Samotność

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Samotność

Avatar użytkownika
przez Arhol 25 mar 2013, 09:11
jeśli ją zaakceptujemy ale i będziemy otwarci na ludzi to z nie wchłonie nas jak potwór

To najbardziej "prawidłowa" postawa,ale zwykle któraś ze skrajności wygrywa po jakimś czasie, i zwykle w tym wypadku samotność "pożera" człowieka,nawet jeśli ten zaprzecza,unika,to jeśli czuje się sam,to tamte "kroki" są niczym farsa.
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32623
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Samotność

Avatar użytkownika
przez Transfuse 25 mar 2013, 09:27
Saraid, nie mam takiej mozliwosci, to niewielka firma, w sumie sami faceci. ostatnio wyjezdzam bardzo czesto.

Kestrel, masz racje, jednak wolalbym, zeby zadna cząstka jej osoby nie zyla we mnie...
Przyjaźń wcale nie jest nienaruszalną więzią. Jest raczej jak olbrzymia, piaszczysta wydma, pozornie potężna i trwała, ale pewnego dnia budzisz się, a jej już nie ma.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2327
Dołączył(a)
29 paź 2011, 13:31
Lokalizacja
Poznań

Samotność

Avatar użytkownika
przez Arhol 25 mar 2013, 09:30
Transfuse, Nie da się tak zapomnieć po prostu...resetować wspomnień, a szkoda.
Hmm,czytając twoje posty przypomina mi się piosenka 1 8 L "jak zapomnieć"
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32623
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Samotność

przez Jolka85 25 mar 2013, 10:10
Ja jestem nowa na tym forum.od dwóch lat walczę z nerwicą,ciężko jest. Niedawno do tego zostawił mnie mąż dla kochanki. Samotność zawsze była wpisana w moje życie.
Offline
Posty
4
Dołączył(a)
25 mar 2013, 09:52

Samotność

Avatar użytkownika
przez devnull 25 mar 2013, 21:01
Macie też taki objaw, że macie opór przed zapraszaniem ludzi do siebie ?
Ja mieszkam z rodzicami, mimo że mam własny pokój, to jak kiedyś miałem
znajomego sąsiada (zdrowy 100%), to jak czasem wpadł bez ostrzeżenia,
to musiałem udawać, że wszystko gra, cudownie, takie uczucie zimnego
prysznica, wiecie o co chodzi ? Takie udawanie i krycie, że jest beznadziejnie,
a wiecie i jest to 100% pewne że ta druga osoba Was nie zrozumie,
więc na siłę udajecie, że wszystko gra, to jest strasznie wyczerpujące,
dlatego właśnie nie pracuję, bo jak dostałem ataku paniki w wyniku porażki/błędu to natychmiast
porzuciłem robotę bo było mi wstyd.

Wiem, że to by mi pomogło, ale czuję taki kurewski opór przed tym,
tak jak zwierzę co chroni swojej nory.
"Gdybym polegał tylko na opinii psychiatrów, dawno bym nie żył"
Zaburzenia lękowo-depresyjne, Urojenia depresyjne, Dystymia, Osobowość unikająca i zależna.
Escitalopram 15mg
Amisulpryd 25-100mg
Alprazolam 1mg
Mianseryna 5mg (na sen)

Avatar użytkownika
Offline
Posty
1226
Dołączył(a)
20 kwi 2012, 00:52
Lokalizacja
centrum EU

Samotność

Avatar użytkownika
przez Transfuse 25 mar 2013, 21:25
zaqzax-3, mimo, iz ze swoja byla dziewczyna znalem sie ponad 3 lata, to nigdy nie zaprosilem jej do siebie. w ogole moja Matka nigdy nie miala okazji poznac moich sympatii, poza wyjatkiem pierwszej dziewczyny; w sumie i tak widziala ja tylko jeden raz :-/
Przyjaźń wcale nie jest nienaruszalną więzią. Jest raczej jak olbrzymia, piaszczysta wydma, pozornie potężna i trwała, ale pewnego dnia budzisz się, a jej już nie ma.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
2327
Dołączył(a)
29 paź 2011, 13:31
Lokalizacja
Poznań

Samotność

Avatar użytkownika
przez devnull 25 mar 2013, 21:37
Transfuse napisał(a):zaqzax-3, mimo, iz ze swoja byla dziewczyna znalem sie ponad 3 lata, to nigdy nie zaprosilem jej do siebie. w ogole moja Matka nigdy nie miala okazji poznac moich sympatii, poza wyjatkiem pierwszej dziewczyny; w sumie i tak widziala ja tylko jeden raz :-/


hehe, to identycznie jak ja, tyle ze moje "zwiazki" nie trwaly dluzej jak 3-4 miesiace wiec nie było nawet okazji,
ale strach mnie bierze gdy musialbym zaprosic swoja kobiete na swój wrogi teren, mieszkanie - rodzice, ktorzy sa niby normalni
a czuje do nich uraz, to nie potrafie przebywac z kims takim w 1 mieszkaniu, nienawidzę tych przeciwieństw,
czuje sie nieswojo i ma to swoje przyczyny w glebokim dziecinstwie i tego nie zmienie, to jest wyryte we mnie
jak 10 przykazan w kamiennej tablicy. dlatego nikogo nie zapraszam.
"Gdybym polegał tylko na opinii psychiatrów, dawno bym nie żył"
Zaburzenia lękowo-depresyjne, Urojenia depresyjne, Dystymia, Osobowość unikająca i zależna.
Escitalopram 15mg
Amisulpryd 25-100mg
Alprazolam 1mg
Mianseryna 5mg (na sen)

Avatar użytkownika
Offline
Posty
1226
Dołączył(a)
20 kwi 2012, 00:52
Lokalizacja
centrum EU

Samotność

Avatar użytkownika
przez ann21 25 mar 2013, 23:04
Samotność to taka straszna trwoga. .. ogarnia mnie, przenika mnie.
Każdy dzień, wyniszcza mnie coraz bardziej !
Avatar użytkownika
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
14 mar 2013, 17:59

Samotność

Avatar użytkownika
przez devnull 25 mar 2013, 23:20
ann21 napisał(a):Samotność to taka straszna trwoga. .. ogarnia mnie, przenika mnie.


to nie samotność, bardziej izolacja psychiczna.
co z tego ze bys miala/mial pelno ludzi wokol siebie,
ja mam, ale ich olewam.
"Gdybym polegał tylko na opinii psychiatrów, dawno bym nie żył"
Zaburzenia lękowo-depresyjne, Urojenia depresyjne, Dystymia, Osobowość unikająca i zależna.
Escitalopram 15mg
Amisulpryd 25-100mg
Alprazolam 1mg
Mianseryna 5mg (na sen)

Avatar użytkownika
Offline
Posty
1226
Dołączył(a)
20 kwi 2012, 00:52
Lokalizacja
centrum EU

Samotność

Avatar użytkownika
przez ann21 25 mar 2013, 23:26
zaqzax-3, to nie chodzi aby miec wielu ludzi na okolo. Potrzebuje kogoś kto wkoncu nie powie "przesadzasz" tylko "rozumiem" . Ale i zrozumie a nie tylko powie.
Każdy dzień, wyniszcza mnie coraz bardziej !
Avatar użytkownika
Offline
Posty
93
Dołączył(a)
14 mar 2013, 17:59

Samotność

Avatar użytkownika
przez Candy14 26 mar 2013, 00:14
Potrzebuje kogoś kto wkoncu nie powie "przesadzasz" tylko "rozumiem" . Ale i zrozumie a nie tylko powie.


ann21, ja to po raz pierwszy uslyszalam od mojej terapeutki
Nie musze byc najlepsza ze wszystkich. Wystarczy, że będę trochę lepszą sobą, niż byłam wczoraj.

Kazdy współczuje słabym.. na zazdrość trzeba zapracować ;)
Avatar użytkownika
Offline
Vice Miss Najładniejszych Nóg na forum
Posty
20464
Dołączył(a)
09 kwi 2012, 22:26

Samotność

Avatar użytkownika
przez Feyman 26 mar 2013, 23:33
Odkąd pamiętam byłem cichym i spokojnym człowiekiem. Przyczyną tego było zachowanie moich rodziców. Matka wariowała, urządzała sceny, oskarżała mnie o niepowodzenia w swoim życiu, ośmieszała przed wszystkimi. Ojciec stał z boku i nic z tym nie robił. Tylko się żalił - mnie albo babci (swojej matce).

W rezultacie moje poczucie własnej wartości było bardzo niskie. Uważałem się za kogoś gorszego. Byłem nieśmiały. Bałem się spotykać i rozmawiać z ludźmi. W podstawówce takie zachowanie doprowadziło to do prześladowań, a w szkole średniej do izolacji. Nie miałem żadnych znajomych poza szkołą. Kiedy inni imprezowali, albo umawiali się z dziewczynami ja siedziałem w domu i czytałem książki historyczne albo grałem na komputerze. Zresztą nic innego nie mogłem robić, bo matka mi wszystko zabraniała.

Na studiach z początku sytuacja się poprawiła. Przeniosłem się do innego miasta, a matka została 230 km dalej. Samotność wymusiła na mnie działanie. Zacząłem gotować, robić sam zakupy, sprzątać, załatwiać sprawy na uczelni. Moje poczucie własnej wartości wzrosło.

Wszystko byłoby pięknie gdyby nie kontakty z innymi ludzmi. Były bardzo powierzchowne. Właściwie sprowadzały się do lużnych rozmów przed wykładami i ćwiczeniami. Nie pociągały za soba żadnych propozycji spotkań poza uczelnią. Zresztą rozmowa i tak była dla mnie luksusem. Z reguły zaszczycano ją mnie wtedy, kiedy nikogo znajomego dana osoba nie mogła znaleźć w pobliżu. Jak tylko to się stało - natychmiast mnie odrzucała (nawet w pół zdania) i leciała się z nią spotkać. W innych wypadkach mogłem co najwyżej liczyć na wzrok utkwiony gdzieś w horyzoncie i zdawkowe odpowiedzi typu tak, oczywiście, hm itp.

Starałem się to zmienić. Zacząłem pracować nad sobą. Czytałem tony literatury psychologicznej i robiłem to co w niej kazali. Wszystko na nic. Ludzie mnie nie akceptowali i nie szanowali. Traktowali jak dziecko.

Doprowadziło to mnie w końcu do depresji i myślenia o śmierci. Nic mi się nie chciało. Zacząłem olewać zajęcia na uczelni. Spałem po 12 godzin na dobę. Nie chciałem zasnąć, bo balem się rano wstać.

W pewnym momencie coś we mnie pękło. Wybiegłem w nocy z akademika i bez zatrzymywania się przebiegłem 4 km do najbliższego baru mlecznego. Zjadłem flaki wołowe i poczułem pierwszy raz od kilku miesięcy ulgę. Zrobiłem rzecz na którą miałem pełną kontrolę.

Od tej pory zacząłem biegać regularnie rano i wieczorem. Skakać na skakance i robić pompki. Wyznaczyłem sobie cel - nauczyć się krav magę. Życie zaczęło mieć znowu sens.

Ale to dopiero był początek. Zacząłem robić rzeczy, których nigdy nie robiłem. Zamiast oszczędzać pieniądze (co zwykle robiłem - pewnie dlatego, że wszystko co kupowałem w dzieciństwie matka nazywała bzdurami), zacząłem je wydawać. Kupowałem nowe rzeczy i lepsze jedzenie. Z kompletnego abstynenta zrobiłem się amatorem czerwonego wina (wytrawnego). Chodziłem do kina na wszystkie filmy, które mi się podobały.

Po jednym z nich pierwszy raz upiłem się wódką. Zachęciło to mnie do następnego kroku, jakim był sex. Nigdy wcześniej tego nie robiłem. Postanowiłem pójść do prostytutki. I to było to. Pierwszy raz mogłem przytulić się do kobiety, która mnie nie odepchnęła i się nie wyśmiewała ze mnie. Poprostu być sobą.

To wydarzenie zmieniło moje życie o 180 stopni. Dzięki niemu mogłem się zdystansować to mojego życia. Uświadomiłem sobie, że przez ten cały czas naprawdę wyglądałem i zachowywałem się jak dziecko. Zamiast mówić filozofowałem na temat tego, co przeczytałem w książkach, zamiast skupić się na tematach życiowych (dom, samochód, praca). Ubierałem się w niemodnie. Nie piłem. Bałem się głębszych relacji z kobietami. Zamiast wyrażać emocje tłumiłem je. Zrozumiałem, że w tych okolicznościach moje życie nie mogło wyglądać inaczej. Żal mi tylko tych straconych lat.

Obecnie jestem na etapie szukania dziewczyny i pracy. Pierwszy raz w życiu się tego nie boję. Mam nadzieję, że jeszcze zdążę nadrobić zaległości.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
1
Dołączył(a)
26 mar 2013, 22:24

Samotność

Avatar użytkownika
przez Arhol 28 mar 2013, 09:21
Samotność nadal wzbudza we mnie sprzeczne uczucia, z jednej strony to "ból" który czasem przeszkadza, z drugiej moja natura jest raczej samotnicza i nie zawsze mi to przeszkadza, a wręcz to lubię..ciężko określić tak w zasadzie :bezradny:
"Whoever fights monsters should see to it that in the process he does not become a monster. And when you look into the abyss, the abyss also looks into you"
Why was it I seeing more beauty in death rather than life?
Avatar użytkownika
Offline
Moderator
Posty
32623
Dołączył(a)
16 lis 2012, 22:09

Samotność

przez Saraid 28 mar 2013, 12:35
ja sama dobrze się czuje we własnym towarzystwie,nie mam jakiegoś parcia na ciągłe bycie z kimś własciwe rzadko czuje się samotna.
Feyman, bardzo optymistyczny post powodzenia.
Saraid
Offline

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 12 gości

Przeskocz do