Samotność

Forum poświęcone depresji oraz CHAD. Jeżeli czujesz, że sam/a sobie nie radzisz, nie zwlekaj z napisaniem o tym. A jeżeli depresje masz za sobą - możesz podzielić się wskazówkami.

Samotność

przez vintage 26 gru 2011, 19:46
Kiya, cytacik pasuje jak ulał do mnie. I chyba "zakochanie" lepiej niż "miłość" lepiej określa mój stan, bo jedyne co mam to kilka wspomnień, prawdziwej bliskości nie było.
Jeśli nadasz myślom formę słów, łatwiej będzie Ci prowadzić wewnętrzny dialog.
Offline
Posty
114
Dołączył(a)
12 lis 2011, 14:19

Samotność

przez uspiony2 26 gru 2011, 19:52
vintage, mam tak samo. Teraz powoli zanika mi już ten żal i uświadamiam sobie, że tak naprawdę nie było szans na żadne uczucie z tej drugiej strony, bo tak naprawdę nie było żadnej bliskości.
Offline
Posty
128
Dołączył(a)
26 gru 2011, 16:10

Samotność

przez nextMatii 26 gru 2011, 20:19
a wy o milosci ? :( samotnosci.....
nextMatii
Offline

Doradca Nerwica.com

przez Doradca Nerwica.com
Polecam tych psychologów i psychoterapeutów z Twojej okolicy
Doradca Nerwica.com

Samotność

Avatar użytkownika
przez JERZY62 26 gru 2011, 20:28
samotność to taka wielka trwoga ..... "DŻEM"
♪♪♪
Avatar użytkownika
Offline
Posty
9017
Dołączył(a)
08 lut 2011, 22:38
Lokalizacja
50° 0′ 45″ N, 20° 59′ 19″ E

Samotność

przez nextMatii 26 gru 2011, 20:30
wiec zostaje nam sie z nia zaprzyjaznic....poki co :bezradny:
nextMatii
Offline

Samotność

przez uspiony2 26 gru 2011, 20:52
Ja się przyzwyczajam. Powoli nie mam już nikogo. Wkurzają mnie pytania rodziców, czemu mam tak niski rachunek za telefon.. czemu nie wyjdę gdzieś? hehe
Offline
Posty
128
Dołączył(a)
26 gru 2011, 16:10

Samotność

Avatar użytkownika
przez self_therapy 26 gru 2011, 21:43
Zastanawiam się nad jedną rzeczą. Pamiętam, że będąc w liceum byłam przeraźliwie samotna. Bardziej w ujęciu emocjonalnym niż małej ilości spotkań ze znajomymi. Dopiero niedawno zdałam sobie sprawę, że ja lubiłam swoją samotność. Ba, uważałam nawet w pewnym momencie, że jestem lepsza niż inni bo nie interesują mnie takie przyziemne rzeczy jak makijaż, zakupy etc. I tu pojawia się pytanie: Czy my naprawdę chcemy przestać czuć się samotni?
Avatar użytkownika
Offline
Posty
90
Dołączył(a)
19 gru 2011, 12:57
Lokalizacja
Warszawa

Samotność

Avatar użytkownika
przez Kiya 27 gru 2011, 20:47
self_therapy, podejrzewam, że to nie jest takie czarno-białe. Ja na przykład bardzo szanuję swoją prywatność, której niestety od miesięcy nie odczuwam - siostra mieszka za ścianą i sama świadomość tego sprawia, że czuję się... osaczona? Tak samo miałam mieszkając z chłopakiem, ale o tyle dziwnie, że gdy go nie było, to też nie mogłam się zrelaksować, bo... czekałam na niego :/ Czasem chciałabym zostać pustelnikiem... Może po jakimś czasie absolutnej samotności naładowałabym wreszcie swoje baterie i zatęskniła za ludźmi...

A jednocześnie - chyba każdy chce mieć kogoś bliskiego...
"Jestem toksycznym produktem odpadowym aktu stworzenia."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7416
Dołączył(a)
07 lip 2011, 13:10
Lokalizacja
Never Never Land

Samotność

przez Nel 27 gru 2011, 21:25
Kiya,
mam zupełnie tak samo....mam za mało miejsca na mnie samą....
czuje sie przytłoczona i osaczona najbliższymi ludzmi...
dusze sie i męczę w ich towarzystwie....
chciałabym móc za nimi zatęsknic
a boje sie ze bym.....nie zateskniła....
...Wracam w siebie i znajduję świat!
Znowu raczej w przeczuciu i niejasnym pożądaniu niż w rzeczywistym kształcie i żywej sile...

Johann Wolfgang von Goethe
Nel
Offline
Posty
6089
Dołączył(a)
20 cze 2011, 16:44

Samotność

Avatar użytkownika
przez Kiya 27 gru 2011, 21:46
BłękitnaAbstrakcja, niezatęsknienie jeszcze nie jest takie złe... To nie jest potrzeba, której nie możesz zaspokoić, wręcz przeciwnie - jeżeli nie będziesz za nimi tęskniła... To niczego Ci nie będzie brakować...
"Jestem toksycznym produktem odpadowym aktu stworzenia."
Avatar użytkownika
Offline
Posty
7416
Dołączył(a)
07 lip 2011, 13:10
Lokalizacja
Never Never Land

Samotność

przez Nel 27 gru 2011, 21:51
Kiya, ale oczywiscie mam wyrzyt sumienia z tego powodu...mimo ze wcale sie to nie zdarzyło...
sama siebie wpędzam w poczucie winy eh :(
...Wracam w siebie i znajduję świat!
Znowu raczej w przeczuciu i niejasnym pożądaniu niż w rzeczywistym kształcie i żywej sile...

Johann Wolfgang von Goethe
Nel
Offline
Posty
6089
Dołączył(a)
20 cze 2011, 16:44

Samotność

przez Nel 28 gru 2011, 00:37
....nie wiem....ta prawdziwa samotnosc wyrasta z bliskosci .... zadnej nadziei ...
...Wracam w siebie i znajduję świat!
Znowu raczej w przeczuciu i niejasnym pożądaniu niż w rzeczywistym kształcie i żywej sile...

Johann Wolfgang von Goethe
Nel
Offline
Posty
6089
Dołączył(a)
20 cze 2011, 16:44

Samotność

przez vintage 28 gru 2011, 12:09
Ja jestem zakochany już tak długo, że czuję się jak po rozstaniu, chociaż nie byliśmy razem. Trzymam się jednego wspomnienia, jedynej chwili swego rodzaju bliskości, jaką dzieliliśmy. Wyobrażam sobie, że tym razem strach przed ośmieszeniem nie powstrzymuje mnie od działania. Ułożyłem już kilka scenariuszy. To nie jest normalne. Nie można rezygnować z siebie dla drugiej osoby. A ja zrezygnowałem z siebie nie podejmując wtedy działania, a teraz rezygnuję z siebie tęskniąc i pragnąc nieosiągalnego. Masochizm po prostu.
Jeśli nadasz myślom formę słów, łatwiej będzie Ci prowadzić wewnętrzny dialog.
Offline
Posty
114
Dołączył(a)
12 lis 2011, 14:19

Samotność

Avatar użytkownika
przez self_therapy 28 gru 2011, 14:07
Nie wiem czy to jest podobna sytuacja ale ja miałam kiedyś coś takiego, że liczyłam na to że ta druga osoba wyciągnie mnie z marazmu w jakim wtedy trwałam. Miłość myliła mi się z potrzebą bliskości. Bardzo idealizowałam tą osobę, wierzyłam naiwnie że jakbyśmy byli razem to większość problemów zniknie. Dopiero po wielu latach uświadomiłam sobie, że związek polega na partnerstwie a nie na ratowaniu jednej osoby przez drugą. Od tego jest bowiem terapia. Ale wciąż pamiętam jak żyłam to miłością. I mimo, że ja byłam w Polsce a ta osoba w Anglii, to przez blisko 2 lata wyobrażałam sobie jak to by było wspaniale gdybyśmy byli razem. W sumie to było takie szukanie sensu, życie nadzieją że jeszcze nic nie stracone. Bo w marzeniach czy fantazjach wszystko jest możliwe. I tak sobie myślę, że ciężko byłoby mi przetrwać w tamtym okresie gdybym nie żyła w tych fantazjach.
Avatar użytkownika
Offline
Posty
90
Dołączył(a)
19 gru 2011, 12:57
Lokalizacja
Warszawa

Sortuj wg

Kto przegląda forum

Użytkownicy przeglądający ten dział: Brak zidentyfikowanych użytkowników i 11 gości

Przeskocz do