiem, że przez własną głupotę straciłem dziewczynę, samotność wydaje mi się barierą nie do przebrnięcia.
Wieczorami płaczę. Zostałem totalnie sam pośród czterech ścian. Z rodziną nie umiem rozmawiać i dłużej z nimi przebywać, a wrzaski mojej chorej babci z drugiego pokoju dobijają mnie.
Do kumpli nawet nie mam śmiałości się odezwać, bo sam nie spotykałem się z nimi często. Jak byłem z moją dziewczyną to nie znajdowałem wiele czasu dla starych znajomych. Niewielu ich mam. Jeden z nich wyjechał do innego miasta. Reszcie nie chcę psuć humoru swoim.
Obecnie nie mam żadnych zajęć - nie mam pracy, na studia już nie chodzę.
Wiem, że sam doprowadziłem swoje życie do tego stanu. Co nie zmienia faktu, że czuję się samotny.

@Sabaidee powiedział ważną rzecz. Przynajmniej w moim przypadku, poczucie winy i rozpaczanie nie pozwalają mi na odezwanie się do kolegów. Nie chcę im marudzić, smęcić czy żalić się. Nie daj Boże jeszcze bym się tam im rozryczał. Już kiedyś była podobna sytuacja i czułem się z tym źle bo chyba zepsułem kumplom wieczór. Nie chcę tego powtarzać.

A najgorsze jest to, że w ten sposób koło się zamyka i nawet o tym wiedząc nie można go przerwać...
I'm diggin' my way to somethin' better,
I'm pushin' to stay with something better,
I'm sowing the seeds I take for granted,
This thorn in my side is from the tree I've planted,
It tears me and I bleed...

http://chwilepisanemuzyka.blogspot.com/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1269
Dołączył(a)
01 paź 2011, 18:40
Lokalizacja
Silent Hill

Samotność

przez polakita 23 sty 2012, 12:55
SadSlav napisał(a):poczucie winy i rozpaczanie nie pozwalają mi na odezwanie się do kolegów. Nie chcę im marudzić, smęcić czy żalić się. Nie daj Boże jeszcze bym się tam im rozryczał. Już kiedyś była podobna sytuacja i czułem się z tym źle bo chyba zepsułem kumplom wieczór.

Co to za kumple którzy nie chcą wesprzeć kolegi w trudnościach? takie rzeczy się zdarzają każdemu i normalne że czujesz się zdołowany... oni mieliby podobnie gdyby się rozstali z dziewczyną... być może nie jest to moment jakieś wspólne spotkanie towarzyskie, ale gdybyś się umówił z którymś z nich z osobna w 4 oczy to może byłoby łatwiej pogadać. W końcu jeżeli nie koledzy to do kogo miałbyś się zwrócić?
Offline
Posty
887
Dołączył(a)
03 wrz 2010, 18:05

Samotność

Avatar użytkownika
przez SadSlav 23 sty 2012, 13:14
Wiem, może tak naprawdę nawet nikt nie miałby mi tego za złe ale jakoś nie umiem. Nie potrafię się odezwać i pogadać o moich problemach. Mam wrażenie, że zawiodłem wszystkich moich kumpli bo często nie przychodziłem do nich jak mnie zapraszali. Nie chcę żeby postrzegali mnie przez pryzmat: "jak samotność to do kumpli".

Poza tym tutaj jest łatwiej coś napisać. Z kumplami boję się tak szczerze i otwarcie porozmawiać. Ponad dwa tygodnie temu byłem u kolegi w domu i nawet chciałem pogadać o tym wszystkim ale nie potrafiłem się zebrać. Oświadczyłem mu tylko, że rozstałem się z dziewczyną i w zasadzie tyle z mojej strony.

Wiem, że te bariery są we mnie (tak jak i wiele innych) ale na razie nie czuję się na siłach żeby się do kogoś odezwać.
I'm diggin' my way to somethin' better,
I'm pushin' to stay with something better,
I'm sowing the seeds I take for granted,
This thorn in my side is from the tree I've planted,
It tears me and I bleed...

http://chwilepisanemuzyka.blogspot.com/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1269
Dołączył(a)
01 paź 2011, 18:40
Lokalizacja
Silent Hill

Samotność

przez polakita 23 sty 2012, 13:24
SadSlav, myślę że jeżeli będziesz to dusił w sobie to raczej będzie ci trudno... a forum internetowe to tylko forum, nie zastąpi kontaktu z żywym człowiekiem... w sumie trochę kumpli zawiodłeś że się do nich nie odzywałeś, ale tak bywa jak się jest w związku że rozluźniają się inne więzi, tak mi się wydaje. Ty chcesz kontrolowac jak oni cię będą postrzegali, ale prawda jest prawdą i jeżeli im powiesz co i jak to - z jednej strony możesz się ośmieszyć że jesteś słaby i sobie nie radzisz, ale z drugiej strony oni wtedy będą mogli cię jakoś wesprzeć więc moim zdaniem zamykanie się w 4 ścianach nie jest rozwiązaniem. Może po prostu spędzaj z nimi więcej czasu i w naturalny sposób im kiedyś opowiesz co cię gryzie?
Offline
Posty
887
Dołączył(a)
03 wrz 2010, 18:05

Samotność

Avatar użytkownika
przez SadSlav 23 sty 2012, 13:35
Oczywiście, że kontaktu z żywym człowiekiem nic nie zastąpi, zgadzam się z tym. Ale jakoś łatwiej tutaj zrzucić balast cierpień, wyżalić się, wiedząc, że robię to w odpowiednim miejscu.
Pewnie odezwę się do któregoś kumpla. Może rzeczywiście muszę 'dojrzeć' do pogadania o tym z kolegami.
I'm diggin' my way to somethin' better,
I'm pushin' to stay with something better,
I'm sowing the seeds I take for granted,
This thorn in my side is from the tree I've planted,
It tears me and I bleed...

http://chwilepisanemuzyka.blogspot.com/
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1269
Dołączył(a)
01 paź 2011, 18:40
Lokalizacja
Silent Hill

Samotność

przez NewYork 23 sty 2012, 18:17
Anielica, jak ja jestem w rozpaczy to wolę przebywać z kimś, ciagnie mnie wtedy do kogoś. Jednych ciągnie w rozpaczy samotnosć, a mnie pobycie z kimś,bo jak jestem sama to sie jeszcze gorzej czuję
NewYork
Offline

Samotność

przez the falling bird 24 sty 2012, 12:39
Umarłam...w domu pełnym ludzi dokończyłam wewnętrzny żywot.
Oszukiwana, tłamszona, osamotniona.
Praca-dom, praca-dom.
W domu pustka.
Nikogo, kto przytuli, pomarzy wspólnie, porozmawia.
Nie ma mnie już, zostały tylko zwłoki wypełnione treścią do poruszania się.
Miotałam się w tej klatce beznadziejności, szarpałam z nią, walczyłam za wszelką cenę.
Oddałam wszystko, a to zostało wyrzucone, zdeptane.
Z nożem w plecach broczyłam na około, lecz tylko ja poległam splamiona.
Posty
3
Dołączył(a)
24 sty 2012, 12:12

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 14 gości

Przeskocz do